http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
bittersweet pisze:maryuana, wierność MJ:)
Ja po 3 latach zacząłem zauważać lekkie problemy z pamięcią i koncentracją i staram się to rzucić. Nie szkodzi to jakoś specjalnie, ale zauważalnie. Na razie robię przerwy po tydzień (obecnie), 5 dni, 3 dni, na przemian z takimi samymi okresami palenia. Bardziej już z przyzwyczajenia niż uzależnienia to napierdalam.
Nie palę jakoś super często, bo szkoda mi kasy na te pseudo paczki.
Po pierwszych zbiorach marihłanowych powiedziałam sobie, że nigdy nie kupię bakania, bo po prostu wiem za dobrze ile to warte. Ale cóż, baka się skończyła po pół roku codziennego jarania i niestety zdarzało mi się kupować paki. Ale wiecie co mnie boli? Że jak ja sprzedawałam bakę to było zielsko pierwsza klasa, idealny gram, wysuszone idealnie i bez żadnego listka za 3.0. Ale kurwa mać się frajerowałam. Teraz ja płacę tyle samo za 0.6 baki łojonej kilka razy, same liście i niekopka. Ja pierdolę.
No i przez to wjebałam się w maczę :D Jak mam maczanę, nic mnie nie powstrzyma. Mogę jarać po kilka gram dziennie Am (1:30).
A zioło to będę se w Holandii jarać. Albo odświeżę leśną miejscówkę i już nic nie sprzedam.
A jak czytam o tych waszych cenach to aż mnie łeb boli
2012- ogarnięcie w formie palenia raz w miesiącu.
2013- zioło na Niedzielę i gra gitara.
Nie mam problemów z koncentracją czy z pamięcią. No może lekki brak motywacji, ale ogarniam.
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
Na dziś sytuacja wygląda następująco:
- GBL codziennie do 10 ml. I tak lepiej niż kilka miesięcy temu, gdzie 15-20 było normą.
- opio codziennie już od X miesięcy (poniżej więcej o tym)
- palenie, które kiedyś (jeszcze niedawno) uwielbiałem i jarałem non stop, teraz bardzo sporadycznie
- alko raczej rzadko, parę razy w tygodniu i to też niewiele na raz
- no i DXM standardowo raz na miesiąc
Gdyby wywalić opio (tzn ograniczyć do rozsądnych przerw, przynajmniej parotygodniowych), ograniczyć GBL do spożycia tak jak teraz alko, byłoby wyśmienicie.
Od początkowego postu dużo się zmieniło. Otóż jakiś miesiąc temu przestałem walić kodę po kilka paczek dziennie na rzecz maku. Tak się trafiło, że pierwszy mak, który kupiłem pod wpływem impulsu (zobaczyłem po prostu na półce i przypomniały mi się tematy z forum o PST), okazał się klepliwy, i to srodze. Pierwsze razy z 0,5 kg wygrzewały mocno na kilka h. Nigdy jednak nie wypłukałem więcej niż 0,5 kg, bo tolerka zaczęła skakać, a nie chciałem się wpierdolić, pamiętając jak na kodeinowym ciągu (pewnie z gram dziennie) rano lało się ze mnie na kiblu i ledwo szedłem do roboty z rana.
Postanowiłem więc płukać po 250g, raz lub dwa razy dziennie. I tak do momentu aż skończył się mój kilkunastokilogramowy zapas (kilka dni temu). Właściwie porzuciłem już myśl o tym, żeby walić opio dla grzania, bo gdyby miało mnie grzać, to musiałbym tego wpierdolić nie wiem ile, a konsekwencje byłyby zgubne. Wolę poczekać kilka tygodni i przy dobrej okazji przygrzać. Tylko że...
Tu przychodzi kwestia uzależnienia. Nie wiem dlaczego, ale objawy uzależnienia fizycznego nie imają się mnie w takim stopniu jak innych osobników (choć być może dlatego, że walę mniej, ale nawet w porównaniu z tymi, którzy walą podobnie). Tak jest w przypadku alko (wspomniany felerny ciąg), GBL (spać mogę na luzie nawet po 20 ml dziennie, serce mi nigdy nie napierdala) no i opio (czytałem różne straszne opowieści...). Mimo wszystko objawy fizyczne, które mi teraz (jak skończył się mak) doskwierają, to:
- wkurwiający ból nóg, który towarzyszy mi cały dzień! Trochę jak zakwasy. Co radzicie? Jakieś maści? Jakieś przeciwbólowe?
- okropny brak energii z rana, takie rozbicie, brak motywacji. Z biegiem dnia się polepsza. Być może dlatego, że w końcu ulegam i kupuję pakę kody lub robię przepłuczkę z 0,25 jakiegoś nieklepliwego (na moje standardy) maku. Ale to nie zawsze zbiega się w czasie. Wyjście na dwór zauważyłem, że pomaga
Do tego dużo suplementuję. Żeń szenie, nie żeń szenie, magnezy, dużo wody się staram (z GBL :-D )
A co do psychiki... Tak jak już powiedziałem. Grzać nie chcę! Ale ten stan poranny jest kurewsko namawiający na pakę... Dodam tylko, że chodzenie do roboty jest też impulsem do brania, bo naprawdę już ciężko mi się pracuje. Od początku roku miałem 4 pełne dni wolnego. Pragnę urlopu jak cholera. I na szczęście już za niedługo będę miał długi urlop. Wtedy planuję powalczyć ze "skrętem" i przeleżeć pod kluczem kilka dni. Oby się udało.
WawaEndrju pisze:Gdyby wywalić opio (tzn ograniczyć do rozsądnych przerw, przynajmniej parotygodniowych), ograniczyć GBL do spożycia tak jak teraz alko, byłoby wyśmienicie.
WawaEndrju pisze:...ból nóg, który towarzyszy mi cały dzień! Trochę jak zakwasy. Co radzicie? Jakieś maści? Jakieś przeciwbólowe?
WawaEndrju pisze:Pragnę urlopu jak cholera. I na szczęście już za niedługo będę miał długi urlop. Wtedy planuję powalczyć ze "skrętem" i przeleżeć pod kluczem kilka dni. Oby się udało.
A chęć zerwania z opio w sumie to mam. Marzy mi się, by w ogóle o tym nie myśleć. Olewać widok apteki. Wstawać rano i normalnie funkcjonować. W alkohol raz się wjebałem, a teraz piję na sportowo np. Więc ta reguła widocznie ma wyjątki. Chociaż może gdybym nie był wjebany w to co teraz jestem, to byłbym w alko. Tego nie wiem. Fakt, że jak tylko wróciłem do GBL, to o alko zapomniałem. Byłem też wjebany w palenie, a rzucić rzuciłem i to bez związku z częstotliwością przyjmowania innych substancji. No i palę na sportowo teraz :)
Nigdy nie miałem takiej myśli, że JUŻ NIGDY W ŻYCIU, bo to moim zdaniem deprecjonowanie substancji. Każda prawie ma jakieś dobroczynne właściwości. Niektóre są w chuj uzależniające, ale wciąż mam nadzieję, że w końcu uda mi się uregulować branie i ujarzmić wszystkie (jak w pokemonach
PS - no raz miałem tak z jednym dragiem, że nigdy w życiu. LSA popierdolił mi system zdrowo. Myślałem, że nie wrócę z tripa..
Nie chcę wpaść w ciąg monaringu :D tak BTW... Co monary mówią/sądzą o psychodelikach? Wyłączając marihuanę...
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
Włochy: Pies-poszukiwacz trufli znalazł zakopaną w ziemi kokainę
Pies-poszukiwacz trufli znalazł w lesie we włoskiej Abruzji zakopaną w ziemi czystą kokainę o wartości około 25 tysięcy euro - podała w środę agencja Ansa. Wyprawa po te cenne grzyby nieoczekiwanie zamieniła się w operację antynarkotykową.
