Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 7 • Strona 1 z 1
  • 19 / 1 / 0
Pewnie wiele osób zmagało się tutaj z bezsilnością w uzależnieniu, kiedy postępuje się w gruncie rzeczy wbrew własnej woli, czasami nawet świadomie (o ile to można nazwać świadomością) w moim wypadku. Plany, postanowienia, a wszystko jak krew w piach, bo coś podkusiło, samokontrola totalnie zniknęła, a ciałem kieruje coś innego. Widziałem już tu parę razy posty o tej "samodestrukcji". Osobiście świadomość przeżycia takich stanów wywołuje u mnie większe zrozumienie, współczucie do ludzi. Ba, nawet czasami ciężko mi cokolwiek komuś poradzić, żeby coś zmienił itd., bo nie zamierzam zabrzmieć dla danej osoby jak ignorant, który nic nie wie o jej problemach. Pasuje tutaj utarte "łatwo powiedzieć". Miałem czas, dość długi, kiedy silna wola została wzniesiona do wszelkich granic i mogłem sobie narzucić różne dziwne reżimy. Pamiętam, że wtedy właśnie poczucia pogardy dla innych i świadomości, że "wiem lepiej", a inni to idioci były u mnie najsilniejsze, z chęcią tępiłem w głowie style życia wszystkich osób innych ode mnie, dziś jak nawet coś takiego bym pomyślał, to sobie powtarzam, że to po prostu błąd w postrzeganiu i tępię taką myśl, a to być może już przesada xD

Jakieś podobne doświadczenia? Pozdro
Jeżeli coś tu piszę to tracę czas i unicestwiam się. Ratuj.
  • 3854 / 316 / 0
24 lipca 2017akmere pisze:
Pamiętam, że wtedy właśnie poczucia pogardy dla innych i świadomości, że "wiem lepiej", a inni to idioci były u mnie najsilniejsze, z chęcią tępiłem w głowie style życia wszystkich osób innych ode mnie, dziś jak nawet coś takiego bym pomyślał, to sobie powtarzam, że to po prostu błąd w postrzeganiu i tępię taką myśl, a to być może już przesada xD

Jakieś podobne doświadczenia? Pozdro
Powieś w nosie lep na muchy i regularnie go wymieniaj.
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 683 / 112 / 0
Przedmówcy pocisnęli, ja dla odmiany spróbuję ad rem.
24 lipca 2017akmere pisze:
Pamiętam, że wtedy właśnie poczucia pogardy dla innych i świadomości, że "wiem lepiej", a inni to idioci były u mnie najsilniejsze, z chęcią tępiłem w głowie style życia wszystkich osób innych ode mnie, dziś jak nawet coś takiego bym pomyślał, to sobie powtarzam, że to po prostu błąd w postrzeganiu i tępię taką myśl, a to być może już przesada xD

Jakieś podobne doświadczenia? Pozdro
U mnie podobne, tylko że a rebours ;) Pogłębiający się nałóg i topniejąca silna wola to jedne z czynników, które pomogły w zyskaniu świadomości jak bardzo iluzoryczne bywa przeświadczenie, że dany styl życia praktykujemy świadomie i dobrowolnie, a w bilansie efektów korzyści przewyższają straty i niepożądane skutki uboczne. W większości jesteśmy niewolnikami konwenansów i społecznej tresury oraz "wypadkową" unikalnych życiowych doświadczeń: ani to dobre samo w sobie, ani wymagające poszanowania. Trzeba każdy lajfstajl analizować osobno, w jak najszerszej perspektywie: z uwzględnieniem krótko- i długofalowych następstw, dotykających resztę społeczeństwa i środowisko naturalne.

Reasumujc nigdy nie określiłbym się mianem osoby ogólnie tolerancyjnej. Aczkolwiek do typowej "konserwy" mam jeszcze dalej (do większości strzelałbym jak do kaczek). Ciężki ze mnie przypadek do sklasyfikowania ;)

PS. Obawiam się, że wątek - jeżeli się rozwinie - nieuchronnie podryfuje w stronę jakichś biedafilozoficznych rozkmin o wolnej woli rodem ze szkoły Bełkotu & Lania Wody. Może warto już teraz postawić tamę zbudowaną na fundamencie nauk ścisłych? Ot, na początek: https://en.wikipedia.org/wiki/Neuroscience_of_free_will
Ekonomiczna i technologiczna struktura społeczeństwa jest o wiele ważniejsza od jego struktury politycznej w
wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka
---
Natural Born Sociopath
  • 5 / / 0
Siema ✋🏻Dawno nikt tu nie zaglądał, a szkoda bo temat ciekawy 😉
Dawniej z przyjemnością spędzałam czas w towarzystwie innych osób, nie przepadałam za byciem samą ze sobą. Teraz wszystko się zmieniło, nie wiem czy to przez narkotyki czy może przez coraz większą liczbę przykrych zdarzeń spowodowanych przez innych ludzi... Tak czy inaczej stałam się aspołeczna... Irytuje mnie większość ludzi dookoła, nie mam ochoty na zawieranie nowych znajomości, najlepiej czuję się w jak najmniejszym gronie, coraz częściej unikam spotkań w większym gronie. Mam wrażenie, że mało kto mnie rozumie i myśli tak jak ja, nie mam już ochoty na rozmowy a zwłaszcza na tematy prywatne... Coraz częściej przestaję się odzywać, mam wrażenie, że większość ludzi dookoła zapomniała jak się używa mózgu... Od jakiegoś czasu za każdym razem kiedy wciągam speeda myślę tylko o tym jak tu się zabunkrować jak najdalej od cywilizacji... aż mnie trzęsie kiedy muszę wyjść do ludzi.
Wiem, że moje obecne podejście do ludzi dobre nie jest, nie każdy przecież jest zjebanym imbecylem...
AnitaKita
  • 703 / 135 / 0
Doskonale wiem o czym mówisz, zdiagnozowano u mnie zaburzenia osobowości borderline, do tego mega silne lęki w pakiecie i depresję problemy z odzywianiem, praca ciągle zmieniana, ciągła chwiejność, próba odizolowania się od świata, mam wrażenie, że używki trochę pomagają "uciec" od tego wszystkiego, ale to taka popieprzona spirala, próbowałaś może terapii?, ja od roku chodzę, ale z marnym rezultatem, na leki z grupy SSRI czy inne jestem strasznie oporny, można mnie co najwyżej leczyć objawowo jakimś benzo, od którego i tak się znając życie uzależnie, mi osobiście odwaliło po rozstaniu z partnerką z którą mam dziecko, próba samobójcza etc... Czasami zadaję sobie pytanie, czy ładować hel po kablu i pogodzić się z tym jako 23latek, że taka jest moja kolej rzeczy, że świadomie dążę do tego, czy szukać pomocy na kozetkach u terapeutów, bez większego rezultatu...
  • 237 / 13 / 0
Heh w smie sie podepne pod temat, bo moge sie utozsamic z niektorymi problemami, jak nie wiekszoscia. Za 3 dnii ide do psychola z ciekawosci co on mi nawinie, i utwierdzi mnie w przekonaniu, ze popierdolilo mnie doszczetnie XD Co do pracy, sam zmieniam dosyc czesto i raczej traktuje to jako pozytyw, ale zalezy kto jak an to patrzy.
Uwaga! Użytkownik Pompejszyn nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1455 / 596 / 0
Ciekawy temat , moj swoja droga inteligenty kolega zamowil pewnego razu meth i po paru ciagach ostatnio przyznal mi , ze tego po prostu nie da sie kontrolowac .
Ja osobiscie uwazam sie za osobe dosyc ogarnieta z silna wola i trzymajaca sie grafiku , przerw i dbajacego o brak tolerki . Niemniej jednak nikt nie jest ubermenschem i pewnych dragow po prostu lepiej nie tykac - opiaty , benzo , stimy . To sa szczegolnie niebezpieczne rzeczy (wszystkie dragi maja potencjal uzalezniajacy) i po prostu z nimi nie igram . Po to jest m.in to forum - ktos sie wpierdolil , zebys Ty nie musial :korposzczur:
Życie jest zdrojem rozkoszy; ale tam, gdzie pije zeń motłoch, zatrute są wszystkie studnie.
ODPOWIEDZ
Posty: 7 • Strona 1 z 1
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia

Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.

[img]
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa

Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.

[img]
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy

Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.