Negatywne konsekwencje przyjmowania fitokannabinoidów i sposoby im przeciwdziałania.
Czy odczuwasz negatywne skutki palenia maihuany?
Nie, absolutnie żadnych
134
13%
Niewielkie i przechodzą po jakimś czasie od palenia
392
37%
Nie przechodzą, ale są niewielkie i mi nie przeszkadzają. Ganja daje mi więcej dobrego niż złego
138
13%
Nie przechodzą, przeszkadzają
42
4%
Tracę wątek, nie mogę się skoncentrować, nic mi sie nie chce
204
19%
Łapie doły i paranoje, mam zryty łeb, zamknijcie mnie!
144
14%

Liczba głosów: 1054

ODPOWIEDZ
Posty: 447 • Strona 44 z 45
  • 2997 / 643 / 0
Sprawdź sobie przede wszystkim subreddity /r/CHSinfo oraz ogólne dla stonerów jak /r/trees. Nawet zakładając że połowa tych ludzi to farmazoniarze czy hipochondrycy to masz tam opisane bardzo wiele przypadków.

Zajebiście się obawiałem waporyzując po raz pierwszy po mojej ponad rocznej abstynencji, bo to loteria czy będzie epizod czy nie. Według tego co piszą na tym pierwszym subreddicie, niektórzy już nigdy nie mogą sięgnąć po marihuanę. Inni mogli nawet po paru miesiącach. Wielu też zobaczyło, że po jednorazowym zajaraniu nic się nie stało, więc wlecieli w ciąg i skończyli z jeszcze gorszym CHS niż wcześniej. Mi na razie nic nie dolega, jak już waporyzuję to uważam żeby nie przesadzić, daję działaniu zejść zanim sięgnę po waporyzator kolejny raz i nie robię tego więcej niż 2 dni z rzędu. Plus rzeczywiście co do skutków psychicznych jest jak piszesz – przyjebanie, zauważalne obniżenie wydajności, życie jak za mgłą, możliwe paranoje. Tym bardziej jest to spotęgowane im dłużej się bierze. Ja obecnie jak już korzystam to dla efektów psychodelicznych. Psychodelik + Dysocjant + mj to dla mnie najwyborniejszy mix na głębokie podróże.
"Kocham Was Bardzo" — Marek Kotański
https://www.youtube.com/watch?v=jl9_mWvCmi
  • 822 / 142 / 0
@Vetulani44 Miałem CHS lata temu, jak jeszcze paliłem weekendowo. Bardzo brało mnie na wymioty, mdłości jak po alko. Pamiętam jak bardzo byłem z tego powodu wyśmiewany, śmiali się że wystarczy mi parę buchów i wymiotuję. Nie tylko ja tak miałem, znajomy też wymiotował po paleniu. Nie jest to aż takie rzadkie, teraz już całkowicie minęło ale teraz mam wysoką tolerkę i prawię nie czuję fazy. Dawniej miałem mocne fazy po ziole, bardz psychodeliczne i wtedy pojawiały się wymioty gdy faza była mocna.
  • 4 / / 0
Paliłem zioło przez 7 lat codziennie i traciłem na tym przede wszystkim to, że nie byłem do końca sobą, nie potrafiłem normalnie zareagować na niektóre sytuacje życiowe, bo głowa cały czas była przepełniona dawką THC... Teraz palę raz w roku, od 6 lat tak jest i całkowicie inaczej człowiek reaguje na proste sytuacje w życiu, tj. nie sprawiają one tylu problemów. I nie zdarza mi się zapomnieć, gdzie są moje głupie kluczyki, czy portfel ;)
Uwaga! Użytkownik stylish nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 4 / / 0
Paliłem zioło przez dobrych kilkanaście lat, na początku sprawiało mi to przyjemność, później po prostu musiałem to robić, ciągle się zastanawiam jak mocno byłem w to wkręcony.
  • 12799 / 2488 / 0
^
Skoro piszesz w czasie przeszłym, to zakładam, że już nie palisz. Najbardziej miarodajnym wyznacznikiem jest to, jak się czułeś z tydzień po odstawieniu. Skoro się zastanawiasz, to obstawiam, że po ścianach nie chodziłeś.
  • 174 / 41 / 0
Ja przy okazjonalnym użytkowaniu w niewielkich ilościach nie widzę u siebie żadnych efektów ubocznych.
  • 2 / / 0
Gdy ktoś mówi o tym że zioło nie uzależnia to przypomina mi się mój już były chłopak obecnie ma 20 lat zaczął palić w wieku 7 lat.
Pierwszy raz dał mu o 10 lat starszy brat dla „żartów” a potem palił z nim regularnie poznałam go gdy miał 17 lat akurat miał przerwę więc początek związku był cudowny potem zaczął palić „raz na jakiś czas” później zwiększało się to i zaniedbywał mnie, o obowiązkach swoich to już nawet nie wspomnę.
Doszło do momentu gdzie odbierałam go nie przytomnego od jego znajomych którzy litowali się i gdy ja w domu u niego czekałam aż wróci i telefon się gotował od moich telefonów odbierali i mówili żebym przyszła (adres) i wtedy widziałam miłość mojego życia która śpi na siedząco i nie kontaktuje.
Z raz na jakiś czas szło to dniami coraz więcej coraz częściej.
Wplątywał mnie w swoją siatkę uzależnienia były codziennie awantury o zioło gdy wypalił i zapomniał to wmawiał mi że mu zabrałam stawał się agresywny słownie i nie tylko.
Później po zerwaniu „przepalał” to później wróciliśmy do siebie ale znów było to samo i przy drugim zerwaniu nagle przestał palić i stwierdził że dzięki temu stracił miłość swojego życia ale prawda jest taka że to ja straciłam chłopaka którego kochałam.
  • 5361 / 978 / 0
No ale on musiał mieć kisiel we łbie jak zaczął w wieku 7 lat palić.
Nie wyobrażam sobie tego .
Cały czas żył w jakimś alternatywnym świecie pewnie .
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 2097 / 349 / 0
Najgorzej jak się pali w wieku ok 15 lat (młodziej to nie wspominam- nie poznałem nikogo kto by bakał w wieku 7 lat). Miałem takich 2 znajomych w gimnazjum, którzy zaczęli właśnie jarać. Ja nie jarałem w wieku do 18 lat poza kilkoma incydentami i tylko obserwowałem. Ogólnie wydaje mi się, że w tym wieku ludzie bardziej wpadają w nałóg. Tamci goście stoczyli się dosłownie na dno, pożyczali i sprzedawali cudze rzeczy, robili wałki, mieli przypały na chacie. A to nie byli jakieś patusy, normalni kolesie.
jezus_chytrus w wątku o Medycznej marihuanie napisał: "Działanie mocno narkotyczne więc raczej w aptekach się nie pojawi"
  • 12799 / 2488 / 0
Ten przypadek to się nadaje do uwaga tvn. Trzeba być debilem, żeby 7 letnie dziecko wkręcać w cokolwiek dla beki.
Nie wiem, czy to prawda, ale kliniki konopne mniej chętnie wypisują recepty osobom poniżej chyba 25-26 lat, co jest moim zdaniem słuszne, bo mniej więcej do tego czasu kształtuje się osobowość, która najlepiej kształtuje się bez takich środków.
ODPOWIEDZ
Posty: 447 • Strona 44 z 45
Newsy
[img]
Niemal 3 tony kokainy pod ziemią. Policja przejęła rekordową kontrabandę

Australijska policja skonfiskowała 2,7 tony kokainy, ukrytej w plastikowych pojemnikach zakopanych pod ziemią na obrzeżach Sydney. Wskazano, że to rekordowa ilość narkotyków przejęta w tym kraju.

[img]
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.

[img]
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło

Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.