„Batman” i jego kompani odpowiedzą za inwazję „mocy” na Siedlce

Pięciu członków siedleckiego narkogangu „Bazyla” zostało właśnie oskarżonych przez mazowieckie „pezety” Prokuratury Krajowej o handel narkotykami i dopalaczami. Sprzedawany przez nich specyfik o nazwie „moc” nieprzypadkowo miał taką nazwę. Już 1 mg wystarczył, aby się odurzyć. Sztuczny kannabinoid był zdaniem biegłych kilkaset razy silniejszy niż THC.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVP.INFO/Rafał Pasztelański

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

502

Pięciu członków siedleckiego narkogangu „Bazyla” zostało właśnie oskarżonych przez mazowieckie „pezety” Prokuratury Krajowej o handel narkotykami i dopalaczami. Sprzedawany przez nich specyfik o nazwie „moc” nieprzypadkowo miał taką nazwę. Już 1 mg wystarczył, aby się odurzyć. Sztuczny kannabinoid był zdaniem biegłych kilkaset razy silniejszy niż THC.

Oskarżeni, czterech w okolicach czterdziestki, a jeden – pięćdziesiątki zajmowali się sprzedażą substancji odurzających, głównie dopalaczy. Większość oskarżonych zakończyła edukację na szkole podstawowej, jeden – gimnazjum. Byli jednak na tyle rezolutni, aby wiedzieć, jak z bazowej substancji dopalacza zrobić towar, który będzie można sprzedać.

Zresztą za produkcję i sprzedaż tych dopalaczy oraz pobicie i zdemolowanie „mieszkaniówki” (działającej bez zgody i wiedzy bossa) zostali oskarżeni przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. To pierwszy akt oskarżenia w śledztwie dotyczącym „grupy siedleckiej”.

Na czele tej ekipy miał stać duet Artur Ch. ps. „Gruby” vel „Bazyl” – Mirosław G. ps. „Grochal”. „Bazyl” został zatrzymany przez CBŚP w grudniu zeszłego roku., kiedy w jednej z galerii handlowych kupował prezenty na święta. Zapewne drogie, bo miał przy sobie 100 tys. zł w gotówce.

Kilkaset raz mocniejsze od THC

Najbardziej chodliwym towarem w ofercie oskarżonych był specyfik o nazwie 5F-MDMB-PICA, czyli 2-(1-(5-fluoropentylo) -1H-indol-3-karboksyamido) -3,3-dimetylobutanian metylu. Handlarze i ich klienci znali tę substancję pod nazwą „moc”.

I była ona adekwatna do rzeczywistości. Ekspertyza biegłego z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie jasno stwierdza, że to sztuczny kannabinoid o mocy kilkaset razy większej od naturalnego THC.

Już jeden miligram wystarczy, aby się odurzyć. Zatrucie tego rodzaju substancjami może doprowadzić do ostrego zespołu wieńcowego, udaru mózgu i śmierci.

Według FDA (amerykańskiej Agencji Żywności i Leków) wspomniany specyfik „jest odpowiedzialny za wiele zatruć i zgonów na terenie USA”. Jest w pierwszej dziesiątce kannabinoidów występujących w skonfiskowanych dopalaczach w Ameryce.

Z aktu oskarżenia wynika, że siedleccy narcos sprzedali w sumie 22 kg „mocy”, oferując towar po 4 zł za gram. Ze 100 g czystego 5F-MDMB-PICA, można było zrobić 4 kg „nadającego się do spożycia” dopalacza. A przecież to nie oznacza, że kupiec sam nie włączał się w proces „uszlachetniania” towaru, aby zmaksymalizować zyski.

Kakao, pokrzywa i trutka dla koloru

Gang nie ograniczał się do sprzedaży substancji bazowej. Jego członkowie sami produkowali dopalacz tzw. fakehash („zamiennik” haszyszu), nazywany przez nich „babą jagą”, „plasteliną”: i chyba najbardziej trafnie „gów**m”. Nie potrzebowali specjalistycznego laboratorium. Wystarczył duży garnek.

Zadziwiający jest skład gotowego dopalacza: „moc”, kakao, korzeń pokrzywy i węza pszczela. Jeśli chodzi o ten ostatni składnik, to w pewnym okresie grupa wykupiła niemal cały jego zapas w okolicy Siedlec.

Przed sprzedażą gotowego dopalacza dilerom gangsterzy dawali próbkę testerowi do sprawdzenia jakości. Testerem nie mógł być każdy, choć większe szanse mieli narkomani ćpający co najmniej od kilku lat.

– Kiedy okazało się, że jedna z partii „trzepie za słabo” i brzydko wygląda, gangsterzy wpadli na szatański pomysł. Do dopalacza dodali trutkę na szczury. Dzięki niej towar miał ładniejszy kolor: różowy i był znacznie mocniejszy. To cud, że nikt nie umarł po tym świństwie – opowiada jeden ze śledczych.

Dopalacze sprzedawane przez współpracujących z dilerami gangu siedleckiego, były dosyć tanie. Gram, w zależności od rodzaju towaru, kosztował w detalu od 8 do 10 zł.

Dlatego stać było na niego nawet nastolatków. A dilerzy z miast, które były opanowane przez gang, nie narzekali na brak klientów.

„Batman” do zadań specjalnych

Głównym „bohaterem” aktu oskarżenia jest Marcin P. ps. „Batman”. Jego nazwisko pojawia się kilka razy przy okazji siłowych działań gangu.

W październiku 2019 r., miał brać udział w ataku na Tomasza J. Ponoć „Bazyl” miał do niego pretensję, że kupował towar od innych handlarzy.

Miał też „mówić farmazony na mieście”, co może oznaczać np. krytykę bossa lub jego organizacji. To były wystarczające powody, aby dostał wycisk.

Zlecenie trafiło do „Batmana” i jednego z braci K. Ci zaś dopadli Tomasza J., wybili szyby w jego samochodzie i osaczyli na jednej ze stacji paliw.

Następnie na scenie pojawił się sam „Bazyl”, który podszedł do mężczyzny i uderzył go w twarz.

O wiele poważniej wyglądała akcja gangu w jednym z bloków przy ul. Rytla w Siedlcach. Odpowiedzialny za lupanary Karol B. miał ustalić, że działa tam tzw. mieszkaniówka, czyli miniagencja towarzyska, z jedną lub góra dwiema prostytutkami. Przybytek nie opłacał się przestępcom i nie miał także „licencji” na działanie na tym terenie.

„Batman” wraz z Markiem K. (późniejszym skruszonym) wpadli do mieszkania i zdemolowali lokal. Ponadto wymalowali sprayami wulgarne napisy na ścianach klatki schodowej.

Gang rósł w siłę

Z relacji skruszonych członków grupy (a jest ich kilkoro, w tym najbliższy współpracownik bossów) wynika, że działała ona co najmniej od 2015 r. do 20 stycznia 2021 r. O wszystkim decydowali „Bazyl” oraz „Grochal”, np. na czym i gdzie można zarobić, czym dana osoba może się zajmować.

Ten pierwszy był uważany za ważniejszego. Ekipa zarabiała największe pieniądze na narkotykach i dopalaczach, ale kontrolowała także prostytucję na „swoich” terenach: w Siedlcach, Mińsku Mazowieckim czy Łukowie. Miała ambicje, aby poszerzać swoje wpływy.

Jak w każdej szanującej się organizacji przestępczej, i w tym przypadku gang dysponował specjalnym funduszem na wypiski dla uwięzionych kamratów i honorarium dla adwokata. Organizowali także zbiórki, kiedy była szansa, że kompan zostanie zwolniony za poręczeniem majątkowym.

Na bandycki zasiłek mogły także liczyć rodziny uwięzionych.

Skruszeni wyjaśniali, że grupa dysponowała także kilkoma pistoletami, maszynowym Skorpionem i tzw. pompką (strzelbą typu pump action).

Śledczy z mazowieckich „pezetów” zbywają milczeniem pytania, czy ta broń była używana przez gangsterów. Na pewno niektóre sztuki zabierano na tzw. rozkminki, czyli rozmowy dwóch zwaśnionych grup.

Arsenał uzupełniały tzw. batony, czyli pałki teleskopowe, maczety, kastety i noże. „Bazyl” miał kamizelkę kuloodporną, którą trzymał w gołębniku.

Do tej pory w śledzie zarzuty usłyszało ponad 40 osób związanych z gangiem siedleckim. Wielu zatrzymanych zdecydowało się na współpracę z organami ścigania, składają oni obszerne wyjaśnienia. A to oznacza kolejne zatrzymania i nowe zarzuty dla już ujętych gangsterów.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 25B-NBOMe
  • Przeżycie mistyczne

Siedzę samemu w pokoju, średnio intensywne światło podwieszone do sufitu. Chęć spróbowania substancji psychoaktywnej cięższego kalibru. Ciekawość. Pozytywne nastawienie do tego co ma się wydarzyć, ale bez świadomości, że będzie powiązane z mistycyzmem.

Objaśnienie:

Tripper – wiek < 30. Umysł analityczny. Programista. Aktywny sportowo tryb życia.

Wzrost 173cm, ok. 65kg.

JA – świadomość, byt, niematerialny, mistyczny, duchowy ja.

X – kolega, który przekazał mi blister oraz poinformował o występujących doznaniach.
Jak się później okazało, nie do końca poinformował mnie o silnych przeżyciach mistycznych/duchowych, ale wszystko jak najbardziej działo się pozytywnie.

  • Gałka muszkatołowa
  • Pozytywne przeżycie

Piątek. 15-02-2013 Godzina 15.00. Dzwoni ziomek z którym umówiliśmy się na palenie słodkiej baczki. Cały uśmiechnięty mimo złej pogody wyszedłem na spotkanie. Chociaż na zewnątrz było bardzo wilgotno i deszczowo w naszych okolicach okazało się być bardzo SUCHO. Zupełnie tak jak by dzień wcześniej cały świat wypalił stuff od wszystkich pobliskich zielarzy . Zdemotywowani tym faktem poszliśmy w strone sklepu celem wypicia napoju gazowanego, z dodatkiem chmielu oraz 6% zawartością etanolu. Po krótkiej przechadzce pomiędzy żelbetonowymi blokami, które rażą swoimi pstrokatymi kolorami wpadłem na pomysł odwiedzenia słodkiej krainy. Udaliśmy się więc do sklepu samoobsługowego, w którym zakupiłem dwa opakowania Indonezyjskiej gałki KAMISIA, oraz bardzo pyszny jogurcik o smaku wielu owoców leśnych. Kilka chwil później siedziałem w swoim cieplutkim pokoju mieszając drinka na wieczór, w proporcjach jedna paczka uśmiechu do połowy szklanki jogurtu. Zjedzenie tego zajęło mi mniej więcej 20 minut, ponieważ ten smak skutecznie mnie odrzuca od tego specyfiku, ale nie dałem się, zjadłem całą paczkę. Została mi jeszcze jedna, którą zalałem wrzątkiem a do kubka wpakowałem dwie saszetki czarnej herbaty. Tym razem wypiłem sam wywar, plus mniej więcej dwa łyki pestkowej mielonki. Smak herbaty dość dobrze zamaskował smutną i gorzką stronę gałki.

Godzina 21:00

Mija druga godzina odkąd wypiłem wywar. Czułem się dużo lepiej niż wcześniej, stawało mi się coraz cieplej na ciele jak i na duszy. Humor znacznie mi się poprawił. Przez cały czas rozmawiam z moim bratem na skype. On też zaczyna zauważać zmiany w moim sposobie mówienia oraz zachowaniu.

Godzina 22:20

  • Grzyby halucynogenne

Wczesniej nigdy nie mialem zamiaru jeść grzybków, choć doświadczenie z innymi Dragami mam spore bo na koncie oprócz MJ, amfetaminy, XTC, znalazły się także papierki (LSD), a przeciez to także mocne psychodeliki, a raczej najmocniejsze. Grzybków poprostu bałem się zjeść, że trafią mi sie jakieś trujące......ale do rzeczy jak już się trafiły to jeszcze w dodatku na uczelni załatwiła mi koleżanka od swojego kumpla bo akurat przywiózł świerze z południa Polski. Były świerze więc zakupiłem od niego dwie porcje (dla mnie i dla kolegi). Było ich po około 30 sztuk na głowę.

  • Muchomor czerwony


-nazwa substancji: Muchomór Czerwony (+ marihuana)

-poziom doswiadczenia: ganja, #, gałka muszkatołowa, łysiczki, accodin, amfetamina, lsd i bieluń wzięte nie podziałały...muchomorek po raz pierwszy.

-dawka: ok. 6-7 średnich kapeluszy wysuszonych w postaci wywaru na 3 osoby. Po około 0,5 godz. gotowania na bardzo małym ogniu wyszło po 1,5 kieliszka dosyć gęstego brunatnrgo płynu.