w miniony weekend miałem okazje zażyć coś, co rzekomo miało być MDM'em... jednak nie do końca jestem zadowolony i dlatego ten pościk... ale moze po kolei...
substancje przywiozła mi kumplela z Angli za raptem 30 funciaków / 1 giet...
w zawiniątku ujrzałem brązową, lepką substancję, która niemiłosiernie śmierdziała - waliło dobrze chemią
w mojej głowie od razu pojawiło się pytanie: "ale czemu brązowe? przecież powinno być w postaci białych kryształków"... :nuts: kumplela zapewniała, ze mam się tym nie przejmować, bo MDM również występuje w tej postaci... "OK, niech będzie" - myślę sobie, "byle kopało jak dropsy kiedyś a bedzie good"... :-D
siedliśmy w czterech do tego - wzieliśmy tuż przed dyskoteką - ja byłem letko przyjarany zielonym - reszta ekipy szła na czyściocha... ciepło zaczęło mi się robić po poł godzinie od przyjęcia... pomagałem sobie letko browarem, bo mnie suszyło po MaryjiHuanie... po 40 minutach już było gorąco... wkręciłem sobie zwiedzanie imprezy - a że dyska jebitna, to było co łazić - po 1,5 hodiny było całkiem konkretnie dobrze - piłem wtedy 3go małego Leszka - uśmiechałem się od ucha do ucha do ludzi a zwłaszcza do laseczek, które całkiem żywiołowo odwzajemniały się uśmiechami i nie tylko :-D :-p po 2,5 godziny postanowiłem wrócić na parkiet - 4 Leszek w dłoni - gumy do żucia szły wiadomo jedna za drugą... bawiłem się może pół godzinki i znów wkeciło mi sie zwiedzanie juprezy - znow Leszek... po 3 godzinach faza zaczęła spadać i tak po godzinie łażenia usiadłem zmachany w boxie i do końca imprezy już dupska nie ruszyłem z miejsca... po 4 godzinach faza zeszła całkowicie i tylko letkie upojenie browarkiem czułem - 5, 6, 7 Leszek :-/ :rolleyes:
przyjechałem z impry i spałem jak dziecko przez 8 godzin... letkie halo w głowie - zakręcenie i ogólnie jak po ostrej balandze przy dropsach... szczęki mnie napierdalały całą niedzielę i zero apetytu - tylko susza w ustach... zjadłem coś na wieczór, to czułem jakbym połknął słonia... leżało mi do rana na żołądku... rano, sraka nie z tej ziemi.. ból niemiłosierny brzucha... tak przez kilka godzin :#: :'( a szczęka mnie naparzała jeszcze... :argue: :wall:
co myślicie na temat tego, co przyjąłem?
z góry BiG dzienX za komenty...
pozdro,
dziaDOOL
letko i chooj ;p
@ pixiarzkrakow
chłopaku daruj sobie swoje frazesy, bo nie napisałem tego posta, by udowodniać komukolwiek, ile moge browarów pierdolnąć, tylko to jest prawdziwy opis całego tripu... NIEUBARWIONY - jak mają robić to w zwyczaju typy, które wipisują, że zeżarli 10 piguł i popili to litrem wódy czy zjarali na to 10 gietów zielonego... śmiać mi sie chce z tego, bo prawdy w tych opowiastkach jest tyle ile w polskim Sejmie... a to, że miałem taką fazę a nie inną, to moja sprawa i czy Tobie sięto podoba czy nie, to mam to głęboko w poważaniu :argue:
ja sie chce tylko dowiedzieć czy MDMA istnieje w postaci brązowego, lepkiego proszku i czy faza, jaką opisałem jest podobna do działania wyżej wymienionego specyfiku..
dziaDOOL pisze: NIEUBARWIONE - jak mają robić to w zwyczaju typy, które wipisują, że zeżarli 10 piguł i popili to litrem wódy czy zjarali na to 10 gietów zielonego... śmiać mi sie chce z tego, bo prawdy w tych opowiastkach jest tyle ile w polskim Sejmie...
Myśle że 15 dropsów + 5 palenia dałoby rade, z alko nie mieszam.
Trening czyni mistrza. :-D
ja sie chce tylko dowiedzieć czy MDMA istnieje w postaci brązowego, lepkiego proszku i czy faza, jaką opisałem jest podobna do działania wyżej wymienionego specyfiku.. ]
Tak patrząc na twój raport wygląda mi to na jakiegoś mdxx ale niewiem bo nie napisałeś dokładnie co sie z tobą działo czy euforia duża, czy raczej wizuale itp.
Brązowe MDMA jest wtedy jak ktoś zjebie proces krystalizacji MDMA na którymś etapie, często taki brązowy kryształ zawiera MDP2P i jest on troche słabszy od białego.
To by też tłumaczyło twoją srake następnego dnia bo organizm żle znośi MDP2P no i zalałeś to jescze browarami.
@ pixiarzkrakow
chłopaku daruj sobie swoje frazesy, bo nie napisałem tego posta, by udowodniać komukolwiek, ile moge browarów pierdolnąć, tylko to jest prawdziwy opis całego tripu... NIEUBARWIONY - jak mają robić to w zwyczaju typy, które wipisują, że zeżarli 10 piguł i popili to litrem wódy czy zjarali na to 10 gietów zielonego... śmiać mi sie chce z tego, bo prawdy w tych opowiastkach jest tyle ile w polskim Sejmie... a to, że miałem taką fazę a nie inną, to moja sprawa i czy Tobie sięto podoba czy nie, to mam to głęboko w poważaniu ]
Taaaa "chłopaku" wszystko ładnie pięknie ale opis tripów masz w innym dziale.
Major Kocięba Powiada:
KOCHAM WAS MISIACZKI KOCIACZKI I KETONOWE ROBACZKI
Brawa dla nadpobudliwego za odkopanie antycznego tematu sprzed 9 lat
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Marihuana negatywnie wpływa na płodność kobiet? Nowe badania kanadyjskich naukowców
„Narkowaluta” w Warszawie. Za podwózkę zapłacili bezdomnemu... marihuaną
To historia, w której dramat życiowy przeplata się z dość absurdalnym paragrafem. Policjanci z warszawskiego Żoliborza, kontrolując zaparkowaną Kię, nie spodziewali się, że trafią na „mobilne mieszkanie” z bardzo nietypowym systemem rozliczeń za usługi transportowe.
Czy kawa zmniejsza skuteczność leczenia depresji?
Naukowcy odkryli, że podstawą terapii stosowanych w leczeniu depresji opornej na leczenie jest wzrost stężenia adenozyny. Do tych metod leczenia zalicza się podawanie ketaminy oraz terapię elektrowstrząsową (ECT). To odkrycie skłoniło badaczy do zadania na nowo pytania o wpływ spożycia kawy na depresję. Czy częste picie kawy rzeczywiście działa ochronnie, jak wykazują liczne badania, czy może utrudniać skuteczność leczenia?
Palenie marihuany a zdrowie emocjonalne. Nowe badania dają do myślenia
W przypadku nastolatków palenie marihuany może mieć wpływ na zdrowie emocjonalne i wyniki w nauce – ostrzegają naukowcy na łamach pisma "Pediatrics".
