Mają meskaline i inne alkaloidy
Działają i mimo wszystko te na dworze wytrzymują polską,,zimę ".
To nawet ciekawe bo kilka razy było -15 ale na wiosnę odżyły.
@wonszgrzybojad
Kumpel ma łyse z kolei i inne grzyby w swoim domu. Na podwórku i w piwnicy aranżacja na taki DOM pochłonięty przez las bo ma mały las. Do tego laso ogród. Na uboczu na wzniesieniu. Pięknie to wygląda zwłaszcza,że z zewnątrz w ogóle nie widać co jest w środku. Sezon u niego długo trwa. W domu cały rok.
Kaktusy to jest to ale czasem lubią miksy z grzybami. Hahahah
Ja swego czasu zbierałem łyse rok w rok na czyjejś łące za domem. Ale żeby je zaprosić do domu i żeby zamieszkały to nielada wyczyn.
Mój balkonowy San Pedro coś nie chce wystartować po zimowaniu w piwnicy podczas gdy reszta ruszyła z kopyta w pokoju i stoją teraz pod ledem.
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
Przez te lata wiele razy opowiadałem o tym tripie i osoby, które znały moja relacje, czytając ten wątek, mogłyby odnieść wrażenie, że mówiłem im o zupełnie innej substancji.
Nie znana była mi dawka jaka zjadłem, ani jaką w sumie dostaliśmy. Nie pamiętam nawet z czego była nalewana, ani w jakich ilościach, do naszych piw została dodana. Ufałem tylko człowiekowi, że to jest prawdziwa meskalina z jego kaktusów. Pamiętam tylko, że smak tego był okropny, ale nigdy dokładnie go nie określiłem.
Dostałem to razem z dwiema koleżankami, podczas kolejnej już doby festiwalu z soundsystemami, gdzie kolejny dzień bez przerwy, bez patrzenia na ilości i bez żadnych limitów, jedliśmy wszystko co wpadało w nasze ręce - kwasy, fenki, tryptamjny, odkładając sen w czasie przy pomocy spida.
Czlowiek, który nam to dał, zapewniał, że jest to jakaś duża ilość, nie pamiętam, czy podał jakieś konkretne wartości, czy mówił na ile osób mogłoby to być - nie było to istotne wtedy dla nas, trzeba było chwytać chwilę, zażyć to we trójkę, bez zostawiania niczego na przyszłość, bo nikt nie wie jaka ona będzie.
Wypiłem piwo ze swoją częścią, jednak dziewczyny nie dały rady do końca wypić swoich piw, więc dokończyłem też ich.
Byliśmy wtedy w ostrym psychodelicznym ciągu i wiele z tego może być błędnie zapamiętane, jednak nie potrafię siebie przekonać, że było inaczej.
Kiedy ją piliśmy, mieliśmy końcowe efekty poprzednich tripów, nikt nie spał od paru dni, każdy miał wysoka tolerancję na psychodeliki i nikt nie oczekiwał już nic ciekawego.
Było po 9 rano, gdy skończyliśmy pić te dobroci i czillowaliśmy w namiocie, rozkminiając, że w sumie zjebaliśmy i pewnie już nigdy nie będziemy mieli okazji zażyć prawdziwej meskaliny i jak głupie narkomany wypiliśmy ja bez opamiętania, a teraz nie poznamy jej działania, bo tolerancja jest wyjebana w kosmos i trzeba się z tym pogodzić.
Nie wiem dlaczego, zawsze byłem przekonany, że czekaliśmy na wejście prawie trzy godziny, ale stan ostatnich dni, mógł całkowicie zakrzywić poczucie czasu, nawet w chwilach trzeźwości.
Wszystko mi każe opisywać całość doświadczenia, ale wiem, że sposób w jaki to napiszę niewiele wniesie do tematu, nie będzie też nikomu przyjemnie to czytać przez stylistykę, więc odpuszczę.
Jednak to co zapamiętałem to jej wyczekiwane wejście, bez żadnego bodyload(chociaż mogło na to wpłynąć odżywianie się sama chemia przez kilka dni poprzedzających).
Wejście było jak przy żadnym innym psychodeliku. Długo nic, a nagle w jednym momencie uderzenie, chwilowy niekontrolowany mindfuck, by za chwilę przerodzić się w coś co nie przypominało żadnej substancji poznanej rpzeze mnie.
Rozmawiając na trzeźwo o tripie wspólnie stwierdziliśmy, że wizuale nie przypominają żadnych innych. Często pojawia się opinie, że to coś pomiędzy grzybami, a kwasem, ale my zgodnie stwierdziliśmy, że to coś zupełnie innego. Nie jest to substancja pomiędzy, tylko substancja znajdująca się na całkowicie innej półce i chyba nie ma żadnej innej, która mogła by stać obok.
Kolejna rzecz to trzeźwość meskaliny, chociaż trzeźwość to nieoddające określenie. To conajmniej jest nadtrzeźwość, jakby boska cząsteczka wewnątrz nas.
Mimo bycia osobą, która od psychodelików oczekiwała zazwyczaj jak największego mindfucku, nieprzewidywalności, przysłonięcia świata wizualami, to meskalina jednak poddałem się jej i doceniłem ją za ten spokój i mistycyzm.
Coś w jej działaniu było też takiego, że(nawet będąc uwczesnie na etapie jedzenia psychodelików w każdej ilości i bez patrzenia na s&s) postanowiłem następnym razem się do niej przygotować by poznać naprawdę ta substancje. Wydawało mi się, że nie jestem gotowy na drugie tego typu przeżycie, ale w ostatnim czasie coś w mojej głowie zasialo myśl, że to najwyższy czas rozpocząć przygotowania i w tym roku napewno zaliczyć trip na meskalinie. Nie wiem jakie szanse są na zdobycie gotowego wywaru, czy może będę musiał szukać kaktusów nadających się na gotowanie, ale coś we mnie pękło i potrzebuje przeżyć jeszcze raz tak trzeźwość i poczuć boskość w sobie i otoczeniu.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży
Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
