Do rzeczy.. Nie masz problemu z ganją, tylko masz problem ze sobą. To że skacze Ci ciśnienie, pocisz się i jesteś rozdrażniona to może być efekt odstawienia czegoś cięższego ewentualnie znak że coś niedobrego dzieje się w twoim organizmie i należy udać się do lekarza. Nie mów nic że palisz. Odstaw w ogóle palenie na kilka dni, sama sobie wpajasz że jesteś uzależniona. Na tym też polega uzależnienie psychiczne. Jest presja medialna, presja znajomych którzy wiedzę czerpią z tych mediów. Słyszysz - trawa - narkotyk - uzależnienie. Najpierw na to zlewasz. Potem zaczynasz się obawiać.. W końcu zaczynasz tym żyć. Piszesz że palisz od 11 lat dzień w dzień, nie uważasz że to przesada? Odstaw palenie i nie pieprz że się nie da, to nie heroina żeby się nie dało. Chociaż na jakiś czas przestań palić.
Twoja psychika brnie to ganji, bo człowiek tak działa.. Idzie tam gdzie mu dobrze. :) Pamiętać należy przede wszystkim o jednym - THC się kumuluje w organizmie. Jesteś chodzącym magazynem THC w tej chwili. Ono cały czas na Ciebie działa. Dlatego łatwiej ulegasz wpływom, łatwiej sobie coś wkręcasz. Skoro masz męża i dwójkę dzieci to powinnaś ograniczyć palenie do 1-2 na dwa tygodnie. Zacznij żyć życiem, a ganje traktuj jako dodatek do życia. Miłą odskocznie od codzienności do której wreszcie musisz dojrzeć (bez obrazy oczywiście, ale dla mnie to co robisz nie jest poważne).
P.S
Jakim cudem palenie ma Ci dawać przyjemność skoro tyle już ciągniesz dzień w dzień?... :)
Pozdrawiam i na prawdę weź się w garść, a nie rozczulaj nad sobą, ani sobie nie wmawiaj głupot.
23 przy nick'u to Twój wiek?
Bizon pisze:mniej mysli depresyjnych, paranoi i cos w rodzaju poczucia wolnosci, gdy sie pomysli ile to juz sie nie myslalo o dragach ;-) troche ciazy mysl, ze zawsze juz sie bedzie ze mna ciagnac narkomanstwo, ale...
moze da rade.
Niestety synonimem największej przyjemności jest dla mnie mieć ogromną ochotę przyjebać, będąc na zejściu no i przyjebać! To uczucie zaspokajania gigantycznej potrzeby jest najprzyjemniejszym, co przeżywałem. Potrafię nie ćpać, ale nie potrafię się prawdziwie cieszyć życiem bez narkotyków, jak kiedyś.
strach przed trzezwoscia jest tym co blokuje przed rzuceniem nalogu...norma.
da sie zyc na nowo ale trzeba sie nauczyc.
wisior pisze:zycie nigdy nie bedzie takie jak przed uzależnieniem.
strach przed trzezwoscia jest tym co blokuje przed rzuceniem nalogu...norma.
da sie zyc na nowo ale trzeba sie nauczyc.
Jasne że się da ,ale życie już nigdy nie będzie takie jak przedtem,trzeba sobie to uświadomić ,przyjąc to spokojnie pogodzić się z tym.
Przykładowo ja po kilku latach od rzucenia fety wciąż o niej myslę z miłością i nienawiścią..Przeżyłam dzięki niej jedne z najcudowniejszych chwil w życiu,nie da się zaprzeczyć.nic nie może się z tym równać i w tym własnie sęk.Najbardziej boję się tego ,że np. gdy urodzę kiedyś dziecko , dostanę awans wygram na jakiejś zjebanej loterii czy cokolwiek dobrego się stanie w moim życiu-to nawet to uczucie ani trochę nie zbliży się do tego co miałam po fecie.No po prostu nic nie może się równać z tym szczęściem i poczuciem mocy po frytaniu.Cokolwiek się fajnego zdarzy-i tak mam to gdzieś albo ewentualnie mam z tego małą satysfakcję.Jakas zjebana anhedonia.A to uczucie jak się zafrytało pierwszy raz..Eh no to już jest po prostu mega dream już nigdy nie możliwy do osiągnięcia.Mój mount everest przyjemności,już nigdy tam nie będe,ja to wiem.Ale już się z tym pogodziłam.Dobrze , że są jeszcze antydepresanty (choć ogólnie są zjebane) i leki takie jak np selegilina którą można sobie wziąść raz na jakiś czas i poczuć jakąś 1/10 tego co dawało dobre fukanie zaraz po wyspaniu się.(najpier porządnie się wyspać a potem zafukać to było to:))
Raz na ruski rok może MJ.Może kiedyś koka gdy odwiedze przyjaciółkę w UK.Może jakieś eksperymenty z tryptaminami czy lekami.może jakiś nowy antydepresant.A życie takie całkiem na trzeżwo ? TZN nawet bez alko i niczego? Też mam taki plan ale u mnie to jeszcze nie ten etap.
/Pogłoski o moim permie są stanowczo przesadzone/
Nauczenie się życia na trzeźwo jest trudne i wymaga czasu. Próbować trzeba. Przecież da się.
Rooty, keyloggery i zdalna administracja
Konta, podpisy i tania sensacja
Logi, podsłuchy i w podświadomość wkręty
Czy to fakty czy pozory ?
Życie czy przekręty ?
Eskapizm
karokaro22 pisze:(...) nawet to uczucie ani trochę nie zbliży się do tego co miałam po fecie.No po prostu nic nie może się równać z tym szczęściem i poczuciem mocy po frytaniu.Cokolwiek się fajnego zdarzy-i tak mam to gdzieś albo ewentualnie mam z tego małą satysfakcję.Jakas zjebana anhedonia. (...) Raz na ruski rok może MJ.Może kiedyś koka gdy odwiedze przyjaciółkę w UK.Może jakieś eksperymenty z tryptaminami czy lekami.może jakiś nowy antydepresant.A życie takie całkiem na trzeżwo ? TZN nawet bez alko i niczego? Też mam taki plan ale u mnie to jeszcze nie ten etap.
Bo żeby zacząć odczuwać radość z życia trzeba nad sobą pracować, czasem długo i ciężko.
Ćpałem i piłem z przerwami (pod koniec) przez około 11 lat. Od ośmiu miesięcy nie piję i nie ćpam, nawet papierosy przestałem palić niecałe dwa miesiące temu. Przez długi czas było po prostu kijowo, jak nieszczęście. Dopiero jakieś 3-4 tygodnie temu coś się zmieniło. Zacząłem odczuwać spokój, a co za tym idzie i radość. Potrafiłem iść na przystanek, przez miasto, po lesie itp. z uśmiechem na twarzy, uśmiechałem się sam do siebie. Cieszyło mnie wszystko - słońce, mijani ludzie, piękno przyrody, deszcz itd. Nigdy w życiu tak się nie czułem, to był najlepszy stan jaki udało mi się w życiu osiągnąć. I to całkowicie na trzeźwo! Trwało to jakiś tydzień. Potem z polecenia psychiatry zacząłem jeść antydepresanty, co całkowicie rozstroiło nowy stan mojego umysłu, ale to już inna bajka...
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Polacy a marihuana w 2025 roku: Co mówią najnowsze badania?
Koniec hurraoptymizmu? Brakuje dowodów na skuteczność medycznej marihuany przy większości schorzeń
Złe wieści dla osób, które widzą w medycznej marihuanie remedium na całe zło świata – nawet na nowotwory. Analiza 2500 badań wykazała, że jej skuteczność można potwierdzić zaledwie w ułamku schorzeń, na które jest stosowana. Czy kannabinoidy czeka podobna przyszłość co opioidy?
Trump uznał fentanyl za broń masowego rażenia. „Używają go, by zabijać Amerykanów”
Prezydent USA Donald Trump podpisał w poniedziałek rozporządzenie uznające fentanyl za broń masowego rażenia. W uzasadnieniu stwierdził, że „wrogowie USA używają go, by zabijać Amerykanów”. Oświadczył zarazem, że rozważa złagodzenie federalnych restrykcji obejmujących marihuanę.
To nie rzeżucha. Internauci drwią z ujawnionej „plantacji” marihuany
Policjanci z Komisariatu Policji w Dębnie (woj. zachodniopomorskie) pochwalili się w zlikwidowaniem małej plantacji konopi indyjskich, które zaczął hodować w swoim domu jeden z mieszkańców gminy. Hodowla składała się z siedmiu jeszcze bardzo malutkich sadzonek. Zdjęcia całej instalacji dębniccy policjanci udostępnili w sieci. W mig w sieci zaroiło się od prześmiewczych komentarzy, które porównywały łup policjantów do… rzeżuchy. Tak bowiem wyglądały sadzonki ustawione obok siebie na jednym ze zdjęć.