Alkaloid opium - metylowana pochodna morfiny.
Więcej informacji: Kodeina w Narkopedii [H]yperreala
Wolisz kodę z Antka czy z Thioco?
Antek
81
27%
Thioco
220
73%

Liczba głosów: 301

Zablokowany
Posty: 11543 • Strona 946 z 1155
  • 687 / 133 / 0
14 marca 2023MentalStefan pisze:
11 marca 2023Hlaskover pisze:
Mniej więcej tak wygląda faza po opio. Czujesz się po prostu w dobrze. Nie ma potężnej euforii jak po ketonach czy MDMA, ekstremalnej pewności siebie, fajerwerków ani eksplozji. Ludzie często są rozczarowani pierwszymi doświadczeniami na kodeinie czy nawet mocniejszych środkach. Pamiętam, że gdy sam po raz pierwszy się porządnie ugrzałem nie mogłem uwierzyć jak ludzie mogą się od tego uzależnić. Przecież to nic specjalnego. To poniekąd zwiększa ryzyko nadużywania bo ludzie zaczynają traktować opio jako coś lekkiego i niegroźnego.

Cały urok opioidów polega na tym, że są ekstremalnie skuteczne w sprawianiu, żebyś poczuł się "po prostu dobrze", niezależnie od tego w jak ciężkiej sytuacji się znalazłeś. Jeżeli jesteś szczęśliwy, masz poukładane życie, przyjaciół, kochającą rodzinę, satysfakcjonującą pracę i dużo oszczędności to kodeina wydaje się nieatrakcyjna i zwyczajnie nudna, ale jeżeli twój partner właśnie umiera na nowotwór, straciłeś pracę, twój kumpel się powiesił albo masz epizod depresyjny to oddałbyś wszystko żeby poczuć się "po prostu dobrze". Wtedy przypomnisz sobie o opioidach. Są doskonałe w uzupełnianiu aktualnie doskwierających nam deficytów emocjonalnych.

@Chlor2222 Niestety to już wcale nie jest taka wygórowana cena. Widziałem małą paczkę i za więcej, a poniżej 10 zł to już dawno nie dałem.
Mistrzowsko ujęte, gdybym mógł to dałbym ci z tysiąc łapek w górę. Cały "urok" kodeiny polega na tym, że niezależnie od stanu wejściowego zawsze poczujesz się po niej dobrze. Nie ma bardziej perfekcyjnego narkotyku do "zaćpania" negatywnych emocji jak samotność, niechęć, smutek, złość itd. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że większość opiatowców to ludzie po trudnych przejściach, którzy nie poradzili sobie psychicznie z nimi zbyt dobrze i które "niedoleczone" spowodowały szereg problemów wtórnych. Kiedyś widziałem na wikipedii takie zagadnienie, które nazywało się "teoria leków" wedle której na podstawie preferowanego narkotyku można z grubsza określić osobowość człowieka i problemy które wpędziły go w uzależnienie. Dałbym linkacza, ale nie mogę go na szybko znaleźć. Opiaty wedle tej teorii są przede wszystkim brane w celu zwalczenia intensywnego uczucia złości, nienawiści; poczucia niesprawiedliwości losu wobec nas samych. Preferują je osoby, które mają skłonność do uciekania we własny świat, do odcinania się od rzeczywistości.

Wiele osób opisuje swoje pierwsze spotkanie z kodeiną jako mało interesujące, nieciekawe. W moim przypadku było zupełnie inaczej - to było pierdolnięcie jak nie z tej ziemi. Nagła ulga od wszystkich problemów, szczęście i beztroska. Przestało mieć dla mnie znaczenie, że wszyscy w klasie się ze mnie śmieją, nie mam kolegów, z desperacji żeby ktoś mnie polubił dałem się wykorzystać, ktoś mnie pobił, w domu matka pije i nic nie robi. Myśli samobójcze, rozpamiętywanie przeszłości, przerażanie się jakie to straszne doświadczenia mnie jeszcze czekają nagle minęły. Pozostała słodka beztroska i cieszenie się z tego, że jestem tu i teraz. To było pierdolnięcie. Wyobrażałem sobie że to stan, w którym znajdują się "domyślnie" ludzie nieautystyczni bez depresji. To było coś, po czym w końcu mogłem choć przez chwilę realizować się w jednym ze swoich wielu hobby, które zaczęło mi przynosić więcej frajdy niż kiedykolwiek wcześniej. Wpadałem w stan flow (ekstremalnego jarania się czymś) gdy tylko zobaczyłem swoje niedokończone programy albo swój zeszycik w którym pisałem o wszystkim co mnie interesowało.

Jak byłem na detoksie w swieciu, typowy detox dla opiatowców, gdzie schodzą Ci metadonem, byłem w szoku jak wielu helupiarzy, morfinistow, ludzi od fenta etc, jacy to są wrażliwi i bardzo nie tylko inteligentni ale tez i mądrzy ludzie, często z wykształceniem średnim lub wyższym, maja wiele pasji, wiele ciekawych zainteresowań, nie chce szufladkować, ale większość stimiarzy z kolei spotkanych na tym detoksie to zwykle sebixy które nabawiły się psychoz od walenia swojej fetki i czuja się lepsi bo nie walą po kablach, ale naprawdę od „weteranów” opiowraków, wiele się o tej chorobie nauczyłem i byłem pod wrażeniem ich wiedzy i tez potrafiłem z 45 letnim facetem siedzieć i płakać słysząc jego historie przeżyć, tez wpłynęło na nas to, ze zerowali nas mietkiem, ale no nie ważne, co do preferowanych używek tez się z tą teorią w stuprocentach zgadzam, ze to nasza osobowość w nałogu podświadomie popycha nas czy to w stronę alkoholu, stimow/ketonów, marihuany/Psychodelików, benzodiazepin/opiatów, już dawno zauważyłem tą zależność, znam masę ludzi, dla których słowo narkotyk kończy się na „ziółko, fetka, pixy” i dla nich jakieś xanaxy kodeiny metkaty to jakieś gowno, leki, psychotropy „którego nie będą żreć”, był taki mem tu na hypie, ze w którymś momencie wybieramy drogę życia i wymienione substancje, ale gdybys mógł Cię poprosic, abyś w wolnej chwili poszukał tego linku do tych osobowości i używek kurła byłbym bardzo Ci wdzięczny.
  • 117 / 34 / 0
Dla mnie kodeina przede wszystkim nie jest dodatkiem do robienia czegoś czy umilaczem przy codziennych obowiązkach, ale rytuałem samym w sobie. Mógłbym to porównać do gorącej kąpieli: napełniasz wannę, odkładasz wszystkie obowiązki na bok i masz tą chwilę tylko dla siebie. Zapalasz świeczki czy inne kadzidła, wrzucasz pachnącą sól, przygaszasz światła i poprostu jesteś. Skupiasz się na tym jak ciepła woda opływa twoje ciało, rozpuszcza całe napięcie w mięśniach, nie czujesz ciężaru własnego ciała i przede wszystkim nie spieszysz się. Tak samo zwalniają twoje myśli, które w tym momencie są zajęte w całości tą jedną chwilą, a jeżeli same zawędrują gdzieś dalej, to również będzie to jakieś przyjemne i spokojne miejsce.

Oczywiście problem zaczyna się, jak codziennie latasz po sklepach 2h i wydajesz ponad stówę na kule do kąpięli i kadzidła, żeby wieczorem siedzieć po 2-3h w wannie nie dając domownikom się wysrać w tym czasie. Albo jak ktoś cię wywali z wanny, bo musi się odlać i rujnuje twój pozytywny vibe :fuj:
  • 124 / 4 / 0
kodeina, prometazyna , alpra , alkohol w jakich proporcjach polecacie ?
I w jakim odstępie czasowym wrzucać
  • 3455 / 559 / 2
Latałem po aptekach latami łącznie rozwaliłem z 7-10 tysięcy złotych na kodeinę teraz wiem że byłem po prostu głupi zdecydowanie lepiej smakuje raz na kilka miesięcy raz na kwartał.
Uwaga! Użytkownik Mefistofeles1945 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3481 / 738 / 9
Ta, a jak walisz spedballa to masz jacuzzi. Ja już nie liczę ile mi poszło na kodę. Wliczone w koszta życia jest. Tak jak palacz musi mieć paczkę fajek, tak ja sobie kupuję antka. Pewnie przegr(z)ałem dobrą furę już. Zawsze byłem tego zdania, że koda powinna być w spożywczakach w tych miejscach gdzie masz ibupromy itd. Dokładnie, najlepiej walić ceremonialnie. Jak psychodeliki. Ja niestety lecę trybem "na podkład". Żeby nie było chujowo, żeby coś się działo. Taki czasowypełniacz, zapchajdziura. Jeden antek co drugi dzień ostatnimi czasy. Błędem było w moim przypadku wejść na dwa antki. To już za bardzo miesza w układzie nagrody, w dopaminie, zmienia mocno zachowanie i popędy w mózgu. No i jest to "bariera sraki". Że jak nie weźmiesz to srasz na rzadko. Jak trzymam się jednego Antuana (Antoine Juan) to jeszcze mam chęć po wzięciu coś robić, działać, iść do ludzi. Po dwóch to już się włącza ta opiatowa wyjebka na wszystko. Zawszę mogę mieć tego asa w rękawię, że sobie walnę dwa jak będę chciał i to będzie taką ucztą. Jednak faktycznie, przydała by się jakaś dłuższa przerwa. Marzę już o makiwarze. Dobrze by było gdyby koń zamieszkał w czystej stajni, if You know what I mean.
Nawet Obi-Wan Kenobi był kiedyś helupiarzem.
  • 3455 / 559 / 2
Nie ja speedbala nie walę osobno meta osobno koda.

Swoją drogą od tej fety i mety schudłem 18kg mam bladoszara cerę wypadają mi zęby i wyglądam jak zombi xd
Uwaga! Użytkownik Mefistofeles1945 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 553 / 117 / 0
Kurczę, kurczę 'bariera sraki'... Dla mnie w ogóle kodeina jawi się jako coś porządnego gdyż dzięki niej nie sraczkuję (przepraszam jeśli kogoś to brzydzi). Wcześniej zdarzało mi się to często, np. gdy za wiele się najadłem, lub wypiłem piwo zbyt szybko.
  • 117 / 34 / 0
No rozjebałeś mnie tym jacuzzi %-D
Oczywiście ilustrowałem tutaj moje idealne podejście do tematu. Tak to wychodziło gdy wszystkie planety układały się w jednej linii, zadbałem o set & setting i siła woli pozwalała na dwutygodniowe, albo chociaż tygodniowe przerwy. Jak ma się kaprys grzania częściej, niż to możliwe to magia pryska. A z magią znikają też pieniądze z portfela, bo zakup więcej niż 3 paczek się w ogóle nie kalkuluje. Jak nie uda mi się dotrwać do tygodnia bez kodzenia, to spróbuję się przerzucić na podobny system - paczka czy dwie co drugi dzień. Może chociaż tolerka spadnie...
  • 549 / 179 / 0
Na pewnym poziomie rzeczywiście kodeina nie wybija tolerancji, tylko trzeba robić lekkie przerwy i trzymać się ilości 2-10 paczek tygodniowo (zależnie od człowieka, organizmy są różne, jednemu urośnie tolerancja szybciej, innemu wolniej). Taki max tygodniowo dla mnie to jakieś 2 gramy, ale jak już walnę pod rząd 720 i następnego dnia znowu 720 to już nie działa to aż tak dobrze (chociaż właściwie drugiego dnia to jeszcze w miarę, gorzej trzeciego).

Dlatego chyba najlepiej robić krótkie ciągi (w sensie najlepiej nie robić żadnych ciągów - no ale jak już musimy) - to jednego dnia lecimy z przykładowo 390, drugiego 480, trzeciego te 690-720 na ugrzanie i później dwa-trzy dni przerwy i od nowa "zabawa". Już od roku tak robię i nie rośnie mi tolerancja, nawet mimo że w miarę często się "tykam" także silniejszych opioidów (ok. 30% czasu - silniejsze opioidy, 40% czasu - kodeina, 30% czasu - przerwa)

Ostatnio próbowałam mieszać kodeinę z Oxylaksonem (Oxy + naloxon) ale jakoś mi się to nie zgrywa :zły: Nawet jeśli walnie się 1,5h po kodeinie ten specyfik, to mam wrażenie, że on i tak stopuje jej działanie (gdyby walnąć go przed nią, to już na 100% by zastopował i to jest wiadome)

@Zgienty Pochwal się, ile czasu już tak walisz, nie zwiększając dawek?
15 marca 2023dasmoker pisze:
kodeina, prometazyna , alpra , alkohol w jakich proporcjach polecacie ?
I w jakim odstępie czasowym wrzucać
Ja bym zrobiła tak:
1) prometazyna 10-25mg na godzinę przed kodą
2) 65% naszej normalnej, dostosowanej do tolerancji, dawki kodeiny
3) alpra 1,5h po kodeinie w dawce 0,5-1mg, do tego ewentualnie trochę alko jak już alpra wejdzie
Tylko że to jest bardzo wysoce sedatywny miks, można łatwo zasnąć.
Here is my tribute to morphine
You will always be in my dreams
The last and final moment is yours
My agony is your triumph
  • 3481 / 738 / 9
Ze trzy dni. Tak to waliłem dwa antki. Co jest apogeum jebania się z tym. Przerost formy nad treścią co nie. Nie wiem jak to powiedzieć komuś kto ora (czy orze) sobie receptory. Na serio, dzisiaj miałem super dzień po jednym antuanie. Taki casualowy, ale mnie cieszył spacer po rewirze w chuj bardzo lepiej niż nod na tapczanie. Taki jakby mix reala z nodem. Żeby jeszcze coś z tego życia mieć. A nie opio sposób na rzycie.

Plus jeszcze do tego dodam, że moją main używką jest alko. Życia nie oszukasz. Do tej kody walę średnio dziennie 8 piw.
Nawet Obi-Wan Kenobi był kiedyś helupiarzem.
Zablokowany
Posty: 11543 • Strona 946 z 1155
Newsy
[img]
Rodacy odstawiają alkohol i papierosy. Sklepy na osiedlach już liczą straty

Jak podaje Polska Izba Handlu i CMR, w listopadzie 2025 r. całkowita wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych spadła o 1 proc., natomiast łączna liczba transakcji w tym formacie sklepów obniżyła się o 4,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej.

[img]
Czy wyleczymy Alzheimera marihuaną? Naukowcy udowodnili, że jej mikrodawki są bardzo skuteczne

Szybkie starzenie się społeczeństwa powoduje, że dramatycznie poszukujemy nowych metod leczenia choroby Alzheimera. Kolejne sposoby nie działają, a neurodegeneracyjne schorzenie dotyka coraz większej części populacji. Naukowcy kierują swój wzrok w stronę mikrodawkowania marihuany, które ma poprawiać zdolności pacjentów i nie wywoływać „haju”. Wiarygodne źródła pokazują, że to… działa.

[img]
Dentysta od razu pozna, czy paliłeś marihuanę. Kilka ważnych szczegółów

Coraz więcej pacjentów siada na fotelu "po skręcie", licząc na mniejszy stres. Tymczasem stomatolodzy i badacze alarmują: regularne używanie marihuany może odbić się na zębach i dziąsłach, a przed zabiegami potrafi skomplikować działanie znieczulenia. Na liście konsekwencji pojawiają się nie tylko ubytki i utrata zębów, ale też sygnały związane z nowotworami jamy ustnej.