...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 50 • Strona 2 z 5
  • 253 / 40 / 0
Podobny problem. Zioło mi nie pasuje w ogóle, alko-też nie bardzo, benzo-zapchajdupa, ew. klon z gorzałą na hardcorowe akcje z których i tak nic nie pamiętam. koda, tramal-nudy, jedynie do hamowania skręta wywołanego nimi. Za to stimsy... mmm... amfa, metkat, NEP-To jest kurwa to! I jeszcze wjazd iv. I wiesz, zauważyłem, że ciało cierpi na tym nie tak bardzo jak psycha... schizy i te przepierdolone ciśnienia. Kurwa jak mnie niewyobrażalnie nosi, nie mogę się doczekać aż puknę NEP iv. Kurwa, smutno mi. Raz wytrzymałem 2 lata. Najgorzej pierwsze dwa tygodnie-miesiąc. MUSISZ się powstrzymać przez ten czas, choćbyś miał na Syberię wyjechać. Zacznie odpuszczać...
Nie zamienisz tego na nic, przykro...

Edycja

Chciałem się drzemnąć, aby skrócić sobie czas do przyjebania a zamiast tego myślałem o Tobie pierniku.
Zrobimy inaczej. Bo podejrzewam, że będzie tak: Typek na hajpie pisał mi, 2 tyg.-miesiąc trzeźwości i zacznie odpuszczać... Dziś już 13 dzień absty... to prawie 2 tygodnie... może już odpuszcza, albo i odpuściło? Hm, fuknę dla pewności. NIE KURWA. Nie wpierdalasz bite dwa miesiące (61 dni) i ani dnia mniej. W ten czas bierzesz wolne, L4 (bez kurwa tłumaczeń, bierzesz), pakujesz dużą pakę kawy, browary, zielsko i szlugi jak palisz. Jedziesz gdzieś do dalekiej rodziny na wiochę i tam chlejesz, jarasz i ruchasz panny (61 dni, nie zapominaj). Spróbuj, bo później takiej lajtowej szansy na odstawkę stimów nie będziesz miał. Wiem co mówię. I jeśli założyłeś tu taki temat, szczerze chcę Ci pomóc. Jak oznajmisz, że np. pojutrze zaczynasz detoks a popojutrze napiszesz, że przyjebałeś w nocha, to mnie WKURWISZ. ...i zasmucisz ;(
  • 15 / 4 / 0
15 września 2017Kociak pisze:
Spróbuj, bo później takiej lajtowej szansy na odstawkę stimów nie będziesz miał. Wiem co mówię. I jeśli założyłeś tu taki temat, szczerze chcę Ci pomóc. Jak oznajmisz, że np. pojutrze zaczynasz detoks a popojutrze napiszesz, że przyjebałeś w nocha, to mnie WKURWISZ. ...i zasmucisz ;(
Spróboje, ale nie wyjazdu a terapii u psychologa/psychiatry. Za bardzo lece z tym, albo sie sam zatrzymam i powiem dość albo zrobi to moje serce i psychika. Najgorsze jest to ze po odespaniu dzien w dzien mam ochote coś zaćpać i nie uważam tego za jakiś problem.... Dopiero gdy jestem pod wplywem to załącza mi sie "racjonalne myslenie" i zaczynam dostrzegac to w jakiej dupie sie znajduje.

Wyjazd na 2msc....odpada, bedzie w listopadzie na 2 tygodnie z dziewczyna i mam kurwa nadzieje ze to dojdzie do skutku i ze te 2 tygodnie za granicą nie będą moją najdluzszą przerwą od cpania, chciałbym aby zycie na trzezwo zaczęło sie teraz....
I od jakiegos czasu slucham sobie tego utworu: https://www.youtube.com/watch?v=930_N6b3rqU strasznie sie identyfikuje z tym tekstem i kazdego dnia wyciagam wniosek zeby przestac, i kazdego dnia lece dalej mając w dupie tak wlasciwie swoje zdanie, bo chce jedno a robie drugie. A nie móc zapanowac nad tym co sie robi to chyba juz sięgnięcie dna.

Miałem zamawiać rc benzo, ale nie, bo pewnie sie wpierdole jak w stimy, chce wyleczyc przyczyne problemu, a tu benzo nie pomoze. Kurwa, pierwszy raz przyznalem sie przed sobą ze potrzebuje czyjejs pomocy, do tej pory nie dopuszczalem takiej mozliwosci bo uwazalem sie za "silnego"....zaraz sie zapisuje na jakas prywatna wizyte i opowiem o wszystkim bez zadnych klamstw. Pojebane, ale gorsze jest to ze to prawda, bo klamac to ja potrafie jak malo kto.

Post dokoncze pozniej jak odespie, pewnie mi sie myslenie zmieni i chuj z tego wyjdzie.

Dobra, teraz juz na trzezwo. Chyba cos we mnie pękło w końcu, zdałem sobie sprawe z powagi problemu. Dlugo tak nie pociągne prowadząc taki tryb zycia w ktorym 50% czasu jest przeznaczone na ćpanie. 22 lata, juz rok stracony, jak to sie odbije na zdrowiu w przyszlosci to boje sie mysleć.

Sprobuje faktycznie porozmawiać z jakimś specjalista, mam nadzieje ze uda sie jeszcze dzisiaj, juz nawet nie licze na leki, ze dostane cos czym sie bede mogl nacpac zamiast stimow, chce sie kurwa wyleczyc. Pierwszy raz po roku taki wniosek, nie jest to setna próba rzucenia dragów i nie pierdole bez pokrycia będąc na zjezdzie - którego nie mam, juz taki etap ze nie wiem co to zjazd, a szkoda bo na początku to odpychalo od częstego brania.

Jakiś kontakt do psycho na terenie Rzeszowa? Ktoś sprawdzony, moze ktos z Was leczyl podobny problem tutaj u kogoś?

Btw, jesli chodzi o Rzeszow, to jesli jest tu ktos z podobnym problemem do tego jaki ja mam to odezwij sie na pw, fajnie byloby pogadać z kims kto jest w temacie, bo niestety ćpających znajomych nie mam. A nikt z mojego otoczenia nie wie co sie ze mną dzieje, od zawsze to ukrywalem i mi doskonale to wychodzi...

$edit na prośbę autorki - JSC
  • 52 / 15 / 0
Drogi Autorze, ogólnie rzecz biorąc napiszę Ci jak będzie wyglądało Twoje życie jeśli dalej będziesz trzaskał stymulanty (w kilku prostych krokach)
1. Zabawa, niekonczące sie rozmowy, dziewczyny, fajny stan nawet gdy siedzisz przy monitorze, no cudo bym nazwał, imprezki itp.
2. Ludzie w niedługim czasie dowiedzą się, że bierzesz (nieważne, czy dożylnie czy w nos), zaczną się od Ciebie odsuwać (zobaczą, uwierz, oczy i twarz zmienią się w mgnieniu oka jak w przypadku każdego narkomana), rodzina zacznie coś podejrzewać i ewentualnie jak się dowiedzą to pierwszy detoks/terapia i mnóstwo kłótni z podopiecznymi, którzy tego nie zrozumieją, niestety.
3. Dojdą Ci kontakty, ew. sam zrozumiesz jak bardzo samotny jesteś i poczujesz się jak gówno, prowadząc 'względnie' jeszcze normalne życie i zamienisz stymulanty na opiaty - bo te najlepiej brać w samotności (stimy już nie dadzą Ci tego szczęścia, zjazdów nie będziesz miewał ale poczucie tego jak wielkim śmieciem się stajesz wpierdolisz się w ciąg, po którego zakończeniu zdasz sobie sprawę dodatkowo jak bardzo neurony - dopamina/serotonina jest na ubogim poziomie, szczególnie dopamina, wkradnie się powoli anhedonia i lęki przy odstawieniu, wtedy benzo już będzie konieczne, bo inaczej nie wyjdziesz z łóżka z błahego powodu ,,bo mi się nie chcę" i z powodu lęków i fobii), jako iż stimy już nie dadzą Ci tej ,,radości" jak kiedyś + jesteś sam ze sobą, zainteresujesz się opiatami - może będzie jakaś sytuacja, w której ktoś będzie miał morfine i namówi Cie do pierwszego strzała (iluzja, z którą borykają się narkomanie udowodni Ci, że nie tak trudno sięgnąć po strzykawkę), strzelisz majkę, będzie Ci dobrze, nieopisane szczęście - dowiesz się jak łatwo można ją skombinować i jak tanio to wychodzi i zacznie się coraz to częstsze pukanie opiatów, potem wpadną Ci do głowy inne pomysły jak fentanyl, heroina, będziesz żarł dosłownie wszystko, bo już będziesz na etapie stawania się prawdziwym narkomanem ,,z dworca" i po jakimś czasie zdasz sobie sprawę - o kurwa, kiedy?! Ale będzie już za późno i GRATULUJE! Współczuję Twojej żonie wtedy, o ile takową znajdziesz.

Piszę Ci to na podstawie mojej historii jak i wielu innych narkomanów, też zaczynałem jak Ty, tylko od klefedronu wtedy - później coraz częściej i częściej, ludzie się odwrócili, ja zacząłem pichcić metylokatynon (jakoiż to łatwe i tanie do zrobienia - względnie, no i oczywiście to jest największy rzeźnik dopaminowy zaraz po metamfetaminie, na początku piłem go, czułem się jak kucharz i pichciłem, staranne syntezy itp. a jako iż do tego potrzebne są strzykawki to wpadł mi pomysł do łba, a chuj kupie igłę dodatkowo, no i uczyłem się strzelać, do pierwszego wjazdu i rozpierdolu dopaminowego :wall: , obudziłem się rok później z tego metkatowego snu (dziennie wydając około 75zł, 3-4 paczki strzelałem acataru/apselanu różnie, u mnie w mieście drogo jest niestety, a cały dzien schodził na syntezy i kupno składników jak najtaniej), schudłem masakrycznie, ale przez cały rok myślałem, że jest fajnie i ogarniam (mimo robienia po 6 zastrzyków dziennie, nawet na politechnice, uciekając później przed sprzątaczkami, które kazały mi z kibla wypierdalać i zabrać strzykawki), nagle przestałem brać, poszedlem na detoks (pierwszy raz mama mnie zobaczyła i dowiedziała się, że biorę jak otworzyła drzwi i zobaczyła mnie strzelającego metkata i zaciskając pasek w buzi - dramatyczny widok i rozpacz ogólna) dlatego też na niego się zdecydowałem, uciekłem w połowie, bo miałem dziewczynę narkomankę i pierwsze co to strzeliłem po wyjściu - ale to już nie to samo, fajnie ale bez przesady, nagle zjebałem cały 2 semestr na studiach ( aktualnie zmieniłem kierunek ), bo latałem od rana po aptekach, a jak było ciśnienie to i o 4 rano leciałem do całodobówki, zbierając z koszyczka czasami po 5gr byleby starczyło na acatar). Później poznałem trochę narkomanów, i pierwszy kontakt z morfiną, fajnie było ale złe proporcje dobrane (więc jako inteligentna osoba - w 10min ogarnąłem jak łatwo kupić morfinę i gdy sam strzeliłem ustalając swoje proporcję - byłem w niebie, oczywiście pomiędzy snami napierdalałem równo stimy - tak dla dodatku. Następnie fentanyl, tryptaminy (75mg 4-ho-mipta strzeliłem w kabel, myśląc, że to przepłuczki po 4-CMC, dobrze, że nie umarłem - bo jak to tak wcześnie umrzeć), przeleciałem praktycznie wszystkie narkotyki prócz mety i heroiny, do której również nagle dostęp się pojawił, ale wiem, że to jeszcze nie ten czas (głupie - biorąc fenta, który jest 10x silniejszy od królowej, no ale ,,heroina" rozumiesz). Przestałem brać niedawno - sporadycznie coś strzele, ogromne lęki, psychozy, fobie, samotność, wpierdalam 2mg clonazepamu dziennie by w ogóle funkcjonować. Wielu cwaniaczków nie zdaję sobie sprawy i wierzy w ,,silną wolę" ew. zastępowanie narkotyków, próbowałem - nie działa moi Drodzy, przykro mi, Ty na razie jesteś na granicy wpierdolenia się w gówno, więc jak dla mnie powinieneś zamknąć mordę, walczyć o swoje życie i nie rujnować go dalej, bo jeszcze nie ,,musisz", ale kiedyś będziesz 'musiał' - pamiętaj. Narkomanem jest się na całe życie :old:
Duszę mam w mro­ku, więc będę niósł światło.
  • 748 / 39 / 0
Kolega wyżej w bardzo bardzo rażącej wizji pokazał ci jak może skończyć się dalsze eksperymentowanie gdy ma się skłonności do politoksykomanii.
Stricte jeżeli chodzi o rzeczy które mogą ci POMÓC (nie łudź się ze znajdziesz sobie cos na czym bedziesz mogl bez przeszkód chodzic sobie na fazunie)
Jeśli chodzi o pomysl z psychodelikami 4-HO-MET, to także nie myśl ze nagle dostaniesz objawienia, zaświecą ci się styki w głowie i od tego momentu ty już będziesz wolny od nałogu i hulaj dusza piekła nie ma. Otóż takie substancje sprawią tylko, że jeszcze bardziej odkleisz się od rzeczywistości w bajkowy świat kolorków, a problem zostanie.
Moja skromna pomoc jesli chodzi o zamianę siekierki na kijek:
1)DXM+Plastry nikotynowe (malutki kawaleczek)- obnizaja tolerancje, dają stymulacje. Dobre na początek.
2)Mix ziółek, które na pewno nie zaszkodzą a pomogą troche wyregulować receptory- ashwagandha, ginko biloba, bacopa monieri, rhodiola rosea (to ostatnie przemysl- powoduje nerwowosc), do tego witaminy olimp-vita min coby posłużyły trochę przetyranemu ciału.
3) całe zaplecze farmakologiczne, które pomoże ci dobrać psychiatra, do którego powinieneś się wybrać z tym problemem. (nie oczekuj jednak cudów)
4) są też DORAŹNIE środki ktore mogły by pomóc np. fenibut-zamiast alkoholu, Adrafinil-zamiast "mefedronu" (prawdopodobnie wjebiesz się również w to więc nie polecam, jednakże wiedz ze taka opcja istnieje)
Jednakże to wszystko na nic się da jeśli nie przeczytasz uważnie dalszej części postu.

Problem na pewno tkwi głęboko w środku, to już twoja lekcja żeby wydobyć co tam cię trawi i to przepracować. Może to być np. strach, gniew, trzymana uraza i wynikające z niej następstwa- tak ciężkie, że nie możesz sobie z nimi poradzić odcinając się od tych emocji narkotykami. Ktoś mądry kiedyś słusznie powiedział, że to nie twoja wina, jednakże musisz przyznać się przed sobą do tego co cię trawi a następnie pomyśleć jak z tym walczyć. Pamiętaj, aby zachować spokoj i cierpliwosc- czytaj ksiazki, sprobuj medytować, uprawiaj sport, rozmawiaj z ludzmi. Jeśli nie jest to możliwe, spróbuj zmienić otoczenie. Stwórz sobie swoją "mekkę spokoju", w której nie istnieją te wszystkie negatywne odczucia.
Długa i ciężka droga przed tobą, ale widac że masz łeb na karku więc do zrobienia :).
  • 567 / 53 / 0
Sproboj psychodelika jakiegos, grzyby? Moze zmienia twoje patrzenie na swiat, ludzie sie po tym zmieniaja-DMT?

Jawne sianie ziarna idiotyzmu. Na to nie mogę pozwolić gdy temat jest o pomocy w ciezkiej sytuacji a nie pitolenie o szopenie-n14
Predzej martwy niz slaby
  • 15 / 4 / 0
Powiem tyle, od czasu ostatniego postu jestem czysty, na terapie nie poszedłem jeszcze, po prostu wydaje mi się że wreszcie przejrzałem na oczy i zrozumiałem jak blisko dna jestem. Minęło niby tylko 6 dni, ale dla mnie to aż 6 dni bo to najdłuższa przerwa od hmm pół roku? I przez te 6 dni za każdym razem gdy myślałem na ten temat to czułem obrzydzenie do tego co robiłem, do ćpania.

Jeżeli będe dalej twardo stał tak jak w tym momencie to będzie dobrze, jak się złamie - lece na terapie a może nawet na odwyk. Poki co kolejny wieczór bez stimów, jeden telefon i mam je w 20 min, ale powiedziałem sobie 'nie' . Zobacze co będzie dalej.
  • 2881 / 303 / 0
06 października 2017trotyl20 pisze:
Sproboj psychodelika jakiegos, grzyby? Moze zmienia twoje patrzenie na swiat, ludzie sie po tym zmieniaja-DMT?

Jawne sianie ziarna idiotyzmu. Na to nie mogę pozwolić gdy temat jest o pomocy w ciezkiej sytuacji a nie pitolenie o szopenie-n14
"Pitolenie o szopenie" to ja myślę gdy widzę swoje lub wasze stymulantowe dłuuugie posty :-O te epopeje %-D więc pora na kolejną dawkę:

Według mnie niesłusznie skarciłeś ziomka
Kolega trotyl miał trochę racji przecież.
Dla kogoś kto nigdy nie jadł sajko taki trip może zmienić patrzenie na pewne sprawy. Szczególnie gdy osoba ta może się jeszcze wkręci, że je to by dostać oświecenia nt swojego nałogu %-D siła wkrętki jest potężna. Oczywiście nie zawsze, dla wielu z nas trip to po prostu zabawa w gronie znajomych, ale trzeba przyznać że dla każdego jest to przeżycie. Mój braciak na przykład po ostatnim grzybowym tripie (wcale nie pierwszym czy piątym) stwierdził, że rzuca szlugi i rzucił. Co prawda na 1,5miesiąca ale zawsze %-D

Jakie sajko?
Polecam właśnie grzyby bo nie są inwazyjne, krótko działają (do 6h) i są kwintesencją "psychodelika". Jest to drag po którym ludzka kreatywność wzbija się na wyżyny, lub poznajesz świat na nowo jak niemowlak, ale jednak czegoś się uczysz
Spoiler:
Ja tam jednak na pewno jestem za tym żeby przetestować "terapię sajko" na takim przypadku. Przecież za pomocą LSD czy tam MDMA leczyli/leczą z alkoholizmu więc czemu by nie.

Dobra strona medalu: o ile można się uzależnić psychicznie w sensie "lubię je" to fizycznie nie ma mowy. Bierze się je raz na rok/pół/miesiąc/tydzień i przecież nie w stylu - "zjem karton i na uczelnie".
Z drugiej strony ten zamiennik w tym przypadku jest marny, ponieważ możesz go stosować sporadycznie, a Tobie potrzeba bodźców cały czas. Plus możliwe nasilenie/pojawienie się paranoi/schizofrenii.

Więc co do tematu:
Stymulanty, które brało się codziennie i w ciągach ciężko będzie na coś zamienić ponieważ będziemy potrzebować bodźców ciągle. Wchodziło by w grę benzo/mj/alko/opio ale taki miks stosują najgorsze politoksy i to jest z deszczu pod rynnę więc nawet o tym nie myśl. Benzo czy trawka może pomóc przez pierwszych kilkanaście dni, a potem trzeba się przyzwyczajać do trzeźwości.
Myślę że euforię z mefa trzeba zdecydowanie zamienić na euforię ze sportu. Codziennie biegiem do lasu na 0,5-1h, albo rower/spacer cokolwiek. Wtedy może spadnie "potrzeba naćpania się", czyli tak na prawdę potrzeba endorfin i "wygranej" w układzie nagrody w naszym mózgu. Praca czy inne zajęcia też. Kontakty międzyludzkie :heart:

Znana jest dość często uczęszczana ścieżka sajko-stimy-opio-benzo-politoksy
Więc się w miasto wypuszczam
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
  • 748 / 39 / 0
Dzięki za niebezpośrednie zwrócenie uwagi na hipokryzje, doceniam. Na ten moment nietrafione aczkolwiek wena lekko pobudzona.
Alkoholizm to zupelnie oddzielny problem niz ze stymulantami. Polecasz releasery serotoniny gostkowi ktory był uzależniony od "mefedronu" który podobne efekty powoduje. Zamieni (najprawdopodobniej) agonisty na releasery a niczego go to nie nauczy, bo jak ktoś juz raz wszedł do rzeki stymulantów-euforyków to jedyne czego szuka to nowych bodźców, które w takim wypadku zakończą się tylko depresjami. Nie polecam!
  • 9610 / 1894 / 2
Kurna.
Leczenie dobiera sie pod pacjenta NIE MA ZLOTEGO SRODKA.

Poczytajcie o:
- dlugo utrzymujacym sie odwodnieniu (alkojol odwadnia wiec picie na bombie - samoboj)

- dlugo utrzymujacym sie niedocukrzeniu jak mozg szaleje.

- dlugotrwalej awitaminozie (brak witamin) a obecnie przetworzone jedzenie nie zawiera nic sensownego z witamin

- dlugotrwalej awitaminozie witamin z grupy B. Rozwalony uklad nerwowy, pokarmowy itd

- dlugotrwalym braku komponentow do syntezy przekaznikow czy chocby braku 1 kofaktora\polproduktu (np wspomniane wit z gr b)

- dlugotrwalym braku elektrolitow

Wymieniac dalej?
Jakiekolwiek leczenie bez postawienia organizmu do pionu to jak isc na wojne z siekierka z lerua merlen.

Ps **masochistom polecam 2-3 dni jesc nic sensownego pic piwo i wrzucic zen-szen 600-800mg (tabsy rozgrysc)plus energetyk
Nastepnie na tydzien wrocic do stylu zycia "normalnego". Po tygodniu przez 3 dni dbac o WSZYSTKO.
Elektrolity, nawodnienie, wit b, aminokwasy, wit C, cynk i wrzucic 600-800 mg zen szenia plus energol

To bedzie lekcja ktora zapamietacie na dlugo.
Bardzo dlugo.

*** odwrocenie tego stanu wit c, posilek like obiad i na koniec posilku snikers.
Wchodzić i głosować
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
  • 748 / 39 / 0
07 października 2017Stteetart pisze:
NA zjazd:
ad ELEKTROLITY!!!
http://www.wodadlazdrowia.pl/pl/268/0/slotwinka.html

To właśnie tego najwiecej wylatuje z organizmu na bombie. Potas i sód wypocisz, wysikasz.

A zjazd ? patrz:
Spoiler:
A teraz najlepsze. Przeczytaj i odwiedz temat o hexenie :)
Spoiler:
Do tego witaminy B
I... Tylko nie mixuj tego z nikotyna i alko bo beda jaja:)

A calosci zjazdu dopelnia odwodnienie:
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/ ... 40433.html

Ot i caly zjazd.
Ludzie lykaja benzo na niedocukrzenie co jest IDIOTYZMEM.
Ty w sumie namowiles mnie na tą słotwinke (dodać do tego takie elektrolity jak są do kupna w saszetkach?) i Befoli. Wygląda fajnie.
Stosować też na codzień w celach regerenacyjnych nie zaszkodzi?
Co z tą adrenaliną?

[mention]neurobiolog[/mention] Fluor w związku 4F-MPH się nie odłącza :).
ODPOWIEDZ
Posty: 50 • Strona 2 z 5
Newsy
[img]
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.

[img]
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?

Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.

[img]
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje

...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.