4-MMC, M-CAT, metyloefedron
Więcej informacji: Mefedron w Narkopedii [H]yperreala
Czy było warto
Tak
320
55%
Nie
267
45%

Liczba głosów: 587

ODPOWIEDZ
Posty: 123 • Strona 12 z 13
  • 41 / 11 / 0
Warto było.Bylem na lekkim zakrecie w zwiazku a to sporo nam wyjasnilo.Mowie oczywiscie o braniu raz na 2 czy 3 miesiace,a nie napierdalanie ciągów.
  • 3 / / 0
tak, mimo ciężkich zjazdów
  • 1 / / 0
Ciężko mi powiedzieć czy było warto, bo przed przyjęciem 1 raz emki miałem styczność z osobą, która lubi sobie pomefić i widziałem po niej duza roznice, przed i po przyjęciu, co mnie odrzucało. Jednak i tak spróbowałem i coś pięknego, maksymalnie zjadlem 2g w nocy i byłem ostrooo wymęczony na następny dzień. Brałem ok 4 miesiące przynajmniej 3 razy w miesiącu. Czy widzę po różnicę? Tak portfel chudszy, zdrowie jest okej, moze dlatego, ze zdrowo sie odżywialem nie wiem. Jezeli miałbym podsumować to ostrożnie z tym prochem. Bo miałem ochote na jeszcze jednego i jeszcze jednego, pomimo warto.
  • 19 / 2 / 0
Tak jak poprzednicy pisali: utrata godności, kasy, szacunku do samej siebie... Chociaż przed wpadnięciem w uzależnienie też tego nie miałam. Próbowałam wielu rzeczy lecz to mnie wciągnęło na maxa. Ogólnie jestem podatna na uzależnienia, mam zajebiscie słabą psychikę i był ze mnie taki nijaki człowiek. Myślę, że to brak odpowiednich wzorców w dzieciństwie, patola w domu itd.

Wracając do tematu, na początku było fajnie, potem poszło z górki. Długi, psychozy, wypatrywanie po kilka godzin w oknie, zwidy po kilkudniowych maratonach. Związałam się z gościem sterydziarzem, który także miewał zwidy np po trenie czy innym syfie. Ten czas był hm... Okropny.
Zniknęło moje zakompleksione, zahukane ja. Stałam się wyrachowana, kłamstwo przychodziło mi szybciej niż myślenie, nauczyłam się manipulować ludźmi. Zrobiłam wiele złego, ale nie jestem pewna czy wiedziałam wcześniej co jest dobre a co złe?

Pewnego dnia przyszedł do mnie do pracy facet na rozmowę, jako przebiegła żmija widziałam już że mu się podobam. Był taki inny niż kolesie, których poznawałam a przede wszystkim nie cpal, nie chlal, no wiecie taki inny. Poczułam wtedy szanse na wyrwanie się z tego, gdzie akurat byłam. Czułam że będę w stanie wyjść na prostą. Ahh wcześniej oczywiście podejmowałam już próby wyjścia z bagna, sport, telefony zaufania itd.

Dobra, już bez zbędnych szczegółów.

Po kilku miesiącach znajomości przestałam używać wszystkiego wlacznie z alkoholem. Zaczęłam uczuć się życia na nowo, wiem co jest dobre a co złe. Wyszłam na prostą, mam swój DOM, po długach nie ma śladu, mam świetna pracę, chyba jestem trochę kimś jeśli chodzi o karierę...
Niestety w ostatnim roku kilkanaście razy sięgnęłam po różne gówna pod nazwą mef. 2 razy trafił mi się taki jak kiedyś a reszta to... Raz wzięłam urlop na żądanie, bo siedziałam cała noc w środku tygodnia. Wtopilam trochę kasy, bo dałam się oszukać. Znowu kłamię.

Wiecie co jest najgorsze? Mogę przestać na rok, dwa, kilka lat a i tak potem wrócę. alkohol i inne rzeczy rzuciłam skutecznie. Mam dobre życie, mam wszystko ale jednak ciągnie mnie w dół...

Podsumowując : nie warto było, lepiej było iść na terapię. Na szczęście niewiele pamiętam z tamtych lat :).

Dodano akapity || 909
Zginęłam nie mając nawet sposobności żeby Cię pocałować, ale rodzę się na nowo. Będę miłością i dzięki miłości będę istnieć, wiecznie.
  • 2 / / 0
Ja raczej będę w tej mniejszości, która uważa, że nie żałuje, bo było warto. Patyrząc na to z perspektywy czasu i sytuacji, które działy się u mnie od późnego lata do późnej zimy w zeszłym roku- nie dojechałabym bez regularnego odklejenia, chociaż w moim przypadku bardziej ogarniałam wtedy niż bez. Ale od początku.
Zacznę od tego, że mam zdiagnozowane adhd, więc na mnie wszelkie środki pobudzające działają uspakajająco i wyciszająco. Kiedy wszystcy dookoła latają, ja jestem w stanie ogarniać pracę, domowe obowiązki i wszystkie inne dodatkowe rzeczy.

Więc spotkanie z m-ką było dla mnie bardziej błogosławieństwem niż dramatem życiowym. Mój charakter się nie zmieniał tylko prędkość gadania, bo słowotok szedł mocny (na codzień i tak gadam dużo), więc nigdy nie stałam się gwiazdą imprezy- z resztą na cały ten okres może ze 2 razy skorzystałam podczas imprezy, a reszta to samotne spotkania ze szczurem i stertą rzeczy do ogarnięcia. mef pomógł mi przetrwać eksmisję z mieszkania (któa nastąpiła przed Bożym Narodzeniem, bo właściciel stwierdził, że sprzedaje mieszkanie), zwiększenie długu, który miałam wczęśniej dzięki mojej rodzicielce i oraz kryzys egzystencjonalny kiedy trauma po śmierci rodzica wylazła po prawie 8 latach (też się trochę przyczynił zjazdami, ale nie był to główny czynnik), oraz odcięcie się od wyjątkowo toksycznej osoby, która kiedy byłam na granicy zakończenia wszystkiego stwierdził, że 'mam ogarnąć łeb, bo nie da się ze mną funkcjonować'.

Zjazdy? Regularnie trenuję na siłowni i z defaultu się odżywiam pod budowanie sylwetki, więc wiedziałam jak szybko rozwiązać ten problem. Jedyne co mi dopierdalało momentami to odebranie sobie snu, bo przecież mimo, że nie działo się tak jak niby miało się dziać, ni chuja nie mogła spać. I bardziej z tego powodu cierpiałam, bo jednak jestem człowiekiem, który lubił się wyspać (i lubi dalej), ale bezsenne noce wykorzystywałam na pracę twórczą, albo wyjście na siłownię.

Dzisiaj? Nie ciągnie mnie, nie mam ochoty, nie mam nawet potrzeby, żeby sobie dopierdolić tak naprawdę. Ale też podejrzewam, że leki jakie mam przepisane przez moją psychiatrę zrobiły swoje, bo czuję się cały czas zmotywowana do działania, chętna do tego działania i bez w sumie potrzeby chwili sztucznej eufori. Nawet obecne problemy, które mam znoszę dużo lżej niż wcześniej.

I wiem, że moja historia jest średnią przestroga, ale trzeba też wziąc pod uwagę, że mózg osoby neuroróżnorodnej działa trochę inaczej. A mo.że też miałam zwyczajnie szczęście, że się nie uzależniłam i tyle.

Czy polecam? Nigdy nie polecam dragów, bo każdy jest inny.

Dodano akapity || 909
  • 227 / 77 / 0
Gdybym mógł cofnąć czas to zajebał bym sam sobie liścia za skosztowanie pierwszej krechy xD

Przed mefem wciągałem koks, amfe, 3mmc, ale od momentu spróbowania mefa coś we mnie pękło i zmieniłem priorytety życiowe... Myślałem że to kontroluję bo ćpałem raz na tydzień w piątek. W rzeczywistości cały tydzień myślałem jak się porobię w weekend. Przed mefedronowym okresem byłem nawet sporym byq, ważyłem 86 kg przy niskim BF(spadło do 68 w pół roku znajomości z mefem)...

Napierdalałem 95 kg na klatę, teraz pewnie nawet 60kg nie podniosę...
Przez tę substancję zaczęły się moje problemy psychiczne fobia społeczna, depresja lękowa. Przez mefa zaczęły się u mnie również problemy z alkoholem, problemy finansowe by ćpać brałem kredyty i chwilówki (musiałem wyjebać za miedzę by to pospłacać). Oraz potraciłem duuuużo znajomych bo nie chcieli mieć w swoim gronie odklejonego ćpuna. Także jak patrzę ze swojej perspektywy to mówię że nie warto było zrobić nic co by... A szkoda szczępić ryja jak by to Zbigi Stonoga powiedział. Piszę to ja MefedronowyKoneser na mefowym zjeździe podlewamy alko i kodeiną by zasnąć.

Dodano akapity || 909
Uwaga! Użytkownik MefedronowyKoneser nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 9 / 1 / 0
Nie było warto. Mój związek rozpadł się przez mefedron. Zaniedbywałam obowiązki, straciłam przyjaciół a nawet byłam bezdomna. Okropne uzależnienie.
  • 678 / 107 / 0
Nie było. Jedna z najgorszych, o ile nie najgorsza pod pewnymi względami jakie kiedykolwiek brałam. Na szczęście ten etap się szybko skończył, i bardzo dobrze.
  • 3639 / 599 / 1
@mmigotka Rozwiń mi proszę, zaciekawiłaś mnie
"Które dragi brać, żeby nie musieć brać żadnych dragów?"

"Rutyna to rzecz zgubna "
  • 678 / 107 / 0
@danychBrak to jest długa historia. Ale w dużym skrócie - mieszkałam na takim osiedlu, gdzie była żabka. I w tej żabce pracowało dwóch chłopaków w moim wieku, więc z czasem się z nimi zakumplowałam. Jak zeszło na temat narkotyków i się okazało, że znam klimaty to zaproponowali mi kreskę. No i tak się zaczęło. Jakieś tam drobne kreski, wpadałam do nich na kreskę na zaplecze. Czasem jeden z ziomków wpadał do mnie po pracy, bo dosłownie miszkałam blok za tym sklepem. Później tam się sytuacja potoczyła tak, że ten ziomek jeden mieszkał sam i się zaczął zadawać z szemranymi typami. Na szczęście przez pracę uniknęłam tych wszystkich konfrontacji z naprawdę niebezpiecznymi ludźmi.(przez to później zioma wyjebali z mieszkania, bo jeden z tych pojebów odjebał szajs, zesrał się na klatce itd). On zaczął mieszkać z innym uzależnionym typem i zaczął się umawiać z w chuj wjebaną w temat, dużo młodszą od nas laską(ona miała jakieś 16-17 lat, my w przedziale 22-25). I wtedy się zrobiło pojebanie. On prowadził sklep, ja straciłam pracę bo molestował mnie typ, a jak to wyszło to pozbyli się mnie. Nie miałam roboty - zatrudnił mnie ten ziomek. Pomijając fakt, że byliśmy ciągle naćpani, bo typ miał zawsze temat i zostawiał nam na każdą zmianę, ale miało być wszystko zrobione. Było znośnie, szukałam lepszej roboty, bo w końcu nie po to studia kończyłam, żeby w sklepie napierdalać. Już pomijając weekendowe melanże z zasłoniętymi oknami i jedynym zegarem prócz telefonów był zegar w kuchni - który źle działał, to człowiek nie wiedział jaki jest dzień i która godzina. Ciągłe kłotnie i fochy między kumplem i jego dziewczyną a ja zostawałam z jego współlokatorem i waliłam z nim temat i piliśmy driny z wódy i pepsi. Nie będę się zagłębiać w inne akcje które się tam działy. Jednego dnia jak byłam z kolegą na zmianie wpadło dwóch typów szukając właściciela sklepu, bo wisiał im w chuj hajsu za mefedron. My naćpani, oni na, grożą, że w takim razie dadzą nam nauczkę. Szaliki pewnego klubu z pewnego miasta, mieliśmy grubo przejebane. Kolega kazał mi się zamknąć na zapleczu, widziałam na kamerach jak z nimi rozmawia, daje im trochę hajsu i odjeżdżają. Po tej akcji na melanżu jak się już naćpałam włączył mi się agresor bo nie dość, że kumpel nas oskarżył naćpany o wzięcie hajsu z utargu to jeszcze nie rozumiał w ogóle jak mu tłumaczyłam co by się tam mogło stać jakby tam była sama. Jakby mnie nie tzrymał jego ziomek to byłoby grubo, a jego dziewczyna, ta nastolatka siedziała na kanapie i patrzyła na to. Poźniej spytałam, czemu nie reagowała, powiedziała mi "Bo wiedziałam, że mówisz prawdę'. Było jeszcze parę takich akcji. Później jeszcze trochę się działo, aż w końcu ten 'przyjaciel' który prowadził ten sklep z dnia na dzień wyjebał mnie z roboty. Pojechałam do niego pod mieszkanie, złamałam mu nos, wywiązała się gruba szarpanina, w której uczestniczył również kolega który wtedy był ze mną w sklepie wtedy i z nim mieszkał wylądowałam w mieszance śniegu i błota, poobijana. Wróciłam boltem do domu. Od tamtego dnia nie tknęłam mefedronu nigdy więcej

Pomijam w tej opowieści kwestie zdrowotne, tylko wspominam
ODPOWIEDZ
Posty: 123 • Strona 12 z 13
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Czy wyleczymy Alzheimera marihuaną? Naukowcy udowodnili, że jej mikrodawki są bardzo skuteczne

Szybkie starzenie się społeczeństwa powoduje, że dramatycznie poszukujemy nowych metod leczenia choroby Alzheimera. Kolejne sposoby nie działają, a neurodegeneracyjne schorzenie dotyka coraz większej części populacji. Naukowcy kierują swój wzrok w stronę mikrodawkowania marihuany, które ma poprawiać zdolności pacjentów i nie wywoływać „haju”. Wiarygodne źródła pokazują, że to… działa.

[img]
Depenalizacja 3 gramów marihuany i rynek regulowany. Treść Dezyderatu nr 176

20 listopada 2025 roku Komisja do Spraw Petycji uchwaliła Dezyderat nr 176, skierowany do Prezesa Rady Ministrów. Dokument, oparty na petycji obywatelskiej, wzywa rząd do przeprowadzenia systemowej analizy depenalizacji posiadania do 3 gramów marihuany na własny użytek. W treści pisma pojawia się również pytanie o możliwość utworzenia rynku regulowanego. Do dnia 7 stycznia 2026 roku Kancelaria Premiera nie opublikowała odpowiedzi.

[img]
Przemycali narkotyki z Hiszpanii w sklepach i automatach paczkowych. Rozpoczął się proces

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces przeciwko trzem zatrzymanym i aresztowanym mężczyznom z Gdyni, Suszu i Bochni oskarżonym o przemyt narkotyków z Hiszpanii. Trafiały one do Polski za pośrednictwem firm kurierskich.