Dział poruszający prawne kwestie użytkowania narkotyków. Legalizacja, kary, pytania do adwokata.
ODPOWIEDZ
Posty: 238 • Strona 10 z 24
  • 54 / 11 / 0
[quote=jezus_chytrus post_id=3127599 time=1541402332 user_id=118095]
@Larrbi
Czyli zaryzykowałeś kolejną kontrolę w Edynburgu? Zdrowy rozsądek nakazywał wyrzucenie tabletek w kiblu na lotnisku, lub przynajmniej ich "utylizację" przez konsumpcję (choć to też bardzo ryzykowne).

Jaką kolejną kontrolę? Nie przypominam sobie ponownej kontroli po przylocie na docelowe lotnisko, a odbyłem 20+ rejsów w tym parę razy przez Atlantyk. Jeśli istnieje możliwość na ponownej kontroli po przylocie to nie byłem tego świadom bo się z tym nie spotkałem ;-) Mimo wszystko podczas wizyty w lotniskowej toalecie, skitrałem tabletki w gacie jednak bojąc się pszypału xDD

Wracając do tematu. Przypomniałem sobie swój drugi "przemyt" (właściwe tego dokonałem wcześniej), gdy swego czasu lecąc z Nowego Jorku do Warszawy miałem schowany w bagażu kartonik nasączony LSD, który dostałem od poznanego wieczorem miłego typa w jednym z obskurnych barów w New Jersey. Podczas naszej przypadkowej rozmowy przy barze stwierdził, że ma w sobie jakiś procent polskiej krwi i jako, że rozmawialiśmy również o drugsach, postanowił sprezentować mi oryginalnego amerykańskiego kwasa %-D Blotterek schowałem również we wspomnianej kosmetyczce bez chwili zastanowienia czy podczas kontroli mógłby zostać znaleziony. Szanse na to były porównywalne z tym, że samolot którym leciałem wbiłby się w Pałac Kultury i Nauki. :cool:
  • 4603 / 2215 / 1
Larbi. Akurat na JFK przeszedł by koło Ciebie taki futrzany stwór zwany psem służbowym. Wtedy by ci nawet w okrężnicę zajrzeli...;) Zarówno na lotnisku, jak i potem w pierdu:DD
  • 948 / 279 / 2
Czasami można łazić po tym JFK i łazić i żadnego psa nie uświadczysz. Właściwie to pieski widziałem tam chyba tylko raz, a byłem jakieś 10x.
Uwaga! Użytkownik A-CoA nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 12714 / 2460 / 0
Pamiętam, jak pierwszy raz wracałem z Chile. Wszyscy pasażerowie samolotu byli obwąchiwani przez uroczego owczarka niemieckiego na lotnisku we Frankfurcie (to było jakieś 12 lat temu). Podczas kolejnych lotów (średnio co 2 lata) tych piesków faktycznie było widać już coraz mniej. Być może lotniska rezygnują z ich "usług" na rzecz technologii.
  • 91 / 22 / 0
Kwasy do polski przewozilem jakies 4-5 razy i nigdy przypalu nie mialem. Ostatnim razem jak przewozilem 10 kartonow to na lotnisku sie pojawilem na tyle pozno zebym mogl udac ze jestem zestresowany, ze mi samolot ucieknie. Taki troche zdyszany podbieglem do fast track i wszystko bylo ok.
  • 948 / 279 / 2
Mnie w Berlinie wzięli na randomową kontrolę, jakimś paskiem przejechał po bagażu i spodniach, potem włożył to do jakiegoś sprzętu i nic. Podobno w ten sposób szukają materiałów wybuchowych, ciekawe czy narko też tak wyłapują.
Uwaga! Użytkownik A-CoA nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 54 / 11 / 0
W USA zwiedziłem 8 lotnisk, na niektórych spędziłem 40h+ i ani razu nie spotkałem sympatycznych piesków :-(

Co do pasków wykrywających materiały wybuchowe, wykrywają również substancje odurzające. Lecąc z Warszawy do Nowego Jorku, na lotnisku Chopina podczas kontroli, wyłożyłem (wraz z całą zawartością kieszeni w spodniach) portfel na ruchomą taśmę i kontroler przejechawszy wymienionym wyżej paskiem po moim portfelu wziął mnie na bok i kazał wyjąć wszystko z portfela. Oczywiście nic tam nie było, jedynie portfel pachniał na sporą odległość wspaniałym zapachem kryształów 3-MMC. Gdy okazało się, że portfel jest w porządku mogłem spokojnie przejść dalej kontrolę. Wnioskuję, że to ślady po rc'kach wykrył wspomniany pasek, gdyż materiały wybuchowe to ja widziałem na filmach z MacGyver'em ;-)
  • 4603 / 2215 / 1
W stanach już kilkanaście lat temu zamontowane są "mechaniczne psie nosy", które badają na węch każdego kto przechodzi, tylko wykalibrowane są na większe ilości, bo gdyby iały wykrywać nawet niewielkie ilości, to dzwoniły by przy co drugim... Tyle osób tam "śmierdzi" dragami.

W Europie też coraz więcej takich sprzętów montują. Na Chopina tez są już zamontowane. Taniej zamontować maszynę niż utrzyma, psa i przewodnika, kilka psów i przewodników, bo wydajność tego sprzętu jest dużo większa niż jednego zespołu.

https://nt.interia.pl/raporty/raport-me ... nId,716516 link do artykuły z zastosowaniem technologii o której mowa. W j. polskim więcej nie znalazłem na szybko. Zaa to w eng jest więcej.
  • 12714 / 2460 / 0
13 listopada 2018Larrbi pisze:
Wnioskuję, że to ślady po rc'kach wykrył wspomniany pasek, gdyż materiały wybuchowe to ja widziałem na filmach z MacGyver'em ;-)
Mógł wykryć zupełnie coś innego - np cząsteczki koksu z banknotu... jest podobno mega czułe - wziął Cię na bok, bo to badanie paskiem to chyba taka wstępna kontrola (typowanie).
  • 200 / 16 / 0
Nie zmienka to faktu, ze kontrole sa tam naprawde nikome, 0 psow obwachujacych, macania, ani nic, a lecialem stamtad dobre 20 razy [emoji16]
Swoja droga, wie ktos jak jest z przewozeniem suszu CBD? Jak sie uczepia to lipa czy bedzie mozna szlo jakosc wytlumaczyc, ze to CBD? Oczywiscie do kraju, w ktorym jest on legalny
ODPOWIEDZ
Posty: 238 • Strona 10 z 24
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące

Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?

[img]
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA

Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.

[img]
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?

Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.