Więcej informacji: Opioidy w Narkopedii [H]yperreala
Edit: No i żeby nie było offtopu, no to właśnie nie jadłem kody i nie wiem też jak z receptorami...ehhh :D
zapytał czy wody chce. :nuts:
iksizet pisze:Czyli koda wypada dużo słabiej niż tramadol?
Kodeina działała na mnie dużo bardziej euforycznie, miałam po niej ochotę niemal na wszystko: od sprzątania, po gry komputerowe, aż do nauki. Byłam też bardziej towarzyska oraz rozmowna, a nawet w pewnym sensie wylewna. Wszystko, czego się podejmowałam, stawało się czystą przyjemnością. Mogłam leżeć i relaksować się, ale mogłam również spędzać czas znacznie aktywniej. Papierosy smakowały wybornie, jedzenie przyjemnie pieściło zmysły. Ale miałam na początku okropne nudności, dużo wymiotowałam, dlatego z tego wszystkiego zaczęłam się cieszyć dopiero wtedy, kiedy zaczęłam stosować Aviomarin. Nigdy jednak nie noodowałam po samej kodeinie, chyba, że w miksie z benzodiazepinami.
W przypadku tramadolu to sedacja była większa, niż euforia. Czas na nim spędzony nie był raczej wykorzystany aktywnie bądź towarzysko - przeznaczałam go głównie do relaksu i noodowania, przy którym występowały bardzo przyjemne "halucynacje" przy zamkniętych powiekach (nie takie, jak po psychodelikach, bo o wiele, hmm, mniej intensywne, ale np. jeśli telewizor był włączony, a ja sobie leżałam z zamkniętymi oczami na łóżku i jedynie słuchałam, a nie oglądałam, to "widziałam" przebieg dialogów, które toczyły się na ekranie - czyli noodowanie w pełnym wydaniu
Jeżeli chodzi o długość działania, to kodeina działa krócej, niż tramadol. Jeżeli chodzi o cenę, to i tutaj tramadol wygrywa. Mam też wrażenie, że niestety, ale tolerancja rośnie o wiele szybciej przy kodeinie...
Można powiedzieć, że na samym początku przygody z opioidami kodeinę mogłabym zażywać codziennie, ponieważ funkcjonowałam na niej najzupełniej normalnie i miałam motywację do podejmowania różnych codziennych czynności, natomiast przy tramadolu nie było to do końca możliwe, gdyż siekało mnie dość mocno i jedyne, do czego byłam zdolna, to leżenie i zapadanie w coś rodzaju pół-snu. No i tramadol można było sobie podać dożylnie - wiem, że nie każdy to lubi, bo działanie jest specyficzne, ale mnie się to akurat podobało. Lubiłam ten posmak w gardle, który występuje przy tej drodze podania... :cheesy: Chociaż kodeina z ekstrakcji Antidolu również ma coś w rodzaju "wejścia", które jest bardzo przyjemne i w miarę intensywne.
Takie sesje na tramadolu świetnie mnie relaksowały po długich okresach intensywnej nauki lub pracy - czułam się jak nowo narodzona, gotowa do kolejnych wyzwań, natomiast kodeina świetnie się sprawdzała do "uprzyjemniania" sobie wykonywanych na co dzień czynności. Dlatego kodeinę stosowałam w innym celu, niż tramadol, i na odwrót. Każdy z nich dawał mi coś innego.
Porównując obie te substancje, w ostatecznym rozrachunku bardziej podobało mi się działanie kodeiny, niż tramadolu (jednak tramadol ma w sobie jakąś taką nutkę "sztuczności"...), ale ten drugi też miał swoje "momenty" i wspominam go bardzo pozytywnie :-)
Ale, jak sam zapewne zauważyłeś, zdania są podzielone, dlatego w Twoim przypadku może być całkowicie odwrotnie. Prawda jest taka, że sam musisz się przekonać, żeby móc wyrobić sobie opinię i zdecydować, który opioid w działaniu odpowiada Ci bardziej.
Tramadol
Mój faworyt w tym pojedynku. Ma specyficzne działanie dzięki uwalnianiu serotoniny i noradrenaliny z jednoczesnym pobudzeniem receptorów opioidowych głównie µ, co nie każdemu może się podobać. Mi osobiście bardzo odpowiada ta energia z przyjemnym opioidowym ciepełkiem. Jest rozwiązaniem dość ekonomicznym w porównaniu do takiej kodeiny, bo dłużej działa (max 12h). Poza tym dorzucanie nie sprawia najmniejszego problemu.
Minusem są bardziej dokuczliwe objawy zespołu odstawiennego - ciężko jest odstawić, gdy raz się wpadło w ciąg. Dostępność na receptę też można potraktować jako wadę, gdy się porównuje tramadol z kodeiną. Jednak nie sprawia to wielkiego problemu, bo bez kłopotu można odejść brak recepty. Też wadą jest ryzyko pojawienia się drgawek.
Kodeina
Ma typowe opiatowe działanie, które jest dość przyjemne. No i największy plus - dostępność bez recepty.
Długość działania to największa wada kodeiny - u mnie działa najczęściej ok. 3h. Jest droga; dostępne leki OTC z kodą mają dodatkowe substancje, które są wielkim gównem. O ile paracetamolu poprzez ekstrakcję można się pozbyć, to z sulfogwajakolem jest już znacznie ciężej.
kodeina - jeśli miałbym wybierać pomiędzy trampkami a kodą to wybrałbym kodę. Jej profil działania jest o wiele przyjemniejszy (o ile zadziała jak należy hehe) Jednak minusem jest jej cena (chociaż thioco u mnie można dostać za 13 zeta 20 tabletek) kodeina to taka młodsza siostra morfiny, a wiadomo morfina to bogini moja <3
I to ryzyko wystąpienia padaczki przy większych dawkach... Ale w końcu od czego mamy benzodiazepiny? :cheesy:
Ostatnio zarzuciłam tramadol w ramach przypominania sobie starych dobrych czasów i muszę napisać, że palenie papierosów po tramadolu w porównaniu z paleniem po opiatach - w tym oczywiście kodeinie - nie sprawia mi żadnej, ale to absolutnie żadnej przyjemności :-/ Równie dobrze mogłabym tego w ogóle nie robić i zupełnie bym tego nie odczuła; to już palenie w stanie trzeźwości przynosi mi znacznie większą przyjemność.
W ogóle zauważyłam, że syntetyki jakoś mi się z papierosami nie komponują :-(
Tak więc dopisuję do porównania, że w moim przypadku miks: kodeina + nikotyna smakuje wybornie
Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś rzuca palenie lub papierosów w ogóle nie pali, to jest to zapewne jakiś pozytyw, bo zdecydowanie do tego nie ciągnie ;-) Ja papierosy uwielbiam nawet solo, a w połączeniu z opiatami to już w ogóle bajka :cheesy:
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.