REKLAMA




Celem bossa z branży dopalaczy był nie tylko Ziobro

Oprócz pozbycia się ministra, który stanął na przeszkodzie nielegalnym interesom, Jan S. miał planować zemstę także na trzech policjantach, którzy rozbili jego grupę przestępczą.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita
Izabela Kacprzak, Grażyna Zawadka
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

461

Oprócz pozbycia się ministra, który stanął na przeszkodzie nielegalnym interesom, Jan S. miał planować zemstę także na trzech policjantach, którzy rozbili jego grupę przestępczą.

Łącznie dziesięć zarzutów dotyczących podżegania do zabójstwa i stosowania gróźb karalnych zawiera europejski nakaz aresztowania wobec Jana S,. bossa w dopalaczowej branży, wydany w maju przez wrocławski sąd – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Poszukiwany dziś w całej Europie 28-letni S. – jak twierdzi prokuratura, a z czym zgodził się sąd – chciał usunąć ze swojej drogi wszystkich, którzy udaremnili lewy biznes przynoszący gangowi zyski rzędu miliona złotych miesięcznie.

„Rzeczpospolita" kilka dni temu ujawniła szczegóły śledztwa w sprawie „zlecenia na Zbigniewa Ziobrę" i jednego z prokuratorów, do których zabójstwa nakłaniał – jak ustalili śledczy – Jan S. W podobny sposób miał on zlecić wyeliminowanie trzech policjantów, którzy rozpracowali i skutecznie rozbili dopalaczowy gang.

Z decyzji sądu o ENA wynika, że Jan S. nakłaniał „kilera" (chemika z jego gangu) do zabójstwa trzech funkcjonariuszy policji, wskazując mu użycie do tego celu m.in. „substancji powodujących zawał serca oraz zapaść krążeniową". To podobne sposoby, jakie S. podpowiadał na pozbycie się ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, i jednego z prokuratorów prowadzących śledztwo przeciwko dopalaczowej grupie.

Sprawa jest poważna, bo z nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że S. próbował ustalać adresy policjantów tropiących jego interesy. Wiele wskazuje na to, że służyć miał mu do tego „patent" z wysyłaniem przesyłek na nazwiska funkcjonariuszy. Odebranie przesyłki przez policjantów pozwala ustalić, gdzie mieszkają. Ten wątek według naszej wiedzy jest badany w ramach śledztwa dotyczącego „podżegania do zabójstwa" kilku funkcjonariuszy publicznych: Ziobry, prokuratora i trzech policjantów.

Zorganizowana grupa przestępcza, w której Jan S. według śledczych pełnił kluczową rolę, działała z rozmachem, na skalę międzynarodową. Dopalacze, sprzedawane poprzez sklep S. kupiło w ciągu kilku lat 16 tys. osób (16-letni chłopak po ich zażyciu zmarł).

Stołeczni policjanci z wydziału antynarkotykowego rozbili gang w czerwcu 2018 r. Przechwycili wtedy blisko 120 kg różnych substancji i narkotyków, zatrzymali kilku handlarzy, zabezpieczyli konta oraz mienie należące do członków grupy. Ukrócili więc nader intratny biznes.

Jan S. z zemsty polecił – jak twierdzi prokuratura – pozbycie się osób, które stanęły na przeszkodzie jego interesom. W tym ministra sprawiedliwości, który jesienią 2018 r. zapowiedział zaostrzenie prawa wobec handlarzy dopalaczami (traktowanie ich jak sprzedających narkotyki), oraz policjantów, którzy bezpośrednio mu zaszkodzili.

– To funkcjonariusze wyspecjalizowani w ściganiu przestępstw narkotykowych, najlepsi z najlepszych – słyszymy od policjantów, którzy ich znają.

Po publikacji „Rzeczpospolitej" na stronie osób poszukiwanych umieszczono zdjęcie Jana S. Według śledczych ukrywa się on w krajach europejskich. Jego ostatni adres zamieszkania to Holandia – prawdopodobnie stąd rozsyłał poprzez komunikator zlecenia na ministra i śledczych. W tym kraju miał planować rozkręcenie interesów i założenie fabryki produkującej m.in. dopalacze.

Jeżeli Jan S. zostanie zatrzymany, to odpowie nie tylko za podżeganie do zabójstwa, lecz także za obrót dopalaczami. W związku z polskim śledztwem w sprawie handlu tymi środkami w maju 2018 r. został zatrzymany w Holandii (zabójstwa miał zlecić później). Trafił tam do aresztu, jednak po tygodniu został warunkowo zwolniony i zniknął. W tym roku holenderski sąd wyraził zgodę na przekazanie S. do Polski w związku z zarzutami za handel dopalaczami.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Ayahuasca
  • Ruta stepowa

Pusty salon meblowy, będący jeszcze wcześniej restauracją. Noc, brak światła, muzyka Carbon Based Lifeforms.

14.05.2008

Jest to wspomnienie podróży, którą odbyłem jakoś w styczniu tego roku. Było to najsilniejsze psychodeliczne doświadczenie, jakiego miałem okazję doświadczyć. 

  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

Wstaję o godzinie 9:45. Rozciągam się po czym idę do salonu pogadać z kumplem P. Nie jem nic.

 

10:10

Wrzucam pół białego, bezsmakowego blottera.

10:17

Chyba czuję pierwsze efekty, idę się wykąpać. Podczas kąpieli wydaje mi się, że mam podwyższony nastrój ale to może placebo, podnieta. Bo w sumie dawno nic nie ładowałem. Czuję specyficzny ucisk w czole i delikatną ciężkość ciała.

10:30 

Widoczna poprawa humoru. Śmieję się z pokruszonej, wymagającej operacji kostki znajomego. 

10:35

  • Etanol (alkohol)
  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Piątkowa impreza w domu kolegi. Od kilku dni wszyscy czekają na te imprezę, ja jestem zrelaksowany, lecz również delikatnie spięty - to w końcu mój pierwszy raz z MDMA.

Nigdy nie myślałem, że spróbuję MDMA. Do teraz nie mam pojęcia, co, a raczej kto, wpłynął na zmianę mojego zdania. Do samego końca wahałem się w swoim wyborze. Z drugiej strony, nie miałem nic do stracenia. Ludzie którzy byli zaproszeni, są mi bardzo dobrze znani - idealne otoczenie.

  • Bad trip
  • Marihuana

Zima, małe miasteczko w środku Polski, park i wzgórze.

Mam 17 lat i od dłuższego czasu jestem zainteresowany enteogenami, doświadczaniem stanów mistycznych. Dużo o tym czytam, zbieram informacje o przeróżnych substancjach, takich jak psylocybina, meskalina, lsd, mdma, thc, mefedron, kokaina, meta, mąka i tym podobne. Jestem zainteresowany chemią jako dyscypliną naukową. Od dawna marzy mi się spróbowanie  dietyloamidu kwasu d-lizergowego, lecz nie mam dobrych dojść, a loklanego rynku się boję zwłaszcza po czytaniu niektórych raportów na Neuro Groove, w których często ludzie na początku myślą, że dostali kwas, a potem okazuje się, że to np.