Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
Zablokowany
Posty: 3200 • Strona 316 z 320
  • 106 / 44 / 0
W sumie rozumiem takie podejście. W pewnym momencie można wpaść w niekończące się szukanie "tej jednej przyczyny", która wszystko wyjaśni. Kolejne badania, kolejne teorie, kolejne fora i dalej człowiek stoi w miejscu.

Z drugiej strony warto pamiętać, że anhedonia i przewlekłe zmęczenie to często nie jest jeden uszkodzony element, tylko suma kilku rzeczy, z których każda osobno wygląda niegroźnie. Trochę gorszy sen, trochę stresu, trochę rozjechana aktywność fizyczna, jakieś niedobory, może predyspozycje genetyczne, może przebyte epizody depresyjne czy używki. Potem wszystko się nakłada i efekt końcowy jest dużo większy niż suma składników.

U mnie największym błędem było czekanie, aż wróci motywacja. Przez długi czas myślałem, że najpierw pojawi się chęć działania, a potem zacznę coś robić. W praktyce było odwrotnie – dopiero regularne działanie, nawet na siłę, stopniowo przywracało chęć do życia. Nie od razu i nie spektakularnie, ale jednak.

Dlatego jestem sceptyczny zarówno wobec teorii, że wszystko siedzi wyłącznie w hormonach, jak i wobec teorii, że wystarczy znaleźć jedną magiczną tabletkę. U części osób pewnie tak jest, ale mam wrażenie, że większość przypadków to dużo bardziej skomplikowana układanka.
  • 49 / 3 / 0
Blarcamesine
SA4503
PRE-084
Dereń lekarski owoce ( też są agonistą Sigma1)
Mam pytanie do Ciebie co o tym sądzisz?
@KapitanAizen
Powinniśmy iść w nootropy co będą mogły uzyskać najlepszą wersję ciebie wyciągną potencjał naprawią na ile da się wadliwe geny , ultimate human
  • 381 / 38 / 0
Na czym się tu rozwodzić jeśli nie pamiętamy o podstawach jaki jest ruch, nawodnienie, odpowiednia dieta oraz przerwy to ogranizm się rozstraja i pojawiają się uboki fizyczne i psychiczne. Prosty przykład gitara np mamy 6 strun lecąc na ciągach to gramy gramy nie nastrajamy( czyli brąz ruchu nawodnienia i diety) gitara po dłuższym czasie gra chujowo tak samo organizm rozstraja się na wielu płaszczyznach więc trzeba znowu nastroić za pomocą stroika do gitary wszystkie struny żeby grała jak należy i przestac grać żeby brzmiała tak samo organizm przestać go tyrać wziąć stroik czyli być w ruchu, dać mu czas u dbać o michę z czasem nawet dłuższym wiele rzeczy dochodzi do punktu zerowego.
Ruch- wzmacnia organizm, wypaca toksyny i przyczynia się do neuroplastycznosci(zwłaszcza treningi siłowe)
Dieta- uzupełnia niedobory potrzebne do prawidłowego funkcjonowania wszystkich układów coś jak wymiana oleju w silniku.
Przerwa- daje możliwość organizmowi na spokojną regenerację bez zaburzania go co jest kluczowe.
Możemy teraz gdybać że hormony przekaźniki żołądek i wiele wiele innych… byłoby fajnie znaleść przyczynę wylowywania anhedonii ale nie zawsze się to udaje więc najważniejsze to dać organizmowi te 3 rzeczy i się tego mocno trzymać regularnie i być cierpliwym.
Ruch czas i micha naprostują wojownika!
Rozumiem że moja wypowiedź jest ogólnikowa ale jak chcemy rozwiązać problem najpierw trzeba zadbać o postawy które są kluczowe dopiero po dłuższym czasie jak nie ma poprawy mimo idealnego planu życiowego należy udać się do lekarza.
Ps przerwa od cpania to nie mam na myśli nmw 2 tyg miesiąc tylko dłuższym pół roku bądź rok.
Kiedyś miałem anhedonię testowałem wiele ale nic mnie tak nie podniosło jak praca i siłownia ale głównie siłownia i dźwiganie żelastwa.
Sport=panaceum
  • 9709 / 1919 / 2
24 czerwca 2026KapitanAizen pisze:
Jedni powiedzą, że hormony. Inni, że choroby np. borelioza albo immunologiczne. Jeszcze inni, że minerały i witaminy.
Sprawdziłem najbardziej prawdopodobne przyczyny, ale też nie będę przepalał nie wiadomo jakiej ilości hasju na szukanie po omacku. Tym bardziej, że żadnych innych objawów nie mam co by mogły naprowadzić na trop.

Czasem lepsze jest pragmatyczne podejście.
Nawet jakby istniała inna przyczyna to i tak mogłoby się okazać, że da się tylko objawowo leczyć, albo terapia bardziej chamska od choroby.
24 czerwca 2026PolskiLen pisze:
Spoko @Stteetart
Pamiętam jak pisałeś post, że tak naprawdę to hormony rządzą człowiekiem a neuroprzekaźniki to jak czepiać się o drobne są ważne nawet bardzo burdel w nich nie sprawi, że w hormonach będzie dobrze.
Wielu tego nie rozumie. Wielu nie rozumie, że tak podstawowe kwestie jak witaminy z grB B1 B6 B12 odrywają kluczową role w regulowania procesów metabolicznych naszych organizmów.
Nie odbiegając od tematu śmieszy mnie watek anty depresantow tej magicznej tabletki która rozwiązuje wszystkie problemy.
A tak naprawdę temat jest tak rozległy i złożony, że do dzisiaj tylko na prawdę dobrzy doktorzy i ludzie z doświadczeniem bez magistra wiedzą jak to wyprostować!

Szaczun street tyle mogę napisać jebać mnie pisze to bo wiem, że jakby nie twoje posty wielu z nas tu by już nie było.
Po 1 liczy się równowaga. Co z tego, że będziesz mieć dużo serotoniny jak będzie mało dopaminy albo dużo acetylocholiny i z tego spokoju będzie lipa. To raz.
Dwa.
Żaden z Was nie sprawdził jak te hormony działają na neuroprzekaźniki lub inne hormony.

https://biotechnologia.pl/kosmetologia/ ... osci,13922

A działają i to konkretnie. Oczywiscie jak szukalem jak antydepresanty działają na DHEA czy pregnolon to było pół na pół. 🤷. Tam gdzie badania robiły korporacje to oczywiście wyniki były bdb a tam gdzie mniejsi gracze to już tak fajnie nie było.

Z 6-7 lat temu byłem na miejscu wielu z Was. Siedział. W domu na hajpie, nudziłem się. Nie miałem na nic siły. A dziś ? Dziś siłownia, góry, partnerka, dziecko, naprawione relacje z rodziną itd.
Piszecie, że poczucie pustki i nicości. Bo takie tematy zaczyna się od zera. Od planu na jutro gdzie planujesz małe kroki - 10 min spaceru, odsłuchanie podcastu, przeczytanie kilku stron książki. Jak pojechałem pierwszy raz w góry
5-6 lat temu to nie pchałem się od razu Bóg wie gdzie. Podchodziłem po miejscowości, podjechałem autobusem na jeden szczyt, zszedłem piechotą i wróciłem do domu.
24 czerwca 2026OjciecPio2 pisze:
Dlatego jestem sceptyczny zarówno wobec teorii, że wszystko siedzi wyłącznie w hormonach, jak i wobec teorii, że wystarczy znaleźć jedną magiczną tabletkę. U części osób pewnie tak jest, ale mam wrażenie, że większość przypadków to dużo bardziej skomplikowana układanka.
Ale ja nie napisałem, że tu chodzi tylko o hormony. Przypadki są proste to ludzie sobie je skomplikowali. Masz spac, jeść i ruszać się. Amen.
Cała reszta to kwestia planu.
Wchodzić i głosować
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
  • 106 / 44 / 0
Najbardziej przewrotna rzecz w anhedonii i „braku napędu” jest taka, że człowiek często próbuje ją zwalczyć dokładnie tym samym narzędziem, które ją podtrzymuje — analizą.

Bo umysł w takim stanie nie jest pusty. On jest raczej „przepełniony trybem diagnozy”: skanowanie siebie, porównywanie, szukanie przyczyny, testowanie teorii. I paradoks polega na tym, że im lepiej coś rozumiesz, tym bardziej pozostajesz w pozycji obserwatora własnego życia zamiast jego uczestnika.

A układ nerwowy nie wraca do równowagi przez zrozumienie, tylko przez doświadczenie, które go nie interesuje jako „rozwiązanie problemu”.

Dlatego czasem najmniej intuicyjna rzecz działa najlepiej: nie „naprawiać siebie”, tylko przez chwilę przestać traktować siebie jak projekt. Zrobić coś małego nie dlatego, że ma to sens terapeutyczny, tylko dlatego, że jest fizycznie wykonalne tu i teraz — nawet jeśli psychicznie wydaje się bez znaczenia.

Bo ciekawy paradoks jest taki: motywacja bardzo często nie poprzedza działania. Ona je dopiero „dogania”, kiedy ciało już dawno wyszło z miejsca, w którym umysł jeszcze negocjuje.
  • 354 / 126 / 3
@OjciecPio2
Bo ciekawy paradoks jest taki: motywacja bardzo często nie poprzedza działania. Ona je dopiero „dogania”, kiedy ciało już dawno wyszło z miejsca, w którym umysł jeszcze negocjuje.

Tak, przy tego typu przypadłościach podstawowa sprawa to zmusić się do działania. Rodzaj działania jest mniej ważny. Ważne jest działanie samo w sobie.

Nie da się tego zrobić bez bólu i cierpienia. Zagryźć zęby i podjąć działanie. Nawet jakiekolwiek. Regularnie. Można zacząć od małego albo dużego. I regularnie je powtarzać i zwiększać, aby zmienić nawyki, które mamy silnie wykształcone. Nie mniej niż ~2 miesiące.

Tradycyjne "idź pobiegaj" nie jest bez sensu. Problem leży w tym, jak się do tego zmusić.

Bez wysiłku nie ma rezultatów.

P.S.: I nie zaczynać zdania od ale. Ale to negacja bez rozważenia.
  • 324 / 76 / 0
24 czerwca 2026KapitanAizen pisze:
Jedni powiedzą, że hormony. Inni, że choroby np. borelioza albo immunologiczne. Jeszcze inni, że minerały i witaminy.
Sprawdziłem najbardziej prawdopodobne przyczyny, ale też nie będę przepalał nie wiadomo jakiej ilości hasju na szukanie po omacku. Tym bardziej, że żadnych innych objawów nie mam co by mogły naprowadzić na trop.

Czasem lepsze jest pragmatyczne podejście.
Nawet jakby istniała inna przyczyna to i tak mogłoby się okazać, że da się tylko objawowo leczyć, albo terapia bardziej chamska od choroby.
Myślę, że masz rację wymieniając tyle zależności ja bym do tego jeszcze dodał terapię poznawczo- behawioralną
Tyle z nią jest taki problem, że nie jest mierzalna tak na prawdę nikt ci nie powie co masz zrobić ty sam musisz dojść do tego. Wiem, że brzmi to jak cudowne remedium na wiele chorób ale to właśnie szczerze odrywanie siebie jest najlepszym lekarstwem a to jest drudne bardzo teudne nie zależy od sobstancji tylko od nas samych naszej osobowości. Często trzeba sięgać do okresów dzieciństwa a to z reguły budzi obawę i lęk.
Jung pisał, że odkrywanie własnego cienia wymaga odwagi i determinacji i zazwyczaj budzi lęk.
and its going to suck.
It's not going to be fun.
  • 2098 / 514 / 0
25 czerwca 2026Stteetart pisze:
Z 6-7 lat temu byłem na miejscu wielu z Was. Siedział. W domu na hajpie, nudziłem się. Nie miałem na nic siły. A dziś ? Dziś siłownia, góry, partnerka, dziecko, naprawione relacje z rodziną itd.
Piszecie, że poczucie pustki i nicości. Bo takie tematy zaczyna się od zera. Od planu na jutro gdzie planujesz małe kroki - 10 min spaceru, odsłuchanie podcastu, przeczytanie kilku stron książki. Jak pojechałem pierwszy raz w góry
5-6 lat temu to nie pchałem się od razu Bóg wie gdzie. Podchodziłem po miejscowości, podjechałem autobusem na jeden szczyt, zszedłem piechotą i wróciłem do domu.
To brzmi jakbyś mylił przyczynę ze skutkiem. Robisz dużo rzeczy bo nie masz anhedonii. Jak biorę bupropion teraz to też dużo rzeczy robię. A jak miałem anhedonię to nawet jak się zmuszałem do robienia czegoś to nie dawało to radości. Więc też szybko się przestawałem angażować w to.

Druga rzecz to, że coś Tobie pomogło. Modlitwa, wspinaczki górskie, wychodzenie do ludzi nie znaczy, że innym pomoże. Tak samo jak mi bupropion zajebiście pomógł a niektórym tylko podbija lęki.

Penie nie ma jednej uniwersalnej drogi na wyjście z anhedonii, ale jeśli chodzi o leki to wiadomo, które mają większą szansę pomóc, a które działają na granicy placebo.
  • 9709 / 1919 / 2
25 czerwca 2026Satelitarny pisze:
@OjciecPio2
Bo ciekawy paradoks jest taki: motywacja bardzo często nie poprzedza działania. Ona je dopiero „dogania”, kiedy ciało już dawno wyszło z miejsca, w którym umysł jeszcze negocjuje.

Tak, przy tego typu przypadłościach podstawowa sprawa to zmusić się do działania. Rodzaj działania jest mniej ważny. Ważne jest działanie samo w sobie.

Nie da się tego zrobić bez bólu i cierpienia. Zagryźć zęby i podjąć działanie. Nawet jakiekolwiek. Regularnie. Można zacząć od małego albo dużego. I regularnie je powtarzać i zwiększać, aby zmienić nawyki, które mamy silnie wykształcone. Nie mniej niż ~2 miesiące.

Tradycyjne "idź pobiegaj" nie jest bez sensu. Problem leży w tym, jak się do tego zmusić.

Bez wysiłku nie ma rezultatów.

P.S.: I nie zaczynać zdania od ale. Ale to negacja bez rozważenia.
Dlatego pisałem już o planie. Całkiem inaczej mózg reaguje na plan. Budowanie prostych nawyków to kwestia kilku dni a rtych bardziej złożonych to często suma czasu potrzebnego na te małe. Idąc na siłownię musisz dodać do siebie czas potrzebny na wyjście z domu, dojście na autobus, wykonanie ćwiczeń itp.

@KapitanAizen
XD
Nie. Etap pustego napędu mam za sobą. Dziś robię albo to co muszę albo to lubię.
Ciekawych jest kilka rzeczy.
1. Po cpaniu wszyscy dbają o serotoninę i dopaminę. Jednak jak się pisze o hormonach to nagle jest "a bo wiesz, może to hormony może nie" bla bla gdzie i ten układ i ten są mocno czułe na choćby rytm dobowy
2. Macie opisane w choj prostych sposobów na zmianę nawyków i siebie. Choćby np power poses. I takie tematy są puste. Czemu ?
3. Dzis podstawą dla mnie to byłaby rezygnacja z telefonu. Zakup starej dobrej nokii to podstawa. Postawienie książki koło kibla itd

I ostatnia prośba.
Zróbcie eksperyment i napiszcie.
Usiądźcie sami. W pokoju, samochodzie, na łące lub w lesie.
I zadajcie sobie pytanie - "czemu nie umiem się zmobilizować i zrobić...". Jeśli trzeba przeprowadzcie rozmowę. I dajcie znać jaką odpowiedz powiedziała wam głową a jakie zdanie wypowiezieliscie.
Wchodzić i głosować
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
  • 2098 / 514 / 0
No przecież nie mówię o pustym napędzie. Tylko o tym, że robisz rzeczy bo nie masz anhedonii. A nie, że nie masz anhedonii bo robisz rzeczy. Koleś bez nóg nie chodzi na spacery dlatego, że nie ma nóg. A nie dlatego nie ma nóg, że nie chodzi na spacery.

Tak samo jest z anhedonią. Jak kogoś dojedzie to może być tak, że nic nie sprawia przyjemności niezależnie jak się długo do tego zmusza itp. A gadanie o telefonach i detoksach dopaminowych to moda ostatnich lat. Już pisałem. Byłem dzieckiem, nie było smartfonów, z neta korzystałem w umiarkowanej ilości, nic nie ćpałem a anhedonię też miewałem.

Za to od kiedy biorę bupropion jest zajebiście. Zero anhedonii. Nigdy wcześniej nie czerpałem takiej przyjemności z życia jak teraz. Dosłownie jakbym znalazł brakujący element układanki.
Zablokowany
Posty: 3200 • Strona 316 z 320
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Marihuana w Norwegii — odrzucona reforma i to, co zrobiły sądy

Norwegia odrzuciła dekryminalizację w parlamencie, a rok później jej Sąd Najwyższy w praktyce złagodził karanie za posiadanie na własny użytek. To rzadki przypadek, w którym sądy poszły dalej niż ustawodawca.

[img]
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę

Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.

[img]
Utylizacja medycznej marihuany w Krakowie. Urzędowe plomby i specjalny nadzór

Medyczna marihuana oraz leki zawierające środki odurzające i substancje psychotropowe nie mogą po prostu trafić do zwykłego kosza na śmieci.