Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
wolisz zarzywać DXM:
w samotnośći
383
54%
w grupie znajomych
88
13%
z jedną, zaufaną osobą
177
25%
nie zarzywam DXM
56
8%

Liczba głosów: 704

ODPOWIEDZ
Posty: 256 • Strona 5 z 26
  • 1217 / 21 / 0
Nieprzeczytany post autor: Psychopath »
@Deixem
Nie ma to jak najlepszy kompan tripa czyli pies! Ale niestety moj siedzi na dworzu, i tylko jak tripuje na niskim 2 plateau (<345mg) to moge sobie do niego pojsc, i wtedy czuje ze on wie co jest grane i wie ze aktualnie jestem zecpany;] No i mam wrazenie ze rozumie jak do niego gadam:]
Uwaga! Użytkownik Psychopath jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3732 / 45 / 0
Nieprzeczytany post autor: Wawoj »
Ja tripuje z wymyślonymi przyjaciółmi.
Liczy się?
osobisty kawalek internetu
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:
Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
  • 369 / 4 / 0
hm ja bym się bał w towarzystwie.
Mogla by być krzywa faza jakbym zobaczył jakieś dziwne osoby w pokoju które po większej dawce wcale by nie były moimi znajomymi.
Ja do dobrego tripu decydowanie potrzebuje spokoju.
[color=#FF4000][b]ॐ मणि पद्मे हूँ[/b][/color]

one love
  • 388 / 1 / 0
Nieprzeczytany post autor: Deixem »
z kims pozna polatac po miescie w dawkach do 450 co praktycznie nie pokazuje mocy dexa...samemu mozna wczuc sie w domu w jakas psychodelke
Uwaga! Użytkownik Deixem nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 285 / 2 / 0
Nieprzeczytany post autor: .M »
A macie tak, że swędzi Was po deksie dopiero, jak ktoś ze "współtripowiczów" Wam przypomni? To mi się nie podobało w grupowym dekszeniu. :)
I dobrze mi tak. Ach, jak mi dobrze!
  • 459 / 3 / 0
Nieprzeczytany post autor: Piotrunio »
@.M - Może po prostu sobie wkręciłaś to, że Cię swędzi ;) Chociaż ja miewam podobnie z wymiotami, wystarczy że pomyśle sobie podczas ładowania się deksa, że chce mi się wymiotować, i autentycznie natychmiastowo mi się zachciewa.
Uwaga! Użytkownik Piotrunio nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3251 / 359 / 2
Nieprzeczytany post autor: jogurt »
Istotnie, myśli są silnym bodźcem w tych sprawach, dlatego lepiej nauczyć sie izolować je, dusic w zarodku. W grupie ciezej, szczególnie gdy ktoś dzieli sie takimi rzeczami. U nas utarło sie, że raczej sie o tym nie mówi, po prostu. Ba nawet sie o tym nie myśli, jak ktoś ma problem to mówi w ostateczności. Ja po latach nayczylem sie izolowac od tych mysli. Pamietam kiedyś jak kolezanka nie wytrzymala gdy z kumplem nawijaliśmy o rzyganiu :]

Placebo to silny drug, o wielkich mozliwościach. Dlatego medytacja może wywoływać odmienne stany świadomości, a wizyta u psychologa może być świetnym antydepresantem. W przypadku psychodelików jak np. THC, DXM, LSD przybiera postać silniejszą tzw. wkręta. Lata obcowania z tymi stanami nauczyly mnie tlumic złe wkręty automatycznie. Troche mi ich brakuje, bo one powodują najsilniejsze tripy.

W przypadku THC i LSD może i te wkrety złe nie są zabawne. Ale na DXM paradoksalnie są one pozytywne (o ile nie są związane z samopoczuciem fizycznym). Nie wiem jak to określić, ale potegowanie negatywnych doznan, daje jakby reakcje w pozytywach. Dziwna sprawa. W grupie takie BAD/GOOD tripy są niemożliwe.
L-8a - blog neurofarmakologiczno-empiryczny
SAMURAJOGURT.BLOGSPOT.COM

Pozdrawiam %-D
  • 913 / 39 / 0
Nieprzeczytany post autor: Kazik »
jogurt pisze:
Placebo to silny drug, o wielkich mozliwościach. Dlatego medytacja może wywoływać odmienne stany świadomości, [...]
Zwolnij, bo chyba się zapędziłeś. Medytacja działa, bo odpowiednio sterujesz swoimi falami mózgowymi, stopniowo obniżając częstotliwości. Placebo zaś masz, gdy odczuwasz "efekty" podanej nieaktywnej substancji, bo sobie wmawiasz. Jedno z drugim niewiele ma wspólnego. Gdyby ktoś ci powiedział, że efekty medytacji możesz osiągnąć po zażyciu dwóch witamin C i ibupromu, zrobiłbyś to i miał wrażenie głębokiego odprężenia i fal theta i jedności z kosmosem, to byłoby placebo.
Your circuit's dead, there's something wrong, can you hear me, major Tom?
  • 285 / 2 / 0
Nieprzeczytany post autor: .M »
Wkręciłam sobie czy nie, w każdym razie gdyby kolega nie powiedział, że go swędzi głowa, to mnie by też nie swędziała :).
A w ogóle w ankiecie powinna być opcja w stylu "róznie, to zależy".
I dobrze mi tak. Ach, jak mi dobrze!
  • 3251 / 359 / 2
Nieprzeczytany post autor: jogurt »
Kazik sorry, chodzilo mi ogolnie o wszelkie wkręty.
L-8a - blog neurofarmakologiczno-empiryczny
SAMURAJOGURT.BLOGSPOT.COM

Pozdrawiam %-D
ODPOWIEDZ
Posty: 256 • Strona 5 z 26
Newsy
[img]
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć

Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.

[img]
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi

Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."

[img]
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie

W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.