24 czerwca 2026KapitanAizen pisze: Jedni powiedzą, że hormony. Inni, że choroby np. borelioza albo immunologiczne. Jeszcze inni, że minerały i witaminy.
Sprawdziłem najbardziej prawdopodobne przyczyny, ale też nie będę przepalał nie wiadomo jakiej ilości hasju na szukanie po omacku. Tym bardziej, że żadnych innych objawów nie mam co by mogły naprowadzić na trop.
Czasem lepsze jest pragmatyczne podejście.
Nawet jakby istniała inna przyczyna to i tak mogłoby się okazać, że da się tylko objawowo leczyć, albo terapia bardziej chamska od choroby.
24 czerwca 2026PolskiLen pisze: Spoko @Stteetart
Pamiętam jak pisałeś post, że tak naprawdę to hormony rządzą człowiekiem a neuroprzekaźniki to jak czepiać się o drobne są ważne nawet bardzo burdel w nich nie sprawi, że w hormonach będzie dobrze.
Wielu tego nie rozumie. Wielu nie rozumie, że tak podstawowe kwestie jak witaminy z grB B1 B6 B12 odrywają kluczową role w regulowania procesów metabolicznych naszych organizmów.
Nie odbiegając od tematu śmieszy mnie watek anty depresantow tej magicznej tabletki która rozwiązuje wszystkie problemy.
A tak naprawdę temat jest tak rozległy i złożony, że do dzisiaj tylko na prawdę dobrzy doktorzy i ludzie z doświadczeniem bez magistra wiedzą jak to wyprostować!
Szaczun street tyle mogę napisać jebać mnie pisze to bo wiem, że jakby nie twoje posty wielu z nas tu by już nie było.
Dwa.
Żaden z Was nie sprawdził jak te hormony działają na neuroprzekaźniki lub inne hormony.
https://biotechnologia.pl/kosmetologia/ ... osci,13922
A działają i to konkretnie. Oczywiscie jak szukalem jak antydepresanty działają na DHEA czy pregnolon to było pół na pół.
Z 6-7 lat temu byłem na miejscu wielu z Was. Siedział. W domu na hajpie, nudziłem się. Nie miałem na nic siły. A dziś ? Dziś siłownia, góry, partnerka, dziecko, naprawione relacje z rodziną itd.
Piszecie, że poczucie pustki i nicości. Bo takie tematy zaczyna się od zera. Od planu na jutro gdzie planujesz małe kroki - 10 min spaceru, odsłuchanie podcastu, przeczytanie kilku stron książki. Jak pojechałem pierwszy raz w góry
5-6 lat temu to nie pchałem się od razu Bóg wie gdzie. Podchodziłem po miejscowości, podjechałem autobusem na jeden szczyt, zszedłem piechotą i wróciłem do domu.
24 czerwca 2026OjciecPio2 pisze: Dlatego jestem sceptyczny zarówno wobec teorii, że wszystko siedzi wyłącznie w hormonach, jak i wobec teorii, że wystarczy znaleźć jedną magiczną tabletkę. U części osób pewnie tak jest, ale mam wrażenie, że większość przypadków to dużo bardziej skomplikowana układanka.
Cała reszta to kwestia planu.
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
Bo umysł w takim stanie nie jest pusty. On jest raczej „przepełniony trybem diagnozy”: skanowanie siebie, porównywanie, szukanie przyczyny, testowanie teorii. I paradoks polega na tym, że im lepiej coś rozumiesz, tym bardziej pozostajesz w pozycji obserwatora własnego życia zamiast jego uczestnika.
A układ nerwowy nie wraca do równowagi przez zrozumienie, tylko przez doświadczenie, które go nie interesuje jako „rozwiązanie problemu”.
Dlatego czasem najmniej intuicyjna rzecz działa najlepiej: nie „naprawiać siebie”, tylko przez chwilę przestać traktować siebie jak projekt. Zrobić coś małego nie dlatego, że ma to sens terapeutyczny, tylko dlatego, że jest fizycznie wykonalne tu i teraz — nawet jeśli psychicznie wydaje się bez znaczenia.
Bo ciekawy paradoks jest taki: motywacja bardzo często nie poprzedza działania. Ona je dopiero „dogania”, kiedy ciało już dawno wyszło z miejsca, w którym umysł jeszcze negocjuje.
Bo ciekawy paradoks jest taki: motywacja bardzo często nie poprzedza działania. Ona je dopiero „dogania”, kiedy ciało już dawno wyszło z miejsca, w którym umysł jeszcze negocjuje.
Tak, przy tego typu przypadłościach podstawowa sprawa to zmusić się do działania. Rodzaj działania jest mniej ważny. Ważne jest działanie samo w sobie.
Nie da się tego zrobić bez bólu i cierpienia. Zagryźć zęby i podjąć działanie. Nawet jakiekolwiek. Regularnie. Można zacząć od małego albo dużego. I regularnie je powtarzać i zwiększać, aby zmienić nawyki, które mamy silnie wykształcone. Nie mniej niż ~2 miesiące.
Tradycyjne "idź pobiegaj" nie jest bez sensu. Problem leży w tym, jak się do tego zmusić.
Bez wysiłku nie ma rezultatów.
P.S.: I nie zaczynać zdania od ale. Ale to negacja bez rozważenia.
24 czerwca 2026KapitanAizen pisze: Jedni powiedzą, że hormony. Inni, że choroby np. borelioza albo immunologiczne. Jeszcze inni, że minerały i witaminy.
Sprawdziłem najbardziej prawdopodobne przyczyny, ale też nie będę przepalał nie wiadomo jakiej ilości hasju na szukanie po omacku. Tym bardziej, że żadnych innych objawów nie mam co by mogły naprowadzić na trop.
Czasem lepsze jest pragmatyczne podejście.
Nawet jakby istniała inna przyczyna to i tak mogłoby się okazać, że da się tylko objawowo leczyć, albo terapia bardziej chamska od choroby.
Tyle z nią jest taki problem, że nie jest mierzalna tak na prawdę nikt ci nie powie co masz zrobić ty sam musisz dojść do tego. Wiem, że brzmi to jak cudowne remedium na wiele chorób ale to właśnie szczerze odrywanie siebie jest najlepszym lekarstwem a to jest drudne bardzo teudne nie zależy od sobstancji tylko od nas samych naszej osobowości. Często trzeba sięgać do okresów dzieciństwa a to z reguły budzi obawę i lęk.
Jung pisał, że odkrywanie własnego cienia wymaga odwagi i determinacji i zazwyczaj budzi lęk.
It's not going to be fun.
25 czerwca 2026Stteetart pisze: Z 6-7 lat temu byłem na miejscu wielu z Was. Siedział. W domu na hajpie, nudziłem się. Nie miałem na nic siły. A dziś ? Dziś siłownia, góry, partnerka, dziecko, naprawione relacje z rodziną itd.
Piszecie, że poczucie pustki i nicości. Bo takie tematy zaczyna się od zera. Od planu na jutro gdzie planujesz małe kroki - 10 min spaceru, odsłuchanie podcastu, przeczytanie kilku stron książki. Jak pojechałem pierwszy raz w góry
5-6 lat temu to nie pchałem się od razu Bóg wie gdzie. Podchodziłem po miejscowości, podjechałem autobusem na jeden szczyt, zszedłem piechotą i wróciłem do domu.
Druga rzecz to, że coś Tobie pomogło. Modlitwa, wspinaczki górskie, wychodzenie do ludzi nie znaczy, że innym pomoże. Tak samo jak mi bupropion zajebiście pomógł a niektórym tylko podbija lęki.
Penie nie ma jednej uniwersalnej drogi na wyjście z anhedonii, ale jeśli chodzi o leki to wiadomo, które mają większą szansę pomóc, a które działają na granicy placebo.
25 czerwca 2026Satelitarny pisze: @OjciecPio2Bo ciekawy paradoks jest taki: motywacja bardzo często nie poprzedza działania. Ona je dopiero „dogania”, kiedy ciało już dawno wyszło z miejsca, w którym umysł jeszcze negocjuje.
Tak, przy tego typu przypadłościach podstawowa sprawa to zmusić się do działania. Rodzaj działania jest mniej ważny. Ważne jest działanie samo w sobie.
Nie da się tego zrobić bez bólu i cierpienia. Zagryźć zęby i podjąć działanie. Nawet jakiekolwiek. Regularnie. Można zacząć od małego albo dużego. I regularnie je powtarzać i zwiększać, aby zmienić nawyki, które mamy silnie wykształcone. Nie mniej niż ~2 miesiące.
Tradycyjne "idź pobiegaj" nie jest bez sensu. Problem leży w tym, jak się do tego zmusić.
Bez wysiłku nie ma rezultatów.
P.S.: I nie zaczynać zdania od ale. Ale to negacja bez rozważenia.
@KapitanAizen
XD
Nie. Etap pustego napędu mam za sobą. Dziś robię albo to co muszę albo to lubię.
Ciekawych jest kilka rzeczy.
1. Po cpaniu wszyscy dbają o serotoninę i dopaminę. Jednak jak się pisze o hormonach to nagle jest "a bo wiesz, może to hormony może nie" bla bla gdzie i ten układ i ten są mocno czułe na choćby rytm dobowy
2. Macie opisane w choj prostych sposobów na zmianę nawyków i siebie. Choćby np power poses. I takie tematy są puste. Czemu ?
3. Dzis podstawą dla mnie to byłaby rezygnacja z telefonu. Zakup starej dobrej nokii to podstawa. Postawienie książki koło kibla itd
I ostatnia prośba.
Zróbcie eksperyment i napiszcie.
Usiądźcie sami. W pokoju, samochodzie, na łące lub w lesie.
I zadajcie sobie pytanie - "czemu nie umiem się zmobilizować i zrobić...". Jeśli trzeba przeprowadzcie rozmowę. I dajcie znać jaką odpowiedz powiedziała wam głową a jakie zdanie wypowiezieliscie.
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
Tak samo jest z anhedonią. Jak kogoś dojedzie to może być tak, że nic nie sprawia przyjemności niezależnie jak się długo do tego zmusza itp. A gadanie o telefonach i detoksach dopaminowych to moda ostatnich lat. Już pisałem. Byłem dzieckiem, nie było smartfonów, z neta korzystałem w umiarkowanej ilości, nic nie ćpałem a anhedonię też miewałem.
Za to od kiedy biorę bupropion jest zajebiście. Zero anhedonii. Nigdy wcześniej nie czerpałem takiej przyjemności z życia jak teraz. Dosłownie jakbym znalazł brakujący element układanki.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Niebezpieczny proceder na lotniskach. Tak działają przemytnicy narkotyków
Przestępcy znaleźli nowy sposób na przemyt narkotyków, wykorzystując do tego dane nieświadomych pasażerów samolotów. Proceder polegający na podmianie zawieszek bagażowych z nazwiskami klientów linii lotniczych ujawniły kanadyjskie media. O ustaleniach kanadyjskiej stacji CTV News pisze też amerykański serwis podróżniczy Travel + Leisure.
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
Druga poprawka i marihuana. Amerykański SN wydał ważny wyrok ws. broni
Sąd Najwyższy USA jednomyślnie orzekł w czwartek, że rząd federalny nie może pozbawiać prawa do posiadania broni osób okazjonalnie używających marihuany, uznając, że ściganie karne na tej podstawie narusza drugą poprawkę do konstytucji gwarantującej to prawo.
