Gandziolatki

Amfetamina zastąpiła alkohol w roli pożywki literackiej mitologii - Artykuł Marty Sawickiej z Tygodnika "Wprost".

Anonim

Kategorie

Źródło

Wprost, nr 1092 (02 listopada 2003)
Marta Sawicka

Odsłony

3714

Hłasko, Stachura, Himilsbach, Grochowiak, Iredyński czy Pilch pili na umór, a potem dowodzili, że bez picia nie ma dobrej literatury. Teraz w roli pożywki okołoliterackiej mitologii występują narkotyki. Bohaterowie najnowszej prozy piją zdecydowanie mniej: jeśli już, to sięgają po tani browar, krajowe wino lub modną tequilę. Najbardziej kręci naszych literatów amfetamina, trochę mniej braun, czyli heroina do palenia, oraz poczciwa marihuana. Witkacy, na którego się powołują, wyliczał nazwy narkotyków wykorzystanych podczas tworzenia portretów czy opisywał skutki ich zażywania w książeczce "Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter. Appendix". Nie zawdzięczał on jednak swoich sukcesów narkotykom, lecz temu, że był tytanem pracy, o czym młodzi literaci, któ

rzy piszą powieść w ciągu miesiąca, zdają się nie pamiętać.

"Między rymem a rymem zaciągnę się dymem, patrzę na kalendarz, dzisiaj jest wtorek, naszła mnie ochota na mały zielony worek, bo my jaramy blanty w szkolnej ubikacji, dużo, dużo dymu, mało wentylacji" - rapuje Olgierd z powieści "Osiem cztery" (to rok urodzenia autora) Mirosława Nahacza. Bohater "Masali" Maxa Cegielskiego dopiero w indyjskiej scenerii jest w stanie uwolnić się od narkotycznego uzależnienia. Z nałogiem walczy też Tomek w autobiograficznej "Heroinie" Tomasza Piątka. Przez mniej uważnych czytelników ta książka mogła zostać uznana za manifest hedonisty. Nad akcją powieści Mirosławy Sędzikowskiej "Gandziolatki" kłębi się dym z konopi indyjskich. Z kolei "Wojna polsko-ruska" Doroty Masłowskiej, która doczekała się właśnie trzeciego wydania, toczy się nie tyle pod flagą biało-czerwoną, ile pod sztandarem amfetaminy ("amfa to nie zgrzewka panadolu, herbatka melisa i dwa dni w śpiączce. To dalszy ciąg zabawy"). Zaś Mirosław Nahacz jako pierwszy postanowił zarobić na opisie uroków zażywania polskich grzybków halucynogennych.

Dealer Zagłoba

Już starożytna poetka Safona w jednym z ocalałych poematów pisała o mitycznym narkotyku o nazwie ambrosis. Narkotyczne odurzenia znajdziemy w tle przygód Odyseusza - to Kirke zaprawiała narkotykami pite przezeń wino. W czasach nam bliższych Jean Cocteau, autor m.in. "Opium", był wielkim amatorem tego specyfiku, podobnie jak Edgar Allan Poe. Wielu ekscesów Baudelaire'a czy Rimbauda nie sposób zrozumieć, jeśli się nie wie, że dopuszczali się ich po zażyciu marihuany lub haszyszu. Najlepsze swoje rzeczy napisali oni jednak, kiedy nie byli pod wpływem narkotyków. Podobnie jak nie stroniący od kokainy Robert L. Stevenson (autor "Dziwnej historii dra Jekylla i Mra Hyde'a") czy sir Arthur Conan Doyle (twórca "Sherlocka Holmesa"), który również był kokainistą. W epoce dzieci-kwiatów literacką wyobraźnię kreowało przede wszystkim LSD, po które sięgali m.in. Jack Kerouac (apostoł amerykańskiej kontrkultury) czy autor "Nagiego lunchu" William Burroughs. Narkotykowa legenda towarzyszyła Aldousowi Huxleyowi (autorowi m.in. "Nowego wspaniałego świata"). Tak naprawdę jedynym uzależnionym pisarzem był amfetaminista Philip K. Dick, co zresztą wpłynęło na jakość niektórych jego powieści i opowiadań, na przykład bełkotliwych "Bożej inwazji" i "Transmigracji Timothy'ego Archera".

W literaturze polskiej fachowe opisy skutków zażywania konopi można znaleźć w III części "Dziadów" i VI księdze "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza. Inny romantyk, Zygmunt Krasiński, upodobał sobie eter, o którego działaniu rozpisywał się w swej bogatej korespondencji. W "Potopie" Henryka Sienkiewicza imć Zagłoba mówił: "Radziłem mu [...], iżby siemię konopne w kieszeni nosił i po trochu spożywał. [...] Od tej pory tak mu się dowcip zaostrzył, że i najbliżsi go nie poznają". O narkotykach pisała Eliza Orzeszkowa - uznawała je jednak za wynalazek zdeprawowanego Zachodu. Futurysta Bruno Jasieński w jednym ze swych wierszy upajał się wonią anemicznych palców kochanki, które "pachną jak opium".

Drugi skok Leszka

Na Zachodzie boom na narkotykową mitologię literacką skończył się kilkanaście lat temu. Polscy autorzy narkoliteratury piszą ją obecnie raczej z wyrachowania - korzystają z chwilowej mody. Przesadzają więc krytycy, gdy w tej literaturze widzą przejawy degrengolady - w końcu w większości to wykalkulowana fikcja. Nie jest to dobra literatura, ale ratuje ją ironia: Jan Sobczak wspomina o ziołach czystej mocy niczym Czarna Madonna, Dorota Masłowska pisze o "bogu królu wszechamfetaminy".

Temat tzw. dragów nie jest już traktowany przez młodych literatów jak coś z subkulturowych podziemi. "Odlotowa" pisanina lansowana jest w mediach, nominowana do wszelakich nagród, a jej autorzy brylują na pierwszych stronach gazet. Pomijając literaturę wspominkową, w większości utworów temat narkotyków wzięty jest w nawias ironii. Widać to choćby w powieści "Chłopaki nie płaczą" Krzysztofa Vargi czy w "Dryfie" Jana Sobczaka. Nieustający odjazd to zazwyczaj jedynie pretekst do literackiej zabawy czy towarzyskich lub politycznych aluzji. We wspomnianym "Dryfie" pojawia się na przykład Leszek Wałęsik, który usiłuje przeskoczyć przez płot, aby... uszczknąć nieco z konopnego krzaka.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

pio-k (niezweryfikowany)

poeci i ci inni artysci, wszyscy uzywali..... myslicie ze dlaczego tak krotko zyli ..... kazdy dobry poeta zyl przecietnie 40lat potem przewaznie samogujstwo popelnil albo z wycieczenia padal..... a to dlatego ze walili se ostro, i nie zalowali..... wezmy naprzyklad tych wszystkich dekadentow np Schopenchauer, gosciu mial takiego dola, normalnie takiego jak ja gdy se czegos nie walnie...... brak checi zycia
Kajot (niezweryfikowany)

poeci i ci inni artysci, wszyscy uzywali..... myslicie ze dlaczego tak krotko zyli ..... kazdy dobry poeta zyl przecietnie 40lat potem przewaznie samogujstwo popelnil albo z wycieczenia padal..... a to dlatego ze walili se ostro, i nie zalowali..... wezmy naprzyklad tych wszystkich dekadentow np Schopenchauer, gosciu mial takiego dola, normalnie takiego jak ja gdy se czegos nie walnie...... brak checi zycia
tchuszszsz-uszu... (niezweryfikowany)

przecież narkotyki były zawsze od początku ludzkości (może oprucz epoki kamienia).
pio-k (niezweryfikowany)

przecież narkotyki były zawsze od początku ludzkości (może oprucz epoki kamienia).
.chudy. (niezweryfikowany)

przecież narkotyki były zawsze od początku ludzkości (może oprucz epoki kamienia).
xil (niezweryfikowany)

przecież narkotyki były zawsze od początku ludzkości (może oprucz epoki kamienia).
Zajawki z NeuroGroove
  • Katastrofa
  • Mieszanki "ziołowe"

Ciepłe majowe popołudnie nad rzeką, tuż obok jakiejś fabryki. Ja, moja ówczesna dziewczyna i przyjaciel spotkaliśmy się w celu picia piwa i palenia papierosów. A potem wyszło jak wyszło.

Prolog:

Spotkaliśmy się razem z moją ówczesna dziewczyną i przyjacielem kulturalnie napić się piwa po szkole. Nic nadzwyczajnego, zdażało się już wcześneij. W trakcie dziewczyna  zaproponowała że może zapalimy sobie coś fajnego. Naturalnie się zgodziliśmy bo dlaczego by nie, więc po jakimś czasie poszła do od jakiegoś kumpla i wróciła z paleniem. Powiedział jej że może być lekko halycunogenne.

 

Doświadczenie:

  • Ketamina
  • Kokaina
  • MDMA
  • Pozytywne przeżycie

Domowe zacisze.

Dzień zapowiadał sie wybornie - niedziela, znajomi których nie widziałem dłuższy okres czasu i wolny poniedziałek. 

Z racji że znajomi jedynie palą mj i nic wiecej, pilismy spokojnie piwo i gadaliśmy wspominając to i tamto, okazyjnie wychodząc na balkon przyćmić bata. I tak do popołudnia, kiedy oni zdecydowali sie wyjśc na spacer po oklicy w nowym mieście. Tak więc ostałem sie ja, ze swoimi zabawkami.

 

  • Powój hawajski
  • Powoje

Set & Setting - pokój kumpla, ogród, piwnica do zgromadzeń towarzysko-narkotycznych, mój balkon, mój pokój. Pogoda - słoneczny dzień, ciepła noc. Nastawienie - znakomite, w końcu to początek 6 miesięcznych wakacji.

Substancja: LSA - 10g Morning Glory dopalane ociupinką trawy, Smart Shivą i Konkretem (tak wiem, dla co poniektórych z was to profanacja, ale to mój trip, nie wasz)

Wiek: 19 lat.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Audioriver Festival, pierwszy dzień

Całość rozegrała się na festiwalu Audioriver w Płocku. Audioriver jest dwu i pół dniowym festiwalem muzyki elektronicznej ściągającym ludzi na plażę nad Wisłą od dobrych kilku lat. Jego motto to „Intependent Worlds Festiwal” jednak te „niezależne światy” to głównie techno, drum and bass i ogólnie IDM. Był to nasz pierwszy wyjazd na tego typu festiwal i jako tabula rasa postanowiliśmy poznać to wszystko będąc pod wpływem LSD.