To nie jest przecież tak, że oni nie mieli pojęcia, że heroina uzależnia. Oczywiście widzieli to na przykładzie tych, którzy wcześniej zaczęli i zdążyli wpaść w nałóg. Wiadomo, że co innego słyszeć o uzależnieniu, a co innego samemu zaznać głósu (jest w "Dzieciach z Dworca ZOO" taka scena, kiedy Christiane pierwszy raz jest na głodzie i myśli sobie "A, więc to jest ten słynny głód. Nawet nie tak najgorzej" - ale "oczywiście" żadnej myśli, by skoro nie jest tak najgorzej, spróbować rzucić nałóg). I bardzo szybko uczyli się tego w praktyce - choćby tego, że względnie szybko wyleczalne uzależnienie fizyczne to pikuś w porównaniu z uzależnieniem psychicznym, z tym, że po odtruciu wychodzi się na miasto i nawet nie ma się pomysłu, co można zrobić oprócz naćpania się...
Nie oglądałam "Requiem for a Dream" - w sumie z filmów "narkotycznych" rzucam się z wywieszonym jęzorem ;) tylko na te, które traktują o psychodelikach, jak "The Trip". Ale szczerze mówiąc, gdy czytam o takich, którzy mają kasę i dlatego mimo uzależnienia jakoś sobie radzą, zawsze myślę o naszym biednym Panu Muchomorze (ktoś wie, co z nim obecnie? Słyszałam tyle, że już wrócił do domu) i zastanawiam się, czy on się w końcu nie przejedzie, czy nie okaże się jak w milionach innych przypadków, że nie da się być "ćpunem" w sposób kontrolowany. :( I przepraszam, że tu niejako go obgaduję.
Mówienie, że jesteśmy bezpieczni dzięki oglądaniu lub czytaniu "Dzieci z Dworca ZOO" to pewne uproszczenie. Są - jak wskazywano wcześniej - tacy, których ta książka mimo wszystko zachęca, są tacy, którzy i tak nie sięgnęliby po narkotyki. I w końcu mimo wszystko narkomania jest i w Polsce, choć nie na taką skalę, jak w Berlinie Zachodnim końca lat 70.
Dobrze, że wskazałeś na problem "smutnej dzielnicy". Byłam bardzo poruszona, kiedy pierwszy raz czytałam w tej książce o tym, jak wyglądało życie dziecka w Gropiusstadt, na osiedlu prawie pozbawionym terenów do zabawy. Myślałam wtedy gniewnie: Boże, gdybym była urbanistką z Berlina Zachodniego lat 70., dla dobra dzieci zakazałabym wprowadzania się do tej dzielnicy rodzin z dziećmi. Oczywiście coś takiego byłoby niemożliwe, ale z tego przykładu widać dobitnie, jak ogromne znaczenie ma sama czysto fizyczna przestrzeń, w jakiej się mieszka. Dzieci, które nigdzie nie mogą się pobawić, szybko przestają być dziećmi, z nieistniejących placów zabaw uciekają do klubów i dyskotek.
Na koniec chciałabym jeszcze bronić hipisów. ;) Przyznaję, kontrkultura lat 60. ciągle jest mi bliska... Do pewnego momentu w ruchu hipisowskim nie było problemu twardych narkotyków, brało się tylko trawkę i psychodeliki. Oczywiście wiara w ideę poszerzania świadomości w którymś momencie przestała w tym być obecna, brało się w sposób bezmyślny i niekontrolowany. Ale jednak. Jakie są przyczyny przechodzenia na twarde narkotyki? Na pewno wiele, ale byłabym skłonna przypuszczać, że ma tu swoją rolę ten sam mechanizm, na który dziś wskazują zwolennicy legalizacji trawki: legalizacja w jakimś stopniu ograniczyłaby problem twardych narkotyków, bo te najłagodniejsze kupowałoby się legalnie, a nie od dila, który chce zarobić i zaczyna proponować inne środki... Może w ruchu hipisowskim podobny mechanizm zaczął zachodzić po delegalizacji LSD. Wprawdzie czyta się, że ciągle podziemni dilerzy (czy raczej "udostępniacze", bo często nie za pieniądze) psychodelików byli ideowcami, wierzyli w poszerzanie świadomości i (z mojej własnej korespondecji z grafikiem z USA) "they believed in what they are doing for spiritual and political reasons" (bardzo podoba mi się to sformułowanie, wymienianie jednym tchem duchowości i polityki). Ale jednak na pewno nie zabrakło i dilerów, którzy handlowali i psychodelikami, i białą śmiercią. Poza tym status prawny obu grup środków został zrównany, to też musiało mieć wpływ na ich postrzeganie...
Wracam na forum?...
zewsząd i znikąd pisze:
Wzory straceńców i buntowników? Może fascynowali mnie "poeci przeklęci", gdy miałam 14 lat, dziś mój bunt jest zupełnie, zupełnie czymś innym! Z całą pewnością o ile bardzo wielu ludzi z wiekiem się uspokaja, "konserwatywnieje" - ja wręcz przeciwnie, z wiekiem się radykalizuję.
- w materialistycznej, spłyconej kulturze duchowość mistyczna może mieć wymiar rewolucyjny
- refleksje wokół "Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba..." Norwida, stwierdzenie, że nie chodzi o Polskę, tylko o świat idealny, który na razie może być tylko marzeniem; ostatnie zdania zapisku: "Nie chodzi o to, by iść do kraju tego. Raczej o to, by i tu każda kruszyna miała wartość. Szturmować niebo i zanosić je na ziemię."
Wymiar rewolucujny mistycyzmów podoba mi się najbardziej, bowiem to stety/niestety k...a! o mnie...
Jeszcze mnie nikt zawodowo nie przeklinał tete a tete, za plecami norma...
$wiat idealny jest nudny. Wolę Dzierżyńskiego i Piłsudskiego cytującego Słowackiego Juliusza*!!! To dopiero rewolta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
*patrz C.Miłosz ? Historia Literatury Polskiej.
Wracam na forum?...
G - Super Polak?
a Dzierżyński, największy morderca wśród aparatu policyjnego XXw. Siedzi w piekle i musi grać Siekierę-Motykę-Bimber-Szklankę
na grzebieniu, za każdy fałsz dostaje lewą receptę do czyśćca...
I tak w kółko "aż po Nico"*...
*Gdzieśtam.- nieważne... :/
http://www.oramus.pl/modules.php?name=S ... 01dklqdDk=
opis
"Dziesięć lat później po wydarzeniach przedstawianych w "Trainspotting", Sick Boy czyli Simon "Chory" Williamson wraca do Edynburga po długim pobycie w Londynie. Kiedy załamuje się jego kariera kombinatora, alfonsa, męża, ojca i biznesmena, Simon postanawia wykorzystać sznasę daną od losu i jeszcze raz zagrać z nim w kości. Jednak by urzeczywistnić marzenie wyreżyserowania i produkcji filmu pornograficznego, Chory musi sprzymierzyć się ze swym dawnym kolegą, Markiem Rentonem. "
Chłopiec Królowej Śniegu pisze: I jeszce coś mi przyszło na mysl - my dzisiaj wiemy że hera to często droga bez możliwości odwrotu. Wiemy o opiatach, ich oddziaływaniu na receptory itd -ale młodzi ludzie z tamtego czasu nie mieli pojęcia o konsekwencjach jakie wynikna z uzaleznienia.
Christine to spadkobierczyni epoki hipisów którzy tez ładowali w kanał nie zdając sobie sprawy do czego dojdzie.
Dzieci z Dworca ZOO nie znały reguł gry - a my wiemy conieco dzieki jej doświadczeniom -gdyby wcześniej hery nie było, a eksplodowałaby moda na narkotyki np w Polsce w 1990r to teraz wielu z nas raczej spotkałby los tamtych bohaterów. - jestśmy bezpieczni dzięki temu że obejrzeliśmy film.
Jasne jest ze zawsze ludzie będa sięgac po narkotyki ale zazwyaczaj sa to drugi lekkie, każdy z dala trzyma się od heroiny - ta nazwa sparawia że czujemy zagrozenie dzięki ujawnieniu zycia Christine.
Mój kumpel w identyczny sposób co Christine wpadł w uzaleznienie - jako szczyl-7 klasa wszedł w ekipę Metali(17-18). Poczęstowali go klejem - po jakims czasie zrywał się ze szkoły do lasu by się nacachać. 2 lata ośrodków Kotanskiego i bolesnego wychodzenia z nałogu(uciekał i cachał dalej) -a to tylko budapren i inne kleiki.
Teraz zestawić to z Requiem for a Dream?
Requiem to film o dojrzałych Nowo-Yorczykach - bykach około 25roku zycia którzy zasadzają się w herę.
Ale: są samodzielni, niezalezni, mieszkają na własnym - dobzre sobie radzą finansowo.
Christine to dziecko bez perspektyw zamknięte w tej smutnej dzielnicy. 14-letnia dziewczynka z Dworca ZOO, a 25 letni samodzielnym facet po studiach -oboje ładują w kanał - róznica jest kolosalna.
Jak się patzre na zdjecie Christine które odnalazłem w sieci, -to sobie myslę tak:- pzreciez ona najpiękniejsze lata swego życia spędziła na zażywaniu Heroiny, lataniu za kasą na narkotyki - całe życie poświecone jednej mysli - "Heroina skąd"?
Latanie za hera i beztroski tryb życia w Nocy(jak w filmie) -to ma urok wtedy kiedy się ma te 14-19lat i starsze towarzystwo. Kidy wszystko zapewniaja rodzice kiedy jest szkoła żadnych zmartwień bo wtedy wydaje się nam że ta młodośc będzie trwała wiecznie. Ale to się konczy - młodośc się zmienia, konczy się szkoła przychodzi szaruga i smutek- i co?,jak żyć w pełni ładując ciągle heroinę?. 34 letnia kobieta puszczajaca się na dworcu za Heroinę z doswiadczeniem od 14-roku życia?.
Teraz Christine jest czysta - i co z tego? nie nadrobi tego czasu który utraciła.
Szkoda że ona musiała zapłacić młodościa i urodą za to by własnie nasze późniejse pokolenia Europy zostały ocalone.
Prawda jest taka, że Berlin Zachodni był w opwych czasach oazą dobrobytu, ludziom nie brakowało tam ptasiego mleczka, mieli wszystko-pieniądze, wolność-a otaczało ich morze nędzy, zniewolenia, totalitarnego państwa-Nrd. Tysiące ludzi zostało zamordowanych gdy chcieli przedostać się z piekła do raju(z Nrd do Rfn).
Mówienie, że Christaine wpdała w heroine, ze względu na sytuację życiową to jakieś nieporozumienie.
Wiemy o opiatach, ich oddziaływaniu na receptory itd -ale młodzi ludzie z tamtego czasu nie mieli pojęcia o konsekwencjach jakie wynikna z uzaleznienia.
O skutkach zażywania opiatów pisano już przed naszą erą, a o trgaicznych konsekwencjach heroiny pierwsze artykuły były już w XIX wiecznej prasie w rok po pierwszym wyzizolowaniu heroiny.
Gdzie Ty się uchowałeś? Jeżeli ktoś w latach 70tych nie wiedział o smiertlenym niebezpieczenstwie heroinowym, to chyba musiał wyrastać na pustyni.
Robisz z Christaine męczennice, a tymczasem to zwykła osoba, która świadomie znisczyła sobie życie-podczas gdy jej rówieśniczkom z Nrd , życie niszczyło Stasi i Honecker.
Robisz z Christaine męczennice, a tymczasem to zwykła osoba, która świadomie znisczyła sobie życie
Trzeźwość narko od 11 wrzesznia 2006
http://www.feta.blog.onet.pl
-...wie ze musi wejść na wieżę,od tego zależy jego życie i nie może,dotknięty lękiem wysokości...
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Polacy a marihuana w 2025 roku: Co mówią najnowsze badania?
Czescy lekarze będą mogli przepisywać pacjentom grzyby halucynogenne
Mieszkańcy Czech cierpiący na depresję i inne choroby, na które nie pomagają tradycyjne metody leczenia, będą mogli korzystać z leczniczych grzybów halucynogennych już od przyszłego roku, informuje polski portal informacyjny TVP World.
Produkowali tyle amfetaminy, że narkotyki musieli wozić taczką
Ponad 64 kilogramy amfetaminy, nielegalna linia produkcyjna i dwie osoby zatrzymane – to efekt działań specjalnego wydziału antynarkotykowego łódzkiej policji. Ilości narkotyków były tak duże, że do ich transportu sprawcy wykorzystywali… taczkę.
Maroko stawia na legalne konopie. Ulga dla tysięcy farmerów
Największy na świecie producent konopi indyjskich stawia na legalizację upraw. Po dekadach działania w cieniu, rolnicy z regionu Rif mogą wreszcie pracować bez obaw o aresztowanie. Legalizacja przynosi nowe możliwości, ale też wyzwania — nielegalny rynek wciąż ma się dobrze, a rolnicy narzekają na problemy z wypłatami za plony.