02 sierpnia 2018nowyjastaryja pisze: Dajcie jej spokój, słabi frajerzy jebią kode i myślą że są wjebani po uszy bo muszą się naćpać. Macie rozjebany układ nagrody, a tym co sie wjebali w kode fizycznie... gratuluje nagrody darwina, jesteście upośledzeni.
Ja od kiedy sprobowalem iv morfiny, to nabralem duzego szacunku do kody . Powinna byc na recepte.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
02 sierpnia 2018Weronika306 pisze: Używasz formy "dziewczynko" żeby pokazać swoje pogardliwe nastawienie do mnie dlatego że mam 18 lat? Bardzo dojrzała postawa, gratuluję elokwencji :) To że ty jesteś wjebany po uszy - cóż to Twoja sprawa, ale nie mierz wszystkich jedna miarka :))
Ps. Nie pisz mi o szacunku zwracając się do drugiej osoby per "ty".
[mention]ledzeppelin2[/mention]
Zgadzam się całkowicie z Tobą, w świecie opiatów podział na "słabe" i "mocne" jest całkowicie nie miarodajny, wszystkie tak samo uzależniają. A uzależnienie jest tak samo chujowe, niezależnie czy od kodeiny czy od morfiny. Oraz również uważam, że jakiekolwiek narkotyczne opioidy powinny być na receptę. Po za tym przez obecność na rynku OTC (Over the counter/Bez recepty) takie właśnie narkotyki jak kodeina są lekceważone pod względem zagrożenia uzależnieniem się (świetnym przykładem jest OP tego wątku), co z pewnością ma wpływ na jego rozwój.
Powiadacie, że dobra sprawa uświęca nawet hejting?? A ja Wam mówię: dobry hejting uświęca każdą sprawę.
Pierdolisz. Wiele osob ktore sprobowalo mocniejszych opio np. morfiny woli dzialanie kodeiny. Jest bardziej euforyczna od majki.
Ja od kiedy sprobowalem iv morfiny, to nabralem duzego szacunku do kody . Powinna byc na recepte.
Tu się zgadzam, chociażby ze względu na sam mechanizm działania, koda powinna być na receptę.
Poprawiłem BBCode - GGAllin
A co do kodeiny, to pewnie chodzi o pieniądze i o ludzi już wjebanych w nałóg. Co to by się stało gdyby nagle kodeina była na receptę.
Odnośnie uzależnienia oraz kwestii tego czy kodeina powinna być na recepte czy też nie - proszę zakończyć OFFTOPIC lub założyć nowe, dedykowane tym kwestiom wątki.
A było to tak, że kiedyś byłam wjebana tak, że żarłam ją codziennie. Skończyło się to moim pierwszym skrętem, który spotkał mnie w najgorszym możliwym momencie, dlatego już do końca życia go nie zapomnę. Ogólnie to byłam wielce poruszona tym, że czuję się jakbym miała zaraz stracić życie, a przecież zespół odstawienny nie zabija xD
Tak czy siak, po tym skręcie miałam wielką kłótnię ze sobą. Jedna strona mnie mówiła, że muszę bezwzględnie zerwać z tym gównem, druga rozczulała się nad "fazą tęczy i jednorożców" i że nie może być tak, że już do końca życia jej nie poczuję. No trudno, spróbowałam osiągnąć konstans i postanowiłam spróbować ćpać okazjonalnie, chociaż wydaje się to względnie niemożliwe.
Trochę czasu już minęło, a cel dalej wydaje się byc osiągnięty. Ale to nie jest tak, że w resztę dni ta koda mi nie chodzi po głowie. Myślę o niej codziennie, marzę by być w stanie po zażyciu, czasami nawet dosłownie cierpię. potem nadchodzi ta magiczna sobota lub piątek i moja tęsknota w końcu zostaje ukojona. I tak co tydzień. Trochę jak osoba w zakładzie karnym, którą wypuszcza się na wolność tylko cztery razy w miesiącu. Znajomi twierdzą, że robię sobie w ten sposób wielką krzywdę, bo od tamtego czasu znacznie częściej paraduję z obniżonym nastrojem. Mimo wszystko udaje mi się przechodzić koło aptek w środku tygodnia bez kupienia kolejnego syropu, w sumie to jest wielki postęp, którego większość ludzi mających styczność z opio ni chuja nie potrafi, więc czemu nie mam kontynuować tego stylu życia? Portfel zdrowy, na karierę zawodową jest szansa, życie wygląda względnie normalnie, tolerka nie rośnie, zagrożenia skrętem brak...
...tylko to codzienne ciśnienie i walka z samą sobą :/
Nie umiem. Nie umiem się pożegnać z opio na zawsze. Nie umiem go wymienić na alkohol. Jestem w potrzasku. Albo zacząć żreć codziennie od nowa, ale zaprzepaścić swoje życie, albo chodzić codziennie wkurwiona, ale być normalnie funkcjonującym człowiekiem. Ciekawe jak będzie wyglądać moja przyszłość...
Syropik pisze: Ogólnie to byłam wielce poruszona tym, że czuję się jakbym miała zaraz stracić życie, a przecież zespół odstawienny nie zabija xD
Co do zażywania "sportowego", to prędzej czy później najprawdopodobniej wrócisz na łono zażywania "zawodowego". Co w zasadzie świetnie obrazuje grafika prezentowana w różnych formach w wielu ośrodkach leczenia uzależnień:
[ external image ]
To w jaki sposób nastąpi złamanie dyscypliny zażywania "sportowego" to już osobna kwestia, która może w różnoraki sposób i/lub z różnorakich powodów do niej dojść - także w tej kwestii pominę już przykłady.
(Nie piszę tego, aby jakoś moralizować czy coś. Sam jestem na podobnym etapie (osoba uzależniona, która wpierw zażywała "na sportowo", następnie wpadła w ciąg/"zawodowstwo" i obecnie ponownie od kilku miesięcy zażywająca "na sportowo")).
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
CBŚP rozbiło narkotykowy biznes w darknecie. Zabezpieczono tysiące waporyzatorów, ciastek i batonów
Funkcjonariusze CBŚP rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która przez kilka lat produkowała i sprzedawała narkotyki za pośrednictwem sieci darknet. W ofercie grupy znajdowały się m.in. waporyzatory, ciastka i batony nasączone substancjami psychoaktywnymi THC i HHC. W sprawie zatrzymano 10 osób, z których osiem decyzją sądu zostało tymczasowo aresztowanych.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
Najgroźniejsza tajemnica starożytnej Grecji? Napój z Eleusis mógł zawierać halucynogen spokrewniony
Toksyczny sporysz, pasożytniczy grzyb wytwarzający alkaloidy powiązane chemicznie z LSD, mógł po odpowiedniej obróbce stać się halucynogenem używanym podczas misteriów eleuzyjskich – wynika z badania opublikowanego 13 lutego 2026 roku w „Scientific Reports”.
