Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 141 • Strona 6 z 15
  • 4 / / 0
1. W podstawówce byłam grzeczna, dobrze się uczyłam idt i popadłam w długą deprechę. Z czasem przekształciła się chorobę afektywną dwubiegunową, z którą nie poradziłam sobie do dziś, mimo wielu prób. Więc robię wszystko, żeby życie mniej bolało, dodatkowo straszne problemy ze snem i zero zrozumienia w chacie. Średnia najwyższa w naszej trzystuosobowej szkółce. Tu jeszcze bez dragów, okazyjnie alko. Tylko stabilizatory nastroju w dawkach leczniczych i terapia.
2. W ogólniaku też się dobrze uczyłam, ale poznawałam kolejno clony, tramal, majkę, opium (jeszcze z maku rosnącego na polach), H, amfę, LSD, extasy, grzybki, mj i parę innych syfów + jeszcze kilkanaście leków. Większość tego nic mi nie dała. Niektórzy chwalą halucynogeny - ja tripy to mam na codzień, zwłaszcza, że po parę dni z rzędu nie sypiam. Zawsze chciałam spróbować kokainy, nigdy nie udało mi się jej znaleźć (żeby to była koka, nie amfa!). Nie obracałam się taż raczej w ćpuńskim środowisku, ale innej subkulturze. Tu liczyło się tylko ułożenie sobie stosunków z, w miarę porządnym dealerem, a szkoła była obok tego, ale działała. Olałam jednocześnie wszystkie terapie itd, bo nic nie dawały, wręcz było coraz gorzej, halucynacje, niemożliwość panowania nad nastrojem, zerowa samoocena itd. Uznałam, że nie ma sensu robić sobie niepotrzebnych nadziei. Pierwsza próba samobójcza - 17 lat. Ale przeżyłam te 4 lata LO ze stypendium ministra i doskonale zdaną maturą. Powstał trójkąt: szkoła (bywałam tam często i byłam bardzo dobrze przygotowana do lekcji) - potem czytelnia (tam sobie mogłam własne zainteresowania rozwijać, przygotować się do szkoły itd), wieczorem - impreza.... Czasem parę godzin snu. Mieszkałam jeszcze z rodzicami, na dragi i imprezy zarabiałam pisząc referaty i prace dla innych, więc do rozwoju mojego ćpania szkoła się przysłużyła. Miałam dobre stopnie (wręcz wspaniałe) udział w olimpiadach, więc rodziców ani nauczycieli moja druga strona lustra na szczęście nie interesowała.
3. 2 kierunki humanistyczne dzienne na 2 uczelniach publicznych w dość dużym miescie. Stypendium naukowe na obu, masowe pisanie prac magisterskich, licencjackich itd, żeby zarobić na dragi, życie. Stworzyłam na studiach swój system używania dragów: stymulantów (głównie) okresowo mieszanych z majką, Tramalem i królową (H).Zaczęłam brać już tylko dożylnie. Działało korzystanie z ITS - indywidualny tok studiów (bo wysoka średnia, dwa kierunki, wiec nie musiałam w praktyce na zajęciach siedzieć, tylko egzaminy pozdawać i złożyć 2 podania w semestrze. Dawało mi czas wolny, było bezkosztowe, pozwoliło studiować po ludzku) Funkcjonując w systemie, żyłam po swojemu. Dbałam tylko o to, żeby popełniać jak najmniej przestępstw (a raczej, żeby nie dać się złapać - przy mojej chorobie to dodatkowa przypadłość). Spędzając długie dni w dobrze zaopatrzonych czytelniach mogłam się spokojnie nauczyć dla siebie, napisać dla innych, potem przesiedzieć noc w knajpie i raz na parę dni to odespać. Kolejne próby samobójcze, samoocena totalnie w dół (pomimo chłopaka nawet, który jest teraz moim mężem). I bardzo dobrych ocen. Postawiłam na swoje zainteresowania, niezależnie od tego, co mi dorośli mówili, że ja po tym pracy nie znajdę itd., więc zdawanie wszystkiego szło gładko... niezależnie od wyniszczania się dragami. Czasami musiałam na przykład jechać na wydział taryfą, bo nie miałam siły tam dojść, ale przygotowana na egzamin byłam.
4. Przy końcu studiów jedna z firm, z którymi luźno współpracowałam zaoferowała mi etat. Jestem tam do dziś (już prawie 3 lata). Oprócz tego piszę wiele innych rzeczy dla innych klientów. + kurs angielskiego, studia podyplomowe (skończone z dobrym wynikiem), rozpoczęty doktorat. Nadal kocham stymulanty wszelkiej maści, bo mi pozwalają żyć szybciej i ograniczają myślenie, więc uciekam od bólu. Nie patrzę na straty. Marzę tylko o śmierci, niezależnie od ocen na studiach i wyników finansowych. Szaloną aktywnością zabijam ból i poczucie bezsensu. Mam chyba fabrycznie zepsuty ośrodek przyjemności czy co u licha?
REASUMUJĄC: dragi służą mi do przyspieszania życia i zmniejszania bólu. Spowodowały nieodwracalne szkody, ale mam to gdzieś, aby tylko psychiczny ból, rozpoczęty wiele lat temu depresją, był mniejszy (nawet majka czy H jakoś sobie z tym nie radzą, poza chwilowym lekkim złagodzeniem i to max przez 3-5 dni, a potem już nic nie czuje). ALE: DRAGI NIE MIAŁY WPŁYWU NA PRZEBIEG MOJEJ EDUKACJI CZY ROZPOCZĘTEJ KARIERY ZAWODOWEJ. Jedno toczyło się obok drugiego.
  • 94 / / 0
Ostatnio kolega mi mówił, że marihuana mu pomaga w nauce. Może i coś w tym jest, ale sam zauważyłem, że nim więcej palę tym gorzej mi się nie chce i w ogóle. Potrafiłem nawet opuszczać lekcję żeby zajarać.
Na szczęście się ogarnąłem i i potrafię odpuścić.
http://cache.gawkerassets.com/assets/im ... fkells.gif
  • 34 / / 0
Podstawówka i gimnazjum - prymus. Co ciekawe nigdy nie wkładałem to jakoś wiele pracy, samo przychodziło, sporadycznie jakieś przypomnienie do sprawdzianu, ale generalnie w zupełności wystarczało mi to, czego słuchałem na lekcji. Zawsze czerwony pasek. "Przełom" nastąpił między II a III klasą gimnazjum. Problemy emocjonalne, podróże po lekarzach, terapiach, szpitalach psychiatrycznych. I tak ciągnęło się wszystko przez kilka lat, do tego alkoholizm ojca i jego samobójcza śmierć zwieńczyły dzieło autodestrukcji. Mieszanka dragów, alkoholu, leków kompletnie zmieniła moje podejście do obowiązku szkolnego. Zawaliłem III klasę gimnazjum oraz dwie pierwsze Liceum. Zawsze udawało mi się jakoś przejść do następnej klasy, ale poniżej wszelkich oczekiwań. Zero uczestnictwa w życiu klasy, szkoły, nieuzasadniony strach przed samym siedzeniem w ławce. Efektem absencja przekraczająca 600 godzin w wymiarze rocznym. W tej chwili nauczanie indywidualne. Skorzystałem z szansy, "ogarnąłem się". Główny cel na teraz to matura. Lubię się uczyć, ale jeśli coś mnie nie interesuje, to ciężko mi zapamiętać i żadnej przyjemności z tego nie ma. Od jakiegoś czasu zupełnie inaczej na wszystko patrzę. Mniej emocjonalnie podchodzę do wszystkiego, staram się na chłodno i z dystansem ocenić to co się wokół dzieje. Po szkole chcę kontynuować naukę na studiach :) Uważam, że warto skończyć szkołę i śmieję się z tego, że kiedyś tak bardzo chciałem ją rzucić ;]
  • 206 / 2 / 0
Podczas gdy ja bylem przekonany o zaliczaniu (trudnego) semestru dzieki mj, moj kumpel go z tego samego powodu polal.
Uwaga! Użytkownik MsmokerJ nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 16 / / 0
Ja nie zdałem matury przez alko bo byłem taki skacowany że nie poszedłem na polski ustny i wogule sie nie uczyłem na to. W czasie gdy była moja kolej to ja siedziałem w parku odjebany w garniak i pilem browary :-) Całą resztę zdałem nawet zawodowy, oprócz tego polaka. Co ja się nasłuchałem przez to to ja pierdole
Uwaga! Użytkownik GreenKing21 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 19 / / 0
nigdy nie bylem dobrym uczniem. moja nauka (do tej pory) wygladala mniej wiecej tak, ze caly rok sie opierdalalem, a pod koniec roku sie uczylem i poprawialem oceny. jakos sie udawalo.
odkad zaczalem eksperymentowanie z uzywkami moja amotywacja poglebila sie. nie robie juz praktycznie nic. ciagle chodze zmeczony. [uzalanie]to zapewne tez ma zwiazek z moja niska samoocena, nie widze dla siebie przyszlosci. mysle, ze nie poradze sobie w zyciu[/uzalanie]
moze jeszcze zmadrzeje i wezme sie za siebie %-D
  • 825 / 14 / 0
Mnie nikt nie przebije. Przejechałem całe wakacje na fuce i klonach, w lipcu porobiony podjechałem do Technikum sprawdzić w sierpniu kiedy poprawka, wszystko fajnie łokey, sprawdziłem. 31 - zajeżdzam pod szkołę, koszula, mokasyny ;-) , elegancko.
Szkoła zamknięta, napierdalam w drzwi, wyszedł cieciu. Pyta się co tak napierdalam w te drzwi, odpowiedziałem żeby mnie nie irytował bo mam zaraz poprawkę. Typ się zdziwił i gada że poprawki to były ale wczoraj i przedwczoraj.
Faktycznie, na tablicy jako jedyny przy moim nazwisku nieobecny - brak promocji do następnej klasy. %-D %-D
Pojebałem dni, mimo wszystko nie żałuję. Zmieniłem szkołę i maturka na same czwóreczki, jedna trójka.
W starej szkole pewnie by mnie na maturce i tak ujebali za 3 - lata odstawiania ostrych numerów.
  • 98 / / 0
@przekum dobrze przejebany motyw :D

marihuana zdecydowanie rozleniwia i sprawia, że nauka staje się mało istotna i lepiej iść na gibona.
Ograniczyłem jarczenie i oceny od razu lepsze, już nie wspominając o spóźnieniach i godzinach nieobecnych.
1 semestr 246 godzin nieobecnych, a w drugim jeszcze ani jednej i 0 spóźnień. Nowy rozdział w życiu ; )
Moje doświadczenia z psyhonautyką są niewielkie, ale puki co same pozytywne doświadczenia jeśli chodzi o naukę ; )
Uwolnijcie swój umysł na zawsze
Niech sam wybiera co ważne.
  • 678 / 1 / 0
Zajebałem rok na studiach przez bakę, spid i mefopodobne wynalazli fruwające po uni D:
Teraz mimo raczenia się cukierkami twardo brnę do licencjatu, acz odczuwam sporą trudność w mobilizacji do nauki i w samym uczeniu. Martwicę dekla przerwałem dopiero ucząc się na egzamin, pierwszy raz od roku i musiałem usunąć na prawdę sporą ilość rdzy z moich śrub.
delikatny jestem na zwale.
  • 56 / / 0
To ja miałem odwrotnie. W momencie kiedy spid szedł w ciągach to na studiach nawet stypendium dostałem. %-D Po odstawieniu nietstety wyniki się trochę pogorszyły. Zaczęło mi brakować motywacji do nauki ale w efekcie studia skończyłem.
ODPOWIEDZ
Posty: 141 • Strona 6 z 15
Artykuły
[img]
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996

Newsy
[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.

[img]
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym

USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.