Drink na receptę.

Codzienne picie alkoholu w małych ilościach zwiększa ilość "dobrego" cholesterolu i zmniejsza ryzyko zawału serca.

Anonim

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita

Odsłony

2910
Osoby spożywające umiarkowane ilości alkoholu mają większe szanse przeżycia zawału serca niż abstynenci. Dotychczas wydawało się, że jeden kieliszek wina lub szklanka piwa dziennie mogą jedynie zmniejszyć ryzyko ataku.

Nigdy jeszcze nie było tak dużo argumentów przemawiających za tym, że odrobina alkoholu do obiadu lub kolacji jest korzystna dla serca. Opublikowane wczoraj badania przez pismo Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego "JAMA" sugerują, że jeden drink dziennie o 32 proc. zmniejsza ryzyko zgonu na skutek zawału - bez względu na płeć, wiek i styl życia. Chroni nawet ludzi starszych przed niewydolnością serca - coraz częściej występującym schorzeniem kardiologicznym.

Trzeba jednak pamiętać, że za jeden drink uznaje się napój zawierający 12 g czystego alkoholu (tj. 270 ml piwa, 100 ml wina oraz 30 ml napojów spirytusowych 40-proc.). Nie ma jednak pewności, jaka jest optymalna dla zdrowia ilość etanolu. Z najnowszych badań wynika jedynie, że u osób, które sięgają po alkohol rzadziej niż siedem razy w tygodniu, szanse przeżycia zawału są już tylko o 21 proc. mniejsze w porównaniu do ludzi, którzy stronią od jakichkolwiek trunków. Z kolei półtora drinka dziennie o prawie 50 proc. zmniejsza groźbę zachorowania na niewydolność serca.

- Wydaje się, że tego rodzaju umiarkowana konsumpcja alkoholu jest bezpieczna nawet dla ludzi po zawale serca - twierdzi dr Kenneth J. Mukamal z Akademii Medycznej w Bostonie. Jego zdaniem, u osób tych nie trzeba stosować tak agresywnego leczenia z użyciem aspiryny, beta blokerów oraz leków obniżających cholesterol jak u abstynentów. Ale ostrzega: korzystna jest wyłącznie niewielka ilość wypijanych trunków - ich nadużywanie daje efekt odwrotny. Każdy pacjent musi też skonsultować się z lekarzem, by upewnić się, czy może bez obaw spożywać nawet umiarkowane ilości etanolu.

Alkohol - bez względu na jego rodzaj - zwiększa we krwi stężenie tzw. dobrego cholesterolu chroniącego przed zawałem. Zapobiega oksydacji LDL - złego cholesterolu, który jest szkodliwy dla tętnic po utlenieniu. W umiarkowanych ilościach korzystnie modyfikuje też procesy krzepnięcia i fibrynolizy. Dopiero po przekroczeniu maksymalnie dopuszczalnej dawki (40-50 g) wykazuje odwrotne działanie, np. zwiększa krzepliwość krwi. W Skandynawii powstało nawet określenie "poniedziałkowych" zatorowych udarów mózgu - po zaprzestaniu picia w czasie weekendu i wzrostu krzepliwości krwi.

Nikt jednak nie zamierza przepisywać alkoholu na receptę. Nawet umiarkowane jego ilości mogą okazać się niekorzystne dla zdrowia i wpędzić w alkoholizm. Amerykańskie Towarzystwo Zwalczania Raka twierdzi, że już dwa drinki zwiększają ryzyko choroby nowotworowej - raka jamy ustnej, gardła, krtani, przełyku, a także - wątroby. Powinny o tym pamiętać szczególnie kobiety, gdyż ich organizm gorzej metabolizuje alkohol. Ta sama ilość trunków przenika u nich do krwi w większych dawkach, bardziej jest toksyczne dla mózgu i narządów wewnętrznych. Tymczasem spożycie alkoholu wśród kobiet stale się zwiększa - już od najmłodszych lat.

Zbigniew Wojtasiński

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Narkoza

Opis przeżyć z dnia 15.04.05 wywołanych za pomocą Narkozy :D




Nazwa Substancji - Narkoza Dożylnie


Poziom doświadczenia - MJ bardzo często, XTC, Narkoza drugi raz


"Set and Setting" - Lekkie poddenerwowanie, Szpital


Efekty - Dziwne uczucie braku czucia ciała, niemożność ruchowa choć umysł jeszcze nie śpi

Było to moje drugie spotkanie z Narkozą, pierwszym razem byłem po "Głupim Jasiu" wiec szybko zasnęłem i wiele niepamiętam.




  • Inne


ubakalem sie...


i dzisiaj hyperreal sie `uoficjalnil`



mam taka dziwna jazde...


ze to wszystko spisek


ze leniwy rzad bierze kase za prewencje


a cpuny robia za friko serwis infrmacyjny


ze ten kraj to kraj schizofrenikow


ze nikt o nikim nie pamieta


tylko narkotyki czynia cie czlowiekiem



  • Inne
  • Marihuana

Już nie pamiętam kiedy się zaczęło, jedyne co udaje mi się przypomnieć to wiatr, który zrywał czapki z głów. Halny. Niedziela była ciepła ale mglista. Zjadłem mango żeby coś się działo i dzieje się. Otwieram oczy i czuję jakbym obudził się z długiego snu. Odkładam fajkę. Pień drzewa, pod którym usiadłem oraz mój kręgosłup zlewają się w jedno. Podłączyłem się do systemu nerwowego ziemi. Czuję mądrość ale nie w wymiarze ludzkim - zrozumienie raczej.

  • Metoksetamina
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pierwszy raz

Późny wieczór, środek tygodnia szkolnego, dochodzi północ, wolny dom, dwóch kumpli, lekkie podniecenie nowym doświadczeniem.

Na wstępie powiem, że jest to moje pierwsze doświadczenie z dysocjantami. I z jakimikolwiek RC ogólnie. Moja wiedza na ich temat opierała się głównie na neurogroovie i hyperrealu oraz rozmowach z ludźmi bardziej "doświadczonymi".

24:00 - Dom wreszcie pusty, zaczeliśmy przygotowywać syntetyczny hasz. Poszło gładko, bez większych problemów. Zaczynam zwijać skręta. Wkrótce czas na spożycie.