Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
Trochę ogarnął mnie taki moralniak i potrzeba refleksji, mimo iż w ostatnich dniach nie piłem, a wczoraj zażyłem dwójkę klona czyli norma, nawet z przyczyn pewnych zjechałem na jakiś czas do 10 paro z całej tabletki, ale pomińmy moją farmację.
Chciałem na początku dać ten wątek do Knajpy, ale może więcej ludzi się wypowie w nim czając setno sprawy o czym tak od rańca dumam :-)
Otóż w każdym innym dziale, począwszy od Substancji psychoaktywnych, a człowieka, gdzie większość wpisujących to Ci lubiący psychodeliki, trafkę itd. jest wiele wątków takich luźnych typu. Jakie szlugi palimy, narkołyki a rower itd.
Ja w swojej karierze z dragsów psychodelicznych miałem jedynie kontakt z grzybami, kwasa nie jadłem, a że jestem jakby to ująć "Klasycznym narkusem" uważam tylko klasyczne narkołyki (brak zainteresowania tymi wszystkimi 2c-x, 4-huj-met itd. ).
Dziwi mnie, bo wątki w Benzodziurazepinach są typowo poukładane, każdy o danej substancji (alpra, klon, rolki i te kupne inaczej czyli Fena i Etia). Noi ważne wątki wiadomo. I nasuwa się myśl Czy my mamy klapki na oczach patrząc na benzo jako takie wyciszacze dla leniwych i nierobów tudzież znerwicowanych lub dodatek do wszelakich mixów lub zbijania substancji ? Czemu nikt chociażby w Knajpie nie napisze postu typu "Na benzo fajniej iść do ludzi na basen, rower, lodowisko czy tam kurwa do aeroklubu ;-) ).
Nawet w dziale o opiatach gdzie ilość postów w kodeinie świadczy raz o średniej wieku, dwa o słabościach siedzących tam userów, trzy o niemożności załatwienia recept przez małolatów i wpierdalanie leku OTC, widzę oprócz zażywania jakieś życie ludzi (przyk. Meira pisząca od wieków, że rzuci kodę, nie ma i tak sił i podejrzewam że nigdy jej nie rzuci, ale pracujaca itd. żyjąca całkiem normalnie). Przy okazji pozdro a.a, który musisz ztym sobie radzić :P
Tak samo w działach począwszy od Acodinu skończywszy na kwasach DOC'ach i innych widzę jakieś zainteresowanie, gadanie o jakiś fraktalach, które jest dla mnie pierdoleniem o Chopinie (no sorry osobiste zdanie).
Nawet w dziale etanol jest jakaś konstruktywna gadka na tematy jakie piwko lepsze itd.
A w benzo ciągle ten sam wałek wałkowany latami - porównywanie alpry z klonem, odradzanie nowicjuszom benzo, narzekanie że Tranxene nie działa, z czasem zainteresowania słabymi opiatami i to samo samo i samo.
Macie wrażenie, że ten marazm społeczny w Benzodziałach jest spowodowany specyfiką tych substancji, czy zawęzeniem myślenia po nich, czyli przysłowiowymi "klapkami na oczach".
P.S. Zapraszam do rozmowy i myślę, że nie uraziłem żadnego pasjonata danej grupy psychoaktywnych narkołyków ;-)
nutella-cole pisze:Tak samo w działach począwszy od Acodinu skończywszy na kwasach DOC'ach i innych widzę jakieś zainteresowanie, gadanie o jakiś fraktalach, które jest dla mnie pierdoleniem o Chopinie (no sorry osobiste zdanie).
nutella-cole pisze:Macie wrażenie, że ten marazm społeczny w Benzodziałach jest spowodowany specyfiką tych substancji, czy zawęzeniem myślenia po nich, czyli przysłowiowymi "klapkami na oczach".
P.S. Zapraszam do rozmowy i myślę, że nie uraziłem żadnego pasjonata danej grupy psychoaktywnych narkołyków ;-)
fajki->trawa->feta->przerwa->początki picia + rzucenie fajek (wiem trochę to nie idzie w parze ) -> ostre chlanie -> dodanie benzo do chlania -> ostre chlanie i lekomania -> detoxy -> antydepresanty + benzo z ograniczeniem picia i eksperymentowaniem ze słabymi opioidami -> krótkie wpadkach z depresantami -> dzisiaj paroksetyna + małe ilości klona + abstynencja alkoholowa + sporadyczne kontakty z zielskiem i ścierwem.
Początków kariery nie będę opisywał, bo miało się wtedy kilkanaście lat, czysty umysł nie zorany ;-) , co do końcówki tego łańcucha z perspektywy czasu widzę jak zmieniała mi się aktywność życiowa, w czasach picia i benzo miałem na pewno klapki na oczach, mimo, że pozostają dobre wspomnienia (może przez znikomy konflikt z prawem, mogłoby być gorzej - miałem często różne farty), dawne czasy fukania = długi i skrzywienia psychy zresztą chyba jak u większości feciarzy i jakiś trwały uszczerbek w bani
Dla mnie benzo to rzecz o bardzo dużym potencjale medycznym i tak to teraz traktuję, z tym, że chyba należę do mniejszości i to dużej, której udało się nie wpierdolić na nieświadomce liścia plusików i naodpierdalać po czym obudzić się po 3 dniach z moralniakiem jak stąd do Wenecji ;-) Więc uważam, że dobrze wykorzystywane benzo to rzecz naprawdę żądająca od nas sporo, ale i dająca sporo w tym jest jakiś sęk sensu tej spontaniczności, źle używana na pograniczach długoletnich ciągów i zwiększania tolerki to rzecz hujowa.
Cóż, Ameryki nie odkryłem tym stwierdzeniem, ale jakoś mi ulżyło pisząc to ;-)
wycieczka do egzotycznego kraju, ze swoim niepowtarzalnym klimatem, mieszkańcami, roślinnością itp.:) Te
podróże mogą być wspaniałe, odkrywcze, mistyczne, przerażające, piękne, całe spektrum emocji i wrażeń. A
benzo...hm to siedzienie w miejscu, zawsze jest tak samo, łykam 1mg alpry i wiem dokładnie jak na mnie
zadziała, nic nowego po tym nie doświadcze, wycieszenie, lęki znikaja i tyle, nie zmienia to mojego
myślenia najwyżej je spowalnia, co oczywiscie czasem jest pożądane.
Grzyby są dla mnie jak kolorowy, pełen zdjęc atlas, salvia jak seria ksiązek przygodowych, mj jak
encyklopedia o wszystkim, a benzo to rozklad autobusowy:) jedynie umożliwia spokojnie dotrzec do celu w
szarej rzeczywistości. Kiedyś dawno temu na neurogroove ktoś napisał takie porównanie, które mocno
zapadło mi w pamięć i idealnie pasuje według mnie: kwas to wielopasmowa autostrada,ciągle zatłoczona i
głośna a benzo to spokojna, nieuczęszczana ścieżka w lesie:)
Podsumowując, uzytkownicy benzo sa mniej aktywni forumowo, bo wybieraja spokojne zycie w chatce leśnej, a
fani psychodeli, lubią zgiełek zatłoczonego miasta:) Ja tam doceniam różne stany:) Ale też zgadzam się z
tinosem, benzo szybko traca na wartoscii, co jest pewnie zwiazane z za dużymi wymaganiami co do tych
substancji. Co nie zmienia faktu, że są to bardzo dobre leki używane zgodnie z przeznaczeniem(np. dla
relaksu:)) i z umiarem.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.
