Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 355 • Strona 13 z 36
  • 3490 / 57 / 0
Nic by się nie stało poza milionami ciężko wjebanych ludzi i zniszczonych żyć.
Zrobić coś bez czegoś ale żeby było jak z tym czymś. To by dopiero było coś.

I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
  • 91 / 15 / 0
pan jozek pisze:
Logicznie rzecz biorąc nic nie tracą.
-jeśli mam gołe ściany w domu a nie mam półkotapczanu to nic nie tracę
-jeśli nie zjadłem kebaba a mogłem też nic nie tracę
-jeśli nie pojechałem na kurwy a mogłem nic nie tracę
-jeśli nie pływałem po kanałach żółtą łodzią podwodną a mogłem też nic nie tracę
Najwyżej nie zyskuję :finger:
Moim zdaniem: tracisz
- Tracisz mozliwość wygodnego siedzenia w mieszkaniu
- Tracisz mozliwość posmakowania kebaba, i porównania go z innymi potrawami
- Tracisz możliwość złapania kiły albo innego parcha
- Tracisz możliwość śmigania łodzią po kanałach.

Coś tracisz, "fizycznie" nic, ale tracisz doświadczenia. Bez doświadczeń jest uboższy, gdyż z małym jego bagażem masz mniej punktów "zaczepienia" do weryfikacji i skontrastowania pewnych rzeczy (w tym wypadku głównie odczuć). Oczywiście tracisz w momencie gdy masz okazje. Ślimak chodzący po łące nie zna smaku czekolady, ale nic nie traci bo nie ma świadomości istnienia czekolady. W wypadku gdyby miał możliwość spróbowania, i wiedział że istnieje czekolada, ale odmawia bo boi się że dostanie sraczki, wtedy coś traci kosztem pewności że nie będzie miał rozwolnienia (przykład taki). Nieświadomość jest piękna, ale w momencie gdy dostajemy świadomy wybór i go dokonujemy, zawsze tracimy tą drugą opcję. Niestety. A dokonując wyboru zawsze kierujemy się reguły "mniejszej straty". Ludzie którym wpojono że dragi są złe, gdy dostają wybór, odmawiają i argumentują to w ten sposób że mniejsza strata będzie jak odmówią chwilowej przyjemności, niż gdyby mieli się uzależnić. Oczywiście zakładamy że mają małą świadomość i odmawiają np. bucha. Są ograniczeni przez swoją wiedzę i nie wiedzą że np. ganja nie uzależnia. Tracą.
  • 3215 / 420 / 0
Od marihuany można się uzależnić.

Osoby nie zażywające narkotyków tracą możliwość podziwiania fraktalnej siatki :-)
Uwaga! Użytkownik Fatmorgan nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 203 / 6 / 0
Hmmm.....Myślę, że to zbyt złożona sprawa, aby odpowiedzieć Tak lub Nie.
Można powiedzieć, że coś tracą, ale jest to utrata pewnych, że tak powiem "możliwości"
Bo samo zażywanie narkotyków, czy też ich brak ani niczego nie daje, ani niczego nie pozbawia (No, poza zdrowiem, pieniędzmi itp, ale to chyba na tyle oczywiste, że nie trzeba o tym pisać) za to daje pewne możliwości, które mogą pociągnąć na dno, lub wzwyż, ale to raczej zależy już od osobistych predyspozycji, i konkretnych decyzji, które zdaje mi się, nie są aż tak zależne od samych doświadczających (I to nie tylko w przypadku dragów) jak oni by tego chcieli, by czuć się wygodnie i bezpiecznie....Chociaż oczywiście nie twierdzę, że nie mamy w ogóle wpływu na to co się z nami dzieje i nie próbuję tym usprawiedliwiać każdego stopnia zeszmacenia ludzi.
  • 64 / 5 / 0
Moim zdaniem wiele zależy od osoby.
Jedni tracą inni zyskują.
Pomyśl jak wiele jest ludzi, którzy potrafią się uzależnić od głupich kanna nawet. Jeśli oni zakosztują tego owocu mogą wiele stracić. Upaść na samo dno.
Jeśli ktoś natomiast zna umiar, podchodzi do pewnych spraw w przemyślany sposób, to traci kolejne wartościowe doświadczenie w życiu.
Każdy kto jest w pełni szczęśliwy bez narkotyków, choć takich pewnie jest niewielu, nie traci moim zdaniem nic.
  • 101 / 1 / 0
Mr Color pisze:
Pomyśl jak wiele jest ludzi, którzy potrafią się uzależnić od głupich kanna nawet. Jeśli oni zakosztują tego owocu mogą wiele stracić. Upaść na samo dno.
Kwestia dna jest relatywna - prawdziwe dno, moim zdaniem, to zanik życia wewnętrznego, głosu wewnętrznego, pasji życia, moment, w którym nałóg pozbawia ludzkich odruchów, a dni przemijają bez pozostawienia po sobie choćby cienia wartościowych wspomnień i przemyśleń, nie mówiąc już o zaniku relacji z ludźmi, skrajne odczłowieczenie. Są bezdomni, których życie cieszy bardziej niż przeciętnych, zapierdalających do roboty szaraczków, którzy nie piją do porzygu i nie śpią na ławkach, oni nie są na dnie. Są też ludzie, którzy mając mieszkanie, rodzinę, pracę, samochód etc. po prostu nie żyją. Są jak zombie, bez własnej woli, bez własnego zdania, bez własnych przemyśleń, pozbawieni życia duchowego. Nigdy nie śpiewają, nigdy się nie śmieją. A jeśli już to "sto lat" i "Dobry Jezu...", od wielkiego dzwonu.
Pojęcie narkotyku to również nie taka prosta kwestia. Sprowadzając ów byt do poziomu neurobiologii, można wyprowadzić tezę, iż typowi zakochani w sobie jak szczenięta, wzbudzający mdłości, tkwiący w infantylizmie nic nie wnoszących do ich życia związków ludzie są takimi samymi ćpunami, jak my, z tym, że zamiast od dopaminy, adrenaliny, uzależnieni są od oksytocyny i endorfiny. Uwięzieni w nałogu poczucia bezpieczeństwa, w pogoni za amae tracą własną odrębność, granice własnego ja, zainteresowania, hobby, kumpli, szacunek do siebie, dumę i podsumowując dar różnorodności zdarzeń.
Nie warto się uzależniać, jednak gorsze od ćpania jest powolne umieranie w ciasnej strefie komfortu, "pod kołderką utkaną z naiwnych przekonań".
Ostatnio zmieniony 30 maja 2013 przez Monty Burns, łącznie zmieniany 1 raz.
Powinnością poety jest posługiwanie słowem.
  • 714 / 45 / 0
Monty Burns pisze:
jednak gorsze od ćpania jest powolne umieranie w ciasnej strefie komfortu, "pod kołderką utkaną z naiwnych przekonań".
Większej bzdury dawno nie czytałem. Spokój, bezpieczeństwo i rodzina, trwanie w miejscu, w którym nie grozi ci przedwczesna śmierć z przedawkowania/chorób/wyniszczenia organizmu dragami to wg ciebie coś złego? Wysoka sprawność, dobra praca, rodzina, dzieci, znajomi, normalne życie jest "kołderką", owszem. Idiotyzmem strasznym jest twierdzić, że to coś złego, wypaczonego. Ktoś tu już pierdolca skrajnego dostał i odwrócił system wartości do góry nogami, teraz to ćpanie i rozpierdalanie swojego ciała i umysłu chemią jest czymś pożądanym, elo i cool a normalne życie, w którym człek przewyższa ćpaka w miliardzie kategorii jest BE. Rozumiem, że kolejny z ciebie wyzwolony od społeczeństwa i ograniczeń cywilizacyjnych pojeb po dxm? A nie, sory, wpierdalający rc. Powodzenia w udanym życiu odkleju.
  • 478 / 22 / 0
Little_Jack pisze:
Monty Burns pisze:
jednak gorsze od ćpania jest powolne umieranie w ciasnej strefie komfortu, "pod kołderką utkaną z naiwnych przekonań".
Większej bzdury dawno nie czytałem. Spokój, bezpieczeństwo i rodzina, trwanie w miejscu, w którym nie grozi ci przedwczesna śmierć z przedawkowania/chorób/wyniszczenia organizmu dragami to wg ciebie coś złego? Wysoka sprawność, dobra praca, rodzina, dzieci, znajomi, normalne życie jest "kołderką", owszem. Idiotyzmem strasznym jest twierdzić, że to coś złego, wypaczonego. Ktoś tu już pierdolca skrajnego dostał i odwrócił system wartości do góry nogami, teraz to ćpanie i rozpierdalanie swojego ciała i umysłu chemią jest czymś pożądanym, elo i cool a normalne życie, w którym człek przewyższa ćpaka w miliardzie kategorii jest BE. Rozumiem, że kolejny z ciebie wyzwolony od społeczeństwa i ograniczeń cywilizacyjnych pojeb po dxm? A nie, sory, wpierdalający rc. Powodzenia w udanym życiu odkleju.
Jeśliby patrzeć na życie jako na quest, w którym musisz jak najbardziej poszerzyć swoją świadomość; to faktycznie, normalne życie może nie być aż tak ważne w porównaniu do przezwyciężania własnych ograniczeń (strach przed nieznanym, niszczenie wpojonego przez społeczeństwo systemu wartości).
Uwaga! Użytkownik szalonykot nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 64 / 5 / 0
Little_Jack pisze:
Monty Burns pisze:
jednak gorsze od ćpania jest powolne umieranie w ciasnej strefie komfortu, "pod kołderką utkaną z naiwnych przekonań".
Większej bzdury dawno nie czytałem. Spokój, bezpieczeństwo i rodzina, trwanie w miejscu, w którym nie grozi ci przedwczesna śmierć z przedawkowania/chorób/wyniszczenia organizmu dragami to wg ciebie coś złego? Wysoka sprawność, dobra praca, rodzina, dzieci, znajomi, normalne życie jest "kołderką", owszem. Idiotyzmem strasznym jest twierdzić, że to coś złego, wypaczonego. Ktoś tu już pierdolca skrajnego dostał i odwrócił system wartości do góry nogami, teraz to ćpanie i rozpierdalanie swojego ciała i umysłu chemią jest czymś pożądanym, elo i cool a normalne życie, w którym człek przewyższa ćpaka w miliardzie kategorii jest BE. Rozumiem, że kolejny z ciebie wyzwolony od społeczeństwa i ograniczeń cywilizacyjnych pojeb po dxm? A nie, sory, wpierdalający rc. Powodzenia w udanym życiu odkleju.
Ja się z nim zgadzam.
Wystarczy dobrze zrozumieć co miał na myśli. Najważniejsze jest w życiu szczęście, to jego stale szukamy i pragniemy.
Jeśli narkotyki mają pomóc komuś w jego odszukaniu to dlaczego nie? Oczywiście pomijam ketony, bo jeśli ktoś o nich w tym momencie pomyślał to przykro mi z tego powodu. Miałem na myśli wpływ takich narkotyków jak np. LSD.
Zapewniam Cię, że można mieć rodzinę, dom, pieniądze, wszyscy dookoła mogą cię kochać i szanować, a Ty sam możesz każdego dnia cierpieć, czuć wewnętrzną pustkę i nie widzieć sensu życia. To właśnie jest dnem, kiedy uważasz, że jedyne co Ci zostało to czekać na śmierć. Wtedy nie masz nic do stracenie i cokolwiek by nie było wstanie Cię stamtąd wydostać jest tego warte.
  • 206 / 2 / 0
ja bym tu wlasnie wyraznie rozgraniczyl psychodeliki od powiedzmy heroiny, mety itp. psychodelikow nie da sie 'cpac' codziennie i nie uzalezniaja fizycznie. no dobra, niektorzy maja problemy z mj, ale ja nie wiem jakim cudem.
to juz niektore leki, ktore pod ladna nazwa skrywaja narkotyk sa bardziej niebezpieczne. liscie koki tez nie maja wiele wspolnego z kokaina. ale zaraz sie oburza ludzie i napisza, ze naturalny jest tez barszcz sosnowskiego.
osobiscie uwazam, ze psychodeliki pomagaja w zyciu. ludzie uzywali ich od tysiecy lat. sa nawet proby uzywania ich w psychoterapiach.
zobaczcie tylko co robi z ludzmi alkohol i jak uzaleznia nikotyna.
Uwaga! Użytkownik MsmokerJ nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 355 • Strona 13 z 36
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści

W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.

[img]
Powiedziała policji, że ktoś ją śledzi. Została zatrzymana za... posiadanie narkotyków

Zaalarmowała policję, że ktoś ją śledzi – usłyszała zarzuty za posiadanie narkotyków. 31-latka z Dobroszyc poprosiła funkcjonariuszy o pilną pomoc. Jak się okazało, jej zachowanie mogło mieć związek z działaniem substancji psychoaktywnych. Oleśniccy policjanci zostali postawieni na nogi przez 31-letnią kobietę z Dobroszyc. Spanikowana zgłaszająca poinformowała funkcjonariuszy, że śledzą ją podejrzani mężczyźni. Na dodatek grożą jej i wyzywają. Kobieta wyraźnie obawiała się o swoje bezpieczeństwo i prosiła o natychmiastową pomoc.

[img]
Niebezpieczny proceder na lotniskach. Tak działają przemytnicy narkotyków

Przestępcy znaleźli nowy sposób na przemyt narkotyków, wykorzystując do tego dane nieświadomych pasażerów samolotów. Proceder polegający na podmianie zawieszek bagażowych z nazwiskami klientów linii lotniczych ujawniły kanadyjskie media. O ustaleniach kanadyjskiej stacji CTV News pisze też amerykański serwis podróżniczy Travel + Leisure.