Dobrowolnie wrócili z USA, by odpowiedzieć za handel

Dwaj bracia według śledczych handlowali narkotykami i wyjechali do USA. Dziś dobrze im się powodzi i chcą rozliczyć się z przeszłością.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Łódzki
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

75

Bracia Łukasz i Marcin W. według śledczych handlowali narkotykami, po czym wyjechali do USA. Dzisiaj są porządnymi, wręcz wzorowymi obywatelami Stanów Zjednoczonych: mają dobre posady, świetnie zarabiają i chcą się rozliczyć z przeszłością. Dlatego skontaktowali się z łódzką prokuraturą, usłyszeli zarzuty i czekają na proces.

Bohaterowie tej niecodziennej historii to 34-letni Łukasz W. i 36-letni Marcin W. z Konstantynowa Łódzkiego. Pierwszy z nich z zawodu jest handlowcem, a drugi kucharzem. Obaj mieszkają i pracują w Stanach Zjednoczonych. Bracia W. zarabiają w USA 3 i 4,4 tys. dolarów

Prokuratura ustaliła, że Łukasz W. pracuje w mleczarni i zarabia 4,4 tysiące dolarów na miesiąc, natomiast Marcin W. jako szef kuchnia otrzymuje co miesiąc trzy tysiące dolarów. Akt oskarżenia w ich sprawie wpłynął właśnie do Sądu Okręgowego w Łodzi.

Prokuratura Okręgowa w Łodzi, która prowadziła śledztwo w ich sprawie, zarzuciła braciom, że na przełomie 2005 i 2006 roku działając wspólnie i w porozumieniu sprzedali małoletniemu Sebastianowi S. co najmniej sto gramów marihuany wartej na czarnym rynku trzy tysiące złotych.

Zaczęło się od rozbicia gangu narkotykowego

Wszystko zaczęło się 15 września 2011 roku kiedy wspomniana prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie grasującej w Łodzi i woj. łódzkim zorganizowanej grupy przestępczej handlującej narkotykami. Na jej czele stali: Kamil Ś., Adam S. i Damian N. Dwa lata potem dochodzenie wobec braci W. zostało zawieszone, ponieważ obaj znaleźli się poza zasięgiem prokuratury, która nie mogła ich zatrzymać i przesłuchać.

I nic dziwnego, bowiem w czerwcu 2009 roku bracia wyjechali do USA. Uczynili tak dlatego, że grunt zaczął palić im się pod nogami i ratowali się ucieczką za Ocean Atlantycki?

- Bracia W. nie uciekli, aby się ukryć, lecz wyjechali legalnie do Stanów Zjednoczonych w ramach łączenia rodzin – zapewnia znany łódzki karnista, adwokat Sławomir Szatkiewicz.

To właśnie do niego zza oceanu zwrócili się o wsparcie bracia W. Wkrótce kancelaria mecenasa Szatkiewicza skontaktowała się z prokuraturą.

Przyjechali z USA do Łodzi, aby usłyszeć zarzuty

Efekt był taki, że bracia W. przyjechali do Łodzi, zostali przesłuchani w prokuraturze i usłyszeli zarzuty. Potem wrócili do USA, niemniej przyjadą na pierwszą rozprawę, kiedy w ramach procesu zostaną przesłuchani w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Na kolejne rozprawy już nie będą musieli przybywać z USA do Polski.

- Bracia W. są dzisiaj porządnymi i przykładnymi obywatelami Stanów Zjednoczonych. Mają dobre posady. Jeden z nich pracuje jako menedżer w pewniej firmie i w ramach zarządzania licznymi zespołami ludzi sprawuje nadzór nad 600 osobami – podkreśla Sławomir Szatkiewicz.

Licealista niemal codziennie kupował narkotyki

Zarzuty wobec Łukasza i Marcina W. dotyczą tego, że sprzedawali narkotyki małoletniemu. Chodzi o Sebastiana S., który wtenczas był uczniem pierwszej klasy Liceum Ogólnokształcącego w Konstantynowie Łódzkim. Prokuratura ustaliła, że handel szedł pełną parą, bowiem licealista prawie codziennie kupował narkotyki od oskarżonych, za które płacił 30 złotych za gram. W sumie kupił sto gramów marihuany.

Podczas przesłuchania Sebastian S. wyjaśnił, że wtedy wiele osób kupowało narkotyki od braci W. Tymczasem zarzuty wobec obu oskarżonych dotyczą jedynie sprzedaży środków odurzających uczniowi I klasy LO. Może to oznaczać, że tylko takie transakcje prokuratura może udowodnić przed sądem. Świadek bez problemu rozpoznał Łukasza i Marcina W.

Sebastian S. wydaje się być świadkiem wiarygodnym, ponieważ na tablicach poglądowych bez problemu rozpoznał Łukasza i Marcina W. Bezbłędnie wskazał też, który z nich jest starszy, a który młodszy. Ponadto pokazał śledczym posesję w Konstantynowie Łódzkim, gdzie mieszkali bracia W.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • LSD-25

Samotna wyprawa.

Witam. To opowiadanie opisuje historię, która mogłaby się zdarzyć, ale zapewne jest tylko fikcją literacką;-)

  • Ayahuasca




Środek: Ayahuasca - 65g mimosy i 20g ruty

Setting: kwadrat

Osoby: Ja, R. i jego dziewczyna A.


  • Przeżycie mistyczne
  • Szałwia Wieszcza

mieszkanie kolegi, ekscytacja, kilka godzin wewnętrznej pracy przygotowującej do wejścia w kontakt z nową substancją....

Opisane wydarzenia miały miejsce około 3 lata temu, po około 8 letnim okresie intensywnej praktyki buddyzmu tybetańskiego, w czasie którego tylko jakieś 2 razy zjadłem grzybki psylocybki i z 3 razy zapaliłem trawkę...

Niespodziewanie okazało się, iż kolega buddysta, który mnie nocuje ma ekstrakt Salvi Divinorum. Wczesniej tego dnia miało miejsce kilka znaczących koincydencji, które jak później zobaczyłem przygotowywały mnie na spotkanie z Boską Salvią.

  • Mefedron
  • Tripraport

Nastrój jak zawsze dobry , zapowiadało się kolejne nudne październikowe popołudnie .

Myślę iż do zrozumienia mojego przeżycia powinienem powiedzieć kilka słów o sobie . Jeśli nudzi was opis sytuacji dziejącej się przed kluczowym efektem . Po prostu przeczytajcie monolog .

Z reguły jestem człowiekiem poszukującym , miłującym jak najwieksze "olśnienia" . Stąd wachlarz związków których probowałem. Brawura i brak umiaru to słowa idealnie mnie opisujące .