Natomiast od jednego stanu, typu opiaty/psychodele/stymulanty, łatwiej się uzależnić.
A wy, jakie macie do tego podejście?
albo zamiast wrzucić 450mg dxm, wrzucamy 450mg dxm po czym pijemy 3 browary i palimy zioło
wyjątkiem są substancje których działanie ze sobą nie współgra, jednak generalnie banioholizm jest według mnie mało praktyczny bo powoduje jedynie większą ilość uzależnień, albo sytuacje typu: "zarzuciłbym dxm, ale dxm bez browarów to zmuła" itp.
poza tym to nawet jakbyśmy trzymali się tego że wrzucamy jedną substancje na raz to może to skutkować tym że rozwalimy sobie więcej narządów wewnętrznych niż używając tylko jednej substancji, czyli zamiast rozjebanej wątroby, mamy rozjebaną wątrobę i płuca (taki przykład tylko)
uzależnimy się mimo rotacji substancjami, ewentualnie potrwa to dłużej ale za to uzależnimy się od kilku środków na raz
jestem niestety banioholkiem :( pocieszam się jedynie że w miare umiarkowanym
to się po prostu toksykomania nie nazywa?
nieważne czym, ważne żeby się napierdolić. chyba zaczynam na to cierpieć
pzdr
zgadzam się - wszystko i dużo ]
Politoksykomania.
Z jednej strony, jak napisano, daje pole manewru, aby nie zafiksować się na jednej substancji, ale samo uzależnienie od fazy jest w sumie równie brzemienne w skutkach. No, przede wszystkim, naukowo rzecz biorąc, jest uzależnieniem. Natomiast niekwestionowanym plusem urozmaicenia diety jest, że pozwala panować nad tolerancją, a to już (dopiero) połowa sukcesu.
Ja preferuję gospodarkę zamienną, trójpolówkę, opio, psyche i oczywiście lufkę.
ED: dodam jeszcze, co do narkosprytu i narkocwaniactwa, że obok świadomej politoksykomanii dokonałem świadomego skanalizowania wszystkiej skłonności do uzależnienia oraz ucieczki od rzeczywistości na rzecz trawy, bo najmniej brzemienna w negatywne skutki i zdecydowanie najłatwiejsza do opanowania. To daje mi w pozostałych substancjach zupełny luz, np. mimo wieloletniej zabawy nigdy sobie nie nafajdałem w opiatowej piaskownicy.
tylko opierając miłość do drugów na trawie, można jakoś przebić się do końca tego jebanego syfu, zwanego życiem, na niezłej bani. wszystko inne jednak rozpierdala, jak nie ciało, to umysł albo duszę.
a trawę bez szkód większych można urozmaicić od czasu do czasu. i tak zawsze wrócę do blunta.
pozdr
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.