Fentanyl zniknął ze szpitala geriatrycznego? To dopiero czubek góry lodowej

Czarne chmury wiszą nad Narodowym Instytutem Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie. W placówce za czasów poprzedniego dyrektora znikały narkotyki m.in. fentanyl. Ministerstwo Zdrowia bada sprawę.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

vibez.pl | Weronika Paliczka

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

62

Czarne chmury wiszą nad Narodowym Instytutem Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie. W placówce za czasów poprzedniego dyrektora znikały narkotyki m.in. fentanyl. Ministerstwo Zdrowia bada sprawę.

Braki kadrowe, zniszczone budynki, przestarzałe urządzenia. Polski system ochrony zdrowia wielokrotnie sprawia, że chorzy rozważają, czy na pewno potrzebują wsparcia. Problemy widoczne są nie tylko w małych placówkach, ale też w narodowych ośrodkach, które docelowo powinny świecić przykładem. Przekonała się o tym była dyrektorka Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie, która wykazała, że w szpitalu brakuje ogromu leków odurzających.

Ze szpitala zniknęły narkotyki

W marcu 2024 r. dyrektorką Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie została dr hab. Agnieszka Neumann-Podczaska. Naukowczyni była wcześniej zatrudniona w Pracowni Geriatrii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Kobieta specjalizuje się w badaniach nad właściwą farmakoterapią u osób starszych, jej powołanie do Instytutu Geriatrii wydawało się więc wspaniałym pomysłem.

Farmaceutka zaczęła od kontroli w szpitalnej aptece. Zamierzała sprawdzić, czy stan faktyczny leków zgadza się z zapisami. Szybko okazało się, że na oddziałach szpitalnych brakowało od kilku do nawet ponad 20 ampułek leków odurzających: morfiny, fentanylu i oxycodonu. Największe braki zanotowano w zakładzie anestezjologii - tutaj brakowało aż 350 ampułek fentanylu, ponad 130 ampułek morfiny i ponad 500 ampułek oxycodonu. W rozmowie z "Wyborczą" prof. Agnieszka Neumann-Podczaska mówi: - Tłumaczono mi, że to wszystko zużyto, podając chorym, ale zaniedbano wprowadzenia do systemu informatycznego. Za gospodarkę lekami na oddziale odpowiada jego kierownik. Ci lekarze złożyli pisemne oświadczenia, że wszystkie brakujące leki odurzające zostały podane pacjentom.

Szpital geriatryczny miał wiele problemów

W trakcie kontroli zleconej przez nową dyrektor okazało się, że budynki Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji są w opłakanym stanie. Główna apteka oraz zakład patofizjologii miały uszkodzone dachy, które zalewały wnętrza budynków. Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska nie mogła z tym nic zrobić - w lipcu 2024 r. została odwołana z funkcji dyrektora w związku z licznymi skargami, które były na nią składane przez współpracowników. Dokumenty wpływały do Ministerstwa Zdrowia, które przygląda się sprawie. Nowy dyrektor ośrodka będzie musiał się liczyć z ogromnymi długami, które ciążą na placówce, a także z koniecznością przeprowadzenia licznych remontów.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dimenhydrynat

Nazwa substancji: Aviomarin


Wcześniejsze doświadczenia: alco, THC, feta, extasy, uwielbiam mixy


Dawka i sposób użycia: 1000mg - 20 tabletek x 50mg doodbytniczo (zart)


Set & Settings: ceban trochę mnie bolał ale ogólnie spox - spacer a dalej jak popadnie...




  • Grzyby halucynogenne

  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Ciekawość, obawa przed nikotynowym nokautem

Słowem wstępu dodam, iż to mój pierwszy "report", mam nadzieję, że komuś trochę przybliży czym właściwie jest to nowe coś w okrągłych opakowaniach stojące obok fajek w sklepie.

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Marcowy wieczór, zmęczony kolejnym dniem w szkole, ale nastrój jak najbardziej pozytywny. Chęć zrelaksowania się, chwili zapomnienia, ale i ciekawość co kryję się pod nazwą Thiocodin.

Z kupnem Thiocodinu były małe problemy, bo babeczka w aptece wyskoczyła z tekstem: "dla kogo?". Trochę zaskoczony powiedziałem, że dla mamy. Ona znowu "a co mamie jest?" na co ja, że nie mam pojęcia, kazała mi kupić to jestem. Coś tam pogadała, aby pamiętać o tym, że nie wolno wykorzystywać skutków ubocznych. Ładnego zonka miałem. Trochę mnie zamurowało i się nie odzywałem, tylko myślałem sobie "Czy ja kurwa wyglądam na ćpuna?!" W ostatecznośći wyszedłem  z apteki z paczką Thiocodinu w kieszeni i z uśmiechem na twarzy.