@wolakseak
Psychoza po ssri, 4 dni solo
sertralina(50-50-50-100) od początku poczułem działanie pierwszej pixy i byłem nakręcony oraz zmieniło mi to nastawienie i osobowość, stalem się pewny siebie, arogancki i czułem że może wypalic ten plan bo jest dobrze i lecimy, drugi dzień jeszcze większe nakręcenie, spałem może z 2h albo 1h max. No ale nic lecimy jeszcze szybszy jestem, latam robię kilka rzeczy na raz, humor git i ta pewność siebie której nie doświadczyłem od lat, czulem się jak w czasach świetności, jak inny ja i czulem żeby w to iść bo nadejdą zmiany w życiu z tym nastawieniem, znowu nie mogłem spać max 1-2h plytkiego snu, dzien 3 to samo jakąś kłótnia juz przy obiedzie z rodziną i nakręcony coraz bardziej już maniakalny stan miałem którego nie dostrzegłem. 4 dzień to juz chaos gdy wziąłem 100mg miałem stan maniakalny i wlacZyla się psychoza do tego stopnia że rodzina już ogarnęła że coś ze mną nie tak ale ja zapewnialem że nic mi nie jest chociaż to już bylo kwasowo w chuj, jakbym zjadł znaczek z 300ug
LSD hehe, więc powiedziałem że idę na rower to mi pomoże się troche ogarnąć i żeby się nie martwili, ok puścili mnie. Jadę tym rowerem i wtedy taka rozkmina to jest ostateczna próba baba na rowerze albo ja ich tych co wjebalem w to albo oni mnie(nie zrozumiecie tej rozkminy choćbym rozpisał a chodzi o 3 kolegów sprzed lat) jadę 20km widzę peron, idę pytam dróżnika z którego peronu najbLizszy pociag i dokąd, mówi tutaj i tutaj no to ja ok, pasuje kierunek ostrava tam muszę się dostać pierw do KRK a później coś się wymyśli

już rozumiem muszę tę ostatnią próbę przetrwać jezdzac po świecie rowerem i jeśli puści psychoza to wygramy z nimi, a działa się rzeczy dziwne np była drozniczka tylko co pytałem, zachodze drugi raz zapytac o papierosa czy by nie miała a tam siedzi z nią policjant i ze skwaszona mina odpowiada mi że nie pala i nie mają. Dobra chuj jedzie ten pociąg czy nie idę na peron, a tu za chwilę zapierdala jakieś pendolino w mojej głowie sajgon przez chwilę myśl by skoczyc i to zakończyć przecież jeszcze nigdy nie wygrałem z tym stanem a skoro to ostatnia próba to jak trafię do psychiatryka to już nie wyjdę nigdy %- D kwaśno w chuj moment zawahania i daje krok do tyłu, nie oddam diabłu duszy trzeba walczyć pociąg mija mnie o metr moze z prędkością grubo ponad 100na/h siadam znajduje w kieszeni prawej kurtki rozerwanej wewnątrz papierosa, odpalam siedząc i czekajac na mój pociąg, odpalam mając sajgon i kosmos na bani kwas jak chuj co tu robic, matka wydzwania bo miałem być za chwilę ja nic odbieram. W końcu nadjeżdża pociąga, wsiadam z tym rowerem i dzwonię do matki która informuje że jadę docelowo do Czech i że się wyprowadzam na jakiś czas że nic mi nie jest i żeby nie zgłaszała na policję że zaginalem czy coś i że będę się kontaktować. Matka mówi że mam wysiasc na naszej stacji i oni czekają na peronie, płacze i mówi żebym zaczął myślec logicznie, że gdzie ja z samym rowerem i bez pieniędzy do Czech się wybieram. Wysiądź pogadamy i dopiero zdecydujesz czy jechac. Oczywiście płacze i prosi o to... W końcu jedziemy ja zdezorientowany nie wiem co mam robić, czy to pułapka. Dojeżdżamy drzwi się otwierają, ludzie jacyś stoją w drzwiach, jedni wysiadają inni stoją i wśród nich ja oraz rodziną na peronie mówiąca żebym wysiadł, jak pojedziesz to zgłosze to na psy mówi siostra, matka płacze wysiądź prosze, probuje brat mnie wyciągnąć w końcu pociąg już ma ruszać zamykają się drzwi ja przepycham szybko ludzi rowerem i wyskakuje na peron. Siadamy i negocjujemy ja że nie idę do domu tylko muszę tym rowerem jeździć na razie bo taka jest misja

i nagle olśnienie rozumiem, to ostateczny test a kwaśno w chuj bo rodzina przekonuje zebysmy poszli do domu i nie kłócili się na peronie, informuje że muszę to przemyśleć i jadę po 2 snickersy do biedronki bo jestem głodny. Docieram, widzę miny ludzi, to co się dzieje nagle ktoś na drifcie z piskiem wjezdza, w innym aucie przechodzę i widzę jak wciągają
koks z telefonu zapewne w Mercedesie białym jakimś nowoczesnym l, i to wszystko jest takie pojebane i nierealne bo dzieje się akurat wtedy kiedy ja tam jestem, jakies dzieci biegają w okol mnie goniąc się no kurwa hit myślę ale kwas xd kupuje dwa snickersy a rodzina już nie na peronie tylko czekają przed i namawiają byśmy poszli do domu a policja podjeżdża suka i staje z 20 metrów od nas, my tam kłótnia ja się dre żeby dali mi spokój bo muszę wykonać misje a oni mnie przekonują że w domu się dogadamy, ja w głowie że to pułapka ale w końcu ulegam idziemy. Docieramy i wszystko juz rozumiem, przejebalem jestem w pokoju zostawilem rower, nie ma szans już misji wykonać, zaczynam być agresywny bez słowa kiedy siostra przekręciła zamek w drzwiach zrozumiałem że będzie ciężko ale muszę szybko się wydostać z domu wziąć ten rower i jechac przed siebie, no to na drodze brat poszarpalismy się on krzyczy bym się uspokoił ja taranuje go i rozpierdala my przy tym szafę w przedpokoju która nas przygniata, próbuje się wydostać slysze jak siostra gada już na alarmowym i wzywa karetkę, nie poddaje się jednak brat mnie trzyma a szafa przygniata, myślę to koniec maja mnie, to była ostatia misja która przejebalem słyszę już kroki na klatce schodowej coraz głośniej i szybciej a ja użyłem niesłychanej siły bo wydostałem się spod szafy a bratem który waży 95kg i jest kawał chłopa rzuciłem na 3metry i wylądował na grzejniku poobijany cały spłynął ale nie zemdlal, leżał tylko i był przerażony ale chuj wstaje ruszam do drzwi ale zamknięte, dzwonek do drzwi siostra z drugiego pokoju otwiera wpadają ratownicy 2 i 2 policjanci. The end, mission failed przejebalem, pewnie już w tym stanie spędzę resztę życia w psychiatryku. Godzę Sie w głowie ze swoim losem. Siadam grzecznie na wersalce, jeden z sanitariuszy okazuje się dobrym znajomym ale o ironio bratem kumpla który teraz jest wrogiem, przepytuje mnie ale ja rozumiem że muszę już się poddać i co ma być to będzie więc wraca logika i traktuje go jak kumpla zwierzając się i odpowiadając na pytania prawdę czy ćpałem itd policjanci po badaniu uznają że jestem grzeczny i oni to chyba nie potrzebi żeby mnie eskortować i pytają czy będzie tak jak do tej pory czy zamierzam jeszcze szalec? Mowie ze nie i będę grzeczny. No to się zawinęli, 5min pozniej my również karetka na psychiatryk. Wywiad z doktorem na izbie przyjęć gdzie już znamy się więc padły słowa co znowu się pocpalo panie serotoninowy, ja mówię że nie i że psychozy dostałem po samej
sertralinie która brałem 4 dni tylko solo. Nie uwierzył i stwierdził że to nie mozliwe po takich lekach się nie dostaje psychozy i mówi że i tak standSrdowo badania krwi to zobaczymy. Ja zadowolony bo mowie udowodnię że po samym ssri można oszaleć

dobra trafiam na oddział, leze na obserwacyjnej chwilę jakieś tam rzeczy dostałem od rodziny do karetki to kitram pod poduchę na razie wszystko bo kradną na pewno te Zombiaki w okol mnie xd idę zajarac do kibla może ktoś poczestuje, no jest ze dwóch normalniejszych, dali szluge kilka słów wymienione, mój stan już lepszy zaczynam rozkminiac dopiero że znowu się pojebało we lbie i ta misja z rowerem to była moja psychoza tylko xd a może jednak nie chuj wie już co jest grane i co tu dalej robic

sajgon jak chuj wychodze patrzę a tam typ jakiś trzepie i wali w tę drzwi od obserwacyjnej które się trzęsą jak chuj, i nagle myśl tak już wiem. Musze się stąd wydostać, jak wyjdę z obserwacyjnej to wypuszcza mnie ze szpitala, specjalnie dali fory i nie zamykają na klucz i jest tylko to jedno zwykle zabezpieczenie. To dalsza część misji mam szanse nadal, do dzieła xd rozpędzam się kurwa z końca obserwacyjnej tak z 20 metrów i jeb całym ciałem się spierdalam w tę drzwi oczywiście dynia na początku wleciala i jeb ląduje na środku stołówki drzwi wyjebane, wygrałem. Stała tam oddziałowa a ja do niej wygrałem dobra niech mi pani otworzy ja spadam na rower

zleciał się cały personel w moment i cyk ordynator że zwiększyc trzeba amisulpryd i w pasy delikwenta

lezac w pasach 4 dni mialem jakieś rozkminy że to równonoc i noc Kupały xd drugi typ obok mnie się modlił głośno więc dołączyłem i obaj darliśmy ryja modląc się do Boga i co jakiś czas prosząc o szklankę wody. Byłem spokojny przyszli do mnie we dwóch salowi w końcu odpieli mi dwie ręce do obiadu, zjadłem a oni że zapinamy a ja bunt że wystarczy już i cyk walka z nimi z 10min ja ich próbowałem najebać rękoma mając przypięte nogi oni próbowali mi siła przypiąć ręce pasami, dopiero przegrałem i ustąpiłem jak rzucił mi poduszkę na ryj i się dusiłem bo nie miałem jej jak wziąć i opadłem przez to z sił mówiąc poddaje się i oddając dłonie by przypięli pasy xd i tak w następnym dniu już chyba leki wjechały i przeprosiłem ich a ordynator zdecydowal by wypuścic mnie z pasów. Później nic ciekawego się nie działo byłem spokojnym zombi jak inni, zdecydowałem też że pójdę do ośrodka i doczekam terminu w szpitalu te 2 miesiące. Wpadłem w oko takiej pigule kolo 40 to przedostatnia historia, i była w szoku patrzyła na mnie jakby chciał mnie wyruchać opowiadając o tym że jestem w chuj odwazny i silny że jeszcze nikt nigdy tych drzwi nie sforsował a prób było sporo

później dawała mi alpre i
rolki jak poprosiłem ładnie, przytulała się ze mną, szczypalem ja w tylek jak nikt nie widział ona śmiała się mówi jakbym męża nie miala to takiego wariata by se wzięła jak ja hahaha
Na koniec miałem już 3 dni do ośrodka i powiedzialem że jednak się wypis bym chciał dziś żeby jeszcze się spakować w domu na spokojnie, pozegnac z ludźmi itd
Zobaczyłem tylko szydrcze uśmiechy ordynatora i ordynatorki zastępczyni.
No i cóż mieli rację, do ośrodka nie poszedłem. W domu od razu odstawiłem te leki a był gruby kaliber 3x amisulpryd duze dawki, clopixol co 2 tyg hardkor i jakieś kurwa inne walproinian i
prometazyna i chuj wie co jeszcze
sertralina też mi włączył jakoś jak już ustabilizowalem się xd i chuj z krwi mi wyszło że
metamfetaminę miałem w jakims takim prawie średnim stężeniu xd jak ja kurwa nigdy nie probowalem nawet
mety nigdy w życiu więc nikt z tej kadry chyba z 5 psychiatrow mi nie uwierzył że taka psychoza silna wystąpiła po samej
sertralinie i że to niemożliwe xd
metę wziąłem i chuj xd musiała ta
meta być w piksach
sertraliny. Zapomniałem chyba dodać że w tę 4 dni co sertre brałem to spałem max z 6h.
Pozdrawiam bawcie się dobrze tam na tym SSRI tylko uwazajcie bo czasami się może
LSD załadować albo
metamfetaminę traficie w pigułce xd