I have my freedom but I don't have much time
Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Część osób pewnie się zaśmieje, walę tylko morfinę i to obecnie niezbyt długo (jakiś chyba 6 mc), ale mam dość takiego życia, czasem jakiś tramal. Wcześniej w miarę sportowo, ale kilka lat to się już ciągnie.
Po prostu nie mam siły już na takie życie, jestem bardzo zmęczona.
Było dobrze, wszystko ogarniałam na bieżąco i tak powolutku szczałam na wszystko ciepłym moczem. Czuje się jak gówno.
Chce żyć jak normalny człowiek, odzyskać motywację, dogadać się z facetem, bo ma mnie już dość.
Jak mogę sobie pomóc? W ciągu najbliższych 2 tygodni muszę się ogarnąć, bo zostanę bez mieszkania, bez pracy, a jeszcze trochę ukrywania się przed wszystkimi i bez znajomych. Mam okropne lęki i nawet ugrzanie się tego zbyt nie zmienia. Nie wiem co ze sobą zrobić, wszelakie rady potrzebne. Mogę sobie pomóc jakoś farmakologicznie, żeby chociaż te 2 tygodnie funkcjonować jakoś?
I have my freedom but I don't have much time
"Zacząłem brać prochy,żeby nie ćpać kompotu.Potem zacząłem walić wódę,żeby przestać brać prochy,a na końcu zacząłem ćpać kompot,bo dość miałem wódy"
Było to dawno,gdy ani lekarzom,ani tym bardziej ćpunom nie śniły się specjalistyczne poradnie dla osób uzależnionych,podobnie jak wykwalifikowani psychologowie czy terapeuci.
Kanasta pisze:Witam.
Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Część osób pewnie się zaśmieje, walę tylko morfinę i to obecnie niezbyt długo (jakiś chyba 6 mc), ale mam dość takiego życia, czasem jakiś tramal. Wcześniej w miarę sportowo, ale kilka lat to się już ciągnie.
Po prostu nie mam siły już na takie życie, jestem bardzo zmęczona.
Było dobrze, wszystko ogarniałam na bieżąco i tak powolutku szczałam na wszystko ciepłym moczem. Czuje się jak gówno.
Chce żyć jak normalny człowiek, odzyskać motywację, dogadać się z facetem, bo ma mnie już dość.
Jak mogę sobie pomóc? W ciągu najbliższych 2 tygodni muszę się ogarnąć, bo zostanę bez mieszkania, bez pracy, a jeszcze trochę ukrywania się przed wszystkimi i bez znajomych. Mam okropne lęki i nawet ugrzanie się tego zbyt nie zmienia. Nie wiem co ze sobą zrobić, wszelakie rady potrzebne. Mogę sobie pomóc jakoś farmakologicznie, żeby chociaż te 2 tygodnie funkcjonować jakoś?
Musisz jednak pamiętać, że masz predyspozycje do uzależnień i jeżeli spodoba ci się benzo, to jest duża szansa, że zamienisz jeden nałóg na drugi. Mówię jednak to, gdyż nikomu nie życzę takich męczarni.
Już tłumaczę o co chodzi.
Wpadłem w ciąg Kannabinoidowy który trwał 3 miesiące no i chyba nie musze tłumaczyć, że od tak jest ciężko rzucić. Generalnie miałem codziennie straszne ciśnienie na to, żeby zapalić. Pewnego dnia kupiłem sobie od tak "kaszlołyka" tego samego popołudnia spożyłem i od ów dnia nie ciągnie mnie do palenia. Jak ręką odjął całe ciśnienie gdzieś przepadło, wręcz nie mam ochoty na palenie. Któryś dzień z rzędu jestem już całkowicie czysty.
Czy jest związek między Kannabinoidami, a dekstrometorfanem? Czy to zasługa jakiejś innej nadludzkiej siły? Co? Dzięki samej silnej woli bym chyba nie dał rady.
A co do wszelakich detoksów ( nie liczę tu papierosów ) to trzeba sobie uświadomić niestety, że życie do tej pory żyło się z magicznym przyciskiem "NIE NACISKAĆ", który w zależności czy to były opio, benzo, ketony, feta, koks, sajko czy cokolwiek innego momentalnie powodowało przysłowiowe fajerwerki. Droga na skróty, którą w trzeźwym życiu znaleźć praktycznie nie można. Są skoki na bungee, na spadochronie i szereg jeszcze bardziej ekstremalnych działań, które zmuszą Wasze mózgi do jebnięcia dopaminą czy czymkolwiek innym, jest sport itd, ale to już nigdy nie będzie takie proste i tak skuteczne.
I dopóki sobie tego każdy jeden z drugim, łącznie ze mną, bo ja tylko fajnie mówię, a gówno potrafię wprowadzić na razie w życie, nie uświadomi, to prędzej czy później i tak wróci. Bo po prostu będzie zbyt nudno i pusto, cokolwiek byś nie robił. Trzeba przebudować od nowa cały swój pogląd na swoje istnienie, że tak poetycko to karwasz twarz ujmę. I zdecydować, albo ćpamy, albo nie. Okej, jasne, da się jeść kreskę mefa raz na dwa miechy i tyle, czasem piwko. Ale chociażby nie wpływało to w żadnym stopniu na Twoje życie, wiedz, że wybrałeś ćpanie. Ćpanie to nie synonim "zjebanie sobie wszystkiego co tylko można". Aczkolwiek bardzo to ułatwia, i to "umiejętne" i "nieumiejętne" jeśli kogoś taki podział satysfakcjonuje. Bo ja chuj w to wbijam.
Nic nie da liczenie strat i zysków, bo wiadomo, że jak już wpadłeś na pomysł aby to zrobić, to zysków nie ma a są same straty, albo szala jest poważnie przesunięta w ich stronę. Nie da nic nie ćpanie dla nowej dziewczyny, czy jakiegokolwiek innego celu niż dla samego siebie. Dziewczyna odejdzie, umrze, zdradzi, studia się nie udadzą, praca okaże się chujowata, a miało być duckduckgo. Każdy ale to każdy filar, którym opieramy się w kwestii życia na trzeźwo po latach ćpania jest w stanie pierdolnąć. I czasami w tak zaskakujący sposób, że sam Stephen Hawking by tego nie pojął. Jedyny filar jaki można kontrolować, to samego siebie, nic ani nikogo więcej. Więc albo rzucamy dla siebie bo chcemy kurwa zaznać innego świata w tym życiu, które spierdala Nam przez palce, albo wymyślamy setki innych powodów, które nie muszą, ale w każdej chwili mogą jebnąć jak dwa samoloty w Manhattan. Tak mi sie rozpisało..
Wszystko wesoło jest jak obiad u teściów
I jak dostajesz wpierdol kopią od razu w sześciu.."
Comfortably Numb
wawi112 vol2.
Wszystko wesoło jest jak obiad u teściów
I jak dostajesz wpierdol kopią od razu w sześciu.."
Comfortably Numb
wawi112 vol2.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Konopie w leczeniu demencji. Naukowcy wskazują dwa związki
Doustna kombinacja oczyszczonego THC i CBD istotnie zmniejsza pobudzenie u seniorów z zaawansowaną demencją – wynika z badania LiBBY zaprezentowanego na konferencji Alzheimer’s Association International Conference w Londynie.
Rok po częściowej legalizacji w Niemczech: młodzież nie sięga po marihuanę częściej
Federalny Instytut Zdrowia Publicznego przebadał ponad 7 tysięcy Niemców w wieku 12–25 lat rok po wejściu w życie ustawy konopnej. Wśród nastolatek, nastolatków i młodych kobiet nic się nie zmieniło. Jedyny istotny wzrost odnotowano u młodych mężczyzn — ale ten trend trwa nieprzerwanie od 2008 roku, czyli od szesnastu lat przed legalizacją.
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę
Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.