Więcej informacji: Benzydamina w Narkopedii [H]yperreala
Mój cipaczowy debiut był popisem głupoty
Co do fizycznych efektów ubocznych nic nie odczułem. Żadnego bólu nerek przez dwa tygodnie jak to niektórzy podobno mają. Psychicznie też ok.
Jednak bania na benzie jest bardzo specyficzna, halucynacje często mają negatywne nastawienie do użytkownika :D Niestabilne emocjonalnie nastolatki i inni tacy powinni uważać :D
Eureka! Unosi się kolejna powieka...
Psychodela nie ma dnaaaaaaa!
Trochę czasu minęło zanim zarejestrowałem się na forum z obawy przed wkroczenie w obszar ludzi, którzy zdawali mi się całkowicie obcy. Człowiek wydoroślał jest dojrzalszy i podejściem do sprawy mam nadziej, że nikogo nie urażę. Oczywiście grono ludzi piszących w danych wątkach, które mnie interesowały zostało jako tako nakreślone. Dlatego z miejsca chciał bym wszystkich ciepło przywitać.
W ostatnim czasie zainteresowała mnie stymulacja oraz halucynacje jakie wiążą się z zażycie benzydaminy. Sposób przygotowania ekstrakcji jest mi znany w dwóch wersjach, gdzie za rozpuszczalnik soli przyjmujemy wodę i gdzie za rozpuszczalnik benzy wybieramy alkohol. Ekstrakcja na poziomie teoretycznym nie należy do skomplikowanej. Dlatego sądzę, że w praktyce równie trudno nie będzie, więcej nie będę rozpisywał się na ten temat w tym poście.
Jak wcześniej zaznaczyłem interesują mnie właściwości stymulujące lęk i halucynacje. Stąd rodzą się pytania, jeżeli niektóre będą oczywiste, prosiłbym o zaznaczenie, przesłanie orientacyjnej nazwy tematu- najprawdopodobniej postaram się wyszukać informacji samodzielnie.
1. Czy jest możliwość powstrzymania halucynacji wzrokowych po przez zamknięcie oczu. Mam nadzieję, że w skrajnych sytuacjach obniży to stopień lęku. Najprawdopodobniej omamy słuchowe nie miną prędko, ale czy jest możliwość uspokojenia się w ten sposób. Ewentualnie czy znacie jakieś inne sposoby. Wyczytałem, że weed przestawia odurzenie na bardziej euforyczne. Natomiast chodzi mi też o inne sposoby tzn. picie chłodnych/ciepłych napoi, chodzenie, próby przyjrzenia się halucynacją -> dotyk rzeczy podanej halucynacji= rozmazanie i powrót do rzeczywistości?
2. Druga sprawa to okoliczności/ nastawienie, czy jak to zostało przyjęte nazywać: setup. Mam zamiar przyjąć doustnie w postaci rozpuszczonej po ekstrakcji benzydaminy w soku. Miejsce dalekie od miasta, w cichym ”bezpiecznym” -raczej strasznym (w nocy) miejscu- ciemna działka, lasy, w koło mało sąsiadów. Do implikacji zgłosiło się 3 kolegów otwartych na dodatkowe doznania, spokojnych i lubiących strach. Ja za strachem mniej przepadam stąd pierwsze pytanie, natomiast nieukryta chęć przeżycia halucynacji nie pozwoli na rezygnację z tej łatwo dostępnej substancji.
3. Ilość spożywanej benzydaminy na osobę szacowałem na początku między 3-4g. Zaznaczę, że zawsze za pierwszym razem staram się (jak i moi znajomi) mieć mocne kopnięcie, które pozostanie w pamięci na długo. Niestety, a może na szczęście przeczytałem trochę więcej i doszedłem do wniosku, że na taką ilość byśmy się zdecydowali w godzinach popołudniowych, a na mniejszą (1,2g-2,5g) pod wieczór. Czy się opłaca brać tak sporą ilość w dzień, czy lepiej mniejszą na wieczór?
4. Ostatnie pytanie tyczy się posiłków i snu. Czy jesteśmy w stanie przywrócić chęć na mocny sen i duży apetyt po przez spalenie weeda.
5. Ostatnie pytanie wiąże się z skutkami długotrwałymi po spaleniu. Czy przeszkadzają one w pracy związanej z schematycznym robieniem czynności z zakresu księgowości i doradztwa podatkowego. Prościej, czy przez omamy, możemy zrazić do siebie klientów, pogubić liczby, plącze nam się język przy rozmowach telefonicznych? Jeżeli tak, to do jakiego czasy/ czy dalej zauważacie/ zauważaliście takie problemy. Również czy stężenie benzydaminy przeszkadza w nauce na studiach, sprawia problemy z interpretacją oraz czytaniem jak i elastycznym myśleniem-egzaminy?
Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi jak i samo przeczytanie wypocin.
Otóż mój drogi:
1. Tak, często zamkniecie oczu na chwilę powoduje "usunięcie" danej halucynacji. Bardzo dobrze działa również dotkniecie takowej
2. Miejsce i okoliczności idealne, ale na pierwszy raz nie zalecam wychodzić w teren
3.Zacznijcie lepiej od maksymalnie od 2g na osobę
4. Palonko uspokoi trochę tripa, ale nie jest zapewnione oddanie się w objęcia Morfeusza.
5. Przeszkadzać mogłyby dzień, dwa po tripie. Ale długofalowo nie powinny przeszkadzać. Sam jestem studentem i wielkim benzowiczem, a jakos daje sobie rade na uczelni. A polibuda wymaga sporo.
Esign pisze:Witam,
przejde do razu do sedna i dodam, ze uprzednio, celowo nie przeczytalem postu szacownego wendrowycza, zobaczymy czy nasze wnioski się pokrywają;
1. halucynacje sa bardzo nietrwale- oevy, po zamknieciu oczu ukaze sie tobie kolorowa mozaika wydarzen, wzorow, twarzy o duzej zmiennosci i intensywnosci.
2. zupelna ciemnosc bedzie bardzo ograniczajaca, półcień na pewno przysporzy wielu wrazen, zwlaszcza pod wzgledem omamow i ruchow na granicy pola widzenia. Najbogatsze doznania zapewnia zawsze miasto, najlepiej wieczorem- tramwaj pelen ludzi, centra handlowe itp.
3. dla mnie 2g to juz skrajnie duzo, a zamiast dalszego zwiekszania mozna dodac inna substancje, intensyfikujaca, np. psylocybine albo utrwalajaca halucynacje, np. DXM
4. sen i - tej nocy i nastepnego dnia, na pewno nie. nastepna noc powinno sie udac przespac (melatonina+thc)
5. pamiec bedzie oslabiona silnie podczas wstepnych 24h, potem nieznacznie podczas nast. 24h. Thc podczas działania benzydaminy może doprowadzic do prawie calkowitego upośledzenia pamięci krótkotrwałej (przykład z życia; rozmawiam z kolega, w kółko to samo zdanie on i ja raz po raz, gdyż nie jesteśmy w stanie zapamiętać co mówił ten drugi przed chwilą, mimo iż znamy temat rozmowy)-
Odpowiedzi na pytania nie zdążyłem przeczytać przed zażyciem benzydaminy, ale dziękuje za odpowiedzi od Wendrowycza, oraz Wintermute’a. Obaj macie trafne spostrzeżenia dające dużo do tematu. Postaram się jeszcze dopisać swoje spostrzeżenia, które może pomogą innym. Za oś spostrzeżeń obieram zażycie 1,5 g benzydaminy + moją indywidualną konstrukcje psychiczną + przygotowanie.
1. Zamknięcie oczu to najprostszy sposób na zniknięcie halucynacji. Często przy halucynacjach, które mnie przestraszyły organizm reagował automatycznie- mrugając/ umykając wzrokiem. Jak napisał Wintermute, po zamknięciu oczu i chwili oczekiwania powstawała masa obrazków koloru czerwonego (od koloru światła przenikającego przez powieki). Pojawiające sceny pozwalała mi się zrelaksować i zapomnieć o strachu. Po chwili stawały się one męczące (szybko przewijające się sceny z komiksów), ale wydaje się to kwestią indywidualną. Ja po 30 sec tęskniłem za nieprzewidywalnymi (strach w tym wypadku przejawiał się nieprzewidywalnością) halucynacjami, niż trwaniem w męczarni tych obrazków.
Do ostudzenia uczucia strachu pomagała marihuana, która po przez stan otępienia pozwalała się uspokoić. Warto zaznaczyć, że działała ona tylko w dzień. Po nadejściu pół mroku i nocy jej skuteczność była znikoma. Niestety miałem moment, kiedy chwile po upaleniu wchodziła masa myśli, które potrafiły stworzyć mniej przyjemne rozmyślania na temat tego co może się pojawić. W następstwie złe przemyślenia nie zwiększały ilości oraz wyrazistości halucynacji, a zwiększały uczucie strachu. Inaczej to się przekładało na miłe przemyślenia, kiedy to w pewnym momencie upalenie marihuaną pomogło skojarzyć efekt smugi z halucynacją tarczy, która w moim mniemaniu chroniła mnie przed złem. Oczywiście tą halucynacją było widzenie opóźnionych ruchów, w tym wypadku ruchów swojego ciała.
Nadmienię, że czynność, która dawała uczucie bezpieczeństwa to skupienie się na oświetlonym przedmiocie z niewielkiej odległości (1-2m). Ważne jest, żeby przedmiot był oświetlony, wtedy ilość ciemnych smug pojawiających się przed oczyma zamieniała się na przyjemne w moim odczuciu jasne smugi. Ważne jest, żeby miejsce było bardzo jasne- oświetlone bezpośrednio światłem słońca, albo bardzo jasnym sztucznym światłem. Nadmieniam o mocy światła, ponieważ skupienie się na słabo/ średnio oświetlonym miejscu, tworzyło bardzo żywe i realne halucynacje (tak jak by powstawanie halucynacji od przedmiotu, po przez ruchy wirowe, do realnie poruszającej się halucynacji: twarzy/ żaby. Ten sposób jednak nie likwiduje halucynacji słuchowych i jedynie pozwala odetchnąć po przypływie strachu.
2/3. W zależności od indywidualnych cech powinniśmy zastanowić się nad pierwszą dawką benzydaminy, a okoliczności pierwszego przyjęcia powinny być przemyślane i odpowiednio dobrane. W moim odczuciu 1,5 g benzydaminy po godzinie 14 w komitywie 2 spokojnych towarzyszy na działce koło laso-polan, było idealnym podejściem do sprawy. W godzinach szczytu odczuwania bodźców przebywałem w ciemnym pokoju domku działkowego. W momencie, kiedy strach przewyższał opanowanie, była możliwość wyjścia na słońce odpędzając złe myśli. Wykorzystałem w/w fakt w ten sposób, że spacerowałem wraz z kompanami po małych lasach, które łączyły mocno nasłonecznione polany. Tworzyło to jak dla mnie komfort doznań, których ilość w ciemnym lesie się zwiększała, a na słonecznej polanie przeobrażała w uczucie, dające wytchnienie.
4. Po spaleniu weeda wraca chęć na jedzenie, ale mija ona po spróbowaniu czegokolwiek (smak staje się przytłumiony, słabo charakterystyczny, nie atrakcyjny). Nie czuje się głodu, dlatego jeżeli samo nie nawinie nam się coś apetycznego to nie zwrócimy na to uwagi.
5. Na ostatnie pytanie ciężko jest mi teraz odpowiedzieć. Nadmienię tylko, że w czasie benzynowego odurzenia człowiek zdaje sobie sprawę z upośledzenia różnych funkcji. Jest to bardzo istotne, gdyż możemy mylnie próbować oceniać skutki długo trwałe przez pryzmat upośledzenia w czasie trwania odurzenia. Wydaję mi się, że tak może się stać, gdyż osoba zażywająca jakiś czas wcześniej benzydamine, może brać pod uwagę moc ”trzeźwych” przeżyć.
Biorąc pod uwagę wyżej wymienione spostrzeżenie przejdę do objawów w czasie odurzenia i stanie 42 godziny po zażyciu. W czasie odurzenia postrzeganie i racjonalne myślenie jest sztucznie trzeźwe. Sztuczne gdyż odnosimy wrażenie trzeźwości, ale nienaturalnie nam się mówi (ociężale się myśli i niewyraźnie się wymawia), oraz chodzi (przez większość porównywany do pijanego chodu). Wrażenie, że jest się trzeźwym pomaga w zapomnieniu (w czasie odurzenia) o upośledzeniu pewnych cech- pamięci krótkotrwałej, problemami z mową i mieszanie się rzeczywistości z halucynacjami . Mocne wrażenia sprawiają, że po otrzeźwieniu człowiek opisuje stan odurzenia benzydaminowego jako mocno niszczący organizm i psychikę. Ja po 42 godzinach od zażycia nie odczuwam utrwalonych upośledzeń, które przeszkadzają mi w pracy, oraz żadnych innych odczuwalnych skutków zdrowia. W nauce powinno być podobnie ze względu na brak upośledzenia w czytaniu i interpretacji. Pragnę podkreślić, że ostatnim zdaniem nie namawiam nikogo do zażycia benzydaminy. Jeżeli, ktoś ma ochotę na ten środek, a boi się skutków zażywania, nie powinien sugerować się moją subiektywną opinią. Jak wspomniałem doznania, które spotkałem na benzydaminie sugerują, że po długotrwałym zażywaniu tej substancji można zrobić sobie krzywdę. Dodam na koniec, że ta substancja nie zagości w moim organizmie w celu pozamedycznych. Co nie zmienia faktu, że pozostawiła ona wiele ciekawych wrażeń, a dzień po niej określam razem z moimi znajomymi jako: bardzo dobry i bardzo mocny.
Później się okazało, że sama benzydamina nie robi mnie na tyle mocno, na ile bym chciał, więc mixowałem dalej.
Zawsze w rozsądnych odstępach - conajmniej 3 tygodnie. Zabawę zakończyłem ponad rok temu, chociaż kiedyś chętnie bym powtórzył.
Otóż wczoraj pierwszy raz wziąłem benzę, brałem z przyjaciółką, która już 3 razy próbowała, chociaż nie miała za dobrych tripów. Ja po 3, ona 4 saszetkach po ekstrakcji.
Z początku wszystko ładnie pięknie, efekty całkiem przyjemne lekka schiza i głupawka, ale tak po ok. 3 godzinach działania zorientowaliśmy się, że mamy takie same flashe/powidoki/haluny. Dosłownie to samo.
Ja widzę jakieś świecące na fioletowo wężyki ona to samo, jej zapieprzają pająki po ziemi i ja też je widziałem. Ogółem wszystko widzieliśmy w tym samym momencie, takich samych ilościach i tych samych miejscach. :-D
I to nie tak, że jedno to powiedziało to drugie sobie wkręcało, że to widzi, bo wyglądało to tak, że zaczynaliśmy się patrzeć w jeden pkt. potem poruszaliśmy głową/oczami za wirującym wężykiem światełek i wtedy się z czailiśmy co robimy i jednocześnie zaczynaliśmy o tym nawijać, mogliśmy mówić na zmianę co drugie słowo i wszystko się zgadzało. Albo w tym samym momencie mieliśmy jakieś przebłyski i zaczynaliśmy się śmiać oboje z niczego. Jakbyśmy podświadomie mieli te same akcje.
Cholernie dziwny efekt, i mimo że oboje mamy zrytą psychikę i to zdrowo, to prócz tego, że było wesoło to trochę chore nawet jak na nas :nuts:
Więc moje pytanie: Czy ktokolwiek, kiedykolwiek miał chociażby podobny efekt? Od czego to może zależeć?
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
CBŚP zlikwidowało nielegalne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono ponad pół tony klofedronu
Skuteczne działania funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji doprowadziły do ujawnienia nielegalnej fabryki syntetycznych narkotyków na Dolnym Śląsku. Zatrzymano jedną osobę i zabezpieczono znaczne ilości wyjątkowo niebezpiecznej substancji.
Długie trzymanie dymu z marihuany – czy zwiększa fazę? Fakty o wchłanianiu THC
To widok znany z każdego filmu o stonerach i wielu imprez. Ktoś bierze potężnego bucha z bonga lub jointa. Zaciska usta, robi się czerwony na twarzy. Wierzy, że trzymanie dymu w płucach sprawi, że marihuana zadziała mocniej.
Czy kawa zmniejsza skuteczność leczenia depresji?
Naukowcy odkryli, że podstawą terapii stosowanych w leczeniu depresji opornej na leczenie jest wzrost stężenia adenozyny. Do tych metod leczenia zalicza się podawanie ketaminy oraz terapię elektrowstrząsową (ECT). To odkrycie skłoniło badaczy do zadania na nowo pytania o wpływ spożycia kawy na depresję. Czy częste picie kawy rzeczywiście działa ochronnie, jak wykazują liczne badania, czy może utrudniać skuteczność leczenia?
