2. W ogólniaku też się dobrze uczyłam, ale poznawałam kolejno clony, tramal, majkę, opium (jeszcze z maku rosnącego na polach), H, amfę, LSD, extasy, grzybki, mj i parę innych syfów + jeszcze kilkanaście leków. Większość tego nic mi nie dała. Niektórzy chwalą halucynogeny - ja tripy to mam na codzień, zwłaszcza, że po parę dni z rzędu nie sypiam. Zawsze chciałam spróbować kokainy, nigdy nie udało mi się jej znaleźć (żeby to była koka, nie amfa!). Nie obracałam się taż raczej w ćpuńskim środowisku, ale innej subkulturze. Tu liczyło się tylko ułożenie sobie stosunków z, w miarę porządnym dealerem, a szkoła była obok tego, ale działała. Olałam jednocześnie wszystkie terapie itd, bo nic nie dawały, wręcz było coraz gorzej, halucynacje, niemożliwość panowania nad nastrojem, zerowa samoocena itd. Uznałam, że nie ma sensu robić sobie niepotrzebnych nadziei. Pierwsza próba samobójcza - 17 lat. Ale przeżyłam te 4 lata LO ze stypendium ministra i doskonale zdaną maturą. Powstał trójkąt: szkoła (bywałam tam często i byłam bardzo dobrze przygotowana do lekcji) - potem czytelnia (tam sobie mogłam własne zainteresowania rozwijać, przygotować się do szkoły itd), wieczorem - impreza.... Czasem parę godzin snu. Mieszkałam jeszcze z rodzicami, na dragi i imprezy zarabiałam pisząc referaty i prace dla innych, więc do rozwoju mojego ćpania szkoła się przysłużyła. Miałam dobre stopnie (wręcz wspaniałe) udział w olimpiadach, więc rodziców ani nauczycieli moja druga strona lustra na szczęście nie interesowała.
3. 2 kierunki humanistyczne dzienne na 2 uczelniach publicznych w dość dużym miescie. Stypendium naukowe na obu, masowe pisanie prac magisterskich, licencjackich itd, żeby zarobić na dragi, życie. Stworzyłam na studiach swój system używania dragów: stymulantów (głównie) okresowo mieszanych z majką, Tramalem i królową (H).Zaczęłam brać już tylko dożylnie. Działało korzystanie z ITS - indywidualny tok studiów (bo wysoka średnia, dwa kierunki, wiec nie musiałam w praktyce na zajęciach siedzieć, tylko egzaminy pozdawać i złożyć 2 podania w semestrze. Dawało mi czas wolny, było bezkosztowe, pozwoliło studiować po ludzku) Funkcjonując w systemie, żyłam po swojemu. Dbałam tylko o to, żeby popełniać jak najmniej przestępstw (a raczej, żeby nie dać się złapać - przy mojej chorobie to dodatkowa przypadłość). Spędzając długie dni w dobrze zaopatrzonych czytelniach mogłam się spokojnie nauczyć dla siebie, napisać dla innych, potem przesiedzieć noc w knajpie i raz na parę dni to odespać. Kolejne próby samobójcze, samoocena totalnie w dół (pomimo chłopaka nawet, który jest teraz moim mężem). I bardzo dobrych ocen. Postawiłam na swoje zainteresowania, niezależnie od tego, co mi dorośli mówili, że ja po tym pracy nie znajdę itd., więc zdawanie wszystkiego szło gładko... niezależnie od wyniszczania się dragami. Czasami musiałam na przykład jechać na wydział taryfą, bo nie miałam siły tam dojść, ale przygotowana na egzamin byłam.
4. Przy końcu studiów jedna z firm, z którymi luźno współpracowałam zaoferowała mi etat. Jestem tam do dziś (już prawie 3 lata). Oprócz tego piszę wiele innych rzeczy dla innych klientów. + kurs angielskiego, studia podyplomowe (skończone z dobrym wynikiem), rozpoczęty doktorat. Nadal kocham stymulanty wszelkiej maści, bo mi pozwalają żyć szybciej i ograniczają myślenie, więc uciekam od bólu. Nie patrzę na straty. Marzę tylko o śmierci, niezależnie od ocen na studiach i wyników finansowych. Szaloną aktywnością zabijam ból i poczucie bezsensu. Mam chyba fabrycznie zepsuty ośrodek przyjemności czy co u licha?
REASUMUJĄC: dragi służą mi do przyspieszania życia i zmniejszania bólu. Spowodowały nieodwracalne szkody, ale mam to gdzieś, aby tylko psychiczny ból, rozpoczęty wiele lat temu depresją, był mniejszy (nawet majka czy H jakoś sobie z tym nie radzą, poza chwilowym lekkim złagodzeniem i to max przez 3-5 dni, a potem już nic nie czuje). ALE: DRAGI NIE MIAŁY WPŁYWU NA PRZEBIEG MOJEJ EDUKACJI CZY ROZPOCZĘTEJ KARIERY ZAWODOWEJ. Jedno toczyło się obok drugiego.
Na szczęście się ogarnąłem i i potrafię odpuścić.
odkad zaczalem eksperymentowanie z uzywkami moja amotywacja poglebila sie. nie robie juz praktycznie nic. ciagle chodze zmeczony. [uzalanie]to zapewne tez ma zwiazek z moja niska samoocena, nie widze dla siebie przyszlosci. mysle, ze nie poradze sobie w zyciu[/uzalanie]
moze jeszcze zmadrzeje i wezme sie za siebie
Szkoła zamknięta, napierdalam w drzwi, wyszedł cieciu. Pyta się co tak napierdalam w te drzwi, odpowiedziałem żeby mnie nie irytował bo mam zaraz poprawkę. Typ się zdziwił i gada że poprawki to były ale wczoraj i przedwczoraj.
Faktycznie, na tablicy jako jedyny przy moim nazwisku nieobecny - brak promocji do następnej klasy.
Pojebałem dni, mimo wszystko nie żałuję. Zmieniłem szkołę i maturka na same czwóreczki, jedna trójka.
W starej szkole pewnie by mnie na maturce i tak ujebali za 3 - lata odstawiania ostrych numerów.
marihuana zdecydowanie rozleniwia i sprawia, że nauka staje się mało istotna i lepiej iść na gibona.
Ograniczyłem jarczenie i oceny od razu lepsze, już nie wspominając o spóźnieniach i godzinach nieobecnych.
1 semestr 246 godzin nieobecnych, a w drugim jeszcze ani jednej i 0 spóźnień. Nowy rozdział w życiu ; )
Moje doświadczenia z psyhonautyką są niewielkie, ale puki co same pozytywne doświadczenia jeśli chodzi o naukę ; )
Niech sam wybiera co ważne.
Teraz mimo raczenia się cukierkami twardo brnę do licencjatu, acz odczuwam sporą trudność w mobilizacji do nauki i w samym uczeniu. Martwicę dekla przerwałem dopiero ucząc się na egzamin, pierwszy raz od roku i musiałem usunąć na prawdę sporą ilość rdzy z moich śrub.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym
USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.