Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 3118 • Strona 312 z 312
  • 2 / 3 / 0
Z mojego doświadczenia, odstawienie wszelkich używek bardzo pomaga, wałkowane milion razy, ale to na prawdę działa. - odkryłem Amerykę ;) Pierwsze tygodnie jak wiadomo są najgorsze, ale nie jest to coś nie do pokonania dla takich dzielnych ludzi jak my.
Hobby, zajęcia pomagają się oderwać myślami i mózg ma co robić. Małymi kroczkami do przodu. Ważne aby robić coś co sprawia przyjemność, może to być majsterkowanie czy naprwa drzwiczek w szafce. Skrolowanie fb czy innych ustrojstw, głupich filmików nie pomaga, trzeba tego się wystrzegać.
Do tego zmiana diety. Z kebabowo/tłuszczowej/fastfoodowej, korzystać z sezonu i konsumować warzywa. Mi to pomaga. Do tego jogurty z owsiankami i owocami, rzecz o której bym nie pomyślał lata wstecz, dziś bez tego nie wychodze ze sklepu.
Dzielnie się opieram jeszcze aktywności fizycznej, typu siłownia, nigdy tam nie uczęszczałem, ciężko jakoś ruszyć. Trochę się ruszam, ale nie jest to typowo treningowo, choć pewnie by pomogło.

Wiadomo choroby współistniejące, zawsze powtarzam swojej pani doktor, że najważniejsza jest diagnoza, której do dziś mi nie postawili. Jednak ja sam podsuwałem swojej pani tropy i chyba trafiłem bingo, ale to jeszcze jest w 1 fazie badań i leczenia. Na dzień dzisiejszy zauważyłem, nie dużą, a wielką poprawe we wszystkich aspektach życia.
  • 1712 / 272 / 0
Mi na ten stan pomaga obecnie fluoksetyna 40 mg, do tego stopnia że inaczej się zachowuję i szef drze mordę że mam przestać ćpać xd.
Wcześniej duloksetyna i potem arypiprazol bardzo mnie postawiły na nogi. Lekarz systematycznie namawia mnie na bieganie i krioterapię. Co ciekawe uważa że elektrowstrząsy są bardzo skuteczne ale nikt mi tego nie zrobi bo teraz lekarze się tego boją i unikają jak ognia, pajace. Ale "szczepionki" i dawki przypominające to skurwysyny w ludzi pakowali hurtowo.
  • 11 / 1 / 0
05 czerwca 2025Stteetart pisze:
Mógłbym znów pisac o mózgu który sam się napędza hobby ale zastanawiam się czy jest sens.
Lepiej usiąść i zacząć mówić o tym jak bardzo się komuś nie chce.
"Mógłbyś" ale tego nie zrobisz, bo tak naprawdę nie masz nic odkrywczego do napisania, jak w większości Twoich opublikowanych postów, na które się natknąłem. Wszędzie sprawiasz wrażenie jakbyś jedynie chciał brzmieć, że coś wiesz, a jedynie co robisz w swoich postach to lejesz wode, sypiesz populizmami i przy tym brzmisz dość groteskowo. Na początku, wydawało mi się, że warto Cię czytac, bo jesteś dość aktywny, a posty wyglądały dość merytorycznie, no ale po czasie doszedłem do wniosku, że uprawiasz tutaj jedynie farmazoniarstwo i robisz niepotrzebny szum.
  • 990 / 238 / 0
@klfpopoe

na razie to z Twojego opisu wynika, że sam szukasz sobie jednostki chorobowej, której być może nawet nie masz. Z konowała profesora nie zrobisz, a w ten sposób wynagradzasz ją za jej bierność. Niestety lekarzy, których z pełną powagą znaczenia tego określenia jako specjalista psychiatra można nazwać wąski wycinek tej profesji.
  • 9529 / 1875 / 2
16 listopada 2025Tavoopile pisze:
05 czerwca 2025Stteetart pisze:
Mógłbym znów pisac o mózgu który sam się napędza hobby ale zastanawiam się czy jest sens.
Lepiej usiąść i zacząć mówić o tym jak bardzo się komuś nie chce.
"Mógłbyś" ale tego nie zrobisz, bo tak naprawdę nie masz nic odkrywczego do napisania, jak w większości Twoich opublikowanych postów, na które się natknąłem. Wszędzie sprawiasz wrażenie jakbyś jedynie chciał brzmieć, że coś wiesz, a jedynie co robisz w swoich postach to lejesz wode, sypiesz populizmami i przy tym brzmisz dość groteskowo. Na początku, wydawało mi się, że warto Cię czytac, bo jesteś dość aktywny, a posty wyglądały dość merytorycznie, no ale po czasie doszedłem do wniosku, że uprawiasz tutaj jedynie farmazoniarstwo i robisz niepotrzebny szum.
Synek, ja tu jestem już 14 lat. Wiesz ilu ludziom zmieniło życie to co ja piszę ? Niewielkiej garstce. Kiedyś się starałem. Możesz poczytać w dziale farmakologia ile jest tutaj konkretnych artykułów czy badań z których coś jednak wynika.
Na tym forum obecnie większość to lekomani których cieszy mieszanie leków i szukają nowych miksów.
Druga grupa to ludzie uzależnieni którzy nie mają sił i/lub rozwiązują swoje problemu przy użyciu używek.
A post który zacytowałes... Dla ludzi którzy chcą i szukają to wyciągną z niego więcej niż z Twojego offtopu w którym chciałeś mi pojechać a wyszło jak zawsze.
Ja wyszedłem 6 lat temu z bagna. Pomogło mi odcięcie się od znajomych, znalezienie hobby "zajęcie czymś mózgu", suplementacja, stawianie sobie celów i wyzwań itd. A do tego wyrwanie się z internetu, wałkowania rolek czy czytania o niczym.
Ale jak poczytasz to zobaczysz - ludzie nie chcą rozwiązań, ludzie chcą kolejnej tabletki czy magicznego sposobu który nie będzie wymagać pracy.

trochę offtop, uprasza się o zaprzestanie słownych przepychanek i skupienie się na temacie - detronizator
Wchodzić i głosować
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
  • 26 / 9 / 0
@Stteetart mało kto, kto nie przesadzi porządnie, nie przeżre się, będzie słuchał tego typu rad. Ile jest pogadanek w szkołach, pogadanek przy różnych okazjach, ile ludzie za małolata widzą starych wyjadaczy zniszczonych przez alko i inne, a i tak sami w to wchodzą. Rady czy straszenie nic nie da. Kto ma skłonności żeby napierdalać to będzie napierdalał choćby nie wiem jak dobrze przemyślana była indoktrynacja. Tak działa człowiek - musi się sparzyć, a i to nie zawsze przynosi skutek.
Nie pogadanki w szkole, nie moralizowanie środowiska, co zawsze jest, kurwa, jakimś dla-świętego-spokoju post-pierdoleniem, a praca organiczna na poziomie przyczyn. Rozwiązanie musi być środowiskowe. Teraz to tylko działania-alibi...
Dlatego nie dziwię się, iż motywacja do produkowania się spadła. Szkoda wysiłku na tych, którzy nie chcą pomocy.
  • 72 / 4 / 0
Udowodnione jest że nałogi dziedziczymy aż w 63% po jednym z rodziców. Do tego dochodzą czynniki środowiskowe w których dziecko/nastolatek dorasta, więc z tym uzależnieniem to trochę taka loteria. Najlepsze jest dobre wychowanie w domu i stawianie na odpowiednie wartości już od dziecka. Ja odstawiłam majke już jakoś 7 miesięcy temu, a dalej odczuwam brak motywacji, anhedonie, pustkę, nad którą starałam się cały czas pracować na terapii, która wg mnie jest podstawą zmiany myślenia i motywacji do rzucenia nałogu.
  • 95 / 5 / 0
Ja się zaczynam zastanawiać, czy brak motywacji to nie jest właśnie czasem powodem ADHD, a nie detoksu. Jak brałam medikinekt jakoś nie mialam takich problemów, chata była ogarnięta, obiad ugotowany, za naukę się brałam, a teraz prokrastynacja mnie czasem przerasta.
ODPOWIEDZ
Posty: 3118 • Strona 312 z 312
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa

Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.

[img]
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?

Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.

[img]
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie

W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.