Więcej informacji: Pregabalina w Narkopedii [H]yperreala
Jeżeli zwiększyłeś dawkę pregi na 150 mg, a masz kapsuły po 75 mg to proponuję ci przyjmować prege 2 x dziennie po 75 mg. Szanuj pregabaline i nie zwiększaj już dawkowania. Doksepina zapewne sprawia że lepiej sypiasz. W moim przypadku pregabalina powodowała lekkiego kopa kiedy brałem ją np. 2 godziny przed snem i wtedy miewałem problemy z zaśnięciem, więc jeżeli przyjmujesz prege 2 x dziennie to dawkę wieczorną proponuję przyjąć jak już będziesz gotowy do snu, zaraz przed położeniem się do łóżka.
Powiem tak, kiedyś próbowałem brać rano pragebakine i efekt był odwrotny od zamierzonego ponieważ zamiast mnie uspokajać to m ów strasznie pobudzała natomiast dawka wieczorna teraz 150, (kiedyś było 300 ale to za dużo) fajnievyspojaha niweluje napięcia i nerwów bóle nerwicowe i od kilku dni na prawdę lepiej śpię
Wiadomo że doxepin doksepina zrobił też swoją robotę ale doxepin doksepinę biorę rano, reszta leków bez zmian
Rano Amisulprid 50 od 5 dni doxepin 10 zamiast pramolanu opipramolu
Wieczór Pragiola pregabalina zwieszona do150 Mirtazepina 30, Bromocorn bromokryptynę 2,5
Wiadomo jeśli doxepin doksepina zaskoczy dobrze to w odstawkę pójdzie Amisulprid
nie używamy nazw handlowych na forum. /lady
Zdecydowałem sie na próbę (50mg). Dawkę podzieloną zaaplikowałem z sokiem godzinę po posiłku. W zasadzie pierwsze działanie odczułem szybciej jak się spodziewałem, już po 30 minutach zrobiło mi się lekko i przyjemnie a nawet odczułem wpływ na ciało i na odczuwanie ciepła. Wszystko pogłębiło się po kolejnych 2 godzinach, łącznie po 2,5 godzinie.
Trochę czułem niedosyt całokształtu, znaczy się chciałbym by zadziałało mocniej i głębiej. Trudno było się powstrzymać od dolewki. Na moją fobię społeczną zdecydowanie sie nada.
W tamtym momencie, kiedy zacząłem zwiększać dawki, ta faza nie była już tak mocna jak wcześniej. Jednak dawała mi to, czego chciałem. Byłem nakręcony do działania, wychodzenie z domu nie sprawiało mi problemów, a rozmowa z ludźmi przychodziła naturalnie. Tak więc przez dwa miesiące leciałem na dawkach, które podałem wcześniej. Ogólnie to próbowałem zejść poniżej grama, co niestety mi nie wychodziło.
Przez ostatni miesiąc, zszedłem w końcu poniżej grama. Z racji, że prega zaczęła mi się kończyć, postanowiłem nie brać e-recepty do czasu wizyty u magika. Zrobiłem dwa tygodnie przerwy i liczyłem, że to pomoże. Zacząłem od dawki 600mg. Jak zawsze, brałem co dwa dni i ogólnie czułem jej działanie, ale dość szybko przestało mi to dawać pożądany efekt. Od czasu powrotu do pregi minęły prawie trzy tygodnie i dobiłem do dawek 1-1,2g. Tyle, że znowu im wyżej, tym słabiej. Nie zrobię kolejnej przerwy, bo wiem, że jak mam pregę w domu, to będę ją brał. Szczególnie, że bywają dni, kiedy nie mam siły wstać z łóżka. Na szczęście, nie występuje to już tak często, jak w ostatnich miesiącach. Ale czasem brakuje mi motywacji i tej euforii, potrzebnej do życia, której poszukuję w predze.
Podsumowując. Lepiej by mi było zejść do dawek 600-900mg i trzymać się tego, robiąc większe przerwy? Najgorsze jest to, że lubię ten system brania co dwa dni. A to niestety powoduje zwiększanie dawek, w poszukiwaniu upragnionej fazy. No i finalnie, czy przy regularnym braniu, prega po prostu raz działa mocniej, a raz słabiej? Bo czasem nawet jak zwiększam dawki, to nie czuję takiej fazy jak przykładowo dwa dni temu. Mimo tej dwutygodniowej przerwy, czuję że prega przestaje dawać mi to, czego chcę.
Protip: mix z dużą ilością kofeiny jeszcze mega podbija działanie, jest 2x lepiej. Ja zazwyczaj pije tak 3-4 kawy z 2 czubatych łyżeczek.
Dla mnie to po prostu czas kiedy brakuje mi pregabaliny i układ nerwowy jest od razu po przebudzeniu nadreaktywny, a ciało zalane kortyzolem.
Od razu po przebudzeniu sięgam po pregabę chociaż nawet nie mam ochoty po nią wstawać bo czuje taką mocną depresję.
Po załadowaniu pregi czuje się po prostu normalnie. Objawy depresji mijają po dwóch godzinach. Mam siłę wstać, zjeść coś, sięgnąć po książkę, iść do pracy. Oczywiście jak 450 mg przestaje działać stan ten znowu powraca i czekam aż załaduje się druga dawka. Trochę to przykre i żałosne gdy twój stan psychiczny jest w stu procentach uzalezniony od tabletki. Po dwóch latach intensywnego brania codziennie z jedną miesieczną przerwą nie ma nawet mowy o jakiejkolwiek euforii. Jest po prostu normalność, nie cierpię.
Wielokrotnie próbowałem odstawić, zszedłem z 1200mg na 900. Byłem 5 dni na 600 mg ale znowu wszedłem na 900 z racji tego, że nie dawałem rady w pracy. Gdyby nie praca w której mam kontakt z ludźmi pewnie zszedłbym do zera. Niestety aktualnie nie mogę sobie na to pozwolić.
Do powyższych stanów opisywanych już nawet nie dąże wrzucając jakieś chore dawki typu 3-4 gramy. Przeszło mi. Wiem, że po prostu jest to poza moim zasięgiem.
O dziwo, rok temu jak miałem miesięczną przerwę od pregaby przez pół roku cieszyłem się zajebistym działaniem i całkowicie wyzerowalem tolerancję.
A co do mojego protipu na mix to duża dawka pregabaliny zajebiście komponuje się z amfetaminą. Człowiek wtedy jest jebaną machiną społeczną. Kontakty z ludźmi przybierają magiczną postać.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili przemyt narkotyków z Hiszpanii do Polski
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili międzynarodowy przemyt narkotyków i zabezpieczyli ponad 10 kg czystej kokainy ukrytej w specjalnych skrytkach pojazdu. Dzięki funkcjonariuszom narkotyki nie trafią na warszawski rynek, a osoby biorące udział w tym procederze, usłyszały zarzuty w prokuraturze i zostały tymczasowo aresztowane. Zatrzymanym mężczyznom może grozić kara do 20 lat więzienia.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.
