Mam lęk uogólniony, fobie społeczną, może nawet depresję.
Poradził sobie ktoś z tym?
Rok temu dzięki pewnym okolicznościom derelka minęła, ale niepotrzebnie ze szczęścia poszedłem na imprezę i zalałem się w trupa, następnego dnia derelka wróciła.
Jestem na Mirtazapinie i zastanawiałem się czy jakbym spróbował bufedronu to byłyby jakieś pozytywne skutki?
btw. Nie ćpam, ale że dd może być spowodowane ćpaniem więc piszę tutaj.
Sorry za zaśmiecanie forum, ale jestem zdesperowany.
Zresztą nigdy nie wiesz czego możesz się po tym spodziewać.
Dużo kontaktu z fizyczną rzeczywistością powinno pomóc. Najlepsze to sport, podczas którego masz odczuwać każdy mięsień, każdy Newton działających sił, nieugiętą geometrię przestrzeni. Również konstruktywne działania, podczas których zmieniasz obiektywną rzeczywistość i widzisz efekty (np. zbuduj DOM).
Wprowadzające w trans czynności ograniczyć, np. oglądanie filmów, rozmyślanie, rozmowy z ludźmi.
Chociaż do do derelki nie jestem pewien bo przez lata byłem wrakiem, nie wiedziałem jak wyplątać się z tego wszystkiego i nie wiem czy nie pojawiła się przy paleniu zioła 4 lata temu.
Najczęstszą odpowiedzią jaką uzyskiwałem od psychiatrów tudzież psychologów to - psychoterapia.
Korzystał ktoś?
A co do tego bufedronu to dlatego chciałbym go skosztować bo z derelki wyplątał mnie stan zakochania. Mimo, że związek trwał b.krótko to jednak owy stan zachował się dosyć długo. Na tyle, że nie zamartwiałem się niczym przez kilka miesięcy. To mi wtedy pomogło. Dalej miałem lęki, ale derelki nie było. Teraz lek działa, lęki się zmniejszają, ale odrealnienie dalej jest;(
Opisz swój stan jakoś dokładniej, ciekawi mnie to.
bufedronu nie polecam, ze swojego niewielkiego doświadczenia mogę powiedzieć tylko, że faktycznie wywala trochę serotoniny (jeśli do tej pory nic więcej nie ćpałeś, zwiększone działanie serotoniny powinno utrzymać się w okolicy 20-40min - szacuję) oraz dopaminy (też mało, ale mnie potrafi przetrzymać do rana przy sporej klarowności myślenia i zwiększonej koncentracji - jeśli ukierunkuję się na konkretne zadanie). Świetne do czytania, rozmawiania, myślenia i oglądania filmów. Wątpię czy ma jakikolwiek związek z derealizacją, po sobie mogę powiedzieć, że o ile serotonina pomaga "polubić" rzeczywistość, o tyle później następuje prosta stymulacja, która odsuwa psychicznie od otoczenia i zwiększa wyjebanie. A ze zjazdem jest widocznie różnie, u mnie to po prostu malejąca stymulacja. Chociaż to i tak sprawa indywidualna, podejrzewam, że warto znaleźć chemiczne źródło problemu (rozregulowanie), może przy pomocy jakiegoś specjalisty, zrobić teoretyczne rozeznanie po substancjach i potem próbować czy to terapii, czy to substancji.
@Weedian, popalałem raz w miesiącu jak miałem 19-20 lat. Teraz mam 22. Ostatni raz rok temu.
@Little_Jack, tak oglądałem ten film. Co do mojego stanu to fachowa diagnoza to lęki mieszane (odbyłem 3 miesięczną terapię grupową i tam tak zdiagnozowali). Ja wnioskuję, że mam lęk uogólniony bo cały wydygany jestem (napięcie, poddenerwowanie, przejmowanie się byle czym) bez leku.
Brałem od od listopada 2010 przez kilka miesięcy paro40mg. Ale kiepsko się sprawdzała. Teraz od 1,5 tyg jestem na Mirtazapinie 30mg. Jak na razie b.dobrze się sprawdza.
Co do derelki to śnieżenie obrazu, brak możliwości zachwycenia się widokiem, wyczulony słuch (słyszę dźwięki głośniej, surowiej) takie upośledzenie zmysłów.
Derelki (tak od rana do wieczora) nie miałem tylko kilka dni w ubiegłym roku. Nie przyjmowałem leków czyli lęki dalej miałem. Byłem jednak nadal w fazie zakochania.
Wszystko się pojebało jak ucieszony, że wreszcie wydostałem się z tego otępienia opiłem się strasznie. Przy nerwicy lękowej skutki uboczne picia alko są duuużo cięższe niż przy zdrowym umyśle.
Wstałem następnego dnia ze straszliwym kacem i wszystko było z powrotem 'za szybą'. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Wszystkie uczucia wygasły.
Stąd też moje wnioski, że pomimo lęków, napięcia, poddenerwowania (czyli stanu niedoboru serotoniny) derelki nie było. Obarczam winą układ odpowiedzialny za przyjemności - dopaminergiczny.
Aha, jeszcze przypomniało mi się coś. Po rozmowach z ówczesną dziewczyną poczułem się jak na jakiejś terapii. Bo miałem też sny w których na nowo przeżywałem dawne domowe awantury. Pojebane to było.
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Więzienie za 0,11% przekroczenia?
Wolne Konopie włączają się do sprawy jako strona społeczna w sprawie pana Andrzeja.
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.
