REKLAMA

"Dzień święty święcić"

Polecany odnośnik: hyperre.al/isH
pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

wydarzysie.pl
Monika Mazur

Odsłony

78

Dziś [20.04] na całym świecie obchodzony jest Światowy Dzień Marihuany. Czy można świętować roztropnie? O polityce narkotykowej w Polsce, problemie dekrymininalizacji rozmawiał z Moniką Mazur - Jerzy Afanasjew ze Społecznej Inicjatywy Narkopolityki.

Monika Mazur: Jakie plany ma Społeczna Inicjatywa Narkopolityki na dzisiejszy dzień, który jest Światowym Dniem Marihuany?

Jerzy Afanasjew: Na pewno będziemy chcieli przekazać ludziom informacje, jak się zachować, gdy wpadnie się w kłopoty, bo z pewnością wiele osób zamierza świętować. Jako organizacja nie będziemy podejmować innych działań, ponieważ zasadniczo opowiadamy się za dekryminalizacją posiadania substancji na własny użytek, w związku z czym też nie wypada, żebyśmy nagle robili stricte prolegalizacyjne wydarzenie. Na Marszu Wyzwolenia Konopi będziemy zajmować się edukacją prawną uczestników i starać się zmniejszyć liczbę osób, które mogą mieć problemy z prawem po tego typu imprezie.

M.M: Czym dokładnie zajmujecie się w pozostałe dni w roku?

Od 2011 roku jako koło naukowe oraz sieć organizacji studenckich, działamy na rzecz racjonalnej polityki narkotykowej, czyli przede wszystkim dekryminalizacji posiadania substancji na własny użytek, a od 2015 roku prowadzimy działania środowiskowe, tzn. zajmujemy się redukcją szkód na imprezach muzycznych, gdzie staramy się pomóc użytkownikom, jeżeli już decydują się na używanie substancji psychoaktywnych.

MM: Stosunkowo niedawno zmieniliście nazwę ze Studenckiej Inicjatywny Narkopolityki na Społeczną.

W naszej organizacji jest coraz więcej osób, które ukończyły studia i mimo to czynnie działają. Poza tym, obecna nazwa poważniej wygląda, a zależy nam na tym, żeby być postrzeganym odpowiednio do naszych celów i założeń. Podejmujemy działania nie tylko na uczelni, ale też na poziomie państwowym - współpracujemy z władzami lokalnymi i Krajowym Biurem do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii.

MM: Nie działacie tylko w Warszawie. W innych miastach wojewódzkich również macie swoje oddziały.

Tak, staramy się coraz bardziej rozwijać – jesteśmy również w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Szczecinie. Zgłasza się do nas bardzo dużo osób, które chciałyby dołączyć do nas i np. na imprezach muzycznych opiekować się ludźmi, którzy mogą się czuć nieodpowiednio ze względu na spożycie substancji psychoaktywnych. Niestety, na razie rozwój organizacji przede wszystkim ograniczają zasoby finansowe.

MM: Widziałam, że byliście zaangażowani w Międzynarodowy Dzień Sprawdzania Substancji. Jakie było zainteresowanie tematem?

Było bardzo duże i przerosło nasze oczekiwania. Mimo tego, że był piątek i mniej zajęć na uczelni, to zebrał się naprawdę spory tłumek osób, zainteresowanych stoiskiem, na którym pokazywaliśmy ulotki, materiały i testy do sprawdzania substancji psychoaktywnych. Było też duże zainteresowanie ze strony zaprzyjaźnionych mediów – portalu narkopolityka.pl, ale też mediów mainstreamowych - tego samego dnia pojawiliśmy się w Programie Trzecim Polskiego Radia, więc widomość się przebiła, co jest niemałym sukcesem jak na przecieranie szlaków.

MM: Wspomniałeś, że działacie na festiwalach i imprezach muzycznych – jak to wygląda?

Przede wszystkim zawsze mamy punkt informacyjny, gdzie dostępne są ulotki z informacjami na temat konsekwencji zdrowotnych i prawnych stosowania substancji psychoaktywnych, w jakie można wpaść tarapaty i jak się z nich ewentualnie wykaraskać. Są też ulotki, zawierające informację dotyczącą stosowania substancji – odpowiednich ilości oraz bardziej lub mniej groźnych kombinacji z innymi substancjami. Zawsze na imprezie znajduje się parę osób „na dyżurze”, które zajmują się udzielaniem informacji i dystrybuowaniem testów, umożliwiających zainteresowanym sprawdzenie czy w ich próbce obecna jest ta substancja, na którą by liczyli. Jeśli mamy możliwość, to organizujemy bezpieczną strefę chill out, gdzie osoby źle czujące się po spożyciu narkotyków mogłyby usiąść, odpocząć i po prostu napić się wody, co jest ogromnie ważne, bo często na barze jest do zaoferowania tylko piwo, które nie jest najlepszym wyborem, gdy masz już za dużo we krwi.

MM: Na jakich imprezach muzycznych się pojawiacie?

Zaczynaliśmy od imprez z serii Egodrop, np. festiwal Goadupa w Bieszczadach - z nimi pracujemy długo i cieszymy się z tej współpracy. Ostatnio jesteśmy regularnie na Wixapolu, imprezach z serii Proces, będziemy też na tegorocznym Instytucie.

MM: Czy takie inicjatywy podnoszą świadomość społeczeństwa związaną z zażywaniem substancji psychoaktywnych?

Taki jest nasz cel i staramy się, żeby świadomość społeczeństwa się poprawiała. Wychodzimy z założenia, że najbardziej niebezpieczna substancja, to nieznana substancja, więc staramy się rozmawiać z ludźmi i ich informować. Tym co np. bardzo przykuwa uwagę, to to, że rozdajemy rurki do wciągania substancji. Staramy się uświadomić, że banknoty to najbardziej brudne przedmioty do znalezienia w najbliższym otoczeniu. Jeżeli używasz takiego banknotu do wciągania narkotyków, to możesz do swojego organizmu wprowadzić wirusy i zarazić się np. HCV. Warto unikać ryzyka, które jest łatwe do uniknięcia. Ludzie z nami rozmawiają i faktycznie, uświadamiają sobie, że tak jest, mimo, że nie rozważali tego wcześniej.

MM: Spotkaliście się z krytyką?

Zdarza się, ale bardzo okazjonalnie. Dostaliśmy dwa przesadnie religijne mejle, a jakiś czas temu na imprezie była sytuacja, że dziewczyna podeszła do stoiska i zaczęła mówić, że namawiamy ludzi, ale w tym momencie dołączył jej chłopak z wielkimi, jak 5 złotych, źrenicami, i powiedział: „zostaw ich, oni są spoko”. I zostało na tym, że jesteśmy spoko. Uważamy, że mówienie o narkotykach otwarcie, sprawia, nie tyle, że są akceptowalne, a pozwala sensownie ograniczać wyrządzone przez nie szkody. Wychodzimy z założenia, że chowanie głowy w piasek nie działa, dlatego jeżeli udajemy, że jakichś substancji nie ma i staramy się ograniczyć do nich dostęp, a one powracają w coraz bardziej patologicznych formach, to coś jest nie tak. Dlatego uważam, że nasze działania są adekwatne.

MM: Zależy Wam na tym, żeby polityka narkotykowa była oparta na dowodach naukowych – czy ktoś z kręgu naukowego aprobuje Wasze działania?

Tak, choć profesorowie pełnią raczej funkcję opiekuńczo-naukową i doradczą. Opiekunem naszego koła naukowego jest profesor Ireneusz Krzemiński, który wspiera nas przy projektowaniu działań środowiskowych i badań. Mogliśmy na niego liczyć podczas konferencji, które organizowaliśmy na Uniwersytecie Warszawskim w zeszłym roku czy dwa lata temu. Profesorowie współpracują z nami także indywidualnie, np. ja pracuję z moim promotorem profesorem Kazimierzem Friske, w temacie nieskuteczności polityki represyjnej, polityki prohibicji. Wielkim orędownikiem redukcji szkód i liberalizacji prawa był niedawno zmarły prof. PAN Jerzy Vetulani, z którym mieliśmy zaszczyt przez krótką chwilę współpracować.

MM: Myślicie, że legalizacja medycznej marihuany może przyczynić się do legalizacji jej w ogóle?

Uważam że tak, choć to jest złożona sprawa. Nie ma czegoś takiego jak medyczna marihuana – to jest ta sama marihuana, jak każda inna. Można jedynie mówić o jej medycznym lub rekreacyjnym zastosowaniu. Legalizacja marihuany o medycznym zastosowaniu może ułatwić dekryminalizację, bo ostatecznie nie ma to zupełnie znaczenia, że masz tej substancji gram, bo masz jaskrę czy nowotwór, czy dlatego, że się nudzisz. Polityka restrykcji jest bezzasadna i szkodliwa, ponieważ prowadzi do ścigania drobnych użytkowników w znacznie większym stopniu niż samych handlarzy.

MM: Czy legalizacja marihuany zwiększyłaby bezpieczeństwo jej używania?

Takiego jesteśmy zdania. Legalizacja mogłaby przyczynić się do powstania kontroli nad jakością marihuany i czuwaniem nad tym, by nie znalazły się w niej substancje szkodliwe, takie jak mogą znaleźć się po prostu w jedzeniu – metale ciężkie, pestycydy czy pleśń. Warto o tym wiedzieć, niż bez zastanowienia kupować to, co tylko dostępne na rynku, nieważne jakiej jest jakości.

MM: Niektórzy sądzą, że marihuana jest furtką do ciężkich narkotyków.

Jest to jakaś mądrość ludowa, która nie jest prawdą. Nie potwierdzają tego żadne badania, ale na pewno status „zakazanego owocu” jest tu istotny. Większe znaczenie, na to, czy człowiek sięgnie po inne środki psychoaktywne, ma sytuacja socjo-ekonomiczna i środowisko, niż sama substancja.

MM: Jakie są według Ciebie najbardziej rozpropagowane mity na temat marihuany?

Często spotykam się z mitem, że dym należy trzymać długo w płucach, a tak naprawdę wystarczy 1.5 sekundy - dłuższy czas tylko działa na płuca drażniąco. Niektórzy też mieszają z tytoniem lub nawet palą tzw. wiadro, żeby podbić efekt działania THC, niekoniecznie jednak to, co najbardziej boli Cię w płuca, jest najbardziej wydajną metodą zażywania. Warto zastanowić się czy efekt jaki chcemy osiągnąć jest efektem oszołomienia ilością dymu czy tylko i wyłącznie działania substancji. Dużym mitem jest też w ogóle podział marihuany na indica i sativa. Często używa się tych określeń jako synonimów do, odpowiednio, „usypiający” lub „pobudzający”, podczas gdy to jest zupełnie fałszywe. Działanie jest kwestią ilości substancji i tego, jak często się pali, dopala, a w drugiej kolejności, jak ta roślina była hodowana, ponieważ działanie wynika raczej z metody uprawy, a nie genetyki rośliny, w dużo większym stopniu niż się to ludziom wydaje. Przekwitnięta trawka będzie bogata w CBN, sedatywny kannabinoid, w który utlenia się THC w trakcie dojrzewania kwiatów. Mitem, o którym należy wspomnieć jest też to, czy marihuana uzależnia. Nie jest to substancja, którą zapalisz, wpadniesz w nią i po tobie, ale warto, tak jak ze wszystkim, pamiętać o zdrowej równowadze.

MM: Jak chcielibyście, żeby marihuana była postrzegana?

Chcielibyśmy żeby marihuana była racjonalnie oceniana. Fajnie byłoby, gdyby jej użytkownicy nie byli postrzegani inaczej, bo też są osobami odpowiedzialnymi, członkami rodziny, pracownikami, zupełnie funkcjonalnymi członkami społeczeństwa i mogą być wręcz bardziej aktywni niż ludzie, którzy zachowują abstynencję. Chcielibyśmy, żeby substancje nie były pryzmatem przez który oceniamy człowieka.

MM: Tak jak wspomniałeś – ludzi często ocenia się przez pryzmat brania substancji. Zauważyłeś jakieś zmiany w ostatnich latach?

Zachodzą zmiany, ale nie są to zmiany fundamentalne. Medyczna marihuana nieco odczarowała ludziom konopie, ale kosztem użytkowników dopalaczy. Ludzie mają różne problemy, różne życie i pochodzą z różnych środowisk, ale sama problematyka używania substancji psychoaktywnych nie powinna wpływać na to jak ich traktujemy i przysłaniać problemów z jakimi mogą się borykać. Należy je rozwiązywać, ale nie w ten sposób, żeby traktować narkotyki jak jakiś ostateczny powód ich nieszczęścia. Warto rozejrzeć się dookoła i zobaczyć, że problemem wcale nie są substancje. One najczęściej tylko taki problem przysłaniają.

MM: Co planujecie w przyszłości?

Głównym celem na ten rok jest praca nad umożliwieniem użytkownikom korzystania z tańszej lub darmowej metody sprawdzania substancji psychoaktywnych w sposób laboratoryjny – żeby dowiedzieć się jaki jest pełny skład substancji i żebyśmy mogli udzielić informacji na temat profilu działania tej substancji. Będziemy też kontynuować działania na szczeblu międzynarodowym w organizacji YODA, która działa na rzecz dekryminalizacji posiadania substancji na własny użytek oraz liberalizacji polityki narkotykowej. Staramy się też ulepszać nasz projekt sprawdzania substancji psychoaktywnych oraz udostępniać coraz większą bazę ekspertyz chemicznych, dotyczących dostępnych do kupienia produktów, tzw. dopalaczy. Na naszej stronie mamy dostępną bazę z ponad 500 wynikami analiz Głównego Inspektoriatu Sanitarnego i naszych własnych. Zamierzamy działać w coraz większej ilości miast i na większej ilości imprez.

MM: Masz jakieś sugestie dla czytelników, którzy obchodzą Światowy Dzień Marihuany?

Powiedziałbym użytkownikom, żeby nie mieszać marihuany z tytoniem, a tego dnia sprawdzić inne, bezpieczniejsze możliwości konsumpcji, np. w postaci ciastek czy zastosować waporyzację – podgrzanie marihuany, które doprowadza do parowania z niej substancji aktywnych, bez obecności szkodliwego dymu, który towarzyszy zwykłemu spalaniu. Ważną zasadą jest to, żeby nie stosować substancji jak najwięcej, tylko najmniejszą ilość wystarczającą do osiągnięcia upragnionego efektu. Zostawiam ich też z naszym motto – „niezależnie jak się bawisz, zabawa powinna być dobra i bezpieczna”.

MM: Tak więc życzę świętującym dobrej i bezpiecznej zabawy, a Tobie dziękuję za rozmowę.

Jerzy Afanasjew: Dzięki!

Oceń treść:

Brak głosów
randomness