REKLAMA




BBC przeprowadziło wywiad z kobietą-zabójczynią dilerów z Filipin

Niezwykły artykuł BBC przedstawia postać kobiety z Filipin, która zarabia na życie zabijaniem domniemanych dilerów. W wywiadzie dla BBC "Maria" twierdzi, że do tej pory zabiła sześć osób, a rozkazy, które wykonuje, pochodzą od "naszego szefa, oficera policji".

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

the influence
Patrick Hilsman

Odsłony

542

W ramach wojny z narkotykami w wydaniu prezydenta Filipin Rodrigo Duterte w ciągu dwóch miesięcy jego rządów zabito ponad 1800 osób. Narzędziem jego rządów terroru są wspierane przez policję szwadrony śmierci, odpowiedzialne za hurtowo wykonywane egzekucje osób podejrzanych o bycie handlarzami narkotyków lub ich użytkownikami.

Niezwykły artykuł BBC przedstawia postać kobiety z Filipin, która zarabia na życie zabijaniem domniemanych dilerów. W wywiadzie dla BBC "Maria" twierdzi, że do tej pory zabiła sześć osób, a rozkazy, które wykonuje, pochodzą od "naszego szefa, oficera policji". Jej historia dodaje wagi twierdzeniom, że prowadzona przez Duterte Wojna z Narkotykami jest dla bandytów i skorumpowanych policjantów dogodną okazją do załatwiania własnych spraw:

Mojego męża wysyłano, by zabijał ludzi, którzy nie płacili swoich długów [...] pewnego razu potrzebowali kobiety [...] mąż skłonił mnie do wykonania tego zadania. Kiedy zobaczyłem mężczyznę, którego miałem zabić, zbliżyłam się do niego i zastrzeliłam go.

Według Marii policjant twierdził, że cel był dilerem narkotyków – oskarżenie, które łatwo rzucić, gdy ktoś jest ci winien pieniądze.

Maria i jej mąż mieszkają w biednej dzielnicy Manili i dostają 430$ za każdy zrealizowany kontrakt – to dużo pieniędzy dla żyjących w ubóstwie Filipińczyków. Maria twierdzi, że chce przestać zabijać, ale policjant, dla którego pracuje, zagroził śmiercią każdemu, kto odejdzie.

Tego typu okrucieństwa wywołały alarm na forum międzynarodowym. Duterte, który obiecał zabić "100 000 przestępców " został skrytykowany przez USA, ONZ (w następstwie czego zagroził, że stworzy własne ONZ) oraz przez Kościół katolicki.

Pomimo to pozostaje popularny wśród znaczącej części populacji Filipiny, który ma dość przestępczości, którą kojarzy się z narkotykami, zwłaszcza metamfetaminą, znaną lokalnie pod nazwą shabu.

Oceń treść:

Average: 6 (1 vote)

Komentarze

ja (niezweryfikowany)
Skrytykowany przez USA? To musi być naprawdę straszny przestępca!
dom wariatów (niezweryfikowany)
Ciekawe kiedy sytuacja wymknie się spod kontroli? Skoro wypłata od zabitej osoby, Filipińczykom grozi zagłada. Stalin by tego nie wymyślił.
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

trip raport: ok.100 grzybow, wczoraj w okolicach polnocy.

sam poczatek to standard, uczucie odrealnienia, (tv off), muzyka,

puste mieszkanie.


czekalem, az wszystko stanie sie intensywne. na samym poczatku

pojawily sie halucynacje- lezalem na podlodze i patrzylem na sufit,

ktory pod wplywem oswietlenia wybrzuszal sie i falowal. na samym

srodku sufitu wisi czerwona lampa w postaci kwadratowego szkla.

wygladalo to wszystko jak motyl, ktory jest zbudowany ze swiatla. od

  • Bad trip
  • Dekstrometorfan

Swoją przygodę z dxm zaczęłam od Dexy. 10 tabletek, wchodziło 2 godziny. Efekt był ok, ale lekko wymuszony. Dwa dni potem zakupiłam Acodin. Wzięłam całą paczkę, czyli 30 tabletek. Wchodziło ponad 2 godziny. Było świetnie, ale nie zajebiście.

Na piątek miałam dwie paczki Acodinu. Chciałam doświadczyć czegoś zajebistego, kompletnie odpłynąć.

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Pozytywnie nastawiona, zmęczona po nocy. Wolne mieszkanie, 3 szalone przyjaciółki (J, M, T).

Trochę o tym skąd wziął się pomysł na zażycie tej substancji:

Jako nastolatka lubiłam eksperymentować ze wszytskim - alkohol, tytoń i leki. Lubiłam przedawkowywać leki, szukałam w internecie coraz ciekawszych efektów, aż natrafiłam na Antidol. Poczytałam dużo o kodeinie, a akurat miała przyjechać moja najlepsza przyjaciółka T. Świetna okazja jako że, obie szalone to postanowiłyśmy spróbować. 

I tu przechodzimy do zakupu preparatu:

  • Katastrofa
  • Marihuana

Przyjemny, słoneczny dzień, wśród znajomych w parku.

W moim krótkim życiu dałem trzy szansę marihuanie. O jedną za dużo.Pierwszy raz wszystko było w porządku, ale za drugim razem miałem bad tripa w takim stopniu że trafiłem na kardiologię.

 

Przez następne sześć miesięcy brzydziłem się marihuaną.

Pewnego dnia mój kolega T zadzwonił do mnie czy nie mam załatwić czegoś zielonego. Oczywiście będąc dobrym kolegom szybko uruchomiłem znajomości i po 30 minutach miałem materiał w kieszeni. Oczywiście mój dostawca się zmienił od mojej drugiej przygody z marihuaną, pomyślałem że to była jakaś maczanka.