Czy Włodzimierz Czarzasty ma problem z marihuaną?

Krótki felieton zza kulis autorstwa Macieja Kowalskiego.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

naTemat.pl
Maciej Kowalski

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

372

Od redakcji [H], celem wyjaśnienia kontekstu: poniższy tekst jest subiektywną relacją pochodzącą z bloga Macieja Kowalskiego.

Pomimo postępowych koalicjantów (Biedroń, Zandberg), SLD to dno i metr mułu jeśli chodzi o poglądy na marihuanę.

Udział w wyborczym spotkaniu Lewicy z krzakiem konopi okazał się bardziej kontrowersyjny, niż można było się spodziewać. "Może lepiej to stąd zabierzcie" - od razu zwrócił się do mnie (komunistycznym zwyczajem w liczbie mnogiej) jeden z sympatyków SLD. "Przez takie rzeczy nie wygramy tych wyborów", wtórował mu kolejny. Jak się szybko okazało, piękne i radosne konopie stały się solą w oku konserwatywnych i zacofanych zwolenników tego środowiska. Agresja, złość i niechęć jaką poczułem były nieporównanie większe niż emocje, jakie moja wizyta z konopnym bukietem rodziła jakiś czas temu na spotkaniu ze zwolennikami PiS...

... Prawdziwym szokiem było jednak spotkanie z Przewodniczącym tej partii - Włodzimierzem Czarzastym. Pomimo kilkukrotnego powtórzenia prostego pytania, nie udało mi się uzyskać odpowiedzi, czy jako poseł poprze projekt zniesienia kar za posiadanie marihuany. Usłyszałem za to, że powinienem dziękować SLD (!), że nikt nie zrobił tyle dla sprawy (zdaje się nie pamiętać, że to oni wprowadzili kary więzienia za posiadanie). Dalej było jeszcze lepiej - usłyszałem, że sam się powinienem wziąć za robotę a nie narzekać, a także nazwano mnie kłamcą, gdyż rzekomo osoby przeganiające mnie z wiecu były "byłymi działaczami SLD", nie zaś obecnymi.

Sytuację próbował uratować Robert Biedroń, który jednoznacznie i nie po raz pierwszy zadeklarował swoje poparcie dla legalizacji marihuany - niestety o mandat poselski ubiega się nie on, a jego koalicyjny "kolega".

Panie Włodku - swoim chamstwem pozbawiłeś właśnie Lewicę mojego głosu.

Oceń treść:

Average: 5.3 (6 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • LSD-25
  • Marihuana

Domowe Zacisze z przyjacielem, pusta chata na wsi, rodzina wyjechała. Nastawienie pozytywne.

Trip ten miał miejsce około 4 lata temu, skutki tego przeżycia odczuwam w małym stopniu do dziś. Jako, że było to dawno temu i działo się wtedy bardzo dużo, przy czym background też jest ważny, postaram się utrzymać fakty zwięźle i rzeczowo.

Background:

  • Benzydamina
  • Odrzucone TR
  • Pierwszy raz

W swoim przytulnym pokoju, w półmroku, chęć zobaczenia pierwszych halucynacji w życiu.

Hmmm. Od czego by tu zacząć? Teraz w trakcie pisania tego TR jest jakieś 10 h 45 min od czasu wejścia 0,5 g benzy, jeszcze się nie pozbierałem, ale daje w miare radę pisać. Wczoraj korzystając z okazji, że będe sam w domu przez jakąś godzinę (co rzadko się zdarza bo przeważnie w domu i tak zostaje moja siostra). rozpuściłem prawidłowo według opisu jedną saszetkę w 30ml letniej wody. Rozpuszczałem ok. 10 min. W międzyczasie zrobiłem sobie duży zapas herbaty (szklanka rumianku, szklanka melisy oraz duży dzbanek z wcześniejszą melisą, rumiankiem oraz dwiema świerzymi miętami.

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Noc, brak zbędnego towarzystwa, humor jak zwykle dopisywał, własny dom.

Godzina 22:38 — właśnie połknąłem ostatnią parasolkę z ferajny o wadze pięciu gramów. Wiedziałem, że będzie to lot wysoki, bo dobrze znam te grzyby — w końcu sam je wyhodowałem. Rozpaliłem sobie w kominku, przygotowałem spanko i ułożyłem się wygodnie, czekając na pojawienie się pierwszych efektów.

 

  • Gałka muszkatołowa

Jakieś 2 lata temu przeżyłem nieco głupi okres fascynacji wszelkimi narkotykami. Obecnie mi przeszło, ale może komuś do czegoś moje wypociny się przydadzą. Byłem kompletnym dziewicem w tym temacie - nawet nie piłem alkoholu. Pod wpływem ispiracji tej strony kupiłem trzy opakowania mielonej gałki muszkatołowej (chyba 20 gram, ale nie jestem pewien) firmy ZIOŁOPEX.