skrzynkaprzodownik@protonmail.com
with regards, przodownik
12 października 2024Diabeu666 pisze: Mój ostatni pobyt na Sorze przebił wszystkie inne jak i ponoć przebił wszystko. Lekarze mówili , że takiego czegoś jescze nie widzieli. Przypiety pasami odbijałem się jakoś plecami na wysokość może pół metra. Jeden pas wyrwany
Mówiłem, że Diabły wyszły z piekła przez książkę którą napisałem i niby tam zamieściłem na jednej ze stron jakieś trzy wpisy które przekazał mi Diabeł. Po przeczytaniu których tak.naprawde ludzie otwierali bramy piekieł. Diabły zabijały ludzi. Mi zgwałcily córkę w 40tu. 50 dni i nocy. Jak nie było gdzie wlozyc to robili w niej dziury i tam pchali...
Na końcu zawiesili jej truchło bez głowy,. rąk i nóg na trzepaku.
Do mnie przyszly do szpitala. Zaczęły mnie zjadać na żywca od stóp. Tak się darłem z bólu że w całym szpitalu mnie słyszano. Ogólnie spędziłem tam 100tys lat. A czas mogłem przesuwać lekkim ruchem palca. 100lat do przodu lub do tyłu. Kazdy palec odpowiadał za inna ilość lat.
Mówiłem że wybuchnie wojna nuklearna w 2146.
Podawali mi wszystko co mogli. Nawet udało im się mnie uśpić. Ale obudziłem się a faza dalej trwała. Haloperidol też tutaj mało pomógł. Relanium wgl nie czułem.
2 dni i 2 noce trwał ten horror.
Co poszło?
Metaamfetamina 96% około 2g
Vapo
Apvp około. 2-3g vapo i sniff
Siarczan amfy 93% około 2g
scalono
Nie pisz posta pod postem /spiaca
Opowiem coś ode mnie. Miałem z 17 lat, symulowałem, żeby nie iść do szkoły, więc miałem wolna chatę. Poszedłem po 4 Łomża, które wychlalem i zaprosiłem kolegę. Wypiłem z nim jeszcze 2 piwa i poszliśmy po jabola. Po wypiciu tego aromatyzowanego wina zacząłem czuć że jestem ostro najebany a , że bałem się przypału u starych to zacząłem się ogarniać. W tym czasie przyszła moja (już ex) dziewczyna. Urwał mi się film i pamiętam jak stara wbiła i zaczęła coś się czepiać. Włączył mi się agresor i chciałem wszystkich napierdalać. Zagrozili mi policja, więc zacząłem przegryzać se żyły by wezwali karetkę. Generalnie balem się że wylecę że szkoły więc wolałem trafić do psycha... i trafiłem. W karetce wielokrotnie próbowałem się wyrwać i spierdolić. Wkoncu gdy tam trafiłem zapisałem się (bez przymusu bo sam zgłaszałem mysli samobójcze) i trafiłem na oddział "przejsciowy". Siedziałem dwa tygodnie. Każdy mi wybaczył to, potraktowałem to jako druga szanse i od tej pory nie przeginam już z dawką żadnej substancji psychoaktywnej (no może poza mj). Wstyd jak chuj, ale cieszę się bardzo że chociaż częściowo poukładało mi się w łepetynie.
Zaczęło się to głównie od problemów z ówczesną dziewczyną, przed spotkaniem wypiłem 2 piwa, po czym pojechałem pomówić z nią, stało się to co przewidywałem czyli koniec(co potem okazało się być tylko chwilowa przerwa) przeszedłem się do galerii handlowej, był już wieczór, zaczepiłem randomowa laskę i po krótkiej rozmowie poszliśmy na szczura bo miała jakieś beta ketony, odjebalo mi z nerwów stwierdzam że nie wracam na chatę tylko będę wojował, wypiłem jeszcze jedno mocne piwo, kolejna ściepa i pojechałem do kumpla żeby mnie kimnął, wypiłem kolejne piwo, zapaliłem marihuaen po czym pojechałem po 6g kamienia, przez noc przerobiłem około 2g(tolerka i moje skłonności do przedobrzenia) zaczyna się robić jasno, patrzę na zegarek 5:50, i śmiechlem, że zaraz szósta oby psy nie wjechały, ku mojemu zdziwieniu za parę minut pukanie do drzwi “policja proszę otworzyć” pół godziny się siłowali z drzwiami zanim ziomek im otworzył, ja spanikowałem i połknąłem wszystko (jeszcze w woreczku
28 października 2023NocturnalChemist pisze: Dni przed hospitalizacją
Gdy skończył się tramadol z alprazolamem, przez dłuższy czas niczego nie brałem (poza diklofenakiem, paracetamolem, escitalopramem, jakimiś probiotykami, suplementami itp.). Kontynuowałem fizjoterapię, starałem się codziennie robić zarówno ćwiczenia zalecone przez fizjoterapeutę, jak i kardio (i to sporo - jak się zmotywowałem, była to godzina dziennie), ale ból nie ustępował, subiektywnie wręcz pogarszał się.
W końcu zakupiłem 5 plastrów Durogesic 100 µg/h. Dlaczego plastry z fentanylem? Ponieważ tramadol nie radził sobie z bólem do końca i silnie wpływał na psychikę. Oferowane na czarnym rynku tabletki z 5 października, wieczorem, naklejam plaster z fentanylem na 3 godziny. Ładnie zwalczył ból, a ja nie czułem się "na haju" - po prostu przestało boleć. Odklejam, jeszcze przez jakiś czas się obserwuję, idę spać. Efekt przeciwbólowy trzymał cały następny dzień :)
Otarcie się o śmierć i hospitalizacja
7 października ból powraca. Z rana biorę na próbę bucha z e-papierosa z THC - będzie to istotny szczegół w dalszej historii. Naklejam używany plaster Durogesic, ale już nie radzi sobie skutecznie z bólem. Już w ciągu dnia planuję zastosowanie plastra doustnie (np. pod język, na policzek, przeżucie) - bo mam plaster, który już niezbyt działa transdermalnie, a nie chcę, by fentanyl się zmarnował.
Wieczorem, po 22:00 (dokładnej godziny nie mam) dopinam swego. Tnę plaster na małe kawałeczki i testuję - trzymam pod językiem, na policzku, żuję. Czekam, czekam, nic nie czuję - nawet uśmierzenia bólu. Zaczynam żuć więcej i więcej, cały czas nic. Nie wiem, ile tego plastra ostatecznie zjadłem - mógł to być nawet cały plaster, a ja cały czas niczego nie czułem.
Słucham muzyki na komputerze, nie mam fazy, gorzej - nadal boli. Czekam, aż ból przejdzie, żeby porobić coś ciekawszego - nie doczekałem się. Prawdopodobnie około 23:15 nagle straciłem przytomność. Spadłem z fotela z myszką w ręku. Leżałem na plecach, zwymiotowałem i zakrztusiłem się własnymi wymiotami. Uderzyłem się w głowę (co wszystkim umknęło, ale na OIOMie wyczułem na głowie guza). Dostałem szczękościsku.
Dodam, że jarałem silne e-papierosy z nikotyną (jednorazówki, stężenie nikotyny 5%) - wpadłem na hipotezę, że miałem atak padaczki (co by ładnie wyjaśniło nagłą utratę przytomności), ale - cóż, to tylko hipoteza, nie wiadomo, co stało się dokładnie i dlaczego akurat tak.
Po godzinie 00:00 zostałem znaleziony w pokoju przez mamę, która poszła do toalety. Zaalarmowały ją dźwięki przypominające oddech naszego psa, gdy ten dostaje ataku padaczki - były słyszalne z mojego pokoju mimo zamkniętych drzwi i całkiem głośno grającej muzyki elektronicznej. Mama zastała mnie w najgorszym stanie mojego życia, poza tym co napisałem powyżej - byłem cały siny, oblany zimnym potem. Mój oddech był spowolniony ("tracił się") i według relacji mojej mamy - ulegał dalszemu spowolnieniu, gdy oczekiwała na przyjazd pogotowia. Mama obróciła mnie na bok, z moich ust wylała się krew zmieszana z wymiotami (mocno przegryzłem sobie język, co wyraźnie czułem na OIOMie).
Zauważyłam, że stymulanty działają w pewnym stopniu przeciwbólowo, co dzieje się przez wyrzut noradrenaliny, jednak to, gdy bierzesz dalej, z kolejną porcją sprawia, że ból wraca. I tak jednej nocy, na maratonie 3-CMC (kupionego od biedy, bo nikt nic nie miał), pregabalina zadziałała odwrotnie, niż miała. Z mojego pokoju współlokatorzy usłyszeli krzyk, jakby ktoś mnie dźgnął nożem. Nic z tego nie pamiętam, nawet krzyku. Kolega wyniósł mnie z pokoju do kuchni w konwulsjach, byłam blisko status epilepticus, ale się ogarnęło i wróciłam do żywych. Obyło się bez karetki. Po tym chcieli mnie wyrzucić z mieszkania, „bo się na to smutno patrzy,” a byłam w absolutnej ruinie psychicznej, gdzie robiłam wszystko, żeby chociaż nie cierpieć. Po tym napady padaczki zaczęły pojawiać się coraz częściej. Z pomocą najlepszej przyjaciółki udało mi się dostać do poradni leczenia bólu, gdzie mam najlepszą lekarkę w całym życiu. Ból leczę — uwaga, uwaga — opioidami. Zaczęłam od tramadolu z paracetamolem, starej, dobrej Dorotki 75+650.
SOR NA HCP
Po paru tygodniach musiałam iść na SOR, gdyż ręka, w której panewka przy obojczyku po prostu rozjebała się na kawałki, wypadła ze stawu w trakcie ataku padaczki, nagle zaczęła promieniować, boleć jak sam, kurwa, bies i to do tego stopnia, że się popłakałam, a każdy ruch, nawet wstrząs ciała podczas chodzenia, pogarszał odczucie. Poszłam na izbę przyjęć w szpitalu na Łazarzu/Grunwaldzie, na Przybyszewskiego, gdzie okazało się, iż SOR-u nie ma i odesłano na HCP, dwie dzielnice dalej. Wchodzę na triaż, opowiadam sytuację, po czym zostaję odprawiona na właściwy oddział (po jakoś połowie godziny ze statutem „pilny”), tam czekam więcej. Przed samym wejściem ojebałam jeszcze 6 tabletek przemiłej pani Dorotki, ale KUTAS TO DAŁO. W końcu zawołana do gabinetu przez chirurga, wchodzę i opowiadam sytuację, całe backstory i także to, że od ataku mam permanentnie spięte i sztywne jak deska mięśnie. Pan dochtur chirurch pobieżnie sprawdził rękę, plecy, „no, chrupie, rzeczywiście, mobilność też do dupy, nic nie możemy zrobić, popsuło się na amen. Ten ból jest na tle psychicznym, to trzeba do psychiatry. No jest tam stan zapalny, możemy kroplówkę z hydrokortyzonem…” Co, kurwa? Steryd? XDDDDDDDDD NIE. Pogadałam jeszcze z przemiłymi paniami pielęgniarkami, że o, jestem aptekarką, powiedziały, że, no, widać, że z pasji, bo się wypowiadam mądrze. Ostatecznie zapisał maść z hydrokortyzonem, a ja poszłam do domu. Nie mam nawet epikryzy. Ból trochę puścił po drodze. Ech.
Grunwald
Ostatnia wizyta na SOR, tym razem na Grunwaldzie, przy Grunwaldzkiej. Nic specjalnego, ropień. Doktor kochana rozcięła, wyczyściła, antybioty przepisała. Tyle.
W kwestii leczenia bólu — obecnie biorę morfinę. IV, zapisane przez lekarza. Daje radę. Ból się przebija, ale nie rujnuje mi już psychiki. Jest lepiej — znacznie lepiej. Trochę pokochałam życie. I tego samego życzę użytkownikowi, któremu odpowiadam na post, a także każdemu pacjentowi bólowemu tutaj. A dla reszty — zdrowia!
Zdrowia wszystkim!
Kiedy indziej dojechałem dobrze połamany i załapałem się na morfinę, efekty były tak dobre że nie dziwiłem się więcej czemu ludzie wpierdalają się w opioidy. Zresztą działanie przeciwbólowe było też dla mnie szokiem bo nie spodziewałem się że taki ból może tak po prostu w sekundę zniknąć.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Badanie ścieków 2025: Marihuana dominuje w europejskich miastach, kokaina i ketamina w górę
Badanie ścieków to dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki. Pozwala ona naukowcom bardzo dokładnie oszacować, jakie narkotyki i w jakich ilościach spożywają mieszkańcy. Najnowsze badanie z 2025 roku miało ogromną skalę. Badacze sprawdzili ścieki w około 115 miastach na terenie Europy.
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
