Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
A sperma obfita
Ale to u mnie wraca raz na parę miesięcy na szczęście
Tak to nawet porno nie oglądam jak nie ćpam
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
20 grudnia 2016tomaszu99 pisze: Kto odkrył głębie orgazmu po kilku godzinach pałowania wiplera na fecie, niech podniesie rękę. Reszta niech dalej żyje w nieświadomości i przekonaniu, że ''po amfie nie staje".
Otóż nic bardziej mylnego.
Zapewne nie jestem jedynym amatorem strugania dzidy na władku, a ściślej - na jego długodystansowych efektach, czyli druga doba i dalej. Moc i potęga doznań porównać można chyba tylko do ruchanka na koksie (w sensie samego fizycznego uczucia). Niby nihil novi, mnie jednak zaczyna martwić skala, w jakiej czasem swe świństwa wyczyniam, oraz maniakalne otwieranie dziesiątek zakładek w przeglądarce, każda z jakimś filmikiem pornhubopodobnym. Kilka godzin nocnego czesania jeża to standard, NIC NIENORMALNEGO. Jednak gdy mija druga, trzecia doba furania, historia niedawnych onanizmów liczona na palcach obu rąk, a nowa, siermiężna kreska zagina logiczny porządek świata każąc nam odwiedzić porndoe.com zaczynając kolejny maraton piłowania fioletowego już kapucyna.
Doszedłem już do tak silnej euforii orgazmów, że czasem sięgam po fetę z myślą, że 'wyrucham' pół internetu. Zamiast porobić coś twórczego albo chociaż posłuchać muzyki grając w Forze, pokrzywiony zafukany umysł każe wydobyć kilka kropel z umęczonego, spuchniętego szlaucha.
Nie pytam, czy to jest normalne, bo ani trochę nie jest. Pytam, czy ktoś jeszcze został zawładnięty przez Onana do tego stopnia, iż potrafi zamknąć się w publicznym kiblu na godzinkę-dwie z telefonem, żeby siódmy raz umęczyć Mojżesza. Czy też czujecie taki wstręt do tego procederu zaraz po jego zakończeniu (chwilowe, z czasem zamienia się w kolejną, obrzydliwą chcicę). Po kilkudniowym ciągu na fecie zawsze JEBIE ode mnie, KURWI wręcz stęchlizną zeschniętej spermy, walenia konia i nieludzkiego potu. Już nie to, że szkoda mi czasu, klepy i amfetaminowych możliwości, co zaczyna mnie to niepokoić.
Ktoś miewał podobne przygody? Chuj ze zmarnowanym czasem, ale czy nie niesie to jakichś konsekwencji, typu nie wiem, przerost prostaty, rychła bezpłodność, czy po prostu pewnej upojnej nocy puszczą wiązania mięśni gładkich i zleci na podłogę jak lipny wibrator.
Mój rekord to bodajże 5 dni (4 noce) z około dziesięcioma samogwałtami, pamiętam że na końcu fuknąłem małą sznitkę i urwal mi się film, ocknąłem się bez majtek na ziemi z nieludzko spuchniętą imitacją własnego penisa w ręce. To już IHMO ostra anomalia, patologia i nadaje się do leczenia zamkniętego.
A fetysze jakie czasem miewam bywają tak okrutnie nieludzko zboczone, że czasem doznaje szoku w jakiej ja kategorii się znalazlem. całe szczęście owe fetysze zanikają wraz z zejściem parszywego stymulant.
Daj Bóg abym nie był osamotniony...
z każdym kolejnym orgazmem stawało się to coraz mniej przyjemne, zarówno sama masturbacja jak i orgazm. pod koniec tych posiedzeń, a rzeczywiście bywały one kilkugodzinne, czasem nawet całonocne - nie odczuwałam już żadnej satysfakcji z orgazmu, stawał się cholernie słaby, a szczyt trwał może sekundę, dwie. na tym etapie to już był przymus ze strony ciała aniżeli jakieś podniecenie, które odczuwałam niemal każdorazowo po pierwszych kreskach, a i ono nikło do zera im dłużej te "sesje" trwały.
odpowiadając na pytanie odnośnie poczucia wstrętu: po paru orgazmach czułam tak skrajne obrzydzenie sobą, że ciężko mi to opisać słowami. też ode mnie jebało, w pokoju jebało, palce mnie kurwa bolały tak że ledwo je czułam, a gdy wreszcie udało mi się z tego wydostać to czułam się jakby mi uleciało z głowy jakoś 20 punktów IQ. najgorzej było w ciągach, bo zdarzało się tak, że przy kilkudniowych potrafiłam dwie noce spędzić niemal całkowicie na masturbacji z przerwami na udawanie, że mnie do tego nie ciągnie. ponadto bywały i takie sytuacje, gdzie musząc wyjść z domu o konkretnej godzinie, niezależnie od tego, czy musiałam jeszcze przed wyjściem coś zrobić, do absolutnie ostatniej sekundy się masturbowałam.
najgorzej się psychicznie ze sobą czułam, jak medikinet brałam doustnie w celach terapeutycznych, iż mam stwierdzone ADHD, albo nawet wciągałam jak miałam coś mniejszego do ogarnięcia - posprzątanie pokoju, nauka, cokolwiek - i to wszystko co chciałam zrobić każdorazowo szło się pierdolić. pun intended.
a propos obserwacji fetyszy, też mi deczko odpierdalało z tym co oglądałam, ale to już zostawię dla siebie.
zasadniczo to jest chyba pierwszy raz w życiu, jak mówię o tym otwarcie, a już trochę czasu minęło. w każdym razie; lżej mi ze świadomością, że nie jestem jedyną osobą z takim problemem, szczególnie z uwagi na jego kompromitujący charakter. obecnie przy zażywaniu jakichkolwiek stimów walczę ze sobą, żeby ta fale podniecenia stłumić, bo to jest dla mnie bilet w jedną stronę do przejebania paru godzin życia na smażenie receptorów dopaminy.
P.S. Koniec offtopu, w razie wu dalszą dyskusje na temat stricte masturbacji, a nie fety, prowadzimy w odpowiednim temacie:
viewtopic.php?t=78409&hilit=masturbacja%2A
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP
Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.
