dla mnie najgrubiej było gdy na zejściu po 1,2 ketonów (M1 B1 buf itp) zjedzonych przez noc, zjadłem na 3 razy po południu (chcialem troszeczku na początku z lęku przed bad tripem, ale zadziałał pięknie) 28 mg ho-meta... Najpierw mój ponury jesienną porą pokój zamienił się w magiczną podróżującą po stanach świadomości kapsułę, empatia do autora tr'a "spełnienie psychodeliczne" sięgnęła zenitu - byłem wtedy sam. Nie wiem ilu z Was miało okazje sypać gwiazdami z rękawa jako czarnoksiężnik, po falach szczęścia, synestezji i podobnych rzeczy
<wtedy było najgrubiej>
i 2 lub 3ciej dorzutce ho-meta zapadłem w dysocjację, najpierw jednak miałem wizje dotyczące mojego życia, "z lotu ptaka" widziałem własne błędy, porażki, hipokryzję i egocentryzm. Klarowność myślenia sięgnęła zenitu, na granicy objawienia, nie spotkałem się z Nim ale rozumiałem o co Mu chodzi, empatia do sześcianu...
No i dysocjacja - całkowity reset świadomości, nie wiem gdzie jestem, skąd, czy przerzyję jeszcze 5 sekund czy 5 miliardów lat, powolne rozumienie własnej genezy, relacji rodzinnych itp.
<wtedy było najdalej>
Cały trip był bardzo świadomy. Od samego początku myśli miałam ostrzejsze niż na trzeźwo. Strumień świadomości miał sens, nie rozpisując się - ogarniałam w 100%. Najpier standard, czyli brak poczucia proporcji i zanik pojęć 'większe/mniejsze'. Moje ręce były na przemian długie na dziesięć metrów i cieniutkie, albo miliardy kilometrów i grube; miszmasz doświadczeń dotykowych, znany wszystkim użytkownikom dysocjantów.
Trip trwał kilka godzin, chyba około 5 a może mniej, a wydawał się trzy razy dłuższy, jednak w ogóle nie przeszkadzało mi zniekształcenie czasu.
Ale do rzeczy: pod koniec tripa zatapiając się coraz głębiej w nicość dotarłam do momentu, w którym nie było nic oprócz mnie. To jest właśnie śmierć. Ale nie moja własna, a wszechświata. Czułam, że dotarłam do końca drogi, 'drogi' pojmowanej inaczej przez poszczególne kultury, w tym wypadku rozumianej na mój własny sposób. Leżałam na łóżku, które w pewnej chwili zniknęło. Przy szeroko otwartych oczach widziałam czerń. Później nie widziałam już nic.
Zadałam sobie pytanie czy to już koniec i odpowiedź brzmiała - tak. Czas i przestrzeń to iluzja, komputer, szafka, ty i ja to matryce, odbitki (jeżeli źle dobieram słowa to wybaczcie, ale chcę to opisać w ten sposób, bo czuję, że właśnie to chcę wyrazić - być może się mylę) A jedyna prawda to właśnie to - nicość, a w tej nicości luki wypełnione cząsteczkami - próbowałam szukać tych ukochanych cząstek, próbowałam się z nimi połączyć i czułam, że byłoby to połączenie ostateczne, everest euforii i spokoju, które przyniesie mi ukojenie już na zawsze.
Przy całej klarowności myśli, jaka towarzyszyła doświadczeniu mogę szczerze powiedzieć, że nigdy, ale to nigdy nie udało mi się osiągnąć żadnego ze stanów, które sobie wymarzyłam jeszcze zanim zaczęłam ćpać, aż do teraz. Ten jeden szczyt osiągnęłam.
A kolenym wyzwaniem będzie powtórzenie doświadczenia z ukochaną osobą i zespolenie się w jedność w tym kulminacyjnym momencie. To nie będzie łatwe ale wierzę, że kiedyś się uda. Nie wyobrażam sobie lepszego doświadczenia.
(Jeszcz słówko na marginesie. Metoksetamina to jak dla mnie najlepszy wynalazek RC, ósmy cud świata i coś co koniecznie trzeba spopularyzować. Jej wartość dla psychonautów plus właściwości terapeutyczne i bardzo niska toksyczność dla organizmu czynią ten środek narkotykiem prawie że idealnym, na pewno z tych, które mamy obecnie do wyboru.)
Wszystkim życzę owocnych i przede wszystkim! wartościowych lotów :-)
Rzekłam - son.
Sylwester 2009
Tramal 600mg
+koda 450mg
+~0,7g amf(50%)
+180mg DHC
+Kratom(nie pamietam ile ale, nie duzo)
+20mg MST
+ troche alko.
Byłem 100% swiadomy nie zataczałem sie,nie był to do konca imprezowy miks bo wiecej nodoow niz zabawy,ale nigdy przyjemniej sie nie czułem,no moze H+koks IV:D
bokor pisze:amf do dxm <facepalm>
deus pisze:próbowałeś, że się przypierdalasz? moim zdaniem jest to świetny klubowy mix. energia do tańca + lepszy odbiór muzykibokor pisze:amf do dxm <facepalm>
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Narkotyki schował w atrapie Biblii. Wpadł po policyjnym pościgu
W trakcie ucieczki uszkodził swój pojazd, a badania wykazały, że mógł być pod wpływem alkoholu i narkotyków. W jego aucie policjanci znaleźli atrapę stylizowaną na Biblię z ukrytymi narkotykami, w tym mefedronem i kokainą. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu i usłyszał już zarzuty.
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
Zanieczyszczenie wody kokainą zmienia zachowanie łososi na wolności
Pod wpływem zawartej w ściekach kokainy, a zwłaszcza jej metabolitu, młode łososie atlantyckie pływają dalej i rozprzestrzeniają się na większą odległość – informuje pismo „Current Biology”.
