>Oszamanie pol paczki klonow(?co?)a rano 200 mg majki i.v
>Totalny blackout
>Pobodka o 1 w nocy lezac na środku ulicy w mrozie
>W nie swoich butach.plaszczu i bez torby(dokumenty telefon etc)
>Doczolganie sie do jakiegos alademika
>Odzyskanie telefonu
>Przyjazd karetki
[Czarno to widze]
>Pobodka w lozku a dookola 5 lekarzy probujacych wbic mi wenflon w rozjebane zyly
>Ciemno
>Pobodka o 4 rano i wypisanie mnie z oddzialu(bez pytania jak ze mna i czy zyje?)
>Spanie w szpitalnym kiblu na podlodze
>Wtjebanie na bruk przez ochronę
Pozdrawiam bezdomnego ktory popierdala w moim plaszczu ;)
nozależy. Ale czasem to lepiej milczeć, odpowiadać just szybko i krótko. Jeśli to jakiś psycholog zarazem (zdarza się), może (lubią to robić co po niektórzy), jeśli masz (albo i nie) jakąś historię leczenia, bawić się w minutowe diagnozy jakichś zaburzeń osobowości, autyzmu czy kurwa nie wiem, za dużo już usłyszałam, więc nie da się tak, nie powiem do końca jak jest to odbierane, bo wiem mniej więcej tylko, jak spotykam się na izbie ze znajomym magikiem, tyle.
ale no. masz prawo zachować milczenie
Nie będę się rozpisywał, bo nie ma się czym chwalić.
Ogólnie przedawkowywałem łącznie jakieś pięć razy z czego cztery, skończyły się wizytą w szpitalu.
Kolejność przedawkowań nie będzie chronologiczna.
1. Do południa zjadłem jakąś paczkę lorków. Następnie w kiblu miejskim, chciałem strzelić browna, ale drzwi się nie zamykały więc pomyślałem, że co mi tam - walnę wszystko, co mam przy sobie (mniej więcej ćwiara).
Podobno po wyjściu z kibla, udało mi się przejść nawet kilkaset metrów, zanim padłem nieprzytomny. Skończyło się na OIOM.
Wypisałem się po kilku dniach.
Druga akcja to wypad do Krakowa z dwoma kolegami.
Mieliśmy na stanie jakieś trzy giety, zajebiście mocnej fety, około 90 mg alpry i trochę zioła. Nic nie pamiętam z tego wyjazdu. Miał trwać kilka godzin, a obudziłem się po trzech dniach i to na OIOMIE na Śląsku. Dodam, że jechaliśmy do Krakowa po turkusy, ale ile Ich wystrzelaliśmy to Bóg jeden wie.
Trzeci raz był po dwutygodniowej przerwie - wyjebałem z ośrodka na drugim końcu Polski i wróciłem na melinę, bo drodze biorąc liścia turkusów.
Wypiłem jakieś dwa, trzy piwa, strzeliłem około 400 mg majki iv, a na wyjściu dostałem od kolegi około setki mietka, tak na miłą drogę. Nie wiem, co mnie podkusiło, ale wypiłem go jakieś piętnaście minut później.
Nie będę wdawał się w szczegóły, ale reanimowali mnie pół godziny w karetce, saturację miałem na poziomie 30% i byłem w stanie agonalnym. Lekarze w ogóle byli zdziwieni, że się wybudziłem, a przez kilka dni - różne, dziwne maszyny podtrzymywały mnie przy życiu.
Kolejny raz to było raczej zatrucie, a skończyło się szpitalem ze względu na rodziców - zjadłem pakę Afobamu (1 mg), wypiłem kilka piw i dorzuciłem około 750 mg kody. Nic z tego nie pamiętam.
Ostatni raz miał miejsce kilka miesięcy temu - wypiłem trochę za dużo i za szybko podałem browna (albo może towar był mocniejszy?). Tym razem znalazł mnie ojciec i odratował mnie Naloksonem (od teraz zawsze mamy w domu przynajmniej trzy „Naloxone Kit”.
W karetce dostałem drugi strzał, ale i tak trafiłem na obserwację.
Towar musiał być na prawdę mocny, bo noddowałem do końca dnia.
To by było na tyle.
Pomimo wjebania w hel, teraz za każdym razem, najpierw trochę palę jak wjeżdża coś nowego, żeby zapoznać się z tematem.
Nie podaję szybko jak wariat tylko na spokojnie, bez pośpiechu.
Jak towar już znam to ewentualnie zwiększam dawki, czasami dorzucę piwko lub dwa.
Nie ma co szarżować.
15 stycznia 2023makowyatlas pisze: Najbardziej pamietne spotkanie z sorem
>Oszamanie pol paczki klonow(?co?)a rano 200 mg majki i.v
>Totalny blackout
>Pobodka o 1 w nocy lezac na środku ulicy w mrozie
>W nie swoich butach.plaszczu i bez torby(dokumenty telefon etc)
>Doczolganie sie do jakiegos alademika
>Odzyskanie telefonu
>Przyjazd karetki
[Czarno to widze]
>Pobodka w lozku a dookola 5 lekarzy probujacych wbic mi wenflon w rozjebane zyly
>Ciemno
>Pobodka o 4 rano i wypisanie mnie z oddzialu(bez pytania jak ze mna i czy zyje?)
>Spanie w szpitalnym kiblu na podlodze
>Wtjebanie na bruk przez ochronę
Pozdrawiam bezdomnego ktory popierdala w moim plaszczu ;)
Ja kiedyś wychodząc z soru, zapytałem panią doktor, czy dużo mają takich pacjentów.
Była smutna, i powiedziała że niestety wiele.
(Miasto 22 269 tys. mieszkańców).
26 grudnia 2022LittleQueenie pisze: No ja kiedyś zajebałam 100 mg sniffem i faktycznie wylądowałam na OIOM-ie 2 tygodnie śpiączki :D
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
Mentzen radzi młodym, by pili alkohol i palili. "Nie piją (...), nie ma z tego dzieci"
Zdaniem Sławomira Mentzena młodzi ludzie powinni robić tylko trzy rzeczy: uczyć się, pracować i... pić alkohol. Swoimi przemyśleniami prezes Nowej Nadziei i lider Konfederacji podzielił się w środę, 20 maja, podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina.