Czas dla dziecka

"Obraz dzisiejszego narkomana nie rożni się od obrazu porządnego ucznia, studenta i młodego człowieka robiącego karierę zawodowa. Dla części młodych narkotyki wypełniają pustkę" - mówi Piotr Jabłoński

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Lekarska Pismo Izb Lekarskich Numer 09/2000
Grażyna Ciechomska

Odsłony

7039

"Obraz dzisiejszego narkomana nie rożni się od obrazu porządnego ucznia, studenta i młodego człowieka robiącego karierę zawodowa. Dla części młodych narkotyki wypełniają pustkę" - mówi Piotr Jabłoński, dyrektor Biura ds. Narkomanii.

Narkotyki staja się modne wśród elit intelektualnych. Do ośrodków leczących uzależnienia trafiają ostatnio biznesmeni i artyści. Także uczestnicy młodzieżowych spotkań, prywatek i dyskotek coraz częściej wzmacniają swoje wrażenia towarzyskie poprzez wdychanie czy zażywanie środków odurzających. W Polsce prowadzi się szereg badań ilościowych i jakościowych dotyczących zjawiska narkomanii. Pozwalają one na ocenę jego wielkości, charakterystykę oraz ustalenie realnych zagrożeń. Socjolog Janusz Sierosławski z Zakładu Badań nad Alkoholizmem i Toksykomaniami w Instytucie Psychiatrii i Neurologii wraz z Barbara Fatyga, antropologiem i socjologiem młodzieży, kierowniczka Ośrodka Badań Młodzieżowych w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzili badania epidemiologiczne dotyczące rozpowszechniania substancji psychoaktywnych. Badacze koncentrowali się na zagadnieniach jakościowych. Wyłaniający się z tych analiz obraz młodzieży jest niezbyt optymistyczny - stwierdza Janusz Sierosławski. Młodzi ludzie charakteryzują się płytkim indywidualizmem, także płytkim kolektywizmem. W ostatnim przypadku oznacza to, ze spotykają się, aby załatwić jakiś biznes, zabawić się, ale nie łącza ich większe więzi, nie łączą ich wyższe wartości. Ponadto czas teraźniejszy wydaje się być - dla młodych ludzi - podstawowa kategoria organizująca ich postawę życiową. Nie są oni zorientowani na karierę, na przyszłość, na sukces, a raczej na to, co dzieje się tu i teraz. Z tych badań wyłaniają się dwa rozbieżne obrazy: młodzieży i wychowawców oraz ich stosunku do używek, w tym do narkotyków. I tak na miano prawdziwego narkotyku dla młodzieży zasługują środki syntetyczne. Według opinii młodych narkotyki iniekcyjne, a w szczególności kompot są dla ludzi zdegradowanych. Natomiast nie są dla nich narkotykami marihuana i haszysz. Określają je jako niegroźne ziółka.

Nastolatki posiadają duży zasób wiedzy na temat narkotyków, ale jednocześnie charakteryzują się brakiem perspektywy etycznej w myśleniu o nich. Młodzi nie myślą w kategoriach wolno czy nie wolno, właściwe czy nie. Myślą raczej w kategoriach ile przyniosą one zagrożeń, a ile przyjemności. Dla dzisiejszej młodzieży sięgniecie po narkotyk jest elementem codzienności. W przeciwieństwie do tej opinii wychowawcy uważają, że tego typu zachowania są patologia i dotykają młodych, którzy pochodzą z rodzin i środowisk zaniedbanych. Wychowawcy traktują alkohol, tytoń i narkotyki jako jedno zło. Natomiast dla ich wychowanków alkohol i tytoń to jedno, a narkotyki to cos innego - przekroczenie zamkniętego kręgu. Janusz Sierosławski sugeruje, że aby młodzież lepiej rozumieć, trzeba z nią bardziej po partnersku rozmawiać. Zmiany zachodzą nie tylko w stosunku do narkotyków, ale tez w samych środowiskach uzależnionych. Dr Ewa Grycner, lekarz psychiatra z Poradni Profilaktyczno-Leczniczej stara się opisać zmiany w sposobie konsumpcji narkotyków w Polsce. "Dawniej zaczynano od rozpuszczalników lotnych, a wiec klei. Przed 20 laty substancja inicjująca były tez środki uspokajające lub leki. Od narkotyków dożylnych odstraszały strzykawki. Obecnie sytuacja zmieniła się. Większą karierę robią kanabinole. Swoje "dobre dni" przezywa amfetamina i jej pochodne, a wiec ekstasy". Zmieniła się sytuacja heroiny. Młodzież zaczęła traktować ten narkotyk jako w miarę bezpieczny. Dlaczego? Ponieważ od czterech lat zażywa jej w formie do palenia.

Dr Grycner mówi: "Wykształciła się ogromna grupa młodzieży wekendowo-imprezowej uzależnionej od heroiny. Ale jej zażywanie wiąże się z dużymi nakładami finansowymi, popadaniem w długi i układy mafijne. Zauważa się też coraz większą liczbę pacjentów przechodzącą z heroiny na kompot. Do tych grup uzależnionych już nic nie trafia. Zarówno rodzice, jak i służba zdrowia wyczerpały już wszystkie środki. Oni są wyrzucani z domów i najczęściej lądują na Dworcu Centralnym lub tym podobnych miejscach". Liczba osób zażywających heroinę, głownie w odmianie przeznaczonej do palenia, tzw. brown sugar rośnie. Np. w 1995 r. heroinę zażywały 2 osoby, a już w 1998 r. aż 832. Skokowy wzrost dotyczy tez kokainy. W 1997 r. z powodu używania kokainy do ośrodków leczniczych przyjęto zaledwie 4 osoby, a w 1997 już 46. Wśród narkomanów panuje duże zróżnicowanie terytorialne. Trzy lata temu województwami o najwyższym wskaźniku przyjętych do lecznictwa stacjonarnego na 100 tys. mieszkańców były według starego podziału: szczecińskie, zielonogórskie, wrocławskie, suwalskie, koszalińskie, legnickie i warszawskie. Niepokojące trendy w zjawisku narkomanii skłaniają rożne jednostki instytucjonalne do zintensyfikowania działań zapobiegających jej rozszerzaniu się. Piotr Jabłoński, dyrektor Biura ds. Narkomanii informuje, iż jednym z aktualnych kierunków polityki ministra zdrowia w zakresie przeciwdziałania narkomanii jest profilaktyka. "Chcemy stworzyć szerokie forum rożnych organizacji z sektora państwowego, organizacji pozarządowych i kościelnych. Tworzyliby je ludzie, którzy wyznają pogląd, ze głównym polem przeciwdziałającym i zapobiegającym narkomanii jest rodzina. Chcemy znaleźć inne drogi mówienia o narkotykach. Czas narkomanii telewizyjnej już minął. Czas brudnych narkomanów z Dworca Centralnego biorących dożylnie już minął. Obraz dzisiejszego narkomana nie rożni się od obrazu porządnego ucznia, studenta i młodego człowieka robiącego karierę zawodowa. Dla części młodych narkotyki wypełniają pustkę" - mówi Piotr Jabłoński. Dyrektor uważa, ze te pustkę należy wypełnić. Nie należy młodzieży straszyć. Trzeba jej zaoferować jakieś wartości. Najlepsze znajda się zapewne w rodzinie.

Narkotyki nie zawsze zabijają i nie zawsze uzależniają. O tym trzeba młodzież informować. Hasłem forum jest: "Znajdź czas dla swojego dziecka". W działaniach przeciwdziałających narkomanii spory udział ma Kościół katolicki. Ksiądz biskup Antoni Długosz, duszpasterz krajowy Młodzieży Nieprzystosowanej Społecznie mówi, ze Kościół stara się pomoc uzależnionym. "Mamy kilka ośrodków dla ludzi od 18 r. życia oraz dla małolatów. Przy parafiach organizujemy świetlice, które pozwalają na spędzanie wolnego czasu, jak również rozwijanie zainteresowań i talentów. Tworzymy kolka: dramatyczne, plastyczne, taneczne, sportowe, charytatywne". Jego zdaniem jedna z przyczyn powodujących sięgniecie po narkotyk jest patologia w rodzinie. Potwierdzają te opinie badania przeprowadzone wśród podopiecznych ośrodka dla dorosłych "Betania" pod Częstochową, którego jest kierownikiem. Ale to nie jedyny powód narkomanii. Innymi są patologia szkoły czy parafii. W tym ostatnim przypadku należy zadać sobie pytanie czy parafia cos robi oprócz działań duszpasterskich. Ksiądz Długosz uważa, ze każda parafia powinna oferować swoim parafianom cos więcej niż tylko działania wynikające z jej misji. Np. mogłaby stworzyć propozycje zagospodarowania wolnego czasu dla młodzieży. Ta oferta mogą być świetlice. Narkomania w Polsce poszerza swój krąg. Zjawisko zmienia się też jakościowo. Wielce niebezpieczny jest stosunek młodych do narkotyków. Traktowanie niektórych z nich jako niegroźne, zażywanie środków odurzających dla towarzystwa, szpanu czy rozluźnienia powinno napawać niepokojem. Uwaga rodziców, szkoły, Kościoła, także młodzieżowych poradni zdrowia psychicznego powinna w większym stopniu zostać zwrócona na problemy młodzieży i jej codzienne obyczaje.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina

|Nazwa substancji|- Benzydamina




  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Katastrofa
  • Kodeina
  • Marihuana
  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)

Codzienna depresja

Około rok temu miałem dwutygodniową psychozę, powstałą w wyniku codziennego ćpania (przez około 20 dni) dekstrometorfanu, kodeiny, etanolu, MDMA i marihuany. Codziennie porobiony co najmniej trzema z wymienionych, po czasie brałem to już tylko dlatego, że nie mogłem wrócić do normalności. Kodeina i MDMA już nie działały. Nagle uznałem, że muszę czym prędzej przestać. Zostawiłem więc te używki i wtedy się zaczęło...

  • GHB



hej ho Wielki Otworze !






ot, worze !






ot, sie woże ?






woże sie po miesice


jeszcze wiencej em-ce






  • Marihuana

Set & Setting: Z dobrym nastawieniem z grupką znajomych ugadaliśmy się na jaranie w m mieszkaniu pewnych koleżanek.

Dawka: 2g na czterech

Wiek i doświadczenie: 17 lat, Tytoń, Alkohol, Marihuana, Znak zapytania (Smile Shop), Bob sense, Sensimila.

Więc tak, nie będę szczegółowo odpisał jak odbywało się kupno.

Postanowiliśmy, że będziemy palić z butli. Pomysłu nie popierałem, ale cóż, jednak się zgodziłem.

randomness