przeżywając etap depresyjny w moim życiu (ok. 2-3msc) raczyłem się thiocodinami i antkami w sporych ilościach, starałem się jeść co 2/3 dzień jednak kilka razy jadłem 7 dni pod rząd. w moim przypadku kodeina pomogła mi się ogarnąć a raczej 'zaleczyć' najgorsze myśli. później stopniowo usuwałem tą substancje z mojego życia. a gigantyczne problemy okazały się tak małe że wręcz niewidoczne. odstawienie minęło gładko, żadnych skrętów. mówię tutaj o konsekwencjach tylko krótkotrwałych. (wiem że zaraz ktoś tu powie o długotrwałym uzależnieniu psychicznym KTÓRE PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ KOŃCZY SIĘ FIZYCZNYM)
czy komuś innemu też udało się 'przegonić' weltschmerz za pomocą antidolu? ^^
zmieniono nazwę wątku - a.a.
Powód: .
Gdzieś nawet był mój post, że słabe opiaty powinny być wykorzystywane w leczeniu ostrej depresji, np. zamiast benzo przy myślach samobójczych. bupra jest, zdaje się, dopuszczona do leczenia depresji lekoopornej. W jakimś kraju, nie wiem, w jakim.
... i nie tylko
W sumie po opiatach na głodzie nie mam jako takiej depresji która przejawiała by się smutkiem czy myślami samobujczymi, po prostu czuje taki wewnętrzny zajebisty dyskomfort, nie mogę normalnie myśleć, skupić sie, funkcjonowac, co bym nie robił jest mi "żle" dopiero po opiatach czuje sie normalnie
ryzamalpa pisze:Myślę, że gdy ma się jakieś problemy w życiu, jakiś chwilowe turbulencje to opiaty to ostatnia rzecz po jaką powinniśmy sięgać.
... i nie tylko
Gdy czuję, że mój border przejmuje nade mną kontrolę, że tracę grunt strzelam trzysetkę, zaszywam się w domu, puszczam muzykę i pozwalam sobie na leniwe rozmyślania: Co się stało, że znowu miałam napad, co mogę z tym zrobić i jak sobie radzić w przyszłości. Funduję sobie małą autopsychoanalizę.
I to pomaga. Pozwala trzeźwo spojrzeć, bo wyłącza agresję, natłok myśli i ten paranoiczny strach. Potem, gdy już mam ustalony plan działania border jakby... usypia. Odsuwa się. I takie epizody chorobowe już zdarzają się bardzo rzadko. Rzadziej niż gdy chodziłam na terapie. Poza tym to koda pozwoliła mi odkryć, że w wypadku napadu należy poświęcić sobie trochę czasu. Żaden psycholog nigdy mi tego nie powiedział, tylko nieustannie dawali prywatne numery telefonów.
Jedyny minus? Na zjeździe czy głodzie mam agresora jak nigdy. To znaczy jeżeli jestem sama to jest okay, ale jeśli ktoś wejdzie mi w drogę... No ale dlatego jeśli ćpam w towarzystwie to są to osoby, które wiedzą o mnie wszystko.
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby
Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.