Medytacja zabawą? - Alan W. Watts

To, co nazywamy medytacją lub kontemplacją - to lepsze słowo - tak naprawdę powinno być zabawą. Mam pewną trudność z

Tagi

Źródło

Eseje

Odsłony

2818

To, co nazywamy medytacją lub kontemplacją - to lepsze słowo - tak naprawdę powinno być zabawą. Mam pewną trudność z
przekazaniem tej idei, ponieważ większość ludzi podchodzi do tego z religijną powagą - a musicie rozumieć, że nie jestem
poważną osobą. Mogę być szczery, ale nigdy poważny, gdyż nie uważam, by wszechświat był poważny.

Więc problem pojawia się głównie dlatego, że różne istoty biorą siebie na serio zamiast w duchu zabawy. Koniec końców musisz spoważnieć, jeśli myślisz, że coś jest desperacko ważne, ale będziesz tak uważał tylko wtedy, gdy będziesz obawiał się to stracić. W pewien sposób jednakże, jeśli boisz się coś stracić, to nie jest to warte posiadania. Są ludzie, którzy żyją w strachu, ponieważ boją się śmierci. Prawdopodobnie nauczą swe dzieci tego samego, a te z kolei nauczą swoje żyd w ten sposób. I tak dzieje się w kółko i w kółko.

Pozwól mi spytać, czy będąc Bogiem, byłbyś poważny? Czy chciałbyś wtedy, by ludzie traktowali cię, jakbyś był kimś poważnym? Czy chciałbyś, by się do ciebie modlono? Pomyśl o tych wszystkich okropnych rzeczach, które ludzie mówią w swych modlitwach. Czy chciałbyś ciągle tego wysłuchiwać? Czy zachęcałbyś ich do tego? Nie, nie gdybyś był Bogiem.

W ten sam sposób medytacja nie należy do rzeczy, do których ludzie mieliby podchodzić na poważnie. Nie ma ona żadnego celu I nie jest podobna do tenisa czy gry na pianinie, które ćwiczy się, by osiągnąć jakiś stopień perfekcji. Ćwiczysz muzykę, by stad się w niej lepszym, a może nawet z zamiarem, by pewnego dnia wyjść na scenę. Lecz medytacji nie uprawia się w ten sposób, gdyż w tym przypadku nie jest to już medytacja.

Praktyka medytacji

Jedynym sposobem mówienia o praktyce w kontekście medytacji jest użycie słowa "praktyka" w tym samym znaczeniu, kiedy
ktoś mówi, że praktykuje medycynę. To jego sposób życia, jego powołanie i robi to niemal każdego dnia. być może czyni to w ten sam sposób dzień za dniem - i to jest w porządku również w przypadku medytacji, ponieważ w medytacji nie ma właściwej drogi I nie ma pojęcia czasu.

W praktykowaniu i uczeniu się różnych rzeczy czas jest zwykle istotny. Próbujemy robić coś jak najszybciej, nawet odkrywamy szybsze sposoby uczenia się tych rzeczy. W medytacji taka szybsza nauka nie ma najmniejszego znaczenia, ponieważ nasza uwaga jest zawsze skierowana na teraźniejszość I choć z czasem może pojawić się wzrost, to jest to ten sam wzrost co w przypadku rosnącej rośliny.

Istotny proces

To jest początek medytacji. Nie wiesz, co miałbyś robić, więc co robisz? Cóż, jeśli nie wiesz co, to obserwujesz. Po prostu obserwujesz, co się dzieje.

Kiedy ktoś gra muzykę, to słuchasz. Idziesz za dźwiękami i w końcu rozumiesz muzykę. Sedno nie może zostać wyjaśnione
słownie, gdyż muzyka to nie słowa, lecz po jakimś czasie słuchania rozumiesz jej sedno, którym jest muzyka sama w sobie.

W dokładnie ten sam sposób możesz słuchać wszystkich doświadczeń, ponieważ jakiekolwiek one są, stanowią wibracje
docierające do ciebie. W rzeczy samej ty jesteś tymi wibracjami i jeśli naprawdę czujesz, co się dzieje, to twoja świadomość siebie i wszystkiego innego jest zupełnie taka sama. Mamy dźwięk, wibrację i wszelkie jej rodzaje o różnych pasmach spektrum. Mamy wibracje wzroku, emocji, dotyku - wszystkie te rzeczy przychodzą razem i są faliste, wszystkie zmysły są faliste, a ty jesteś formą w falowaniu, a forma ta jest obrazem tego, co teraz czujesz. Tak to wszystko się ma - czy na to zwracasz uwagę, czy nie.

Teraz, zamiast pytać, co powinieneś zrobić, tylko doświadczasz tego, bowiem któż może wiedzieć, co należałoby z tym zrobić? By wiedzieć, co z tym zrobić musiałbyś wiedzieć wszystko, a że tak nie jest, to możesz zacząć jedynie od obserwowania.

Obserwuj, co się dzieje, nie tylko na zewnątrz, lecz także w środku. Postrzegaj swe własne myśli, reakcje, emocje odnośnie rzeczy zewnętrznych, jakby one same były czymś zewnętrznym. Ty tylko obserwujesz. Idź za nimi i po prostu patrz, jak one postępują po sobie.

Możesz powiedzieć, że to trudne i że nudzi cię to obserwowanie. Lecz jeśli siedzisz dość spokojnie, to obserwujesz po prostu to, co się dzieje: wszystkie zewnętrzne dźwięki, wszystkie kształty i światła przed twymi oczami, wszystkie wrażenia na swej skórze, pod skórą, burczenie w brzuchu, myśli w twojej głowie - ta paplanina, paplanina, paplanina. "Powinienem pisać list do takiego a takiego... powinienem był zrobić to i tamto..." - wszystko to się dzieje, ale ty to tylko obserwuj.

Mówisz do siebie "To jest nudne", ale obserwuj i to. Co to za zabawne uczucie, które sprawia, że mówisz, że się nudzisz? Gdzie ono jest? Gdzie je czujesz? "Powinienem robić coś innego zamiast tego." Co to za uczucie? W której części twego ciała ono się znajduje? W twej głowie, brzuchu czy w twych stopach? Gdzie ono jest? Uczucie nudy może być bardzo interesujące, jeśli w nie wejrzysz.

Po prostu obserwuj wszystko dziejące się bez jakichkolwiek prób wpływania na to, bez osądzania, bez nazywania tego dobrym
lub złym. Tylko obserwuj. I to jest istotny proces medytacji.

 

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)

Komentarze

PAVELLO (niezweryfikowany)

Świetnie ujęte samo sedno medytacji

Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-E
  • Pierwszy raz

Mieszkanie znajomego. Specyfik zjedzony o 21.00, koniec wszelkich doznań po ok. 10 godzinach.

Moją przygodę z 2C-E rozpoczęłam od przyjęcia dawki 20mg – ok. 2/3 połknęłam, 1/3 zaaplikowałam donosowo po upływie jakichś 20 minut od zjedzenia „bomby”. Już kilkanaście minut po wciągnięciu kreseczki poczułam pierwsze efekty. Żałuję, że nie zaaplikowałam sobie więcej tą drogą, bo wiem że w moim przypadku zjadanie narkotyku daje kiepskie efekty, lecz kolega nastraszył mnie, że proszek straszliwie żre w nos. Okazało się, że moje obawy były mocno przesadzone – specyfik rzeczywiście nie był najprzyjemniejszym, co wciągałam, ale nie plasował się też w czołówce najgorszych.

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Pozytywne nastawienie na nowe doświadczenie. Oszołomiony ciekawością działania grzybków. Las okalający wioskę w której spędziłem sporą część dzieciństwa. Starannie dobrane miejsce. Zagajnik otoczony mokradłami. Śpiew ptaków, szum drzew.

Godzina mniej więcej 14:50, bardziej mniej niż więcej.
Wyciągam odmierzoną porcję pieczarek. Waga wskazywała 1,5 grama. Odrzucam kilka egzemplarzy, nie wyglądają apetycznie. Finalnie wyszło pewnie z 1,2-1,3 grama. Z niechęcią rozgryzam suche kapelusze i łodygi, popijam sokiem pomarańczowym...

  • Bad trip
  • LSD-25

Totalny spontan przed zarzuceniem, rozluźniony alkoholem i skrętami.

W lecie podczas mistrzostw świata w piłce nożnej odwiedziłem swoje ulubione miasto. 
Akurat odbywał sie mecz Holendrów z Hiszpanami, wraz z moim kuplem poszliśmy do knajpy do jego znajomych wspólnie obejrzeć mecz. A że na boisku działo się sporo, wlałem w siebie pare litrów piwska.
Po meczu jednak było nam mało więc udaliśmy się zapalić jointa i coś jezscze wypić do mieszkania jednego ze znajomych.
Na miejscu poznałem kilku ludzi, zaczęliśmy dalej pić, palić i od słowa okazało się, że jeden z nich posiada kwasy.

  • Etanol (alkohol)
  • Grzyby halucynogenne
  • MDMA (Ecstasy)
  • Retrospekcja

Lekkie rozdrażnienie psychiczne

Działo się to na kilka lat temu, kiedy jeszcze studiowałem. Była wtedy późna jesień, albo wczesna zima. Koleżanka (nazwijmy ją O) zaprosiła mnie na imprezę do swojego nowego miejsca pracy, był to squat gdzie królował dnb. Chciałem się wtedy gdzieś wyżyć, poszaleć i oczywiści czymś się stripować. Dlatego przyjąłem zaproszenie koleżanki.