Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
Juz powoli nasycilem swoj apetyt na psychodeliki i nie ciagnie mnie tak na tripy jak chocby pare lat temu bo ile mozna mielic te same mysli . Wiec ciekawi mnie co Ciebie inspiruje . Pozdrawiam kolege psychonaute
To też jeden z powodów, dla których nadal pozostaję w bliskiej relacji z Grzybami. Wyciągają ze mnie co najlepsze, pchają do działania, bardziej cieszę się chwilą i stan ten utrzymuje się przez co najmniej kilka tygodni. Mam też wrażenie, że każda podróż to w pewnym sensie kalibracja wewnętrznego kompasu, którego wskazania z czasem obarczone są coraz większym błędem, zaś Grzyby resetują go do ustawień początkowych.
I co najlepsze, cały czas w Nich odnajduję coś nowego, zaskakującego, choć to bardziej od strony mentalnej, niż wizualnej (LSD ma w tej kwestii IMO więcej do zaoferowania). Czy to się kiedyś skończy? Nie mam pojęcia. Zrobiłem sobie jakiś czas temu dłuższą przerwę i zwyczajnie zacząłem... tęsknić? Tak to mogę określić. Czasem myślę, że to jest jakaś forma symbiozy, tylko zupełnie nie wiem, co Grzyby mają z tego dla siebie. Może po prostu są ciekawi, kto wie?
Zdaję też sobie sprawę, że mogę sprawiać wrażenie odkleja, ale wierzcie mi, w życiu codziennym wyznaję bardziej zasadę "science, bitch!", tyle że w jakiś pokrętny sposób łączę jedno z drugim i jestem całkiem zadowolony z efektów.
A odnośnie wysokich dawek: jakoś tak samo przyszło, gdy w pełni zaufałem Grzybom. Dobrze wiem, że nic mi nie zrobią, zaś tylko poprzez heroic dose będę w stanie dotrzeć w trudno dostępne miejsca. Nawet jak się wystraszę, to Oni w mig mnie potrafią ukoić, wręcz dosłownie słyszę "to za dużo, spokojnie, zwolnimy" i dostrajamy się wzajemnie do swojego tempa. Bardzo to lubię, bo np. w przypadku wszelkiej maści kwasów nie ma tak lekko. Jakby nikogo nie było, by włączyć autopilot w odpowiednim momencie. Wtedy mam wrażenie, że gram w cykora z samym sobą :o
Co do tripraportów to w sumie mam podobnie, że jak już się trip kończy to po prostu siadam i piszę, a słowa same się układają tak bym przekazał co mam przekazać. Tripraport niby spisałem, ale jednak trochę bardziej wyszły w nim szczegóły z życia więc by zostać anonimowo to na chwilę obecną odpuszczę sobie publikacje, dla mam wrażenie, że te ostatnie tripy niezależnie czy to LSD czy grzyby to są jakieś trudniejsze, mniej przyjemne, ale ciężko mi określić czemu tak jest.
,,I co najlepsze, cały czas w Nich odnajduję coś nowego, zaskakującego,"
Ciężko żeby psychodeliki przestały zaskakiwać.
,,choć to bardziej od strony mentalnej, niż wizualnej (LSD ma w tej kwestii IMO więcej do zaoferowania)." Czyli wizualnie mocniej masz od LSD? ja mam wrażenie że u mnie jest odwrotnie, choć też to trochę uproszczone, bo o ile grzyby mają jedne z lepszych CEVów to przy OEVach kwas trochę nadrabia. Chociaż może to też różnica w dawkach sprawia tą różnice w naszym odbiorze różnic. Mentalnie mam wrażenie że obie substancje są porównywalne, Grzybowe CEVy ustępują tylko tym z DMT, a LSD w 2/3 przypadków działa bardziej dźwiękowo niż wizualnie.
20 stycznia 2024SzatanskiSkoczek pisze: Jadł ktoś świeże grzybki i może potwierdzić jaka dawka zadowoliła?
W miarę akuratny :)
Ps
starą gwardię pozdrawiam ;)
Swoją drogą ostatni raz grzybki jadłem w listopadzie 2022, ok. 1g i to w sumie na imprezie urodzinowej, było tak se, w tamtej grupie osób nie za każdym przepadam, okazja słaba, nawet dobrze wyszło, że dawka była mniejsza.
A teraz było duuuużo lepiej. Fakt okazja też taka se, bo najpierw byłem ze znajomymi na mieście, wypiłem 3 piwka i drinka, dla mnie niedużo, wróciłem do domku o 22, wyszykowałam sobie herbatkę, soczek i na pusty żołądek, poza tym alko, zjadłem 3g. Po 15 min zanim dobrze wyszedłem spod prysznica było już czuć pierwsze efekty, szum w uszach, jakby zmiana ciśnienia, więc założyłem słuchawki, włączyłem muzykę i położyłem się do łóżka. Na tripa nie miałem intencji, chciałem bardziej sprawdzić czy mnie to kręci, długo nie jadłem psychodelików, a wiem że mają ciekawy potencjał, no i zwyczajnie potrzebowałem odlotu.
Czy się udało? Jak najbardziej, trochę okazja była słaba, brakowało mi światła, może ruchu, a gdy już peak schodził miałem mega ochotę na alko, szkoda że no nie wpadłem na to by sobie wcześniej coś kupić.
Doświadczenie przypomniało bardzo ciekawe elementy, które pamiętam z psychodelików. Przemyślałem sobie trochę kwestii i na pewno będę chciał zagłębić się w grzybki bardziej, za dużo czynników przemawia na ich korzyść.
Wczoraj mój pierwszy trip na grzybach Golden Teacher w dawce 1,2g wysuszonych i zmielonych kapeluszy. Kilka lat temu jadłem syntetyczne tryptaminy (4ho-MiPT czy 4 ho-met).
Powiedzcie, czy na grzybach czujecie polepszony odbiór muzyki? Bo ja nic takiego nie odczułem w przeciwieństwie do syntetycznych tryptamin. Jak pamiętam, muzyka brzmiała cudownie, miałem wrażenie że ona gra we mnie.
A tu kompletnie nic.
Fakt dawka nie była jakaś mega duża ale wizualnie działo się.
Macie podobne odczucia?
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Straż Graniczna zatrzymała ośmiu przemytników wykorzystujących balony meteorologiczne
Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali kolejnych ośmiu przemytników wykorzystujących balony meteorologiczne do przemytu papierosów z Białorusi do Polski - poinformował w piątek (13.02) szef MSWiA Marcin Kierwiński. Dodał, że w tym roku w podobnych sprawach zatrzymano łącznie 16 osób.
Długie trzymanie dymu z marihuany – czy zwiększa fazę? Fakty o wchłanianiu THC
To widok znany z każdego filmu o stonerach i wielu imprez. Ktoś bierze potężnego bucha z bonga lub jointa. Zaciska usta, robi się czerwony na twarzy. Wierzy, że trzymanie dymu w płucach sprawi, że marihuana zadziała mocniej.
Czy kawa zmniejsza skuteczność leczenia depresji?
Naukowcy odkryli, że podstawą terapii stosowanych w leczeniu depresji opornej na leczenie jest wzrost stężenia adenozyny. Do tych metod leczenia zalicza się podawanie ketaminy oraz terapię elektrowstrząsową (ECT). To odkrycie skłoniło badaczy do zadania na nowo pytania o wpływ spożycia kawy na depresję. Czy częste picie kawy rzeczywiście działa ochronnie, jak wykazują liczne badania, czy może utrudniać skuteczność leczenia?
