...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 29 • Strona 2 z 3
  • 414 / 4 / 0
maryuana, wierność mj:)
And I forget just why I taste, oh yeah, I guess it makes me smile
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
  • 22 / / 0
Jestem po detoksie, po 3 miesiącach w ośrodku. Leczę się ambulatoryjnie, 4 razy w tygodniu wizyty u terapeutki, raz u psychiatry plus zajęcia arte i rozwój osobisty. Cały czas dotyka mnie tęsknota za moją miłością z którą bardzo wiele przećpałam, jest on teraz w ośrodku. Zagubienie to nic, boję się, że nie poradzę sobie z nakrętkami. Znalazłam sztukę fuki u siebie w rzeczach, nie umiem jej wyrzucić... Nie chcę wszystkiego zepsuć! Pomocy!
  • 3230 / 398 / 0
Powiedz o znalezisku terapeutom. Jeśli tego nie zrobisz to ta sztuka będzie czekała na twój słabszy dzień a taki na pewno kiedyś nadejdzie.
  • 2334 / 9 / 0
bittersweet pisze:
maryuana, wierność MJ:)
Jak długo palisz?
Ja po 3 latach zacząłem zauważać lekkie problemy z pamięcią i koncentracją i staram się to rzucić. Nie szkodzi to jakoś specjalnie, ale zauważalnie. Na razie robię przerwy po tydzień (obecnie), 5 dni, 3 dni, na przemian z takimi samymi okresami palenia. Bardziej już z przyzwyczajenia niż uzależnienia to napierdalam.
Ostatnio zmieniony 27 lutego 2013 przez blablab, łącznie zmieniany 2 razy.
Why are you wearing that stupid man suit?
  • 158 / / 0
Pierwszy raz zapaliłam zioło 5 lat temu.
Nie palę jakoś super często, bo szkoda mi kasy na te pseudo paczki.
Po pierwszych zbiorach marihłanowych powiedziałam sobie, że nigdy nie kupię bakania, bo po prostu wiem za dobrze ile to warte. Ale cóż, baka się skończyła po pół roku codziennego jarania i niestety zdarzało mi się kupować paki. Ale wiecie co mnie boli? Że jak ja sprzedawałam bakę to było zielsko pierwsza klasa, idealny gram, wysuszone idealnie i bez żadnego listka za 3.0. Ale kurwa mać się frajerowałam. Teraz ja płacę tyle samo za 0.6 baki łojonej kilka razy, same liście i niekopka. Ja pierdolę.

No i przez to wjebałam się w maczę :D Jak mam maczanę, nic mnie nie powstrzyma. Mogę jarać po kilka gram dziennie Am (1:30).

A zioło to będę se w Holandii jarać. Albo odświeżę leśną miejscówkę i już nic nie sprzedam.
"Nie zapomnę tych wszystkich akcji po klonach"
  • 2334 / 9 / 0
No, pierwszy raz też gdzieś tak z 5 lat temu zajarałem. Mówię o kopceniu nonstop.
A jak czytam o tych waszych cenach to aż mnie łeb boli %-D.
Ostatnio zmieniony 27 lutego 2013 przez blablab, łącznie zmieniany 1 raz.
Why are you wearing that stupid man suit?
  • 414 / 4 / 0
2007- 2011 niemal codziennie (ile kasy...)
2012- ogarnięcie w formie palenia raz w miesiącu.
2013- zioło na Niedzielę i gra gitara.
Nie mam problemów z koncentracją czy z pamięcią. No może lekki brak motywacji, ale ogarniam.
And I forget just why I taste, oh yeah, I guess it makes me smile
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
  • 1174 / 22 / 15
Joł, mały update.

Na dziś sytuacja wygląda następująco:
- GBL codziennie do 10 ml. I tak lepiej niż kilka miesięcy temu, gdzie 15-20 było normą.
- opio codziennie już od X miesięcy (poniżej więcej o tym)
- palenie, które kiedyś (jeszcze niedawno) uwielbiałem i jarałem non stop, teraz bardzo sporadycznie
- alko raczej rzadko, parę razy w tygodniu i to też niewiele na raz
- no i DXM standardowo raz na miesiąc

Gdyby wywalić opio (tzn ograniczyć do rozsądnych przerw, przynajmniej parotygodniowych), ograniczyć GBL do spożycia tak jak teraz alko, byłoby wyśmienicie.

Od początkowego postu dużo się zmieniło. Otóż jakiś miesiąc temu przestałem walić kodę po kilka paczek dziennie na rzecz maku. Tak się trafiło, że pierwszy mak, który kupiłem pod wpływem impulsu (zobaczyłem po prostu na półce i przypomniały mi się tematy z forum o PST), okazał się klepliwy, i to srodze. Pierwsze razy z 0,5 kg wygrzewały mocno na kilka h. Nigdy jednak nie wypłukałem więcej niż 0,5 kg, bo tolerka zaczęła skakać, a nie chciałem się wpierdolić, pamiętając jak na kodeinowym ciągu (pewnie z gram dziennie) rano lało się ze mnie na kiblu i ledwo szedłem do roboty z rana.
Postanowiłem więc płukać po 250g, raz lub dwa razy dziennie. I tak do momentu aż skończył się mój kilkunastokilogramowy zapas (kilka dni temu). Właściwie porzuciłem już myśl o tym, żeby walić opio dla grzania, bo gdyby miało mnie grzać, to musiałbym tego wpierdolić nie wiem ile, a konsekwencje byłyby zgubne. Wolę poczekać kilka tygodni i przy dobrej okazji przygrzać. Tylko że...

Tu przychodzi kwestia uzależnienia. Nie wiem dlaczego, ale objawy uzależnienia fizycznego nie imają się mnie w takim stopniu jak innych osobników (choć być może dlatego, że walę mniej, ale nawet w porównaniu z tymi, którzy walą podobnie). Tak jest w przypadku alko (wspomniany felerny ciąg), GBL (spać mogę na luzie nawet po 20 ml dziennie, serce mi nigdy nie napierdala) no i opio (czytałem różne straszne opowieści...). Mimo wszystko objawy fizyczne, które mi teraz (jak skończył się mak) doskwierają, to:

- wkurwiający ból nóg, który towarzyszy mi cały dzień! Trochę jak zakwasy. Co radzicie? Jakieś maści? Jakieś przeciwbólowe?
- okropny brak energii z rana, takie rozbicie, brak motywacji. Z biegiem dnia się polepsza. Być może dlatego, że w końcu ulegam i kupuję pakę kody lub robię przepłuczkę z 0,25 jakiegoś nieklepliwego (na moje standardy) maku. Ale to nie zawsze zbiega się w czasie. Wyjście na dwór zauważyłem, że pomaga

Do tego dużo suplementuję. Żeń szenie, nie żeń szenie, magnezy, dużo wody się staram (z GBL :-D )

A co do psychiki... Tak jak już powiedziałem. Grzać nie chcę! Ale ten stan poranny jest kurewsko namawiający na pakę... Dodam tylko, że chodzenie do roboty jest też impulsem do brania, bo naprawdę już ciężko mi się pracuje. Od początku roku miałem 4 pełne dni wolnego. Pragnę urlopu jak cholera. I na szczęście już za niedługo będę miał długi urlop. Wtedy planuję powalczyć ze "skrętem" i przeleżeć pod kluczem kilka dni. Oby się udało.
Uwaga! Użytkownik WaWe nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3230 / 398 / 0
WawaEndrju pisze:
Gdyby wywalić opio (tzn ograniczyć do rozsądnych przerw, przynajmniej parotygodniowych), ograniczyć GBL do spożycia tak jak teraz alko, byłoby wyśmienicie.
To będzie raczej trudne. Sport jest dla niewjebanych. No ale są tacy co wierzą, że im się uda i próbuja, nawet całe życie.
WawaEndrju pisze:
...ból nóg, który towarzyszy mi cały dzień! Trochę jak zakwasy. Co radzicie? Jakieś maści? Jakieś przeciwbólowe?
Ketonal najlepiej się tu sprawdza moim zdaniem.
WawaEndrju pisze:
Pragnę urlopu jak cholera. I na szczęście już za niedługo będę miał długi urlop. Wtedy planuję powalczyć ze "skrętem" i przeleżeć pod kluczem kilka dni. Oby się udało.
Sam urlop nie wystarczy. Wolny czas, nie trzeba isć do pracy to można pobalować, głody będziesz miał większe niż teraz. Z twojego posta jakoś nie bije chęć przestania, przyjamniej ja tego nie widzę. Bardziej kombinacje jak by tu ograniczyć negatywy bez chęci definitywnego pożegnania się z zabawą i pobożne życzenia/złudne nadzieje. Nie odbieraj tego jako krytykę twojej osoby albo czarnowidztwo.
  • 1174 / 22 / 15
Spoko, nie miałem takiego zamiaru. Szanuję słowa bardziej doświadczonych. I wkurwia mnie, jak ci mniej doświadczeni mają wyjebane na moje. Jednak z drugiej strony wyraźnie napisałem, że nie chcę już grzać, zatem nie wiem dlaczego uważasz, że nie chcę skończyć "zabawy"? Dla mnie to już nie zabawa.

A chęć zerwania z opio w sumie to mam. Marzy mi się, by w ogóle o tym nie myśleć. Olewać widok apteki. Wstawać rano i normalnie funkcjonować. W alkohol raz się wjebałem, a teraz piję na sportowo np. Więc ta reguła widocznie ma wyjątki. Chociaż może gdybym nie był wjebany w to co teraz jestem, to byłbym w alko. Tego nie wiem. Fakt, że jak tylko wróciłem do GBL, to o alko zapomniałem. Byłem też wjebany w palenie, a rzucić rzuciłem i to bez związku z częstotliwością przyjmowania innych substancji. No i palę na sportowo teraz :)

Nigdy nie miałem takiej myśli, że JUŻ NIGDY W ŻYCIU, bo to moim zdaniem deprecjonowanie substancji. Każda prawie ma jakieś dobroczynne właściwości. Niektóre są w chuj uzależniające, ale wciąż mam nadzieję, że w końcu uda mi się uregulować branie i ujarzmić wszystkie (jak w pokemonach :*) ). Może to mrzonki. A może jednak się uda? Powyżej przytoczyłem przykłady swoje. No i jeszcze do tego DXM dochodzi. Kiedyś naprawdę często go jadłem, a teraz sobie nie wyobrażam!

PS - no raz miałem tak z jednym dragiem, że nigdy w życiu. LSA popierdolił mi system zdrowo. Myślałem, że nie wrócę z tripa..

Nie chcę wpaść w ciąg monaringu :D tak BTW... Co monary mówią/sądzą o psychodelikach? Wyłączając marihuanę...
Uwaga! Użytkownik WaWe nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 29 • Strona 2 z 3
Artykuły
Newsy
[img]
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku

Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.

[img]
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany

Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.

[img]
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon

Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.