REKLAMA




Najnowsze postanowienia ONZ w sprawie narkotyków

Nielegalne narkotyki to dokładnie to, czego pragną przestępcy. Jeśli zamiast legalizować i regulować pozbędziemy się kontroli nad rynkiem narkotykowym i wszystkiego po prostu zakażemy, do akcji zaraz wkroczą szemrane typy, gangi i kartele i dorobią się fortuny, przy okazji mordując całe rzesze ludzi. Choć trudno w to uwierzyć, taki właśnie system działa już od kilkudziesięciu lat. Myślisz pewnie, że nad rozwiązaniem tego problemu pracują najtęższe umysły i autorytety z całego świata. Otóż nie.

Tagi

Źródło

Vice.pl
Sophia Hyatt, tłum. Jan Bogdaniuk

Odsłony

1084

Nielegalne narkotyki to dokładnie to, czego pragną przestępcy. Jeśli zamiast legalizować i regulować pozbędziemy się kontroli nad rynkiem narkotykowym i wszystkiego po prostu zakażemy, do akcji zaraz wkroczą szemrane typy, gangi i kartele i dorobią się fortuny, przy okazji mordując całe rzesze ludzi.

Choć trudno w to uwierzyć, taki właśnie system działa już od kilkudziesięciu lat. Myślisz pewnie, że nad rozwiązaniem tego problemu pracują najtęższe umysły i autorytety z całego świata. Otóż nie. Ostatnie spotkanie na szczycie, na którym dyskutowano kwestię narkotyków, miało miejsce w siedzibie ONZ w 1998 roku i zakończyło się postanowieniem, że Wojnę z Narkotykami należy kontynuować do chwili, gdy osiągniemy „świat wolny od narkotyków".

Ciężko pojąć, jak ktokolwiek mógł faktycznie wierzyć, że coś takiego jest w ogóle osiągalne. Czy przed rokiem 2000 przywódcy świata byli większymi optymistami? Czy uznali, że mogą nie zwracać uwagi na to, co dzieje się w ich krajach? Do roku 1998 w samej Kolumbii odnotowano dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy zgonów związanych z narkotykami. Nie wiem, jak można było to przegapić.

Wydawało się zatem, że zaplanowane na drugą połowę kwietnia 2016 roku posiedzenie Specjalnej Sesji ds. Narkotyków Zgromadzenia Generalnego ONZ (UNGASS) w siedzibie głównej ONZ w nowym Jorku to od dawna wyczekiwana szansa na poprawę sytuacji. Zwolennicy reform wyrażali nadzieje, że światowi przywódcy mogą w końcu zdecydować się na postępowe podejście, skoro już powszechnie wiadomo, że obecne rozwiązania po prostu się nie sprawdzają.

Jednakże trzydniowy szczyt, który zakończył się 21 kwietnia, nie przyniósł żadnych nowości. Przedstawiciele krajów opowiadających się przeciwko jakimkolwiek kompromisom blokowali każdą próbę poważnej dyskusji i w rezultacie wszystko zostało po staremu.

Oto krótkie podsumowanie najważniejszych spośród poruszanych kwestii, które mogłeś przegapić.

DZIEŃ PIERWSZY: KARA ŚMIERCI

Kłopot z zaproszeniem wielu państw na pogawędkę, jak sądzę, polega na tym, że większość z nich będzie miała kompletnie rozbieżne pomysły na to, jak ogarnąć cały ten bajzel.

I rzeczywiście, z miejsca okazało się, że łatwo nie będzie. Dyskusja na temat faktycznych zobowiązań, jakich kraje mają się podjąć, już w dużej mierze odbyła się podczas marcowego spotkania w Wiedniu, którego postanowienia zostały przyjęte na szczycie w Nowym Jorku. Wiedeński dokument końcowy nie zawierał żadnej krytyki kary śmierci, stwierdzał natomiast, że kraje powinny zagwarantować kary „proporcjonalne" do popełnionych przestępstw.

Jak można się było spodziewać, wywołało to falę dyskusji.

„Nieproporcjonalne kary [...] prowadzą do powstania zaklętego kręgu marginalizacji i kolejnych przestępstw" - powiedział prezydent Meksyku Enrique Peña Nieto, a kilku innych delegatów wyraziło zdanie, że kara śmierci stanowi pogwałcenie praw człowieka. Przedstawiciel Norwegii oświadczył, że jego kraj „będzie jasno i zdecydowanie opowiadać się za bardziej postępowym podejściem". Polski wiceminister zdrowia podkreślał, że polityka narkotykowa powinna opierać się na „naukowych, etycznych i prawnych fundamentach, najlepiej tak daleko od ideologicznego czy politycznego kontekstu, jak to możliwe", za wzór podając tzw. Deklarację Warszawską, czyli zbiór postanowień II Międzynarodowej Konferencji nt. Miejskich Polityk Narkotykowych (ang. Urban Drug Policies Conference), która miała miejsce w marcu 2016 roku w Warszawie.

Delegacja Indonezji (jednego z krajów, w których za przestępstwa narkotykowe wciąż grozi czapa) została wygwizdana po tym, jak nazwała karę śmierci „ważnym elementem" ich polityki narkotykowej, a następnie zasugerowała, że każde państwo powinno samodzielnie decydować o swoim kodeksie karnym.

Podczas obrad poruszano również fizyczne i zdrowotne konsekwencje narkomanii. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) na świecie ok. 27 milionów ludzi cierpi na jakąś formę uzależnienia od narkotyków.

DZIEŃ DRUGI: PROCHY PRZY OKRĄGŁYM STOLE

Drugi dzień obrad upłynął na rozmowach przy okrągłym stole na różne tematy, od narkotyków syntetycznych po leczenie uzależnienia od heroiny.

Po pierwsze: syntetyki. Odpowiedniki tradycyjnych narkotyków, takich jak koks, zielsko i ecstasy, czyli wszystkie Mocarze, Talizmany i inne „produkty kolekcjonerskie". Wstępne posiedzenie rozpoznało problemy związane z nieustannie ewoluującym rynkiem narkotyków syntetycznych, które dotykają obecnie ponad 100 krajów. Większość z tego, co zostało powiedziane, słyszeliśmy już wcześniej: syntetyki stanowią poważne niebezpieczeństwo z uwagi na szeroki wybór dostępnych odmian i ustawiczne zmiany w ich składzie chemicznym mające na celu omijanie przepisów. Wielu mówców wyrażało obawy związane z rozpowszechnianiem tego rodzaju narkotyków pośród młodszego pokolenia użytkowników Internetu, którzy umieją się poruszać po ukrytej sieci i kwitnącym w niej rynku narkotykowym. Pojawiły się co prawda głosy proponujące wprowadzenie regulacji, jednak z dyskusji nie wynikło nic konkretnego.

Debata na temat leczenia uzależnienia od heroiny okazała się równie jałowa. Sponsorowane przez Rosję wydarzenie zaczęło się od wystąpień dyplomatów i naukowców z całego świata, którzy podkreślali korzyści płynące z leczenia uzależnień bezpieczniejszymi substytutami narkotyków. Jednak zaraz po nich głos zabrał lekarz z Federacji Rosyjskiej, który odmówił racji wszystkim swoim przedmówcom i stwierdził, że tylko rygorystyczny odwyk przynosi rezultaty.

„Rosja na całym świecie nie ma sobie równych w odrzucaniu dowodów naukowych" – powiedział Daniel Wolfe, dyrektor Międzynarodowego Programu Redukcji Szkód Fundacji Społeczeństwa Otwartego (ang. International Harm Reduction Program for the Open Society Foundations). „To, że akurat oni sponsorują tę debatę, to czysta ironia losu".

DZIEŃ TRZECI: „POSTANOWIENIA"

Jak zauważył Richard Branson, szef koncernu Virgin i zwolennik reform w narkopolityce: „Szczyt UNGASS był z założenia skazany na porażkę". Wszystko zostało uzgodnione już wcześniej: żadnych zmian, utrzymanie prohibicji i zero tolerancji dla użytkowników. Doświadczenie pokazuje, że taka polityka jest nieskuteczna, a logika podpowiada, że nigdy nie będzie.

Koniec końców głównym skutkiem konferencji okazało się obnażenie nieudolności ONZ. Najbardziej prawdopodobny scenariusz na następne lata nakreślił chyba Nick Clegg w wywiadzie dla VICE jeszcze przed rozpoczęciem UNGASS: „Ponieważ dopuszczono, by kontrolę nad całą debatą przejęli zagorzali przeciwnicy jakichkolwiek kompromisów, reformatorzy pomyślą: «Na cholerę nam to całe ONZ, spróbujmy rozwiązać problem na własną rękę»".

Oceń treść:

Average: 9 (5 votes)