Retro porno 03 (Playstar, Styczeń 1995)

...czyżby młodzież ćpała???

Tagi

Źródło

Playstar, Styczeń 1995

Odsłony

4311

Playstar, Styczeń 1995.

Wśród młodzieży nie brakuje "ćpunów"

Kiedy Jarek dostał się do świetnego warszawskiego Liceum im. Batorego, dumni rodzice, Ala i Jerzy, wydali wspaniały bankiet. - Nie wierzę, że to było rok temu. Tu wyglądam dziesięć lat młodziej - płacze Ala pokazując zdjęcia z tamtej uroczystości. Stoją we trójkę - przytuleni, roześmiani, szczęśliwi... Teraz izolują się od ludzi; jeśli widzą na ulicy kogoś znajomego, przechodzą na drugą stronę. Zrezygnowali z telefonu. Wstydzą się, że Jarek bierze amfetaminę. Boją się, że wpadnie spieniony do ich pokoju i rozwali drzwi. Albo potłucze porcelanę. Albo przytknie matce nóż do gardła i wrzaśnie: Zdychaj, kurwo!

To wszystko już było.

A co będzie?

Często nie śpią w nocy i nasłuchują, co się dzieje w pokoju syna, jeśli łomot i stukanie, mają przynajmniej pewność, że żyje. A kiedy zaczyna się wycie, wtedy Ala drży.

Teraz poznałam co to znaczy potworne uzależnienie najukochańszej istoty, wychuchanego jedynaka, za którym nie widziałam świata - mówi Ala. - Podszedł wczoraj do mnie, objął, przytulił się i zapłakał: Ratuj, mamo.

Ala się nie podda. - Jarek jest chory i ja go wyleczę - stwierdza z determinacją uparcie w TowawarzystwiePrzyjaciół Dzieci Uzależnionych. Obiecali pomóc w "Monarze", w szpitalu przy Sobieskiego. Już nie szlocha rozpaczliwie i bezradnie w poduszkę, nie obwinia się, że była złą matką. Im więcej wie o narkomanii, narkomanach, tym bardziej dziwi się rodzicielskiej naiwności. Własnej i cudzej.

Kinga urządza prywatkę. Rodzice wracają z kina i nie mogą się nachwalić, jaka ta dzisiejsza młodzież wstrzemięźliwa. Ani jednej butelki w koszu na śmieci! Nie widzą przekrwionych oczu własnej córki, która właśnie gdzieś odpłynęła po haszu. Nie czują słodkawego zapachu dymu. Nie widzą nic podejrzanego w tym, że każdy właściwie siedzi osobno, z pustką w oczach. Gdyby ktoś powiedział, że ich córka jest narkomanką, zwymyślaliby go od ostatnich. Narkoman to brudne, zaniedbane indywiduum, które żebrze na Krakowskim Przedmieściu albo sprzedaje się za "działkę" na Pigalaku! Takie obrazki widzieli w telewizji! A ich córka jest śliczna, schludna i dobrze się uczy!

Oni ćpają na drugie śniadanie w szkole - ironizują policjanci w komendzie stołecznej, przerażeni rozmiarami nowej narkomanii. Skończyły się już - twierdzą zgodnie - czasy domowej, chałupniczej produkcji kompotu ze słomy makowej. Robili go narkomani na własny użytek, a nadwyżki sprzedawali na "bajzlu", który mieścił się w miejscu znanym wszystkim, a więc i policji. Opiatowcy, wstrzykujący sobie kompot, są już zamkniętą grupą, dziesiątkowaną przez AIDS. Obserwatorzy polskiego rynku narkotykowego twierdzą, że ćpuny znikną z naszych ulic za kilka lat. Rokrocznie wymiera 10-15 proc. heroinistów, nowych nie przybywa.

Dziś narkotykiem numer jeden na naszym rynku jest amfetamina, produkowana i rozprowadzana przez profesjonalistów. W Interpolu twierdzą, że 14 proc. tego narkotyku na rynku europejskim wytwarza się w Polsce. "Amfę" można kupić wszędzie. Każda szkoła ma swego dealera, który oddaje narkotyki w komis znanym sobie uczniom. Pierwsze działki otrzymuje się za darmo! Amfetaminę, kwas (czyli LSD) oraz kokę (kokainę) bez najmniejszych problemów można kupić w pubach, dyskotekach, na koncertach rockowych. Reporterzy opisujący obrazki z ostatniego festiwalu w Jarocinie wtrącali mimochodem, że "wszyscy tam byli nawaleni jak kopary". Bez zdziwienia, oburzania się. Jako fakt powszechnie znany. Amfa, kwas, hasz stały się modne wśród uczącej się młodzieży. Biorą je najczęściej studenci i uczniowie "ogólniaków", którzy uważają się za elitę. Narkotykowe eksperymenty należą do ich stylu życia, dają luz i dystans w stosunku do reszty dorosłego świata, który uważają powszechnie za nieciekawy.

Leszek, uczeń ostatniej klasy „ogólniaka", zaczynał od jednego „snifa" (czyli zaciągnięcia) na trzy tygodnie:

- Nakręcałem się przed koncertem albo imprezą. Normalnie, jak wszyscy. Przed końcem roku, kiedy poprawiałem stopnie, zauważyłem, że po amfie łatwiej mi wchodzi wszystko do głowy. Brałem coraz więcej. Codziennie. Koki spróbowaliśmy z moją dziewczyną w łóżku. To było tak wspaniałe, że już nie chcieliśmy inaczej. Aż pewnego wieczora przywidziało mi się, że zaraz zarąbią mnie bandyci i wyskoczyłem z drugiego piętra. Leżałem w szpitalu z połamanymi nogami i myślałem tylko o jednym: "skąd wziąć na proszek?". Okazało się, że nie mogę przestać snifować, że bez amfy nie mam życia.

Trudno dokładnie określić rozmiary narkomanii w Polsce. Specjaliści z „Monaru" i policjanci mówią, że jej zasięg zmienia się w ciągu ostatnich lat, kiedy rodzime mafie narkotykowe wadziły na rynek duże ilości Krajowej amfetaminy po przystępnych cenach.

W „Monarze" szacują, że z narkotykami eksperymentuje obecnie co czwarty, a nawet co trzeci uczeń. Dwa razy więcej niż w latach osiemdziesiątych!

Marek Kotański, twórca "Monaru", twierdzi, że dzieci uciekają w narkotyki, bo tracą poczucie bezpieczeństwa. Zanikają więzi z rodzicami, dzieci nie mają szans na podzielenie się swoimi prawdziwymi problemami. Rodzice i szkoła mają tylko wymagania. Nie są oparciem dla młodego człowieka.

Rodzinę wini również terapeuta, Jacek Santorski: Klasyczny polski model to zaborcza matka, której nie łączą z dziećmi więzy, lecz kajdany, oraz nieobecny duchem (a często i ciałem) ojciec.

Socjologowie dodają jeszcze bałagan w strukturze społecznej, w sferze wartości. Dojrzewanie to wchodzenie w dorosły świat. A jak wchodzić w świat, którego reguły wciąż się zmieniają, nigdy nie są dostatecznie czytelne?

- To komu my mamy wierzyć?

- pytają licealiści na religii, historii, godzinach wychowawczych. Problem dodatkowo komplikuje łatwa droga do narkotyku. Obowiązująca ustawa z 1985 roku krępuje policję i ułatwia życie handlarzom. Zezwala karać za produkcję, rozprowadzanie, udostępnianie, ale nie za posiadanie narkotyku. Należy więc złapać handlarza na gorącym uczynku, co jest bardzo trudne i dotyczy wyłącznie „płotek" narkotykowego biznesu. Policjanci są zdania, że ustawę trzeba zaostrzyć. Natomiast oponenci (wśród nich polityk i socjolog prof. Mikołaj Kozakiewicz) głosują za legalizacją narkotyków miękkich - haszyszu i marihuany. W ich głosach pobrzmiewa przekonanie, że skręt czy kwas od czasu do czasu nie szkodzi, nie uzależnia. Lekarze protestują: każdy narkotyk jest groźny, każdy może uzależnić! Wszystkie te spory toczą się jednak jakby ponad głowami tzw. szarych obywateli, których to nie obchodzi. Ludzie mówią: Nie moje dzieci, nie moja sprawa, nie mój problem. Dopóki pewnego dnia nie odkryją braku pierścionka po babci, pałek w szkole albo wręcz nie oberwą od swego potomka. Zaczyna się dramat. Ale wtedy zwykle jest już za późno.


AMFETAMINA - syntetyczny biały proszek, wciągany przez nos, albo tabletki, pigułki, kapsułki przyjmowane doustnie lub rozpuszczane i wstrzykiwane dożylnie. Pobudza. Początkowo wyzwala poczucie mocy, dodaje energii. Po dłuższym używaniu wyzwala silne lęki, depresje, skłonności samobójcze, osłabia serce, wychudza. Cena pigułki od 20 tyś. (promocja w szkołach podstawowych) do 200 tysięcy.

KOKAINA - biały proszek z liści andyjskiej koki, wciągany przez nos, dodawany do papierosów z marihuany. Silnie pobudza, wyzwala poczucie siły, wiarę w siebie, talenty towarzyskie. Po dłuższym braniu - huśtawka nastrojów, psychozy, omamy, bezsenność. 1,2 miliona za gram.

MARIHUANA l HASZYSZ - dwie wersje halucynogenu z konopi indyjskich. Najczęściej dodawane do papierosów albo palone w fajce. Początkowo pozwalają oglądać świat przez różowe okulary. Po dłuższym stosowaniu zniechęcają do życia, wywołują zaniki pamięci, dekoncentrują. 30-40 tyś. za papierosa.

LSD - halucynogen, którym nasączane są kostki cukru, znaczki albo papierki z wizerunkami buddy, gwiazdy, batmana, truskawki. Długotrwałe zażywanie wywołuje stany lękowe, utratę kontroli nad mięśniami. 80-100 tyś. za "papierek".

HEROINA - biały lub brązowy proszek do palenia lub wstrzykiwania. Polską odmianą jest tzw. kompot robiony ze słomy makowej. Początkowo wywołuje euforię, po dłuższym wstrzykiwaniu wyniszcza fizycznie i psychicznie. 20-80 tyś. za centymetr sześcienny.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Phunk-E (niezweryfikowany)

kOTANSKI to powinien se zajebac domestos po kablach jest pojebanym i zaklamanym kutasem .... powinni mu zakazac wypowiedzi na temat narkotykow bo pierdoli jak by czerpal wiedze o dragach z lat 70..... :P
heheh

scr (niezweryfikowany)

opanuj się, dla społeczeństwa poważne wypowiedzi Kotańskiego są o wiele bardziej przekonywującę niż bluzgi.

AleX (niezweryfikowany)

opanuj się, dla społeczeństwa poważne wypowiedzi Kotańskiego są o wiele bardziej przekonywującę niż bluzgi.

koles (niezweryfikowany)

sory ze przeszkadzam, ale te ceny..... hmm..... nie jestem pewien, ale chyba ze 6 lat temu (albo i wiecej) nasz kochany kraj przezyl denominacje :)))))
PEACE !
PozDroWieNiA

p.s do Kotanskiego nic nie mam ;)

Pafnucy (niezweryfikowany)

sory ze przeszkadzam, ale te ceny..... hmm..... nie jestem pewien, ale chyba ze 6 lat temu (albo i wiecej) nasz kochany kraj przezyl denominacje :)))))
PEACE !
PozDroWieNiA

p.s do Kotanskiego nic nie mam ;)

Zajawki z NeuroGroove
  • Inhalanty

Substancja: Gaz Ronson (Propan Butan)


Doswiadczenie: Marihuana, Hasz, Klej, Benzdydamina, DXM, Ronson.


Dawka: 300ml (+free)


"set and setting": Park, polana


Stan umyslu: Niepokój


Efekty: Halucynacje, zamotanie.

  • Efedryna

Ostatnio doszedlem do wniosku, ze w zwiazku z niejaka ustawa, bedzie trzeba

poszukac

jakichs ciekawych

substancji w aptekach (bo po pierwsze mendy sie nie czepna, a po drugie

tanio). Dzisiaj

postanowilem wyprobowac mieszanke efedryna+kofeina.

Okolo godziny 6.45 wzialem na glodny zaladek 60 mg efedryny (4 tabletki

tussipectu

dobrze rozdrobnione) i zapilem to pluszem aktiv (takie cos z witaminami,

zawiera 60 mg

  • Narkoza

doświadczenie: zero


set und setting: jasne, sterylne pomieszczenie








no ja w sumie pierwszy raz mialem kontakt z dragami konkretnymi jakimis

wlasnie na stole operacyjnym. jak mialem 7 lat zlamalem sobie reke, a

tydzien wczesniej pies ugryzl mnie pod lewym okiem i jakby mnie dziabnal z

0.5 cm wyzej to bym byj jednookim bandytom :> bo na wsi bylem wtedy a tam

rozne rzeczy sie dzieja. i wlasnie ta reke sobie zlamalem, w trzecim czy

randomness