Wierzenia i cuda - Alan W. Watts

Gdy byłem małym chłopcem, uczono mnie, że dobrze jest być nieegoistycznym i kochającym, i zwykłem wierzyć, że powinienem

Tagi

Źródło

Eseje

Odsłony

1952

Gdy byłem małym chłopcem, uczono mnie, że dobrze jest być nieegoistycznym i kochającym, i zwykłem wierzyć, że powinienem
dorosnąć, by służyć innym ludziom. Lecz po jakimś czasie odkryłem, że jeśli nie ma się czegoś, by to dad innym ludziom, to nie można nic zrobić, by im pomóc. Samo myślenie, że powinienem pomóc, nie znaczyło, że miałem cokolwiek do dania.

Słowami wiersza zen:
Dzikie gęsi nie mają zamiaru
rzucać swego odbicia.
Woda nie myśli
o zatrzymaniu ich obrazu.

Kiedy potok górski płynie obok drogi, którą idzie spragniony podróżnik, i kiedy pije on z niego, to robi to sam z siebie. Lecz potok nie czeka z intencją napojenia spragnionych podróżników, on sobie tylko płynie, a podróżnicy pomagają sobie samym bez przymusu. W dokładnie ten sam sposób ja oferuję te idee, a wy pomagacie sobie sami, jeśli chcecie.

Trzy życzenia

Oferuję wam te słowa dla waszej rozrywki oraz by zabawić siebie. Nie próbuję udoskonalać was - nie wiem nawet, jak mógłbym to zrobić Nieroztropne byłoby z mojej strony zalecanie jakichkolwiek udoskonaleń, gdyż nigdy nie wiadomo, jakie mogą się one później okazać - jak to mówią: uważaj, czego pragniesz, bo możesz to dostać

Jednym z problemów ludzi proszących o cuda jest to, że nigdy nie wiedzą, co dany cud ostatecznie za sobą pociąga. To dlatego magicy i dżiny oferują zawsze trzy życzenia, ażebyś po dwóch pierwszych mógł użyć trzeciego, by powrócić do punktu wyjścia.

Niezmienne jest to, że po pierwszym życzeniu rzeczy nie są do końca takie, jakich oczekiwałeś. Nie wiesz, co może wyniknąć, gdy zażyczysz sobie na przykład zmiany szkła w złoto. Jeśli zmienilibyśmy porządek wszechświata tak, że szkło stałoby się złotem, mógłbyś nagle odkryć, że nie widzisz albo że straciłeś wszystkie włosy, gdyż mogłoby to się z tym wiązać Nie rozumiemy wszystkich współzależności pomiędzy rzeczami, gdyż w rzeczywistości tak zwane "rzeczy" nie są tak naprawdę oddzielone od siebie. Słowa i ich idee oddzielają je, lecz one same nie są oddzielone. Są wszystkie połączone, współzależne w jednej olbrzymiej, wibrującej formie i jeśli zmienisz ją w jednym miejscu, będzie ona zmieniona w każdym innym, ponieważ każda wibracja przenika całą formę.

Dlaczego wierzysz?

Nigdy tak naprawdę nie wiesz, co się wydarzy, zatem nie mówię, że powinniście być inni niż teraz. Nie jestem guru w sensie duchowego nauczyciela czy autorytetem, od którego możecie spodziewać się więcej, niż macie.

Skąd macie pewność, że jakikolwiek wielki nauczyciel (czy Biblia w tym przypadku) wie to, co mówi, że wie? Możesz wierzyć religii, to twój wybór. Ale skąd wiesz i dlaczego wierzysz?

Jeśli wierzysz w coś tylko dlatego, że Biblia twierdzi, że to prawda, to dzieje się tak dlatego, że wierzysz, iż Biblia ma autorytet, by mówić ci prawdę. Możesz równie dobrze mówić, że twój ojciec, matka i różni inni wiarygodni ludzie w to wierzyli i dlatego zaakceptowałeś to na mocy ich autorytetu. Jednak jeśli jesteś ciekawy, to spytasz: "Skąd oni wiedzieli, że to prawda?". Czy pokazali na swym przykładzie, że stali się znacznie doskonalsi dzięki swej wierze?

Jeśli spojrzymy świeżym okiem na ludzką historię, to widzimy, że przez przerażająco długi okres czasu ludzie zbytnio się nie polepszyli, z wyjątkiem ich religii i ideałów. Gdy staniesz się dziadkiem z pięciorgiem wnucząt, tak jak ja, to zdasz sobie sprawę z tego, że jesteś tak głupi, jak był twój własny dziadek, ponieważ wciąż patrzysz na rzeczy ze swego ograniczonego punktu widzenia. I choć me wnuki mogą myśleć, że jestem mądrym i czcigodnym panem z brodą, to wiem, że wciąż jestem dzieckiem, I czuję się podobnie jak zawsze. Zatem gdy uznajesz kogoś za swój autorytet, nigdy nie zapominaj, że wiara, którą w nim pokładasz, to tylko twoja własna opinia.

 

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Pozytywne przeżycie

Nastawiony byłem pozytywnie, okoliczności były proste - stwierdziłem, że raz na miesiąc mogę czegoś spróbować, a po ostatniej benzie w tej samej dawce nie zapisałem trip reporta i poszedł w diabły. Poza tym - nie było to coś, co mogło by Was, czytelnicy zaskoczyć (haluny jak haluny, nic ponadto). Noc, wcześniej wypite kulturalnie dwa piwa z kolegą z pracy, w razie czego trzy kolejne do domu przyniesione. Babka śpi, Rodzice w pracy.

23:30 pobrałem 2g benzy z tantum rosa. coś czuję, że nie będzie to łatwa noc. ;)

Strasznie nie lubię przyjmować benzy, mam ciary nawet przez 10 minut po spozyciu. tego smaku nie zabija nawet smak fajki, zaraz otworzę browara i zobaczymy. Zgasiłem wpół dopalonego peta, raz mi się cofnęło. 23:50 T+20 

Haluny słuchowe już są. Czuję się tak jak gdybym był w pustym pomieszczeniu, szuranie kapciami nie jest normalne - powstaje tak jak gdyby echo. Z widoków... Kropki mi latają przed oczami. 

Same oczy piekły mnie przed chwilą, nie wiem czy ze zmęczenia czy z ćpania.

  • Marihuana

Nazwa substancji: Grzybki halucynogenne

Dawka: 75 świerzych

Doświadczenie: Mnóstwo jarania, amfetaminy, piguł, trochę kwasów

i niewiele opiatów. Różne mieszanki. Grzybki poraz chyba 7, ale

pierwszy raz w dwace powyżej 60.



  • Alprazolam
  • Marihuana
  • Tripraport

Ogólnie dobre to znaczy nie miałem jakiś przykrych myśli, ze znajomymi i u kumpla w domu (nie byłem jeszcze z tym u psychologa/psychiatry ale ogólnie przez ostatni dość długi czas stany depresyjne), lekkie stres przed pierwszym wzięciem alpry, taka apatia ni źle ni dobrze.

To był mój pierwszy raz z benzo, wcześniej brałem sporo można powiedzieć jak na mój wiek, bo jak moi rówieśnicy dopiero zaczeli palać marihuane, ja już brałem dekstrometorfan. Nie byłem turbo ćpunem, byłem raczej niedzielno-wieczornym entuzjastoą brania okazjonalnie co 2-3 tygodnie jakieś mocniejszej używki(bez mefedronu, ani wciągania jakiś innych dziwnych białych proszków, to jest to dla mnie tylko subiektywna opinia nie lubie dzialania tych substancji, może się to zmienić zobaczymy).

  • Amfetamina
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Ulubiony bar, same znane osoby, siedlisko największych alkoholików, ćpunów i degeneratów w dzielnicy.

     Blu bli bla (bełkot), co się dzieje? Gdzie ja jestem? W aucie. Rozglądam się pijackim wzrokiem. Obok leży zgięty kumpel, z przodu moja siora, kieruje kumpel. Wszyscy w stanie nietrzezwości. Z wyjątkiem kierowcy, który nie pił tylko jarał. Już wiem. Noo taaa, przecież piątek...