Moja przygoda z XTC jest bardzo dluga i barwna, jednakze pragne podzielic sie z wami wrazeniami z mojego pierwszego
doswiadczenia z fantastycznym zwiazkiem zwanym MDMA.
A bylo to tak....
Pamiętacie Sturlę Haugsgjerda, autora niezwykłego, poruszającego wystąpienia na forum ONZ? Jeśli je czytaliscie, to na pewno. Oto kolejne jego myśli, tym razem krążące wokół kwestii programowego wzbudzania w użytkownikach narkotyków wstydu z powodu tego co robią i kim są.
Cześć, nazywam się Sturla i jestem uzależniony od heroiny.
Uważni czytelnicy Influence [i hyperreal - przyp. tłumacza] mogą pamiętać mnie jako tego gościa z Norwegii, który na początku tego roku wygłosił w nowojorskiej siedzibie ONZ przemówienie o niezwykłym potencjale osób używających narkotyków.
Jestem funkcjonalnym "narkomanem" w najściślejszym sensie, o jakim możecie pomyśleć. Z powodzeniem pracuję jako dziennikarz, prowadzę działalność na rzecz wprowadzania w prawach narkotykowych zmian na lepsze.
Druga część mojego życia może być dla was trudniejsza do wyobrażenia.
W złych okresach kilku razy w tygodniu jadę metrem do centrum Oslo, gdzie mieszkam, by kupić heroinę. Używając zapalniczki topię ją następnie na arkuszu folii aluminiowej i wciągam dym.
Robię to ciągle, pomimo faktu, że ryzykuję w ten sposób utratę pracy, przyjaciół, dziewczyny i rodziny. Jadąc metrem zakładam czarne okulary lub kaptur, zakładając, że jakoś się uda.
"Nie jestem hipokrytą", mówię sobie. "Nie zaprzeczałem, że pogoń za hajem wciąż była dla mnie codziennością, gdy poproszono mnie, bym opowiedział o tym w radiu. Nie mam powodu się wstydzić! "
A jednak wstydzę się, coś mnie uwiera.
Pisząc te słowa drżę ze wstydu.
Co pomyślą ludzie? Biorę udział w debacie publicznej, a wprost stamtąd pójdę do miasta po towar. To ćpuńskie zachowanie. Wiem, że ludzie to widzą. Że o tym mówią.
"Miał być wzorem, a teraz znów się skurwił."
"Szczerze mówiąc, myślę, że jemu to chyba po prostu odpowiada. Nawet nie chce być czysty! "
I to jest prawdą. Ja i tysiące innych mi podobnych osób lubimy ten haj tak, lub tak nie cierpimy jego braku, że nie przestajemy. Nie chcemy lub nie jesteśmy w stanie utrzymać całkowitej abstynencji. Taki właśnie jest świat; taki jestem ja.
Chciałem spróbować i próbowałem. Część mnie chce być jak wszyscy inni. I za każdym razem, kiedy się to nie udaje, boleśnie odczuwam odrzucenie społeczne - i wstyd.
Wiem, że moi koledzy-użytkownicy narkotyków też to odczuwają – to dojmujące wrażenie, że my jesteśmy tymi, którzy dopuszczają się wobec was jakiejś zdrady.
Dlatego ukrywamy się w toaletach, doświadczamy naszych hajów w samotności. Jeśli nakryjesz nas w takiej publicznej toalecie, będziemy przestraszeni i źli na siebie. To najgorsze uczucie na świecie, zupełnie jak bycie przyłapanym ze spuszczonymi spodniami.
Ciągle słyszymy, że nie staramy się wystarczająco mocno. Musicie mieć więcej siły woli i motywacji – tego rodzaju uzależnionych Norwegia byłaby skłonna przygarnąć!
A jeśli zdołasz wytrwać w wolności od narkotyków albo przynajmniej uda ci się sprawiać takie wrażenie – będziesz mile widziany w życiu publicznym! Tak długo, jak długo będziesz dawał wyraz ubolewaniu nad nędzą swojego poprzedniego życia.
Ale te 90 procent z nas, ci, którzy nie zdołają lub nie chcą osiągnąć całkowitej abstynencji? Lepiej by chowali się w cieniu.
Co jednak, jeśli użytkownicy narkotyków mogą zaproponować coś pozytywnego wciąż nimi będąc?
Czy możliwe jest wyobrażenie sobie przyszłości, w której siedzę w wielofunkcyjnej sali, gdzie narkotyki można przyjmować otwarcie i bezpiecznie, paląc moją heroinę przed zabraniem się do spisywania myśli, które będą moim wkładem w debatę publiczną?
Czy można sobie wyobrazić świat, w którym mój przyjaciel, który jest uzależniony od amfetaminy, będzie mógł jej użyć, zanim wyjdzie na miasto oferować ludziom członkostwo w Czerwonym Krzyżu lub proponować usługi nowego dostawcy energii elektrycznej?
Czy rzeczywiście takim absurdem jest myśl o świecie, w którym ludzie, uzależnieni lub z jakiegokolwiek powodu używający narkotyków, mogą stać wyprostowani i wzbogacać społeczeństwo wkładem swoich sił i zdolności bez konieczności wślizgiwania się do toalet i ukrywania na parkingach, by wziąć tam swoje narkotyki?
Narkotyki są nieodłączną częścią naszego świata — ale czy wstyd, który wielu z nas nauczono odczuwać, również musi nią być?
Zdradzę Wam mały sekret. W pewnym sensie przyszłość, którą sobie wyobrażałem, już teraz jest tu obecna.
Wielu polityków, nauczycieli i ekonomistów — tak, nawet sędziowie, policjantki i prawnicy — którzy zarządzają i troszczą się o nasze społeczności, robią to, systematycznie wprowadzając do swojego krwiobiegu nielegalne narkotyki.
Wiele z nich znajduje w sobie siłę, determinację i zdolności potrzebne do podejmowania znaczących wysiłków na rzecz sprawnego funkcjonowania naszego społeczeństwa i czynienia go lepszym, nawet jeśli brak im "siły woli" by w 100% wykorzenić ze swojego życia narkotyzowanie się.
W innym jednak sensie do tej przyszłości jest nam obecnie tak daleko, jak nigdy dotąd.
W kontraście do idei integrującego i otwartego społeczeństwa, ci ludzie, którzy przyczyniają się tak bardzo do jego dobrostanu, nie mogą żyć otwarcie i z godnością, na jaką zasługują. W taki czy inny sposób wszyscy siedzimy za zamkniętymi drzwiami toalety z głosem wstydu szepczącym w naszej głowie.
Brutalną rzeczywistością jest także to, że kiedy nasi współobywatele dosłownie chowają się za zamkniętymi drzwiami toalety (lub w innym odosobnionym miejscu), by wziąć tam swoje narkotyki, jest to główną przyczyną, dla której umierają.
Konieczność zachowania tajemnicy oraz towarzyszący jej wstyd zabija prawników i bezrobotnych, kioskarzy, gwiazdy rocka i prostytutki.
Gdy bierzemy narkotyki w samotności, nie ma nikogo, kto mógłby nas uratować, jeśli weźmiemy zbyt silną dawkę lub jeśli przyjmiemy substancję, która (dzięki zakazom) okaże się czymś innym, niż sądziliśmy.
W moim kraju, podobnie jak w wielu innych, zmusiliśmy osoby używające narkotyków do ukrywania się za zasłoną wstydu, za którą często czeka na nich śmierć.
Nie dziwi mnie wcale, że najbardziej popularny i ważny telewizyjny serial o pokoleniu dorastającym obecnie w Norwegii zatytułowany jest po prostu "Wstyd" . Wydaje się to jednak absurdalne, nieadekwatne do rzeczywistości, jeśli spojrzymy choćby na samą liczbę osób używających narkotyków.
Mając w cokolwiek pozytywny wkład, nie mamy powodu, by jednocześnie wstydzić się tego, że jesteśmy inni, ponieważ decydujemy się na zmienianie naszej świadomości poprzez zażywanie narkotyków, albo też za sprawą uzależnienia czujemy się do tego zmuszeni.
Pokoje do zażywania narkotyków, o których wspomniałem, są osiągalnym celem, istnieją już w wielu częściach świata. Mamy nawet jeden — ale tylko jeden! — dokładnie tu, w Oslo.
Powinniśmy jednak iść dalej, budując społeczeństwo, w którym każdy oceniany byłby na podstawie osobistych zasług i wkładu, a nie według tego, co wstrzykuje do swojego krwiobiegu albo wciąga do płuc.
Ten artykuł jest częścią mojego wkładu w tę budowę.
W 2016 roku nikt nie powinien mieć powodu, aby zamykać się w toalecie i tam w samotności przyjmować narkotyki, powodu, aby doświadczyć tego dojmującego uczucia wstydu,oraz jego potencjalnie śmiertelnych konsekwencji.
Moja przygoda z XTC jest bardzo dluga i barwna, jednakze pragne podzielic sie z wami wrazeniami z mojego pierwszego
doswiadczenia z fantastycznym zwiazkiem zwanym MDMA.
A bylo to tak....
Sam w pustym domu po ciężkim dniu pracy. Zmęczony, aczkolwiek w dobrym nastroju. Chęć wyluzowania się i odprężenia. Piękny, ciepły wiosenny dzień.
W końcu. W końcu wróciłem z pracy. Po powrocie do domu polałem gebbelsa i zjadłem suty obiad, pełen weglowodanów i witamin. Pieczona marchewka smakowała wybornie. Usiadłem przed stolikiem i uruchomiłem laptopa. Puściłem radosną muzykę. Pogrzebałem trochę w plecaku. Wyciagam kilka pompek, igły, kubki, wodę do iniekcji. Wypijam szklankę coli z gieblem. Gotuję metkat. Po ok 15 minutach zabawy, oczyszczam klarowny roztwór. Jest gęstawy, nieco żóltawy - taki jak lubię. Nabijam szprycę, szukam żyły. Puszczam nutę i szybkim ruchem wkłuwam się.
W momencie zarzucenia i godzine od rozpoczęcia fazy:Szkoła. Reszta czasu:Autobus i dom.
~14:30
Rozkruszam jedną pixe, i wciągam ją z telefonu w szkolnej toalecie.
Ide na lekcje, siedze z kolegą który zarzucił pół.
Luzna lekcja, rozmawiam z kolega, nudze się.
~15:00
Czuje nagły przypływ energii i euforii, chodze po klasie zeby pogadac z innymi kolegami.
Zacząłem być miły, grzeczniej się zwracać do osób z klasy których strasznien nie lubiłem, dużo osób się nawet zdziwiło ze jestem taki miły.
Moi koledzy siedzieli i słuchali jak mówie o wszystkim i o niczym, pierdoliłem takie glupoty ale bylo to ciekawe.
~15:35
Las, środek nocy, podekscytowanie.
POCZĄTEK:
Zaopatrzyłem się w 6 gram filtrowanego C19H24N3O, oraz 15 tabletek po 30mg dekstrometorfanu na jedną tab, a dodatkowo kupiłem słuchawki i pobrałem muzykę satanistyczną by lepiej wkręcić halucynacje. Plan był prosty, około 20 przejdziemy się do lasu i tam mamy spędzić całą noc. Wraz z Moimi dwoma kompanami Krzysiem & Damianem (imiona zmienione) byliśmy zadowoleni. Krzyś miał przy Sobie dodatkowo dopalacze z kanna ab-pinaca, ustaliliśmy że Krzyś bierze dopalacze a my C19H24N3O (+ Ja dodatkowo te 15 tabletek).
Komentarze
Ten tekst to jakieś nieporozumienie......naćpana amfetminą pielęgniarka, zheroinizowany pan instalator....chyba jakieś żarty.....
Patrząc obiektywnie to… idiotyzm.
Rozumiem i popieram idee wspierania ludzi bez względu na rasę, płeć, stan zdrowia. Tymbardziej popieram wspieranie ludzi walczących z chorobą lub uzależnieniem ale te pomysly to po prostu tworzenie lepszych warunków dla ludzi chcących realizować swoje uzależnienia.
Przesada.