Chirurdzy piją najwięcej? Prof. Jerzy Samochowiec: To krzywdzący stereotyp

Sprawa pijanego chirurga na dyżurze w goleniowskim szpitalu bulwersuje opinię publiczną. Z psychiatrą prof. Jerzym Samochowcem rozmawiamy m.in. o problemie lekarzy nadużywających alkoholu.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

gs24.pl
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

52

Sprawa pijanego chirurga na dyżurze w goleniowskim szpitalu bulwersuje opinię publiczną. Z psychiatrą prof. Jerzym Samochowcem rozmawiamy m.in. o problemie lekarzy nadużywających alkoholu.

Prof. Jerzy Samochowiec, kierownik Kliniki Psychiatrii PUM, jest Pełnomocnikiem do spraw zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów, przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Szczecinie.

Czy skomentuje Pan przypadek lekarza z Goleniowa, który był nietrzeźwy na dyżurze?

Pijany lekarz na dyżurze zasługuje na surową karę dyscyplinarną. Tak samo pilot, sędzia, robotnik czy kierowca. Należy wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia. Zresztą postępowanie wyjaśniające w zakresie odpowiedzialności zawodowej w stosunku do tego lekarza już zostało wszczęte przez Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy OIL w Szczecinie.

Takie sprawy szczególnie bulwersują opinię publiczną…

Specyfika pracy lekarza powoduje, że spowodowane szkody dotyczą nie tylko ich samych i ich otoczenia, ale mogą stanowić poważne zagrożenie dla pacjentów. Zarówno w pracy, jak i poza pracą, lekarz powinien przestrzegać prozdrowotnego trybu życia i nie stanowić negatywnego wzorca dla otoczenia. Wpisując w wyszukiwarkę Google hasło ”lekarz pijany na dyżurze” uzyskałem dziś przeszło 100 linków do podobnych spraw i historii. Ale to nie są twarde dane „mówiące” o statystyce uzależnień w tej grupie zawodowej.

A mamy takie statystyki? Czy w ogóle można oszacować skalę problemu?

W Polsce nie publikowano badań na temat rozpowszechnienia problemów alkoholowych w środowisku medycznym pomimo tego, że problemy te istnieją. Z kolei a amerykańskich badań wynika, że w USA 8-12 proc. lekarzy cierpi na uzależnienie od alkoholu lub od innej substancji psychoaktywnej, a u 20-25 proc. lekarzy mężczyzn występują poważne problemy alkoholowe, a uzależnienie od alkoholu dotyczy 8-10 proc. Wskaźniki dotyczące kobiet lekarzy są odpowiednio o połowę niższe. Odsetki lekarzy z problemami używania substancji psychoaktywnych są podobne jak w populacji ogólnej lub nieco wyższe.

Dlaczego lekarze nadużywają alkoholu?

Powiem o tym, co ułatwia rozwój problemów alkoholowych wśród lekarzy. To brak podstawowej wiedzy na temat uzależnienia od alkoholu i innych uzależnień, stres związany z pracą, nieregularny czas pracy, przeciążenie i przemęczenie pracą, praca w specjalnościach zabiegowych. Na przykład z badań przeprowadzonych w szpitalach uniwersyteckich w Danii i w Niemczech na grupie kobiet-lekarek wynika, że kobiety uprawiające specjalizacje zdominowane przez mężczyzn, takie jak chirurgia, piją więcej alkoholu niż lekarki innych specjalizacji.

Chirurdzy piją najwięcej? To prawda czy krzywdzący stereotyp?

Krzywdzący stereotyp. Chirurdzy muszą mieć naprawdę świetną kondycję, aby podołać fizycznie zabiegom, mieć skupioną uwagę obsługując bardzo skomplikowane aparatury, no i wykazywać się odpornością psychiczną na nagłe zmiany i kryzysy. Bierność wobec przypadków picia w czasie obowiązków lekarskich, akceptująco-dowcipkujący stosunek do „zabiegowców, którzy muszą wypić, żeby ręce nie drżały w czasie operacji”, traktowanie uzależnień jako sprawy osobistej bez wpływu na jakość usług medycznych, to przeszła epoka.

Jak wygląda praca z lekarzami, którzy są uzależnieni? Z materiałów, które czytałam, wyłania się taki obraz, że lekarzom ciężko się przyznać do problemu i podjąć leczenie.

Wygląda to różnie w poszczególnych krajach. Na przykład w Niemczech są ośrodki wyspecjalizowane w programach dla lekarzy. I nie ma dylematów podwójnej roli terapeutów. Samorząd lekarski podejmuje natychmiast działania, jeśli ma sygnał w tego typu sprawie, ale sam ośrodek zawsze skupia się na leczeniu uzależnionego lekarza i nie kontaktuje się bezpośrednio z samorządem. W USA trzeba zwrócić uwagę na wysoką pozycję administracyjną i wizerunkową samorządu lekarskiego. Kary administracyjne są czasem bardziej dotkliwe, niż sądów powszechnych. Mamy tam też ogromną roszczeniowość społeczeństwa, ogromne odszkodowania, co wymusza dbałość właścicieli szpitali o przestrzeganie procedur i jakość usług. Ale zwrócę też uwagę, że na większości amerykańskich uniwersytetów medycznych kilka godzin poświęca się na mówienie o uzależnieniach wśród lekarzy. Wreszcie są liczne prace badawcze na ten temat i systemy monitorujące zjawisko. Zwraca się też uwagę na specyfikę zawodów medycznych, dlatego lekarze uczestniczą w specjalnych programach terapeutyczno-rehabilitacyjnych.

Domyślam się, że w Polsce system nie jest tak rozbudowany…

Regulacje prawne są ogólnikowe, zostawiające duży margines swobody interpretacji. Naczelna Izba Lekarska sama podjęły ten ważny temat i powołała pełnomocników do spraw zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów na poziomie Okręgowych Izb Lekarskich. To fachowcy z dużym entuzjazmem, ale poruszający się w pewnej próżni prawnej i braku systemu.

Co to oznacza?

Brakuje standardów postępowania, szczególnie wobec zróżnicowanych problemów. Zachodzi też konflikt między zachowaniem tajemnicy lekarskiej, zaufania między lekarzem a lekarzem-pacjentem a koniecznością powiadomienia odpowiednich instytucji o złym rokowaniu, a co za tym idzie, niezdolnością do wykonywania zawodu. Jeśli zachodzi konflikt dwóch wartości, to należy poświęcić wartość mniejszą – to tajemnica lekarska, wobec wartości większej – to bezpieczeństwo pacjentów. Kodeks Etyki Lekarskiej nakazuje powiadamiać OIL o podejrzeniach niezdolności wykonywania zawodu lekarza. Zadaniem pełnomocnika jest odsunięcie zagrożenia od pacjentów jeśli mówimy o aktywnie uzależnionych lekarzach.

Pozbawienie ich prawa wykonywania zawodu?

Jeśli jest taka konieczność, to tak. Głównym zadaniem pełnomocnika jest pomoc lekarzom, którzy ze względu na stan zdrowia mają trudności z wykonywaniem zawodu, przede wszystkim dotyczy to osób mających problemy z uzależnieniem od alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych lub ich nadużywaniem. Pełnomocnik wspiera lekarza w znalezieniu placówki medycznej zajmującej się leczeniem uzależnień, jak również monitoruje proces podjętego przez niego leczenia. Jednakże w przypadku braku chęci lekarza do podjęcia stosownego leczenia, a przede wszystkim powzięcia podejrzenia wystąpienia niezdolności do wykonywania zawodu, pełnomocnik ma prawo skierowania wniosku do Okręgowej Rady Lekarskiej o powołanie komisji orzekającej w przedmiocie niezdolności do wykonywania zawodu ze względu na stan zdrowia.

Co się robi, aby uzależnionemu lekarzowi pomóc? Czy w ogóle do pana, jako takiego pełnomocnika, zgłaszają się sami lekarze?

Pełnomocnik jest wciąż traktowany z dużą nieufnością. Ma być pomocą, ale jest też postrzegany trochę jak prokurator. Priorytetem dla mnie jest zawsze szybka interwencja i konsekwentne informowanie przy przyjęciu i w czasie leczenia, że uzależnienie skutkuje długą czasową niezdolnością do podjęcia pracy i może skutkować pozbawieniem prawa wykonywania zawodu. Niestety wiedza o uzależnieniach i postawy środowiska lekarskiego wobec uzależnionych kolegów są niewystarczające i konieczna jest kampania informacyjna, która pomoże zmienić ten stan rzeczy.

Co pana zdaniem należałoby zrobić?

Lista jest bardzo długa. Już w programach studiów przed- i podyplomowych należałoby wprowadzić więcej zajęć poświęconych uzależnieniom, zmieniać mentalność środowiska lekarskiego i przeszkolić kadrę kierowniczą w zakresie postępowania z osobami uzależnionymi. Jeśli chodzi o samo leczenie, powinno się ono odbywać poza miejscem praktyki lekarskiej, z zapewnieniem poufności. Opornym na leczenie dawać wybór - leczenie albo zawieszenie prawa wykonywania zawodu. Warto też wspierać tworzenie grup samopomocowych dla lekarzy. Jednak ostatecznie to lekarz zawsze musi sam podjąć decyzję o tym, że chce coś zmienić w swoim życiu, aby móc funkcjonować zarówno bez alkoholu jak i bez innych substancji psychoaktywnych.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Inne

Rok temu otrzymaliśmy z dziewczyną sadzonkę Turnera diffusa jako prezent do nowego mieszkania . Wiedziałem o afrodyzjakalnym działaniu tego ziółka , ale moja kobieta jest wielką miłośniczką roślin i nie pozwalała mi nawet skubnąć listka z jej zielonego pupilka . Wreszcie kilka tygodni temu przyszedł czas , aby damianę troszeczkę przyciąć , gdyż wyrosła z niej prawie 1,5 metrowa smukła panienka , a przycinanie pomaga w rozkrzewianiu się .

  • Efedryna

W piatek skonczylem lekcje okolo 14. Wiedzialem, ze najprawdopodobniej

caly

wieczor

spedze sam w domu, wiec czemu by nie sprobowac czegos nowego ? Wszedlem

wiec

po drodze do apteki i za 2zl76gr stalem sie szczesliwym posiadaczem listka

Tussipectu.

Potem jeszcze tylko wizyta w cukierni, gdzie zakupilem mala butelke

pomaranczowego

Frugo (zielony sie niestety skonczyl :( Wyszedlem i zapodalem na dobry

poczatek 4

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Bardzo zły stan psychiczny spowodowany wielomiesięcznym stresem w firmie.

Moja waga to 92 kg, wzrost: 176 cm.

Mieszanka: głównie DXM, Cloranxen (aby uspokoić lęki), po kilku dniach doszedł THC.

Czas: tu mam problem z określeniem czasu z powodu bardzo mocnego haju więc starałem się opisać czas ogólnie.

A więc po kolei...

  • Dimenhydrynat

wczoraj wieczorem zapodalem avio... niezbyt myslalem ze mnie poczesze ale po calym dniu szukania palenia w miescie (od 18 do 23) bylem z qmplem tak zdesperowany ze poszlismy do apteki i qpilismy po 4 paczki na glowe (20 tabletek jakby ktos nie wiedzial)...byla ~23:30...zaczelismy szukac miejscowki aby spokojnie to wtrymsic.w konu padlo na parapet jakiegos odludnego sklepu. okolo 24:00 zaczelismy czuc ze nas czesze...faza jak po kilku maszkach mj...ogolna beka...dziwne przemyslenia..pool godziny po tym postanowilismy sie przejsc...i wtedy to sie stalo.